Ideologia

i duchowość

Ideologia i duchowość (3)

Ideologia i duchowość – odwrócenie znaczeń

Ideologia i duchowość – to cień i jego archetyp. W pewnym sensie ideologia stanowi karykaturę duchowości. Ideologia i duchowość ścierają się w czasie wojny karnawału z postem. Symbolem wojny karnawału z postem jest współcześnie zmiana opowieści, powrót do polityki historycznej, wreszcie pojedyncze słowa używane w przestrzeni publicznej jak werble. Słowa te odwołują się to dawnych symboli i jednocześnie budzą demony archetypowe oraz ich cienie ze snu.

Ideologia i duchowość towarzyszą naszemu życiu w codziennych przejawach życia zbiorowego, choć często są nieświadome. Ideologia i duchowość jak każde istotne zjawisko społeczne znajdują swoje odwrócenie na poziomie języka. Co przez jednych nazywane jest np. demontażem Trybunału Konstytucyjnego, inni nazywają jego uporządkowaniem, to co dla jednych jest populistycznym rozdawnictwem publicznych pieniędzy, dla innych jest wsparciem polityki prokreacyjnej państwa. To co dla jednych reprezentantów życia politycznego stanowi zagrożenie przyszłości emerytalnej Polaków, dla drugich jest spełnieniem obietnic wyborczych.

Ideologiczna atrakcyjność

Ideologia i duchowość nie idą w parze, są sprzeczne, choć są dualistycznie powiązane. Jedno – implikuje drugie, choć jedno drugie wyklucza. W narracji konserwatywno-narodowej akcentowanie martyrologii dziejowej Polaków jest jak najbardziej uzasadnione i wręcz pożądane. Skupianie uwagi na heroicznych wydarzeniach z przeszłości, im bardziej okupione jest cierpieniem, tym większy nadaje sens współczesnemu życiu zbiorowości, które tylko w ten sposób staje się znaczące i wartościowe.

Dla martyrologiczne przekazu nie ma znaczenia, że ów sens budowany jest na cieniach przeszłości i martyrologii, na interpretacji, często fałszywej. Nadawanie symbolicznego sensu nie opiera się przecież na racjonalnej argumentacji. Jej znaczenie jest emocjonalne. Idea nie musi też mieć związku z historią i faktografią – jak nawołują niekiedy wzburzeni publicyści liberalni. Symbolika oraz ideologia oparte są na fikcji, często nie mają żadnego związku z faktografią i tak zwaną „prawdą historyczną”. Tego rodzaju prawda jest nieustannie interpretowana oraz interpretatywna, zatem stanowi jedynie wyraz poglądów, przekłamań, iluzji. Ideologia nie musi być też ani rozsądna ani nawet mądra – przeciwnie, ma być wyrazista, prosta i szokująca. Dzięki szokowaniu ma być atrakcyjna.

Ideologia i duchowość – paradoksy

Dawne endeckie, odgrzane dziś, nacjonalistyczne hasła z Polską w roli głównej odmieniane są dziś przez wszystkie przypadki. Skandują je prawnukowie chłopów uwłaszczonych przez komunistyczne władze, dzieci awansu społecznego mające mentalność homo sovieticus we krwi. W ONR-owych, białostockich marszach uczestniczą potomkowie Białorusinów i Ukraińców, marginalizowanych przez stalinowski reżim przez całe dziesięciolecia. Dziś czują się Wszechpolscy. Zapomnieli o swoich ruskich babkach.

Ideologia i duchowość tworzą kolejny paradoks. Dawne korzenie są z pozoru bez związku ze współczesną ideologią, a raczej poprzez ideologizację dają o sobie znać, jednakże w wewnętrznie sprzeczny sposób. Dawne wykluczenie i dzisiejsze liberalne zlekceważenie, pustka aksjologiczna wypełnia się w najbardziej oczywisty sposób – czerpiąc z mitów i archetypów. Paradoks polega również i na tym, że chłopa polskiego i białoruskiego nierzadko lepiej traktował zaborca i okupant, niż polski pan, a z pańszczyzny wyzwolił car i cesarz.

Ludowe korzenie

Biorąc pod uwagę skutki demograficzne II wojny światowej – wymordowanie milionów ludzi i przesiedlenie kolejnych milionów, zagładę narodu żydowskiego, destrukcję tkanki mieszczańskiej i ziemiańskiej – większość z nas, Polaków – jest chłopami uwłaszczonymi w wyniku reform władzy ludowej po 1944 roku.

Niestety jest w tym również rys sadomasochistyczny. Ów archetyp we współczesnej diagnostyce klinicznej odniesiony do osobowości ludzkiej nazywany jest osobowością chwiejną typu borderline. Ofiara staje się sprawcą, sprawca staje się ofiarą. Krzywda i wina zostały splątane. Dawne wady chłopskie stały się zaletami – samodzielność, zdanie na siebie, ksenofobia czerpana z nieufności wobec obcych. Trzeba stawiać na siebie, na swoich i do pańskiej łaski szukać indywidulanej drogi dzięki oportunizmowi i uległości. Dawne zalety – wadami. Jak choćby pracowitość, żmudność, rytualizm. Dlatego mniej ceniona jest kreatywność, rozmach, ryzyko, innowacyjność.

Ideologia i duchowość – sadomasochizm polski

Profesor Maria Janion w swoim liście na otwarcie Kongresu Kultury AD. 2016[1] pisze: Nie mam wątpliwości, że trwała nasza niezdolność do modernizacji ma źródło w sferze fantazmatycznej, w kulturze przywiązania zbiorowej nieświadomości do bólu, którego źródeł dotykamy z największym trudem, po omacku. Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać.

Pojęcie sadomasochizm wprowadził do psychologii Zygmunt Freud[2] koncentrując swoją uwagę badacza, filozofa i psychiatry na aspektach seksualności człowieka jako źródle wewnętrznych konfliktów. Sadomasochizm jednak może mieć tendencje do rozszerzania się i uogólniania stając się mitem karmionym przez rozliczne archetypy (mity bazowe, pradawne) i tym samym odrywać się od seksualnej bazy by zawłaszczać wyobraźnię społeczną jako jej nadbudowa (by posłużyć się terminologią marksowską).

W dalszej części listu prof. Janion napisze: Stąd płyną szokujące sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, stąd rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej, zamach na zabytki przyrody, a nawet, proszę się nie zdziwić – uparte kultywowanie energetyki węglowej, zasnuwającej miasta dymem i grożącej nadchodzącą zapaścią cywilizacyjną.

Czterech jeźdźców Apokalipsy

Ideologia i duchowość tworzą parę cienia i archetypu. Napięcie między tym co duchowe i rytualne budzi najstraszniejsze demony i wspiera dawne wzorce kulturowe. Obok ludowej nieufności i gminnego nepotyzmu (nieetyczny familiaryzm) oraz niechęci do modernizacji (kontrsugestywność), które sprzyjają konserwatyzmowi – jest w nas wciąż żywy folwark. Doświadczamy nie tylko wiecznie toczącej się ponad naszymi głowami rozmowy pana, wójta i plebana, lecz również dawnej zależności hierarchicznej.

Sadomasochizm to pierwszy ze złowrogich jeźdźców. Nieustająca huśtawka pomiędzy cierpieniem i agresją. Drugim jest kontrsugestywność, czyli przekora i niechęć. Trzecim nieetyczny familiaryzm – popierania swoich w lęku przed obcymi. Czwarty jeździec to transpasywność, czyli bierność i oddawanie odpowiedzialności przez całe grupy społeczne jako zjawisko masowe, nieświadoma transmisja odpowiedzialności z chłopa na pana, na wszystkich, od których chłop zależy.

Folwark

Do zjawiska folwarku odnoszą się zarówno Jacek Santorski[3] jak i Andrzej Leder[4]. Świat korporacji, urzędu, uczelni wyższej, pokoju nauczycielskiego, lecz również małej i średniej firmy stały się replikami folwarku. Jest tam nieodpowiedzialny, autorytatywny, utracjuszowski pan (jego internetowym symbolem stały się ośmiorniczki) jest tam również ekonom, ów cham z nahajką, który pańskie rozporządzenia wprowadza w życie bez specjalnych ceregieli (symbolem tej postawy jest partyjny aparatczyk, potakiwacz, oportunista, dzisiejszy partyjny sługus – mierny, bierny, ale wierny) jest wreszcie „ciemny lud, który wszystko kupi”.

ideologia i duchowość
ideologia i duchowość

Pan i cham

Gombrowiczowski ziemianin, ów „pan na włościach” potrzebuje swego „chama”, by przed nim odgrywać wielkość na pokaz. Parobek jest jego alter ego, gdyż pan w rodowej skrzyni zachował pamiątki po własnej niedawnej chamskości, plebejskości i poniżeniu. Jemu także ktoś z łaski najjaśniejszej dał skrawek ziemi i tytularną pańskość. Cham zaś, ów prostak, folwarczny parobek, a w zasadzie niewolnik potrzebuje swego pana, by w nim się przeglądać. Pan jest jego Ja Idealnym, sufitem wszelkich marzeń. Sołtys, najbogatszy we wsi, będzie tego pana naśladował we wszystkim. Kupi pańskie buty, meble od zubożałego szlachcica i wazę porcelanową, z której w niedzielę zje rosół.

Wielkość pana jest związana z jego cieniem (deficytami) gdyż wie on, że jest co najwyżej peryferyjnym feudałem. Jemu marzy się Monaco i Paryż. On również gardzi swoim nędznym losem, błotem na drogach i własną biedą w porównaniu do bogaczy, jakich widuje choćby w Petersburgu. Jego pańskość jest niemniej niewolnicza niż pańszczyźniany los chłopa. On panem jest tylko tu, w zapyziałym zaścianku, gdyż on także ma swoich panów w zniewolonym kraju. Byle carski pułkownik, austriacki radca czy pruski urzędnik mogą mu kazać, zabronić, odebrać lub dać.

Człowiek folwarczny

Ideologia i duchowość zawsze były sobie przeciwstawiane. Pierwsza udawała drugą. Tam, w naszych korzeniach, na wsi, w folwarku narodzili się ofiara i sprawca. Tischnerowski homo sovieticus to w istocie człowiek folwarczny, który płynnie zaadoptował się do narzuconego komunizmu. Ciąg ofiarniczy, który nigdy nie zostaje przerwany, sadomasochistyczny taniec, który replikowany jest perfekcyjnie do współczesnych struktur społecznych, organizacji, firm, partii politycznych i przede wszystkim do rodzin – powstał wieki temu. Narodził się w poczuciu wyobcowania i mniejszej wartości. Namnaża i naśladuje go chętnie popkultura, lubuje się w nim telewizja z programami informacyjnymi na czele, rozsmakowują się dziennikarze i publicyści.

Dzisiejszy rodzimy celebryta wobec tych hollywoodzkich i canneńskich to w istocie dawny pan folwarczny co to w XIX wiecznym Paryżu ledwie daje radę wynająć mansardę. Nigdy nawet nie zbliży się do poziomu życia, kariery i popularności – tamtych. Inteligent polski na stałej posadzie w Berlinie czy Londynie to wciąż biedak na dorobku, który owszem dla siostry lub brata, który utknął w kraju, może i zrobił karierę, lecz pewnie nigdy nie dorówna miejscowym. Natomiast prekariusz, dzisiejszy proletariusz jest w jeszcze trudniejszym położeniu – jest z nikąd i zarazem niczyj, jak pradziad chłop bezrolny, wiejski najmita lub miejski robotnik na przyuczeniu – dawno utracił nadzieję na lepszy los.

 

[1] http://www.newsweek.pl/kultura/prof-maria-janion-na-kongresie-kultury-polskiej-krytykuje-mesjanizm,artykuly,398508,1.html, emisja w dniu 31.12.2016

[2] Freud Z., Psychopatologia życia codziennego. Marzenia senne, PWN, 2013

[3] http://forsal.pl/artykuly/801867,santorski-kultura-folwarku-przetrwala-w-polskich-firmach.html emisja w dniu 31.12.2016

[4] Leder A. Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej, Wydawnictwo Krytyka Polityczna, 2014

więcej na temat duchowości

zapraszam również na coachingdao.pl

cdn.

Ideologia i duchowość (3)
4.5 (90%) 2 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.