Hipnoza, oczy wilka, tygrys i kot

więc kto ma zapłacić ten rachunek?
więc kto ma zapłacić za ten rachunek?

Dosłownie parę dni temu Michał powiedział do mnie, że jest chyba absolutnym rekordzistą w Polsce, a może nawet w Europie! Od kilu miesięcy, bowiem jest, co najmniej dwa razy dziennie w hipnotycznym transie. Skrupulatnie to nawet policzył.

Co najmniej raz dziennie sesje prowadziła z nim Małgosia, żona, czasem odsłuchiwał nagrań z wcześniejszymi sugestiami, czyli autohipnoza, a potem dwa, czasem trzy razy w tygodniu sesje ze mną. Moją powieść o hipnozie zadedykowałem właśnie jemu. Był często pierwszym czytelnikiem moich tekstów i bardzo się cieszę, że zdążył zerknąć na nowe, które dopiero się pojawią. A najważniejsze, że poznał zarys części drugiej Hipnozy, pisanej w jakimś sensie dla niego. W hipnozie, w owym tajeminiczym stanie zmienionej świadomości było wszystko – refleksja, zabawa, fascynujące „podróże”, a także poszukiwanie siły, odpowiedzi, sygnału, sugestii, wytłumaczenia, pytania o życie i smierć, droga i w końcu…odpowiedź. Powiedział mi wtedy, że gdyby nie te sesje, było by mu znacznie trudniej.

Michał:— Wiem, że nie ma sposobu na udowodnienie skuteczności hipnozy, w moim przypadku, a nawet ktoś może pomyśleć, że jestem antyprzykładem. Ja jednak jestem jakoś dziwnie przekonany, że stałem się idealnym kurczakiem treningowym. Nadspodziewanie źle się czuję fizycznie i nadspodziewanie dobrze psychicznie. To cud, chociaż chciałbym też fizycznego cudu, ale…(oddech i śmiech)

Maciej:—   Tak, tak…hipnoza nie dość, że nie działa, to jeszcze jest niebezpieczna, nieetyczna i w dodatku nie działa, czyli jest nieskuteczna. (śmiech)

Michał: — I oprócz tego jest nieetyczna, nieskuteczne i nie działa. ( gromki śmiech) Tylko jak mam wytłumaczyć sobie oczy wilka, które cały czas widzę za tobą. W dodatku są dość sympatyczne, życzliwie na mnie patrzą, a głos, który słyszę sugeruje mi, co mam robić. (śmiech)

Maciej:— No nie wiem, czy na twoim miejscu posłuchałbym wilka? (śmiech) Zwłaszcza, że przed chwilą powiedziałeś, że jesteś kurczakiem.

Michał:— Treningowym, a to co innego. (śmiech) Treningowy kurczak, to taki dowód naukowych, takich wilki nie zjadają. A mój wilk, to samiec alfa, taki przewodnik, bysior..

Maciej: — Chyba basior…(śmiech)

Michał:— Oj, pomyliłem się bysior czy basior co za różnica, taki bysiorowaty basior, wiesz o co chodzi, taki bysio, jednak bardzo basiasty, taki bysiorowaty …(śmiech) Poza tym wyraźnie zasugerował mi żebyś to ty zapłacił rachunek. (śmiech)

Musiałem ten „śmiech” dopisać, bez z tej didaskalii kontekst znika. Co to takiego kurczakowa hipnoza i kurczakowiec? To w naszym tajnym kodzie, facet, (rzadziej kobieta), który sam siebie uważa za mistrza transu i hipnozy (a często nie tylko tej, skądinąd hermetycznej dziedziny) i jego głównym celem jest potwierdzanie swoich hipnotycznych zdolności. Uwielbia występować wobec publiczności i udowadniać (przede wszystkim sobie), że każdego może zamienić w kurczaka, jeśli tylko zechce. Oczywiście wybiera same  baaaardzo podatne osoby, które jak osioł ze Shreka, wołają: Weź mnie, mnie weź!

Lista nazwisk?

Michał: — Nie przesadzaj! Pamiętaj o autocenzurze, polityka przed wszystkim!

A kot i tygrys? Były potem…

bardzo basiasty bysiorowaty basior
bardzo basiasty bysiorowaty basior
Hipnoza, oczy wilka, tygrys i kot
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. niebawem część druga o hipnozie i tygrysie

  2. Cieszę się, że codziennie można kilka nowych słów przeczytać… i cieszę się, że to takie tematy są poruszane :) czekam na ciąg dalszy… :)

Komentarze są wyłączone.