Flow: Jak budować siebie?

Flow: Jak budować siebie?

Stan szczęścia i sukcesu, a przynajmniej jeden z kluczowych jego składników, to stan flow [w tłumaczeniu przepływ lub płynięcie]. Stan uskrzydlenia, który towarzyszy wykonywaniu skomplikowanych działań przy jednoczesnym wysokim poziomie wykorzystywanych umiejętności. To fascynujące przeżycie można zdefiniować także, jako stan poza nudą i niepokojem. Nuda występuje wtedy, kiedy posiadane umiejętności są wysokie, zaś wykonywane działania są proste, a przy powtórzeniach nużące. Niepokój zaś występuje w sytuacji odwrotnej: kiedy wykonywane działanie jest zbyt skomplikowane względem posiadanych przez osobę umiejętności. W efekcie prowadzi do frustracji i przygnębienia. Profesor Uniwersytetu Chicagowskiego Mihaly Csikszentmihalyi poświęcił niemal całą karierę badawczą na prześledzenie tego zjawiska.

W coachingu życiowym jednym z podstawowych, często ukrytych przed samym zainteresowanym, celów jest osiągnięcia stanu równowagi, zdefiniowanie własnego poczucia szczęścia i sukcesu, i uzyskanie takiego stanu harmonii, w którym jak Morgan Freeman na rozdaniu tegorocznych Globów można powiedzieć: Jestem szczęściarzem. Nigdy, przez ponad 45 lat nie przepracowałem nawet minuty, gdyż zawsze robiłem to, co lubię.

Oczywiście, o czym należy pamiętać, jest flow czarne i białe. Czarne flow to sytuacja, gdy inne [poza działaniem we flow] obszary życiowe odnoszą uszczerbek lub przestają być istotne. Pojawia się przymus wykonywania czynności X. Pojawia się cierpienie, gdy czynność X nie jest wykonywana. Pogarszają się relacje osobiste, zawodowe i satysfakcja z funkcjonowania społecznego poza działaniami bezpośrednio prowadzącymi to zachowania X, które wywołuje flow. Pojawia się chwiejność emocji, od euforii do apatii. Do takich zachowań należą m.in. hazard, seksoholizm, wielogodzinne granie na kompie itp. Białe flow natomiast powoduje, że inne obszary rozwijają się dzięki czynności Y [w której pojawia się flow]. Pojawiają się nowe, pozytywne relacje w wyniku, lub w związku z działaniami Y. Zachowana jest życiowa ekologia, a nawet wzrasta poprzez uczucie spełnienia i szczęścia. Pojawia się długotrwałe odczuwanie dobrostanu, także w innych obszarach.

Flow oczywiście nie jest jedynym warunkiem, ale jest bazą do budowania siebie, swego dobrostanu i przyszłości, także tej ekonomicznej. Przepływ [flow] jest najczęściej odbiciem naszej życiowej misji, zaś konkretne działanie – urzeczywistnieniem tej misji.  Dziś byłem w radio i dziennikarz pytał mnie, oraz dwóch innych gości, czy jesteśmy ludźmi sukcesu? Czy jestem człowiekiem sukcesu? Oczywiście to zależy od kryteriów. Jeśli mierzyć je zewnętrznymi czynnikami, kryteriami wyznaczanymi przez współczesne mody, parcie na szkło, celebryckie imprezy, życie na bogato, pozycję na drabinie popularności, willę w Konstancinie i apartament w Sopocie – to nie, stanowczo nie. A nawet męczy mnie tego rodzaju życie, nawet, jeśli tylko z daleka się o nie ocieram. Gdy mogę sobie pozwolić w ciszy na niecoachingowe narzucanie własnej mapy i marudzenie, to nawet dziwi mnie jak można czuć satysfakcję z ciucha wartego tyle co samochód  i sportowej fury, która jest straszliwie niewygodna i w dodatku niepraktyczna : ) Jeśli jednak mierzyć sukces wewnętrzną harmonią, energią i flow – to tak, całą piersią tak, jestem usukcesowionym szczęśliwcem : )

I oto wyzwanie coachingowe naszych czasów!!! [Wielu klientów coachingu przeżywa ten dylemat]. Jak budować siebie i swój sukces dla siebie, niezależnie od nurtu mody, blichtru, oczekiwań społecznych i prestiżu!? Jak budować siebie nawet pod prąd, byleby nie zatracać szczęścia i równowagi? Jak nie pracować i zamiast rano iść do tyrki – być we flow? Jak budować siebie, żeby nie marnować cennego życia, a w to miejsce żyć z poczuciem sensu i radości?

Flow: Jak budować siebie?
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. A ja niby ta sama, ale co dnia inna… Tak ja też jetem szcęściarą, pełną wdzięczności za to co otrzymuje….. Dotykam swoich talentów we śnie, czuje energie wszechświata w sobie, ale potem znowu dzien gdzieś to wszystko rozwiewa, ale już nie tak jak kiedyś ze ścisniętym brzuchem, ale ze zgodą, że znajdzie sie wkrótce przestrzeń i na to… ,pewne obszary swojej pracy lubię, nawet bardzo, pewnie nie, środowisko w którym pracuję juz oswojone ale nadal nie zgadzamy się co do pewnych wartości, dziś od rana powtarzam sobie, “jesteś w drodze, jesteś w podróży, tak wiele już się zmieniło, chociaż nie zmnieniło się nic, nie uprzedzaj się, nie walcz, zrób to inaczej, może efekt też będzie inny, tu ludzie jak również tam gdzie Cie nie ma są tylko Twoim odbiciem”… i tak sobie rozmawiam sama ze sobą, jestem radcą prawnym, który uwielbia rysować, pisać, wyszywać, patrzyć w gwiazdy i kochać – a jednoczesnie jestem skuteczna w pracy, czuję ludzi i to coś coś – a jednak jest we wmnie przekonanie że to ja jestem niedopasowana,…tęskonota za czymś innym, za pełną harmonią umiejątności=praca, emocje=ludzie, działnie=efekt…, czasem zarzucam sobie, że jestem wciąż za mało elastyczna…, że myślę tam gdzie trzeba zwiesić głowę i robić, zaczynam myśleć, że to wada… Panie Macieju mam nadzieje, że projekt którym pan się zajmuje w jednej z firm odniesie sukces, a sukcesem będzie już choćby mikro zmiana, bo liczę na efekt domina…:)

  2. U nas w pracy nie ma flow, jest workflow i to w planach :) Ale za to niejedno ;)
    Na nudę nie ma czasu, za to niepokój – bywa. Workflow to duże wyzwanie, a dla niektórych – być albo nie być.Co do stanu uskrzydlenia, to u mnie na pewno wystąpi, jak wdrożymy workflow z sukcesem :)
    Te powtarzane czynności, które mogą doprowadzić do znużenia, to po prostu praca standardowa, która zabija ludzi kreatywnych. Mam nadzieję, że mnie to nie spotka… Wolę już niepokój, u mnie nie prowadzi on do frustracji, bo wiem (i to ze stu procentową pewnością), że nawet jak czegoś nie wiem, to się dowiem i no problem…

    Macieju, widzę, że często piszesz o, no może nie bolączkach, ale obawach, które i ja czasem odczuwam. Wnioskuję z tego, że to standard. Echhhhhh, a jednak… ten standard – nieunikniony…

  3. Jestem szczęściarzem, przez najbliższe 45 lat nie przepracuję ani minuty gdyż będę robił to co lubię. A teraz idę połazić po lesie :)

  4. Fajnie jest tak patrzeć na wszystko od strony sukcesu, płynącego białego flow i mówić da się zrobić. Ja ciągle jestem z niewłaściwej strony. Właśnie tydzień mam migrenę i już sama nie wiem, czy dopadła mnie meteopatia czy organizm buntuje się przeciw temu co jest, dążąc do resetu. Grzebię tam w sobie, analizuję, szukam, ale zaczyna brakować siły na to pozytywne myślenie. Jestem takim Epikurem dążącym do unikania bólu.

  5. zastanowić się nad tym co muszę i dlaczego muszę (przekonania) i potem powoli systematycznie zacząć jak najwięcej robić to co chcę nawet jak to jest eksperymentowanie wg innych (przekonania) :-)

  6. Co jakiś czas chodzić po lesie z latarką :-) najlepiej w nocy :-)

  7. “Jak budować siebie, żeby nie marnować cennego życia, a w to miejsce żyć z poczuciem sensu i radości?”
    może należy zacząć od wiary w to że tak może być…

Komentarze są wyłączone.