Freud, Lilienfeld i mity psychologii

 

Scott O. Lilienfeld
Scott O. Lilienfeld
Zygmunt Freud
Zygmunt Freud

Kupiłem kilka kolorowych magazynów, ot żeby przewietrzyć neurony. Co tam w podsumowaniach, co tam na świecie, w kulturze i w ogóle? I jak zawsze słodko-gorzko. Trochę smieszno, trochę straszno. 

 

 

 

50 wiekich mitów popularnej psychologii
50 wiekich mitów popularnej psychologii

Dziennikarz Tomasz Stawiszyński w Newseeku pisze o końcu świata, który ma nastąpić, ponoć 21 grudnia 2012, czyli według moich nadziei już po tym jak Polska reprezentacja zdobędzie mistrzostwo Europy w piłce nożnej, a druga linia warszawskiego metra dotrze do dworca Wileńskiego. I tak całkiem nieźle. Piękny stadion narodowy nam się buduje. Obwodnicy północno-wschodniej w naszej zakorkowanej stolicy pewnie jeszcze nie będzie, ale do tego czasu może zamieszkamy z żoną na Maderze albo w Pireusie, albo w jeszcze innym cieplutkim zakątku. O końcu świata pisze Stawiszyński zabawnie, nie dowierza. Publikuje jednak i drugi artykuł po prowokacyjnym tytułem: Nie wierzcie psychologom. Im też niedowierza. Ochoczo zabrałem się do czytania, gdyż sam od czasu do czasu miewam najróżniejsze żale do psychologów. Artykuł jest w zasadzie recenzją książki Scotta O. Lilienfeld, Stevena J. Lynn, Johna Ruscio i Barryego L. Beyerstein w książce 50 Great Myths of Popular Psychology (50 wielkich mitów psychologii popularnej), odniesioną do niedawnych wydarzeń w Polsce. Książka lada moment będzie w księgarniach w polskim wydaniu, (wydawnictwo CIS).

 

podręczny składzik broni, to nie może być motyw psychologiczny, ani wyraz postawy, to po prostu hobby :)
podręczny składzik broni, to nie może być motyw psychologiczny, ani wyraz postawy, to po prostu hobby :)

W Rybniku spokojny obywatel zaczął strzelać z powodu kłótni o grill i poranił najbliższą rodzinę.  Siedem osób. Autor konfrontując to wydarzenie z tezami książki zdecydowanie ogłasza fiasko psychologii i „przemądrzałych wywodów” niekompetentnych psychologów, pracowników socjalnych i psychoterapeutów.  Otóż jego zdaniem, co udowadnia wspomniana książka, w zasadzie niczego o motywacjach ludzkich powiedzieć się nie da, gdyż niemal wszystko, co sądzili psychologowie o psychologii okazało się nieprawdą.  Podobnie entuzjastycznie wypowiada się o książce Tomasz Witkowski, na swoim blogu. Znany autor książek psychologicznych, racjonalista – rekomendując ją studentem psychologii, przyszłym studentom psychologii i obecnym profesorom psychologii. Książka rzeczywiście inspirująca. Wolę chyba jednak książki samego Witkowskiego.

 

Oprócz kłopotów z psychologią, na której w Polsce znają się niemal wszyscy, podobnie jak na polityce i medycynie, a zwłaszcza na gospodarce, doszedł jeszcze kłopot z racjonalnością i jak zawsze oceną. Ocenianie, to nasz narodowy atrybut, cecha cech. Kompetencja nadrzędna. W końcu nic dziwnego – jeśli powszechnie znamy się na tylu rzeczach – wówczas oceniać łatwo.   

Stawiszyński odnosi się w artykule do wybranych kilku mitów, o których mowa w książce Lilienfelda & co. Lepiej wybuchnąć niż tłumić gniew. Tymczasem pobudzenia złości, po prostu eskaluje złość. To wniosek zespołu Lilienfelda, który zebrał liczne badania na ten temat, podobnie jak w przypadku innych popularnych mitów.  Autor  felietonu zapomina jednak dodać pointę.  Wyrażenie złości ma sens tylko wtedy, gdy towarzyszy temu próba rozwiązania problemu, który wywołał emocje. Toż to niemal zasada coachingowe! Nie potrzeba jednak przeglądu badań i eksperymentów żeby to wiedzieć. Każde szkolenie wojskowe wykorzystuje mechanizmy wzbudzania i rozłdowywania agresji od dziesiątków lat. Wystarczy sięgnąć do praktyki szkoleniowej jednostek specjalnych. Odreagowanie napięcia poprzez zmęczenie fizyczne – to podstawowy element szkolenia. Żółnierze mają unikać silnych konfliktów w koszarach, temu właśnie służy rozładowanie stresu. Stąd żołnierze poddawani są przemyślanym rytuałom i ćwiczeniom, które nie zawsze mają bezpośrednie znaczenie w wyszkoleniu, ale odreagowują napięcie. Działa tu czynnik fizycznego zmęczenia i neurofizjologicznej zmiany w gospodarce hormonalnej. Jednak w pewnych sytuacjach, na przykład na chwilę przed atakiem, albo przed trudnym zadaniem, skokiem spadochronowym napięcie, złość, a nawet agresję wzbudza się w żołnierzach celowo. Ma zastąpić strach.  Właśnie po to żeby stali się drapieżni. I znowu zmieni się gospodarka hormonalna.

Zdaniem Stawiszyńskiego nic nie tłumaczy zachowania mężczyzny z Rybnika. A wytłumaczenie „ekspertów” to bzdury. Rybniczanin był spokojny, łagodny, dobry sąsiad. Skąd jednak wzięło się jego domu tyle sztuk broni? Jak na pacyfistę i niespodziewanie, nieuzasadnienie, niewytłumaczalnie wybuchającego obywatela? Gdzieś jednak wzorzec strzelania musiał, tam w neuronach gotowy czyhać, zwłaszcza, że część broni służyła do celowania w ludzi, a nie tylko do zwierząt.

Kolejna teza. Okazało się, że kompleksy nie powodują popadania w nałogi. Mogą natomiast stać się przyczyną depresji. Niska samoocena utrudnia bycie twórczym i wytrwałym, przeszkadza być w pełni szczęśliwym i stabilnym emocjonalnie.

Owszem tak. Znowu od dość dawna to wiemy. Geny robią swoje, dają skłonność, nawet w 50%. Pozostaje jednak 50% zależności, na które czynniki pscyhologiczne maja wpływ. Warto zatem sięgać do innych badań.  W tym do obserwacji uczestniczącej, czyli pracy z pacjentami i dowiedzieć się jak niektórzy ludzie w rozpaczy, na przykład w Polsce, radzą sobie ze stanami depresyjnymi i lękowymi, zwłaszcza wtedy, gdy brakuje im rozpoznania i fachowej opieki. Piją i biorą, w tym często doraźne leki uspokajające. Istnieją setki sposobów na pozyskiwanie tego rodzaju specyfików.  Skąd to wiem? Dziesiątki godzin przepracowałem z ludźmi w takiej sytuacji, poznając ich życie i wywiady z przebiegu choroby.  

Kolejna teza. Dotyczy zachowań w tak zwanym wieku średnim. Zakup sportowego samochodu nie ma nic wspólnego z kryzysem. Po prostu wielu mężczyzn dopiero po czterdziestce stać na realizowanie młodzieńczych marzeń.  Przeciętnie zdolny student socjologii wie, że istnieją fałszywe zależności. Drobny błąd metodologiczny, czasem jedna sugestia w czasie badania lub nieopatrzenie użyte słowo, czasami miejsce badania, albo jego termin mogą zmienić wynik, zakłócić obraz i kierunek zależności.  Podobna kwestia może dotyczyć zakupu sportowych samochodów. Może, ale nie musi. Wydaje nam się, że ma związek z wiekiem, a może mieć związek z pieniędzmi, albo miejscem zamieszkania. Polacy nie lubią sportowych kabrioletów! Sprzedaż tego segmentu w Polsce jest kiepska? Ocho, zapomnieliśmy zbadać jaka jest w Polsce średnia roczna temperatura, nie mówiąc o opadach! To normalne w naukach społecznych zjawisko. Nadinterpretacja, błędna interpretacja, fałszywa zależność. Wielu polityków się na tym przejechało.

 

I jakie w tym u licha odkrycie i rewelacja, że eksperymenty i badania psychologiczne czasem „chwytają” tylko jeden aspekt, że karmimy się mitami, których jest sporo w nauce, a znany seulski badacz fałszował od lat wyniki swoich badań? Jaka w tym rewelacja, że paradygmat naukowy się zmienia i co wczoraj było „prawdą” dziś okazuję się wątpliwe?

klasyk, stare wydanie, do dzis wazna lektura, choć "nielegalna" terminologicznie
klasyk, stare wydanie, do dziś ważna lektura, choć "nielegalna" terminologicznie

Kiedy zaczynałem pracować jako terapeuta pod koniec lat 80 XX wieku obowiązywało pojęcie nerwicy. Niecałą dekadę później zaprzestano używać tego terminu. Czy z tego powodu spadła ilość przezywanych przez ludzi trudności i cierpień, kiedyś nazywanych nerwicą?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mam kilka wniosków, dla siebie oraz dla innych, jeśli zechcecie skorzystać, również dla dziennikarzy :) :)

  • Warto przeczytać więcej niż jedną książkę, na przykład 59 sekund Richarda Wisemana, albo Poza schematem Malcolma Gladwella, choć to tylko literatura popularna. W ogóle warto czytać. Wtedy obraz osiągnięć i wpadek psychologii może zrobić nieco się szerszy, a wnioski mniej krytyczne lub kategoryczne.
  • Warto oprócz książek ufać w doświadczenie psychologów, pedagogów i pracowników socjalnych, gdyż obserwacja uczestnicząca, czyli bycie w środku procesu ( leczenie, procesy zdrowienia, terapii itd.) to też badanie o pełnych znamionach naukowości.
  • Racjonalność to przecież tylko wytwór naszego układu nerwowego, czyli także hipoteza o rzeczywistości, która jaka jest „na prawdę” nie wiemy i na razie nie mamy aparatu – np. zdolności przekroczenia granic naszego układu nerwowego, a tym samym innego mechanizmu percepcji – żeby się tego dowiedzieć.
  • Dzięki takim postaciom jak na przykład Zygmunt Freud, z którego koncepcji możemy się współcześnie śmiać, lekceważyć je i krytykować – narodziła się współczesna psychologia, oraz nowa perspektywa zajmowania się człowiekiem, jako istotą emocjonalną.
  • Socjologowie od dawna wiedzieli to, co psychologowie muszą sobie i dziennikarzom udowadniać w książce 50 wielkich mitów psychologii popularnej
  • Nie wolno w poczytnym tygodniku pisać kategorycznych sądów na temat psychologicznych aspektów zdrowienia i motywacji do zdrowienia, posługując się przykładem chorób nowotworowych. I na postawie  wyrywkowej wiedzy odmawiać wpływu czynników psychologicznych na zdrowienie, lub jakość życia pacjentów i ich rodzin.
  • Warto uczyć się socjologii :)  
  • Pozdrowienia dla racjonalistów! Według niektórych badań racjonalność, to bardzo atawistyczne, konserwatywne zachowania obronne, charakterystyczne dla kultur plemiennych. Wraz z ocenianiem służyło jako obrona. Ale to tylko hipoteza, jak wszystko w nauce :)   

 

Więcej o książce 50 wielkich mitów psychologii popularnej

http://www.wprost.pl/ar/190133/Wszyscy-jestesmy-z-Marsa/?I=1417

Freud, Lilienfeld i mity psychologii
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Wilber to jeden zmoich ulubionych autorów!!!, czytam jego książki z wypiekami na twarzy ….to prawda czasem wracam do jakiegoś fragmentu dwa trzy razy, ale kiedy go „przegryzę” bardzo trafia do mnie…ja w każdym razie znajduję dla siebie wiele odpowiedzi -na przykład o tym jak wielką mamy odpowiedzialność za tworzenie przyjzanego świata i jakie to ważne, jak wielki wypływ mamy nawet z pozycji jednego „niewaznego” człowieka:)
    pozdrawiam w Nowym Roku!!!
    K.

  2. pisałem o tym w moje książce …Przebudzacz.. odkrycie Kopernika, przez setki lat było nieznane i niezrozumiałe, potem paradygmat nauki rozszerzył i przekroczyl Newton i na kilkaset lat, a po nim pojawiła sie Einstein i zmienił żelazny kanon newtonowski, a dziś mamy fizyke kwantową, z której założeniami nie zgadzał się Einstein;

    natomiast w naukach biologicznych ( to dotyczy również psychologii) nie pojawiła sie od czasów Darwina i ewolucjonizmu żadna silna koncepcja wyjasniająca pochodzenia człowieka, jego natury, rozwoju – mamy opisany genotyp, z komórek potrafimy wychodować tkanki wątroby, klonujemy zwierzęta…ale psychologia człowieka, etyka, altruizm, duchowość pozostają tajemnicą – co do mechanizmu

    współczesna filozofia tak bardzo zbliżyła sie do socjologii i ekonomii, że przestała pytać o motywy emocjonalne – zostawiając ten temat neurofizjologii i genetyce. Im bardziej rozwija sie techologia w zakresie badań układu nerwowego, tym bliższa chwila śmierci psychologii, która albo stanie się dziedziną filozofii albo czymś w rodzaju astrologii i tarota :)

    nie nadąża tez religia – niestety większość religijnych interpretacji wciąż pozostaje – tak co do natury zajwisk jak i rozumienia etyki i duchowości człowieka w epoce wczesnego średniowiecza…

    szukamy po omacku odpowiedzi : kim jestesmy, co nami kieruje, dokąd zmierzamy, jakie są motywy oprócz przetrwania gatunku (po stronie samolubnego genu)?

    Może Ken Wilber podsuwa nam odpowiedzi, natury filozoficznej i socjologicznej…to chwilami trudne teksty :)

  3. czytałam ten artykuł i na początku zrobiło mi się trochę dziwnie i smutno, jak to? cała psychologia do kosza, więc co – o naszych działaniach decyduje jakiś przypadkowy impuls elektryczny…ale po chwili pomyślałam sobie dokładnie, to o czym pan pisze, to tylko pogląd, jutro inny autor napisze coś jeszcze bardziej kontrowersyjnego, a inny opubiluje badania, które zaprzecza temu pierwszemu…

    życze w Nowym Roku wszytkim blogowiczom wielu wspaniłałych pomysłów, książek i oparcia w sobie; autorowi bloga również choc ma pewnie tego w nadmiarze :0

Komentarze są wyłączone.