Fraktal

prezydent Bush 11 września 2001

Minął 11 września. Smutna rocznica. W studio telewizyjnym Justyna Pochanke zadaje pytania do zaproszonych gości. Jest były prezydent Kwaśniewski, były premier Cimoszewicz, obecny minister Sikorski i profesor Smolar, często komentujący życie polityczne. W połowie programu redaktor Pochanke zadaje pytanie: Kto z panów wiedząc, że jest szansa na uniknięcie takiego zamachu jak 11 września zgodziłby się na podtapianie więźniów? Wtedy padają wypowiedzi, o wyższej konieczności, były premier stwierdza, że nikt tutaj w studio nie odpowie przecież, co myśli naprawdę. Ktoś dodaje, że istnieje przecież mniejsze zło, dalej pada stwierdzenie, że nawet prawo uznaje stan wyższej konieczności. Nie słyszę żadnego zaprzeczenia, żadnej wątpliwości.

http://www.tvn24.pl/-1,1717045,0,1,zamachy-11-wrzesnia-efektem-zaniedban,wiadomosc.html

 

Oglądałem niedawno dramatyczny, okrutny film z Samuelem L. Jacksonem  Unthinkable. Jackson gra zawodowego oprawcę, człowieka od tortur. Jego zdaniem jest wydobycie od terrorysty informacji o miejscu ukrycia bomb atomowych. W hiperrealistycznych scenach widz obserwuje kolejne fazy tortur. Niektóre postaci w filmie mają wątpliwości. W finale jednak pada jednoznaczne potwierdzenie. Trzeba było posunąć się jeszcze dalej, torturować nawet dzieci terrorysty, gdyż ostatnia bomba nie została przez niego ujawniona. Wybucha w ostatniej scenie filmu.

.

Jeśli jest jakaś podstawowa wada ukryta we współczesnej cywilizacji, elementarne niezrozumienie, fraktal destrukcji, mem nieszczęścia, to jest nią mechanizm, który sprawia, że ofiara staje się sprawcą. Rozlana krew nigdy nie wysycha i woła o zemstę.

Fraktal
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Jeżeli ktoś lubi political fiction i tego typu dylematy moralne to polecam wszystkie sezony serialu 24 z Kieferem Sutherlandem. Główny bohater Jack Bauer – agent specjalnej jednostki do walki z terroryzmem – mierzy się z zagrożeniami ze strony różnej maści złych ludzi i to w czasie rzeczywistym – a więc każdy sezon, na który składają się po 24 odcinki to doba z życia bohaterów serialu.

    Sam scenariusz jest wyjątkowo nieprzewidywalny a główne wątki bardzo często opierają się na kanwie wyborów rodem z antycznych greckich tragedii. Jack ma zawsze niewiele czasu na ocalenie ludzi, posuwa się więc bardzo często do niezwykle skrajnych czynów. Torturuje w zasadzie każdego, kto może udzielić cennych informacji przy użyciu wszystkiego co wpadnie mu w ręce – długopis, śrubokręt czy kabel wyrwany ze ściany – potrafią być skutecznymi środkami perswazji. Jack w imię wyższych celów potrafi też szybko zabijać, odkładając moralne dylematy na później – po prostu zagrożenie terrorystycznie nie pozwala na marnowanie cennych minut. Oczywiście stawia przez to skuteczność nad sumienie i prawo wchodząc samemu w konflikt z tym ostatnim.

    Przyznaje, że mimo tego wszystkiego zawsze mu kibicowałem. Miałem bowiem przeświadczenie, że mając aktualne informacje Jack zawsze wybiera najbardziej optymalne rozwiązanie, chociaż w skutkach nie zawsze okazywało się prawidłowe. Optymalne – to dobre słowo, bo nie ma w nim emocji ani odniesienia do wartości. Jest tylko taka matematyczna kalkulacja.

    Obowiązkowo, jeżeli ktoś zakosztował w słabawym Unthinkable.

  2. od jakiegoś czasu ..” zaczynam od siebie …” zmieniam wzorzec ..np nie wyrzucam gumy za okno samochodu mam specjalne pudełko ( trywialne …) ale może od tego się zaczyna ..i po mału toleruje się i akceptuje poszczególne działania powoli nazywając je jako normalne , mających jakiś wyższy cel …( np mam czyste zęby dzięki temu chronię moich bliskich i współtowarzyszy od złego zapachu …Jestem WYBAWICIELEM ) i chronię swoją popielniczkę w samochodzie …a za oknem przecież to nic nie szkodzi ….
    zbieram papiery , puste butelki choć nie są moje …ale ziemia po której chodzę już Tak bo nosi moje nogi …Zmieniam wzorzec ( Jak mój nieoceniony Mistrz mnie uczył ) , zmieniam wokół energię … wprowadzam zmianę , nadzieję , wiarę ., miłość ..to co mnie i wszystkich wokół wspiera …aby zmienić kształt , gęstość , zaadopotwać Nowy model działania …To ja decyduje co wokół mnie się dzieje , To ja mam wpływ na to i To ode mnie zależy jak będzie …Będę pierwszy ..lub pierwsza która zacznie …
    Jestem

  3. wiesz Zośka, tak sobie myślę, na ile w ogóle ma znaczenie uzyskanie przebaczenia od tych, których już nie ma. może ważniejsze jest przebaczyć sobie samemu. czasem myślę, że są ludzie dla których doznane krzywdy są tak wielkim ciężarem że muszą puścić je dalej. efektem ubocznym jest stawanie się wówczas sprawcą. a może to kiedyś tam, ktoś wyrządził pierwszą krzywdę i ludzie po kolei podają ją dalej wierząc jakiemuś mitowi, że nie mogą zatrzymać tego przekazu ? że grają tylko w podaj dalej? Kiedy czytam biografię oprawcy to bardzo często w jego historii jest bycie wcześniej ofiarą. To jakoś uspokaja i daje wiarę, że jest jakiś porządek na świecie, że nam to nie grozi bo my, czy nasze dzieci nie mamy za sobą historii bycia ofiarą. A może są sprawcy, którzy nigdy nie byli ofiarą ? Czy to nie jest tak, że doszukujemy się powodów, które nas uspokoją ? Mam takie wyobrażenie, że ten przekaz krzywdy idzie jak burza i trzeba ogromnej siły, żeby zatrzymać to co w nas trafiło. Trochę jak rozpędzony pociąg, na który mogę wsiąść i przyczyniać się do krzywdy, mogę wleźć na tory i stać się jego ofiarą,mogę też stać obok torów i patrzeć jak jedzie udając, że nawet go nie zauważyłam. Ale mogę też zrobić zasadzkę, żeby go wyhamować. Ale to jest praca nie na jedną osobą lecz ze wsparciem.
    Pozdrawiam,

  4. „uzyskać przebaczenie” piszę. Czy ja jakąś transakcję chcę załatwić?

  5. Dziękuję, Ewelino. Mam jednak nadzieję,że metoda Hellingera plus mój znakomity terapeuta, do którego mam zaufanie pomoże mi uzyskać przebaczenie od tych, których już „nie ma”.

  6. stanie się sprawcą jest chyba clue bycia ofiarą. To taki dwubiegun sprawca – ofiara jakby nie było nic pośrodku.a jest przecież pośrodku życie. to trochę jak wahadło przeciągnięte w stronę bycia ofiarą,które dla równowagi musi być sprawcą ?
    może to nie jest wada, może to prawda powtarzalna, że jeśli kogoś robisz ofiarą to pamiętaj, że będzie ona potem sprawcą.
    Rozlana krew nigdy nie wysycha. To prawda albo zamienia się w odwet albo w milczenie,które wcześniej czy później znajdzie sobie ujście w kolejnych pokoleniach.
    Hellinger pisał, że nie da się odpuścić zemsty.że w naturze jest odwet. ale żeby człowiek za doznaną krzywdę zemścił się mniej a nie więcej. że to by zmniejszało spiralę zła zamiast ją nakręcać. Nie znam odpowiedzi.
    Maciek pisze „Ktoś dodaje, że istnieje przecież mniejsze zło, dalej pada stwierdzenie, że nawet prawo uznaje stan wyższej konieczności. Nie słyszę żadnego zaprzeczenia, żadnej wątpliwości” . To wszystko to tylko słowa. Pobożne życzenia, frazesy albo wdruki partyjne.Przecież dopiero oko w oko ze śmiercią możemy się dowiedzieć co byśmy zrobili. W myśl, że „jest tylko tu i teraz. cała reszta to tylko fantazja”
    pozdrawiam

  7. Jest też wybaczanie i współczucie.

  8. A co to rozumiesz przez zadośćuczynienie? Jeżeli mój wróg zabije mi przyjaciela, to czy zadośćuczynieniem jest zabicie mojego wroga, albo jego przyjaciela? Czy mój przyjaciel, post factum, naprawdę chciałby, żebym tak uczynił?

  9. Krew woła o zemstę, nie wysycha. Czy naprawdę nie da się inaczej niż przez zemstę zadośćuczynić? Pytam poważnie.

Komentarze są wyłączone.