Indeks szczęścia 1.

Happy Planet Index
Happy Planet Index

Oglądałem debatę prezydencką. Wszyscy kandydaci, z wyjątkiem nieobecnego, urzędującego prezydenta jednomyślnie potępili państwo, rządy i system odwołując się do takich pojęć jak: bieda, nędza, wyzysk, bezprawie, bezrobocie. Co ciekawsze – wszyscy obiecywali zniesienie podatków i likwidację ZUS, czyli radykalne odchudzenie państwa i jednym tchem szczodrze rozdawali obietnice socjalne, z wymienianymi kwotami socjalnego wsparcia włącznie – a to 500 złotych na dzieci, a to wsparcie budownictwa komunalnego, to znów utrzymywanie kopalń, to znów wyrzucenie banków zagranicznych, zamówienia dla polskich firm na pistolety i tramwaje itd.

Nikt z kandydatów nie odpowiedział jednak z czego państwo ma: utrzymać górników, nierentowne resorty, przywileje branżowe, emerytów i rencistów [gdy społeczeństwo się starzeje], nauczycieli [gdy jest niż demograficzny] oraz z czego zwiększać armię, rozdawać zasiłki i przywilej grupowe a ponadto obniżyć wiek emerytalny  – jeśli państwo nie będzie miało środków z podatków? Państwo w zasadzie nie ma innych dochodów, oprócz prywatyzacji, której kandydaci również byli przeciwni. Dlaczego w przetargach nie kupujemy  polskich produktów, podało pytanie? No cóż, prezydent nie może „kazać” kupić pociągu jakiejś firmie ani karabinów na wyposażenie armii, chyba że jest to prezydent Putin, Łukaszenka lub Kim dzong Un. Kandydaci albo manipulowali opinią publiczną [co jest straszne], albo wyrażali swoje dyktatorskie ciągoty [co jest równie niepokojące] albo nie wiele rozumieją z mechanizmów rządzenia państwem [co jest chyba najstraszniejsze]. Co było niemniej zastawiające – obraz Polski rysowany przez kandydatów był obrazem kraju nieszczęśliwego i biednego, na skraju zapaści, u progu katastrofy. Jednakże urząd prezydenta nie może w wyżej wymienionych kwestiach podejmować praktycznie żadnych działań, nie zajmuje się gospodarką ani ekonomią. Niemniej, w roli kandydata na najwyższy urząd, można opowiadać bzdury za publiczne pieniądze. Jeśli jest to darmowy czas reklamowy i pozostali kandydaci też tak robią, czemu nie opowiadać populistycznych frazesów, tym bardziej, że dziennikarze oraz publicyści w zasadzie nie reagują na opowiadane kocoboły. Ciemny lud to kupi? Czy rzeczywiście?

 

Postanowiłem dlatego jako socjolog przyjrzeć się jak jest z naszym poczuciem satysfakcji na tle innych krajów. HPI to Światowy Indeks Szczęścia [a w zasadzie planety: Happy Planet Index] jest opracowany od 2006 roku. Obliczany jest celem określenia nie tylko sukcesów w aktywności ekonomicznej społeczeństw oraz materialnego bogacenia się, ale przede wszystkim doświadczania zdrowia i szczęścia przez obywateli. Wskaźnik ten jest obliczany również po to, by promować kraje o mniejszym, negatywnym wpływie na środowisko oraz minimalnie przyczyniające się do rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych. Poprzez ten czynnik określa się również jakość środowiska naturalnego jakie obecne pokolenie mieszkające na danym terytorium pozostawi swoim dzieciom i wnukom.

HPI jest iloczynem: odczuwanego dobrostanu przez obywateli oraz oczekiwanej długości życia, dzielonym przez tak zwany ślad ekologiczny, czyli opisaną wyżej eksploatację środowiska naturalnego. W ostatniej dekadzie tendencja zaczęła się radykalnie zmieniać. Już w 2012 roku, ku zaskoczeniu wielu polityków i badaczy, pierwsze trzy miejsca zajęły bardzo biedne kraje o wybitnie niskim PKB [Produkcie Krajowym Brutto], czyli wskaźniku mierzącym siłę ekonomiczną państwa i pośrednio obywateli.

Kolejno były to: Kostaryka, Wietnam i Kolumbia, a co jeszcze dziwniejsze, na samym dole, jako ostatni znalazł się niesłychanie bogaty Katar. Kraj, w którym mieszka największy procent milionerów w stosunku do całości populacji, oraz w którym usługi socjalne fundowane obywatelom na koszt państwa rozrosły się do totalnych rozmiarów: od szkolnictwa, po opiekę medyczną, darmowe mieszkania a nawet refundowanie pomocy domowych. Jest to jednocześnie kraj niesłychanie religijnych muzułmanów. Panuje tam opieka socjalna i w zasadzie komunizm społeczny o jakim nasi kandydaci na urząd prezydenta mogą tylko pomarzyć. Oczywiście chętnie obiecują, że poprowadzą ojczyznę drogą Kataru, chociaż nie mamy ropy ani gazu! Wystarczy tylko wystąpić z Unii, zlikwidować ZUS i przy okazji posłać miliony emerytów i rencistów na żebry. Polska drugim Katarem!

Jedenaste miejsce na liście szczęścia zajął jeden z najbiedniejszych krajów świata: Bangladesz. Co równie zaskakujące dwunasta była socjalistyczna Kuba, tak powszechnie krytykowana i piętnowana za totalitarne rządy rodziny Castro i zacofanie ekonomiczne.

Polska była 71 na 145 krajów. Od tamtych przełomowych badań minęły jednak 3 lata. Co wiemy dzisiaj?

cdn.

Indeks szczęścia 1.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Siedziałem dziś ponad godzinę w lesie i słuchałem w stereo przepieknej, naturalnej muzyki. Oglądałem soczystą zieleń, wiewiórki i zalecające do siebie ptaki. Rozmawiałem z panią, która szła ze swym 14-letnim Biglem i opowiadała o miłości do niego. To mój świat!!!
    Zapominam o 23% Vacie, 19% dochodowym, 1200 zł zusu i tego, że rejestruję syna na badania alergologiczne we wrześniu a chcąc udać się do kardiologa bedę przyjęty w roku w którym będą kolejne wybory… Zapominam o tym, że moi szkolni koledzy, którzy wybrali obronę narodu są już na emeryturze i gdy ja będę pracował 49 lat jeśli nie przedłużą jeszcze wieku emerytalnego oni sa od 40 roku życia na emeryturze i jeśli dożyją do 80 lat to wezmą od Ciebie i mnie 1 milion 200 tysięcy każdy…

    Wieczór jest, noc nadchodzi. Idę do lasu!!! Tam moje miejsce!!!

    Im mniej myślę, tym lepiej.

  2. Czas….

  3. moze jednym z czynnikow szczesliwosci obywatela jest zaufanie spoleczne? i socjalny ustroj ?

  4. myslenie przedwyborcze uwazam za wyjatkowo krotkowzroczne….i wyjatkowo oszukancze …

    obietnice ,ze pieniadze beda same na siebie zarabiac, spoleczne instytucje wspierac nie pozyskujac zadnych srodkow od podatnikow, sluzba zdrowia za darmo leczyc…szkoly uczuc…piekna wizja…ale kto ma za to zaplacic?

    to myslenie dziecka ,ktore mysli ,ze pieniadze bierze sie z bankomatu…..ale nie zastanawia sie,skad sie tam wziely.

    w naszej mentalnosci mamy zakodowane przeswiadczenie ,ze panstwo nas okrada…ze bohater to ten kto tak potrafi oszukac urzad skarbowy ,ze placi mniej niz powinien, nie placi ubezpieczenia zdrowotnego ,bo po co-w razie czego ubezpieczy sie go wstecznie….

    widzialam ostatnio niemeicki odpowoednik naszego RMUA…zdecydowanie wiecej oddaje sie panstwu…..
    w szwecji jeszce wiecej…a podatki placa nawet emeryci

    z tego wlasnie pozniej uzyskuje sie spoleczna pomoc,renty ,zasilki ,ktorych tak zazdroscimy sasiadom z zachodniej czy polnocnej granicy.

    nawet jesli zlikwidujemy zus….cos musi go zastapic.ktos musi zbierac od nas skladki…

    moze Skandynawowie ,ktorzy oddaja chyba najwiecej fiskusowi, zyja spokojni i bezpieczniejsi o swoja przyszlosc, bo maja zaufanie spoleczne,ze ich wysokie skladki wroca we wlasciwym czasie? / i ze we wlasciwej sytuacji zapotrzebowania otrzymaja od panstwa adekwatne wsparcie ???

    moje osobiste doswiadczenia zyciowe rowniez nie buduja zaufania do do kolejnych rzadow…przy zyciowych upadkach otrzymalam marne wsparcie od instytucji spolecznych …ratowala mnie rodzina albo wlasne oszczednosci.moja przewidywana emerytura nie pozwoli mi przezyc przez miesiac nawet bez kosztow leczenia ,rehabilitacji ,ktore z wiekeim wzrosna .a co jesli bede niesprawna???na spadek nie mam co liczyc ,jak rowniez ubezpiecznie czy dzielenie kosztow z partnerem….
    a tu juz pierwsze siwe wlosy,dawno pogrzebana nadzieja ,ze „bedzie lepiej”

    jak to jest w panstwach ,w ktorych nie ma systemu ubezpieczenia spolecznego???
    czy nadal najwiekszym kapitalem sa tam dzieci?

  5. w uboieglorocznym wiosennym numerze „Wysokich Obcasow” czytalam o HPI, ale o ile sobie przypominam, byla inna czolowka: trzy kraje skandynawskie, pierwsza chyba Dania.Nie pamietam z ktorego roku byla ta indeksacja…czy najnowsza i czy az tak szybko moze se to zmieniac…w koncu na czynniki skladajace sie na HPI nie pracuje sie w ciagu roku czy dwoch.
    Polska podobnie ,zajmowala ok 70 miejsca,czyli gdzies w srodku.
    Zadawano ludziom a roznych stron swiata pytania.co sprawia ,ze sa szczesliwi.

    moim zdaniem proste,dosc bezpieczne zycie w srodowisku zblizonym do naturalnego ,gdzie potrzeby i oczekiwania wynikaja z codziennego zycia,a nie rozbuchanego konsumpcjonizmu…i stresu ,zeby to wszystko zdobyc a potem utrzymac.

    jakos Skandynawia pasuje mi do tego bardziej niz do Bangladeszu;))))))ale moze i Bangladesz miesci sie w moich kryteriach….trudno mi osadzac ,bo w Skandynawii bywalam i potrafie sobie wyobrazic zycie tam ,przeprowadzki na drugi koniec swiata chyba nie.
    Poza tym Polska jest w srodku tej listy….i moze warto by dla rownowagi docenic to co mamy….???a od tych szczesliwszych uczyc sie ,jak podwyzszac HPI ?
    jak mozna zaprowadzic globalne zmiany w mysleniu?
    czy jedynym wyjsciem jest przeprowadzka w miejsca ,gdzie inni juz zadbali o globalny poziom szcesliwosci?

  6. Z pewnością trafna analiza, tego co obiecali nam pseudokandydaci.

    Ja jestem szczęśliwy od wielu lat. A w tym czasie żyłem sporo czasu za 800 zł miesięcznie i przyszedł też czas gdy o środki finansowe się nie martwię. I też jestem szczęśliwy.

Komentarze są wyłączone.