Imadło i projekcje [5]

projekcje, iluzje
projekcje, iluzje

Racjonalista szuka faktów, analizuje to, co może opisać zmysłami oraz metrówką, lupą, tabelką w Excelu. Tymczasem mierzone przez niego pewniki są komentarzami do jego wyobraźni i wspomnień. Analiza, bilanse, wnioski same w sobie wynikają z iluzji przeszłości. Jednak jeśli dodamy do tego wszelkie możliwe błędy w postrzeganiu: wybiórczość, ślepota na zmiany, zapamiętywanie tylko kilku szczegółów w pamięci krótkotrwałej, nieostre widzenia oboczne, usunięcia detali, zniekształcenia tła, częściowe dysleksje i dysgrafie i tak dalej – nasz świat doświadczany w umyśle jest zaledwie dalekim echem tak zwanej rzeczywistości.

Słyszymy często: gdyby nasze wnioski były prawidłowe moglibyśmy osiągać więcej, szybciej, taniej. Zaraz, zaraz skąd wiadomo, które wnioski są prawidłowe? Które z nich słuszne i trafne? Ileż domów wybudowano w Polsce z płaskimi dachami, chociaż powszechnie wiadomo, że zaciekną? Ileż ludzi pali papierosy i przejada się słodyczami, chociaż wiadomo, że są szkodliwe? Ileż dorosłych bije dzieci, chociaż sami pamiętają bicie jako traumę? Ileż osób nie zmienia opon na zimowe? Ileż azbestu jest w naszych domach? Ileż DDT wyspaliśmy na nasze pola? Ile hektolitrów alkoholu wypijamy, choć wiedza z podstawówki wystarcza by wiedzieć, że alkohol to trucizna?

Schemat, w którym: wczorajszy ja planuję siebie jutrzejszego w istocie stworzony jest na nieprawdziwej zależności. Wspomnienia dotyczące mnie samego, będące iluzjami, okruszynami przeszłości kontaktują się z marzeniami i projekcjami na temat mnie w przyszłości. Projekcje, czyli rzucane na anonimowe tła filmy naszych myśli i pragnień. Stłumione lub zahamowane emocje, które przypisaliśmy innym ludziom, światu, przypadkowym sytuacjom. Projekcja jest zjawiskiem nagminny, zauważalnym gołym okiem. Powietrze przesycone jest projekcjami, wystarczy zaledwie chwila uwagi by dostrzec powszechność zachowań projekcyjnych.

Na przykład pewien polityk w telewizyjnym programie dotyczącym lekcji etyki w szkołach powtórzył kilkanaście razy stwierdzenie: trening masturbacji. Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem niczego na temat treningu masturbacji, nawet nie wiem na czym mógłby polegać, polityk jednak jakoś dziwnie się tym zjawiskiem niepokoił. Pewna posłanka ze sporą nadwagą publicznie nazywa obie płci: baba i chłop, nie waha się też nazwać inną kobietę, koleżankę z sejmu: chłopem z cyckami. Co ciekawe jej zachowania, żarty, aluzje, stwierdzenia przypominają typowy męski szowinistyczny rechot przy kufelku piwa. Inny polityk na wieść, że dawny kolega nazwał go politycznym trupem obiecuje, że rychło wybierze się na jego pogrzeb. Jeszcze inny, który wyłudzał publiczne pieniądze mówi, że zawsze kierował się Bogiem, honorem i ojczyzną, co oczywiste, ci którzy go oskarżają nie mają tych trzech cnót.

Projekcję rozumieli już nasi przodkowie, zanim narodziła się psychologia. Pisał Jan Kochanowski: Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz. Czego się, miła, tak często spowiadasz? A ponad dwieście lat później Ignacy Krasicki pointował w swojej fraszce to samo zjawisko:

 

Dewotce służebnica w czemsiś przewiniła,

Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła;

Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,

Mówiąc właśnie te słowa: » i odpuść nam winy,

Jako my odpuszczamy«, biła bez litości.

Uchowaj, Panie Boże! takiej pobożności.

cdn.

Imadło i projekcje [5]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Kochanowskiego faktycznie fraszka, ale Krasickiego bajka (epigramatyczna)! ;-)

  2. Ostatnio mamy taka trójcę świętą na scenie politycznej, co jeździła samolotami, a teraz tworzy równoległą rzeczywistość, w której panują całkiem inne zasady współżycia społecznego :) Ja się tak zastanawiam z punktu widzenia neurologi, który płat mózgu trzeba mieć uszkodzony, żeby zostać politykiem? Ktoś wie? Do polityki raczej nie pójdę, ponieważ mam wystarczająco traum, po styczności z psychopatami, w mojej karierze zawodowej. Pewnie taka karma :) Powoli odzyskuję wiarę w ludzi, ale Wiejską omijam szerokim łukiem….

  3. Oj często wytwarza się w naszych realiach sytuacja potrzasku interesów. Dorzucam od siebie sytuacje odbierające chęci do działania. Niebezpiecznie kiedy ludzie ustosunkowani, władczy, szanowani w zawodzie nadużywają, wykorzystują, wyrządzają krzywdę. Po cichu, bo tak mają, nie zamierzają tego zmieniać a robią wszystko uruchamiając też i wszystkie kontakty, także sądownictwo polskie by ich czyta jak łza reputacja zewnętrznie pozostawała bez zarzutu. I kurczę nie mówię o marginesie, tylko całe rzesze ludzi, którzy chcą znaczyć i uchodzić w oczach innych. Ba, uchodzenie w oczach innych i polerowanie swojego wizerunku zaskakująco łatwo wychodzi przy pomocy innych z kolei ludzi, którzy zawsze we właściwych momentach “poratunku” wyrastają jak grzyby po deszczu.
    W takich i podobnych sytuacjach mówimy “bo takie jest życie”. Nauczyliśmy się przyjmować do wiadomości absurdy, czyjeś tragedie, nonsensy “za realia życia”. Co jasne na własnej skórze odczuwa się bardziej, a gdy dotyczy dzieci to krew się burzy.

    Ktoś przy nas da klapsa na ulicy maluchowi, inny ktoś-dwumetrowy dryblas polityk uprawomocnia takie “chwyty wychowawcze” i tak to płynie, tak to się toczy. Ktoś się gdzieś postawi takiej wersji, a wtedy zawsze znajdą się tzw. normalni, którzy orzekną “co ty życia nie znasz?”
    Jakoś trudno mi bronić wersji psychologii ewolucyjnej, która ostatnio chwyciła się hipotezy, że człowiek jest z natury moralny, bo tak mu się bardziej opłaca kooperować z i funkcjonować wśród innych. Oczywiście wielu ludzi jest etycznych, wielu mimo że stracili sporo energii w walce z wiatrakami. Chyba jednak tej części lepiej i z mniejszym niesmakiem czy trudnościami by się tu żyło, gdyby natura predysponowała nas do moralności?
    Pozdrawiam

Komentarze są wyłączone.