Imadło autoidealizacji [6]

mury, granice, światło...
mury, granice, światło…

Projekcje organizują czas, gdyż ukryte potrzeby lub frustracje z przeszłości skierowują się w postaci odszczepionej w przyszłość, na zewnątrz. Wówczas samospełniająca się wróżba działa jak bumerang. Wczorajsze, stłumione emocje, które nie mogą zyskać uzewnętrznia są wyrzucone na zewnątrz i przypisane innym. Jesteśmy jak Kubuś Puchatek i Prosiaczek krążący po Stu Milowym Lesie coraz bardziej zaniepokojeni kolejnymi śladami łapek, które przybywają po kolejnym okrążeniu polany. W efekcie, ze strachu sami wpadają w pułapkę, którą zastawili na Hohonie. Hohoń, to straszne zwierzę, rzecz jasna z przeszłości, które wypada nagle z lasu i mówi: ho ho! Nikt nigdy go nie widziała ale przecież są, coraz to nowe, ślady łapek.

 

Projekcja przyjmuje również postać autoidealizacji. W taki sposób wyraża się pragnienie postrzegania siebie jak osoby dobrej, uczciwej, pozbawionej złych intencji. Wszystko co taka osoba czuje, przeżywa a nawet odbiera jako zagrożenie natychmiast jest przetwarzana na poczucie krzywdy. Krzywdzenie niewinnej ofiary, za którą autoidealizacyjnie uznała się dana osoba jest typowym zachowaniem złego świata i złych ludzi, którzy swoje złe intencje potwierdzają niezbicie krzywdząc osobę tak dobrą jak autoidealizujący się, oderwany od swoich emocji, obywatel. Osobiste doznania związane ze złością, niechęcią, żalem – naturalne dla człowiek żyjącego w świecie, w którym zwyczajnym zjawiskiem są równie przeszkody, natychmiast są tłumione i przypisywane innym jak echo. Tym samym utrwalają mechanizm rzutowania przeszłości w przyszłość.

Jakie pytanie zadać sobie by tego siebie przeszłego podsumować? W pewnym sensie coachingowe pytania, plany, podsumowania to też iluzje. Poniekąd są potrzebne dla mniej wprawnych umysłów do tego, by iluzję wpływu i kontroli wzmacniać. Ta iluzja nieco rozpycha szczęki imadła, daje trochę przestrzeni i oddechu, sprawia, że jest więcej energii do działania. Zdaję sobie sprawę z kontrowersyjności tego stwierdzania.

Tak długo jednak, jak sądzimy, że planując, działając, porządkując wpływam na nasz los a tym samym na jakość naszego życia, ulegamy iluzji wpływu. Oczywiście jest nam ona potrzebna, ale to wciąż iluzja. Dlaczego jest potrzebna? Gdyż przekonani o nieuchronnym biegu czasu, ucieczce minut boleśnie konfrontujemy się ze śmiercią, nie chcąc jej doświadczać zwiększamy iluzję nieśmiertelności. W drodze ewolucji, gdy rosły nasze mózgi, uznaliśmy, że Ziemia jest nasza, że należy ją eksploatować, orać, podobijać i ujarzmiać, lasy i woda jest nasza, zwierzęta i dzieci, kobiety i inni ludzie,  całe narody i całe kraje. Potrzebowaliśmy usprawiedliwienia dla tych podziałów i dziś nie wyobrażamy sobie siebie i świata bez granic, różnic, nierówności, lepszych i gorszych, bez planowania, wyników, zysków, wczorajszego podsumowania i jutrzejszego zwycięstwa, nazywanego sukcesem.

cdn.

Imadło autoidealizacji [6]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. To się tak mówi, Aniu, czasem ładnie, a do zrozumienia pewnych rzeczy dorastamy, bo to nasze rozumienie jednoznaczne dopiero z poczuciem czegoś w sobie i na sobie?
    Gramy w te nasze gry “jestem lepszy”, “moje lepsze niż twoje”, “kto pierwszy na fejsbuku czy nk ze zdjęciem obrazujący jak dobrze mu się wiedzie, gdzie był, co zwiedził, jaki ma aparat”. Świat się zmienia, pędzi w pędzie cywilizacji. Jego dawne wymiary zdradzają co chwilę śniedziejące fotografie jak te u Stieglitza (http://atelliefotografia.com.br/grandes-nomes/nome-alfred-stieglitz) a ja sobie myślę, że wspaniałe są te stałe, niezmienności i pogodzenia z losem, z niebyciem “rycerzem bez zmazy bez skazy”. Fajnie, że te skazy i zmazy przydają nam samych siebie w poznaniu, w myśleniu, w patrzeniu na innych.
    Ja ciągle nie znalazłam sobie miejsca, jestem gdzieś w szukaniu. Jakoś mi niewygodnie, ale nie jestem przecież w drodze. Ciągle wynurzam się na powierzchnię cywilizacyjnych odmętów, wymogów, poleceń, pouczeń i konsumpcji by zaczerpnąć łyk powietrza na trochę. Na moment dosłownie odcięcia.

  2. Dzo-ann ;)))))))))))

    pieknie ujete to,co w 40 lat mojego zycia staje sie najprawdziwsza prawda….i o czym po swojemu pisze .kazda praktyka ,jak sie okazuje uczy nas elastycznosci ,wyrozumialosci, pokory, wybaczania,akceptacji tego co jest …..i zamiast szukac wyidealizowanego swiata i idealnego ja,lepiej byc tutaj .najlepszym ,jakim nas stac.przekraczac wlasna nature ,zamiast z nia walczyc.

    wczoraj na przyklad zmoklam na przystanku do suchej nitki,chroniac sie jedynie kieszonkowa parasolka,spoznilam do pracy,bo tramwaj wypadl z rozkladu…i na koniec zebralam reprymende od wspolpracownikow, ktorzy czekali na mnie pol godziny w suchym i cieplym miejscu…..zupelnie nieswiatecznie,gdzie snieg,mroz i radosny adwentowy nastroj????
    a jednak i taki przedswiateczny dzien jest ok……nie ma sie o co gniewac ;))))))

    wczoraj na dobraoc obejrzelismy z synem stary film K-PAX ;)))))))
    moze warto spojrzec na nas,ludzi ,oczami kosmity???
    ;))))))))))

    pozdrowienia swiateczne juz

  3. Pocieszę na dobranoc, Ciebie – Andrzeju S. i Was wytrwali poszukiwacze wyzwolenia z iluzji do Tu i Teraz słowami Barry Magida – psychiatry, psychoterapeuty, który czerpie otwarcie z zen:
    “Musimy wreszcie pozwolić sobie być zwykłymi śmiertelnikami, wrażliwymi i zależnymi, ktorymi i tak jesteśmy. Musimy dostrzec, że praktyka [zen] nie pomoże nam przezwyciężyć ani przekroczyć naszej natury, lecz bardziej otworzy nas na ból ludzkiego istnienia. Nie musimy się nienawidzić za to, co życie nam zrobiło. Nie musimy się nienawidzić za wszystkie nasze krzywdy, straty czy tęsknoty, w częstym u uczniów zen przekonaniu, że powinniśmy być jakoś “ponad” tym wszystkim. W Końcu kiedyś przestaniemy podporządkowywać praktykę fantazjom o uleczeniu, o byciu rycerzem bez skazy i zmazy, odpornym na ból świata.
    Praktyka nie zmienia nas w nadludzi, lecz przydaje nam siły i elastyczności.(…)Potrzebujemy nauczyć się traktować zmieniające się nieustannie życie i swoją wrażliwość ak, jak traktowalibyśmy drogiego przyjaciela. A to znaczy, że musimy je pokochać, pokochać życie z wrażliwością i nietrwałością, jakie niesie, pokochać nie pomimo jego niedostatków, ale dla nich. Bo wrażliwość, zmiany i skazy czynią nas tym, kim jesteśmy”.
    Zenowych senków!

  4. Miałam dzisiaj dobry dzień. Fajnie usłyszeć, że dzięki coachingowi, ktoś dokonał dobrych dla siebie zmian. Najciekawsze jest jednak to, jak zmienia się otoczenie :) Najśmieszniejsze jest, jak ktoś komentuje, bo wiesz jak ten i ten się zmienił…. a potem pauza i stwierdzenie, w sumie to ja się zmieniłem…..:) Mieć balast, a mieć jego świadomość to już dużo zmienia :)

  5. w matriksie niektorzy przebudzeni chcieli wrocic do snu ;)))))))
    co daje przebudzenie?
    czy zyje sie inaczej ,gdy sie wie, ze wszystko jest iluzja?

    co by bylo ,gdybysmy smierc zaczeli uwazac za brame do swiadomosci?
    czychcielibysmy przez nia przejsc?czy nadak kurczowo trzymalibysmy sie iluzji zycia?
    a jesli za ta brama czeka nas kolejna iluzja?
    slady lapek gestnieja ;))

    mysle ,ze na to wszystko jest tylko jedno lekarstwo -milosc

    taka zwykla milosc do zycia niedoskonalego ,pelnego tajemnic ,niedopowiedzen, watpliwosci- nieodwzajemniona lecz autentyczna,na tyle przenikliwa,ze wie ,ze nie ma granic.ze wszystko jest jednym, a jedno wszystkim,jakie by nie bylo i dlatego nie ma znaczenia,kto ma wieksze znaczenie…..

    czasem czuje jeje przeblyski
    ;))))))))))))

  6. wszystkowiec jest iluzja , a im wiecej staramy sie zaznaczyc osobisty rys w historii,tym wiecej sladow lapek przybywa…tym wiekszy lek ,zeby zdazyc,zeby zablysnac ,zaistniec….zrobic doktorat albo habilitacje ,dodac kolejny przedrostek przed ego…

    iluzje bezlitosnie obnaza smierc

    nagle cale znaczenie czlowieka za jego zycia -materialne zdobycze,naukowe trudy i osiagniecia, tytuly obracaja sie tak samo w proch jak u zycie tego ,kto lata przesiedzial na przyklad w zakladzie karnym,piszac kolejne skargi na za niskie porcje zywieniowe i beznadziejna opieke medyczna / szybsza, zorganizowana odgornie ,darmowa,swiadczona czesto przez dobrze wyksztalconych specjalistow… / czy celebrytow,ktorzy przez chwile zslyneli jazda w stanie nietrzezwym lub romansem z innym celebryta…

    swoja droga ilekroc zadam pytanie ,z jakiego powodu pacjent moj zostal pozbawiony wolnosci….zawsze slysze ,ze jest niewinny,ze pomylka, ze siedzi za innych….
    czasem po latach przychodzi refleksja ,ze bledy mlodosci….

    kogo stac na to , zeby nawet w banalnej codziennej zyciowej pomylce przynac sie ,ze dalo sie ciala, zrobilo cos na skroty, albo cos zaniedbalao ?

    ile razy mi sie zdarzylo wybielac siebie ,gdy po skora czulam ,ze przesadzilam, wyszlam z siebie ,z idealnego ja i okazalam caly wachlarz ludzkiej malostkowosci?

    albo ze caly swiat jest przeciwko mnie?
    cale to licytowanie sie na nieszczescia?

    pewnego dnia tak zaslugi jak i bledy staja sie warte tyle, co slad w ludzkiej pamieci…wiekszy czy mniejszy pomnik,nagrobek ,wzmianka w podrecznikach,lub po prostu szybko zacierajace sie wspomnienie czyjegos usmiechu…..tak samo jak dawno w niepamiec puszczona uwaga,zlosliwa krytyka a takze dobry uczynek…

    czy warto walczyc o niesmiertelnosc?skoro jest iluzja?
    o wizerunek idealnego ja?
    czy wejsc w iluzje i zyc nia na calego,w wyscigu znaczen nadanych na chwile?

    czy moze nie jest lepsze ani obnazanie iluzji ani jej podtrzymywanie?czy moze tak jak jest ,jest takze dobrze? nawet jesli przemine bezimiennie ,bez sukcesu,bez znaczenia o i tak to znaczenie jest?

  7. Dziwne, że tak ciężko jet wyrzucić niechciany bagaż, ach te projekcje…

  8. Imadlo autoidealizacji scisnelo mnie, ze hej. Przynajmniej dotarlo do mnie, dlaczego przeszlosc wygladala tak a nie inaczej. Mam jednak cos w zamian. Chwile obecna, bez projekcji juz i ufnosc w przyszlosc bogatsza w wiedze, ze to iluzja.

Komentarze są wyłączone.