Imadło

czas, ruch, droga
czas, ruch, droga

Grudzień niebawem, czas świąteczny, koniec roku, podsumowania, jesteśmy starsi o 12 miesięcy. Będę pisał zatem o czasie, o oceanie, w którym zanurzony jest każdy z nas.

Umysł człowieka jest rozrywany lub ściskany przez dwie sprzeczności. Raz przeszłość ściska lub ciągnie, to znów przyszłość prze lub rozrywa. Niekiedy obie wywołują ruch zgniatający, niekiedy zaledwie ściskają lub napierają. Czasem jedna ciągnie a druga pcha, niekiedy jedna odpycha a druga przyciąga, niekiedy obie na raz, niekiedy działają jak niesymetryczne imadło.

Umysł lgnie do przeszłości, dalszej lub bliższej, budując na jej podstawie swoje przewidywania co do przyszłości. Tak powstają obawy, lęki, traumy ale również wspomnienia sukcesów i doświadczeń. Jeśli potrafimy z nich skorzystać wydają się bezcennym skarbem. Możemy ten skarbu spożytkować jedynie pod warunkiem, że przyszłość, w której mielibyśmy tymi doświadczeniami się posługiwać nas nie zaskoczy, nie zadziwi lub nieoczekiwanie nie zmieni kierunku ku mniej przewidywalnym rejonom.

Drugim obszarem, który przyciąga nasze umysły jest przyszłość. Ona również czasem napawa nas lękiem, obawą a czasem wiarą i nadzieją. W niej lokujemy swe myślenie życzeniowe a także obawy, że negatywne doświadczenia się powtórzą. Ego jako centrum osobowości czerpie swoją energię z historii i jednocześnie wyrywa się w przeszłość, gdy tymczasem życie, wydarzenia, plany i cele zdarzają się w przyszłości. Czas wydaje nam się linią od i do. Choć życie psychiczne osadza się i tworzy w jakimś czasie minionym, to chwila obecna znika w nowym, nieznanym, w jakimś za chwilę, jak pędzący po torach tramwaj, który tylko na moment zatrzymuje się na przystanku tu i teraz.

Jesteśmy zatem jak w imadle, które czasami ściska a czasem rozrywa naszą biedną głowę, w której umiejscawiamy ego, czyli siebie samych. Jeden i drugi ruch sprawiają ból. Gdy przeszłość napiera dając złe prognozy dla przyszłości i gdy wczorajszy dzień odciąga, przyciąga, absorbuje a jutro wydaje się odległe i nierealne – niektórzy próbują stłumić ten dyskomfort. Wtedy pragną nie czuć, nie być, nie istnieć, nie odczuwać siły imadła. Sięgają po narkotyk albo alkohol. Wiedzą, że jutro, po wytrzeźwieniu wraz z kacem imadło ze zdwojoną siłą zmiażdży im głowę ale chcą odetchnąć choćby na tych kilka chwil euforii i zapomnienia. Inaczej nie potrafią przetrwać. Czy są jednak inne sposoby na uporanie się z imadłem? Na tę nieustannie doświadczaną sprzeczność pomiędzy doświadczeniami przeszłości i projekcjami jutra?

cdn.

Imadło
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Dużo nieciekawych rzeczy przykleiło się do mnie z przeszłości, o dziwo te dobre muszę sobie przypominać, te złe wyłażą same. Ostatnio jednak spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy pogłębili proces wiary w ludzkość :) Oczywiście oglądając wyczyny polityków, to się człowiekowi niedobrze robi i zasadniczo niepotrzebni są spece, od czytania mowy ciała, żeby wiedzieć , że jesteśmy nabijani w butelkę, ale promyczek nadziei jest :) Skoro jesteśĶy w imadle to czas się nauczyć je obsługiwać .

  2. „Jeśli czegoś pragniesz, cały wszechświat Ci sprzyja” ktoś to powiedział.
    I nie ważne jak. Nie ważne kiedy. Nie ważne z kim. Ważne, że TERAZ masz już w głowie zrealizowaną wizję swego życia. Choćbyś siedział teraz w ciemnej d… , TERAZ masz szansę zobaczyć siebie po jasnej stronie mocy.
    Myślisz, żem głupi? A może to twój umysł się myli? I to co ciemne bierze za jasne i odwrotnie? Siedzisz w imadle, Twoje ego siedzi w imadle. A gdzie jest serce Twoje? Serca imadło nie ściśnie, choćby zamkneło się całe. Serce ma pole elektromagnetyczne kilkatysięcy silniejsze niż pole mózgu. I choćbyś próbował zamknąć je w dłoni i ukryć, nic z tego. Ono się prześliźnie, napompuje jak balon i nie zdołasz go przebić. Choćbyś nie wiem jak próbował.

    Jeśli dziś, TERAZ staniesz oko w oko ze swoim sercem to co ono Ci powie? Czego chce?

    To jest Twój plan. Tylko Twój. Potrafisz zaufać Sobie? Nic więcej nie rób. Albo rób…

  3. Cześć kiciaki ;-)
    Coraz więcej wiadomości na temat tego, co wiedzą naukowcy przecieka do opinii publicznej. Na granicach nauki jest spory artykuł, który daje do myślenia o komórkach macierzystych pod wpływem kwasu retinoidowego, pochodnej witaminy A, zmieniającego je w neurony. Komórki macierzyste można przekształcać we wszystkie rodzaje. Naukowcy znają tę metodę (na tygodniu mózgu w krakowie naukowcy chętnie opowiadali o tego typu eksperymentach), wiedzą bardzo wiele o naszych organach, ich odtwarzaniu w przypadku nowotworów czy wszczepianiu przy chorobie Alzheimera. Wiedzą dokładnie, który gen jest uszkodzony przy schizofrenii.
    Polecam tym razem artykuł:http://www.granicenauki.pl/index.php/pl/granice-nauki/ewolucja/1275-komorki-macierzyste-rynek-nauka-prawo-pacjent

    Strasznie mnie ciekawią kwestie dotyczące mózgu i ciała ludzkiego. Chciałabym doczekać, wiedzieć czy będzie możliwa kiedyś np. taka teleportacja jak w Star Treku? Czy będą klony nas samych? Czy lekarze będą nas ratować w czasie obszernej martwicy mięśnia serca, silnego kolejnego zawału dostaniemy serce stworzone z własnych komórek mezenchymalnych a rak trzustki będzie tylko kosmetyczną wymianą trzustki

  4. kiedys byl taki moment ,ze imadlo cisnelo mnie z nieprawdopodobna sila ,a nie byl to czas do dzialania…umysl napieral ,podsuwajac wizje tego co bylo i tego co byc moze,a wcale nie musi….myslalam, ze zwariuje….do czasu, gdy uslyszalam glos w srodku glowy, a w zasadzie smiech- to tylko wytwor mojej wyobrazni…naprawde nie ma ani tego co bylo ani tego co bedzie ,a wszystko dzieje sie tylko w mojej glowie.

    im bardzej lgne do ktorejs z sil,im wieksza przypisuje wage do doswiadczen albo do pragnien,tym wieksze sa emocje ,tym bardziej cierpie….

    o moich zmaganiach przeszlosci z przeszloscia wiem tylko ja i tylko ja moge pilotem wylaczyc te szalona jazde na diabelskim mlynie,od ktorej bylo mi fizycznie niedobrze.

    bo tak naprawde byl czerwiec ,slonce ,zielonosc zdrowa po pachy, wokol nic nie zagrazalo mojemu zyciu i zdrowiu…dzien ,jakiego dzis moge sobie na prozno zyczyc /chocby dlatego ze jest grudzien ;))))))))))))) /
    wiec pomyslalam ,ze szkoda takiego pieknego dnia i zeby go dluzej go nie marnowac,postanowilam poobserwowac pszczoly.

    bylo to jedno z najlepszych „tu i teraz”.

    czasem zdarza mi sie ,ze chce cos przeskoczyc ,pchnac do przodu,byc juz dwa dni ,dwie godziny pozniej….
    jesli w pore sie zlapie na tym-postanawiam swiadomie wytrwac w tym, co jest wlasnie teraz, jutro i tak nadejdzie ;))))) jutro

  5. Drodzy;
    Podsumowania same w sobie są iluzją przeszłości. Powtarzają schemat: wczorajszy ja planuję siebie jutrzejszego. Tym samym utrwalają mechanizm rzutowania przeszłości w przyszłość. Jakie pytanie zadać sobie by tego siebie przeszłego podsumować? W pewnym sensie coachingowe pytania, plany, podsumowania to też iluzje. Poniekąd są potrzebne dla mniej wprawnych umysłów do tego, by iluzję wpływu i kontroli wzmacniać. Ta iluzja nieco rozpycha szczęki imadła, daje trochę przestrzeni i oddechu, sprawia, że jest więcej energii do działania [będę jeszcze o tym pisał].
    Tymczasem inne pytanie podsumowujące zadasz sobie w tej chwili, dokładnie w tej sekundzie, kiedy czytasz ten tekst, inne za pół godziny, inne jutro. Chodzi tu o to, że przeszłość zawsze się aktualizuje teraz i…tylko teraz. Staje się realnym doświadczaniem tylko poprzez aktualne myśli a jednocześnie nie jest realnym doświadczeniem, gdyż jest echem wspomnień rzutowanych na aktualny stan. Jeśli aktualnie jesteś na przykład zajęty pracą, ten stan zdecyduje o tym, co odłowisz z przeszłości a potem jak to zinterpretujesz, jeśli jesteś zły – inaczej, radosny – inaczej. Jesteś tylko tu i teraz, zawsze tu i teraz ☺

    Pozdrowienia
    Cdn.

  6. Bardzo obrazowy opis naszego wciśnięcia między przedtem a potem. Plastyczny, miejscami bardzo poetycki, ciężki psychoanalitycznie zatem znaczący; potrafiący wybrzmieć.
    Dzięki piękne:-)
    Czy są jednak inne sposoby na uporanie się z imadłem? Na tę nieustannie doświadczaną sprzeczność pomiędzy doświadczeniami przeszłości i projekcjami jutra?

    Laing, kontrowersyjny, świetny psychiatra, którego uwielbiam i czasem wskrzeszam na łamach Twego blogu napisał: „Każda ludzka istota, czy to dziecko, czy dorosły, wydaje się potrzebować znaczenia, to jest miejsca w świecie innej osoby. „To wydaje się uniwersalnym ludzkim pragnieniem – zajmować miejsce w świecie przynajmniej jednej osoby”. Miejsce, znaczenie w świecie Innego (Ty-ja, Inny: Buber, Tischner, Wojtyła) szalenie istotne w chwilach bolesnej straty, kryzysu, traumy czy depresji. Poczucie „mam dla kogo żyć” ratuje nas w chwilach najgorszych myśli. I tak faktycznie jest, że dobrze mieć miejsce w ważnej dla siebie grupie mądrych ludzi, najlepiej w różnych grupach, które coś innego dają, ubogacają! Dobrze mieć zaufanych kilku przyjaciół, dobre dusze na które można liczyć, zwierzątko do opieki, które tylko na nas może liczyć. Człowiek to istota społeczna zauważył mega podstawową prawdę o nas Aronson i winniśmy budować, cenić, pielęgnować więzi z ważnymi dla nas ludźmi. W imię wartości.

    Imadło świata można oswoić do chwili tu i teraz, w tej dziejącej się… poprzez zasłuchanie w muzyce. Łagodzi obyczaje, daje kojące otulenie, wyzwala do działania. Piszę o niej w kontekście terapii muzyką (dla zaciekawionych polecam http://selfoteka.blogspot.com/)

    W czasie dobrze osadza kosztowanie, rozsmakowywanie się w chwilach. Próbowanie nowych smaków potraw, łakoci, rozwijanie wszystkich sztuk w życiu łącznie z ars amandi, konwersowanie zamiast obgadywania, dyskutowanie zamiast podnoszenia na siebie głosu i obrażania się, tańczenia zamiast uciekania przed ludźmi do norki w każdy czas, nawet wiosenny.

    Anna Bielańska w Teatrze, który leczy (nurt psychodramy zapoczątk. przez Moreno) pisze: „Kreatywność podnosi samoocenę, otwiera i pobudza zdrowe zasoby „ja”, ułatwia, toruje drogę energii życiowej; wzbudza motywację do życia”. Bądźmy kreatywni???!!!Bądźmy!

Komentarze są wyłączone.