Karolcia i Euro

Mario Gomez, od dziś ulubiony piłkarz Karolci, oprócz Tytonia

Karolcia powoli wciąga się w mistrzostwa piłkarskie. Zasady zna i z grubsza rozumie „po co oni tak biegają”? Jest urodzoną liderką, dlatego swoich rówieśników kołczuje, nawraca na taoizm i od wczoraj – na piłkę nożną. Dziewczyny twierdzą, że to nudy i lepiej pobawić się w szkołę albo we wiedźmy, ewentualnie użyć komputera lub konsoli, ale to tylko woda na młyn Karolci. Jak można marnować czas, gdy wydarzenie takiej rangi odbywa się w naszym kraju!

.

Usłyszała od taksówkarza, choć twierdzi, że to jej własny pogląd, że pewnie za naszego życia impreza tej rangi w Polsce już się nie odbędzie. Szybko policzyła, wzorując się na prababci, że życie może potrwać około 90 lat. Zatem jej życie może trwać co najmniej do roku 2094! Moje, czyli jej ulubionego wujcia i również rodziców, choć są młodsi – najpewniej nie potrwa tak długo. I tu zaczęły się schody. Piłka piłką, Niemcy Niemcami, Gomez Gomezem, Podolski Podolskim, bramkarz Tytoń Tytoniem, a śmierć nieubłaganie wyznacza ramy dla „imprezy życia” jaką jest Euro 2012.

-Pewnie za twojego życia, Karolciu, Polska przeżyje jeszcze wiele takich imprez – mówię łapiąc się na niezręcznym słowie „przeżyje”.

-Wujciu – po długiej chwili milczenia odzywa się Karolcia – a może medycyna już tak daleko się posunie, że oboje przeżyjemy? Ty będziesz miał ponad 130 lat, a ja 90.

ulubiona zabawa? nie dla Karolci

-Skąd wiesz takie rzeczy o medycynie? – pytam wymijająco. Znowu milczenie. Karolcia dobrze mnie zna i wie, kiedy ściemniam, a kiedy zmieniam temat.

-Wujciu nie chcę, żeby to była twoja ostania impreza tej rangi w Polsce – mówi dramatycznie i znowu po długim milczeniu dodaje: – A jak ja umrę, to kto zajmie się kotami w czasie twoich wyjazdów?

-Przecież często wyjeżdżamy razem, a kotami opiekuje się wtedy Ilonka i jej mama – znowu odpowiadam wymijająco.

– Śmierć to trudny temat, prawda wujciu? – mówi zamyślona.

– A spójrz na to jak prawdziwy coach, jak taoistka – proponuję.

– To znaczy jak, wujciu? – pyta zaciekawiona.

– Jak na mecz – odpowiadam.

Karolcia i Euro
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. zastanawiam sie jak o smierci uczyc dzieci ?

    zanim przyjdzie moment wlasngo pozegnania ,zazwyczaj mamy czas na przygotowanie sie i nauczenie kolejnego pokolenia-bo wciaz odchodza osoby przed nami.odchodza tez nasze zwierzeta.
    zazwyczaj zycie nie szczedzi okazji do nauki.

    ale kto dzis w wielkim miescie ma czas zegnac bliskich ,przyjaciol ,sasiadow- kto “urwie sie “z pracy, zeby byc przez chwile na cmentarzu,gdzie i tak ceremonia jest skrocona do minimum?kto idzie z glebszej potrzeby pozegnania,powiedzenia kilku slow,zatrzymania w biegu,zastanowienia sie?

    paradoksalnie jednak,zeby byc gotowym na uczenie dziecka,trzeba jeszcze za zycia stanac twarza w twarz z wlasna smiercia i przestac sie jej bac.

    mi pomogla swidomosc za zarowno w parametrze czasu ,jak i przestrzeni jestem tylko czescia,elementem wzoru,jednym z wielu ornamentow-niepowtarzalnym i powtarzalnym jednoczesnie;)))))zylam i bede zyc,nawet gdy przemine.zapale lampke tym ,co ukonczyli bieg przezde mna i naucze ,jka ja zapalc tym ,co przyjda po mnie….zycie bedzie trwac.

    dla mnei tosobiscie temat mistzrostw splotl sie z pozegnaniem kogos ,kto w naszym zyciu zostawil slad.i stal sie kolejna lekcja dla mnie i mojego dziecka.

  2. Opowiem Wam sytuację, jaka wydarzyła się wczoraj. Na działkę w Borach Tucholskich zazwyczaj jeżdzę samochodem. Tym razem postanowiłem udać się tam rowerem. Widziałem burzowe chmury zbierające się nad miastem, mówiłem do siebie, że to będzie pewnego rodzaju przygoda, może zdarzy się coś ciekawego.
    I zdarzyło się… 17 km od domu opona bez powietrza. Wcale nie przebita, tylko wentyl zaczął wypuszczać powietrze. Moja reakcja… ha to mam przygodę i przeszła mi myśl: a może to Anioł Stróż zepsuł koło, abym dalej nie jechał. Byłem zadziwiająco spokojny, gdy pomyślałem, że czeka mnie trzy i pół godzinny powrotny marsz. Zawsze pędzę krajową jedynką, jadę 100 km/h, albo więcej, teraz idę, obserwuję gospodarstwa, lasy i … szroty a w nich wraki aut, których kierowcy nie dokończyli swojego meczu. Czy to Opatrzność, Bóg, Siła Wyższa wyrzuciła ich z boiska? Może swoim zachowaniem, szybką i niebezpieczną jazdą doprowadzili do kontuzji, która wykluczyła ich z dalszej gry? Stałem tam dłuższą chwilę, już wiedziałem, że zepsuty wentyl był po to, abym zobaczył śmierć ludzi, dramat rodzin i wziął coś z tego dla siebie.

  3. Właśnie usłyszałam, że w Poznaniu ma odbyć się  marsz pod hasłem “Chleba zamiast igrzysk” Protest przeciwko obcinaniu kasy an przedszkola szkoły, pomoc socjalną, pomoc dla emerytów itp a ładowaniu jej w igrzyska. Z drugiej strony, gro ludzi nie angażuje się w żadne organizacje społeczne i tylko oczekuje, że ktoś coś za nich zrobi. Tak naprawdę każdy z nas ma szansę dostać się do rządu i rządzić. Co do bezrobotnych to znaczna część tych ludzi jest patologicznie bezrobotna i nie wiem czy jakikolwiek psycholog byłby w stanie zmobilizować ich do czegokolwiek. Z moich obserwacji widzę, że w niektórych przypadkach bezrobocie jest “dziedziczne”:) Co do wieku emerytalnego, to uważam, że rząd przesadził i nie policzył ilu będzie miał rencistów zamiast emerytów. Okaże się że bardziej opłacalne będzie wiek jednak obniżyć. NFZ nie wytrzyma ilości rehabilitacji i hospitalizacji. No a śmierć, w zasadzie to w natłoku wszystkich problemów to w sumie wybawienie:)

    Demostracja ma być przede wszystkim wyrazem niezadowolenia z faktu, że podczas gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych. Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania. Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie. Ponadto dochodzi do prób podwyższenia wieku emerytalnego, równocześnie ograniczając wydatki na rehabilitację seniorów. Polityka państwa i budżety miast nie mogą być podporządkowane jedynie organizacji zawodów sportowych. Dlatego demonstranci będą się domagać, aby potrzeby związane z opieką i edukacją stały się politycznym priorytetem.

  4. Wczoraj właśnie myślałam jak rozmawiać o śmierci. Niedługo jadę odwiedzić mamę. Przed miesiącem zmarła mamy siostra, ostatnia. Mama próbowała zacząć rozmowę o śmierci siostry telefonicznie, ale uciekłam od tej rozmowy. Trudno jest znaleźć słowa, niestety uczucie niezręczności ciągle stoi za plecami.

  5. Jak niewiele jest dobrych ksiązek dla dzieci o śmierci . Oczywiście Astrid Lindgren “Bracia Lwie Serce”, Roland Topor “Księżniczka Angina” (moze Karolci za jakieś dwa, trzy lata ta książka by się spodobała), i co dalej? Pustynia. A dzieci potrzebują dobrych obrazów na temat smierci. Nie wiem, czy akurat mecz… Mam nadzieję kiedyś, już chyba niedługo wziąć się za pisanie o śmierci dla dzieci, ale też nie wiem, czy temat mnie nie przerośnie, albo czy nie poprowadzi w inne, niz “klasycznie” (no własnie jak?) rozumiana śmierć :)

  6. Moja interpretacja, kryteria, ocena i wszystko inne jest takie jak chcę… jest pozytywne :)

Komentarze są wyłączone.