Indeks szczęścia 5.

medytacja, sen, śmierć, przebudzenie
medytacja, sen, śmierć, przebudzenie

Oto jedna z sugestii dotycząca szczęścia, pochodząca z odmiennej kultury i tradycji. Thich Nhat Hanh pisze: Podczas zmywania naczyń powinniśmy być tylko zmywaniem naczyń, co oznacza, że zmywając, powinniśmy być w pełni świadomi faktu, że zmywamy naczynia. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać trochę głupie: dlaczego przywiązywać tak wielką wagę do tak prostej czynności? Ale o to właśnie chodzi. Fakt, że jestem tu i zmywam naczynia, jest cudowną rzeczywistością. Jestem całkowicie sobą, podążając za oddechem, świadomy swej obecności i świadomy swoich myśli i czynności. Niemożliwe jest wtedy, bym miotał się nieprzytomnie tam i z powrotem, jak butelka unoszona przez fale oceanu.

 

Kim jest Thich Nhat Hanh? To buddyjski mnich, Wietnamczyk osiedlony we Francji. Przyjaciel Thomasa Mertona, katolickiego zakonnika, myśliciela i mistyka, a także Martina Luthera Kinga. Działacz pokojowy, autor książek, wykładowca, twórca pojęcia buddyzm zaangażowany.

W ślad za Nhat Hanhem mówię czasem na wykładach, że kiedy nie lubisz kroić cebuli, nie rób tego, szkoda twoich palców, łzawiących oczu i cennego czasu. Łatwo powiedzieć, lecz jeśli ma się przekonanie, że życie jest ciężkie, pełne poświęceń, nic nie przychodzi łatwo a obowiązki należy spełniać, co więcej brakuje pieniędzy a przecież z nieba nie spadają; to wówczas nawet światełko w tunelu, to tylko światła nadjeżdżającego pociągu.

Jednym z najbardziej marnotrawionych przez ludzi zasobów jest czas. Jutro się tym zajmę, pojutrze porozmawiam z szefem, na wiosnę zrobimy porządki. Robiliśmy w firmie Norman Benett, w połowie dekady, na dużej próbie – badania dotyczące wymarzonej pracy. Zdaniem prawie 70% respondentów powinna być to praca: korporacyjna; raczej na niskim szczeblu zarządzania, gdyż respondenci nie chcą brać odpowiedzialności; w związku z tym akceptują, że będzie nisko lub średnio płatna za to koniecznie ma być stabilna; jednak bez dyspozycyjności czasowej i konieczności wyjazdów; oparta na przewidywalnych, rutynowych zadaniach, których łatwo się można nauczyć. Nic też dziwnego, że nasze oczekiwania i preferencje wyborcze są w istocie postkomunistyczne – państwo ma za nas załatwić sprawę nawet za cenę niższego standardu życia, braku możliwości wyboru i konieczności rezygnacji z wolności.

Erich Fromm, niemiecki psycholog, miał niestety prorocze przewidywania co do naszej przyszłości. Uciekamy od wolności, nie chcemy wolności, gotowi jestesmy poświęcić swoje życie i możliwość wyboru za substytut bogactwa kupiony w markecie oraz iluzję bezpieczeństwa. Dlatego tak łatwo i chętnie sprzyjamy populistom, którzy jako pierwsi odrabiają społeczna lekcję dotyczą iluzji wolności – obietnica jest lepsze niż spełnienie. Proste prawdy wydają się bardziej atrakcyjne niż długie i pracochłonne projekty. Nie chcemy brać spraw w swoje ręce, wolimy przyklasnąć pustym obietnicom i łatwym rozwiązaniom, odreagować frustracje by zatrzasnąć się w czterech kątach własnego świata. Niech inni urządzą nam świat. Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna – mówi Dziennikarz do Czepca w Weselu Stanisława Wyspiańskiego [akt I, scena 1]. Ten cytat znakomicie opisuję polską postawę, tak wobec własnych spraw społecznych jak wobec tego, co dzieje się chociażby u sąsiadów.

Niekiedy cytuję słowa Nhat Hanha mając nadzieję, że w codziennych sprawach zbliżam się do ich sensu: Co rano, kiedy się budzimy, czekają na nas dwadzieścia cztery nowiutkie, jeszcze nie napoczęte godziny. To bardzo cenny dar! Mamy szansę przeżyć je w taki sposób, by przyniosły nam i naszym bliźnim pokój, szczęście i radość.

Indeks szczęścia 5.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. politycy politykami, ale dla mnie jednak szczęście to poczucie, że wiem gdzie będę spała za tydzień i co będę jadła. czyli – minimalne poczucie bezpieczeństwa. bez tego minimalnego poczucia bezpieczeństwa nowiutkie 24 godziny nie cieszą. tu i teraz jaj najbardziej. ale liczą się też perspektywy na przyszłość.

  2. Bardzo wyzwalające słowa! Można zrobić oddech ulgi, kiedy poczuje się coś, co wyzwala człowieka do prostej prawdy.
    Politycy mamią, polityka wszakże ma nas mamić. Nas czyli jak oni to pięknie formułują „zwykłych ludzi”. To, co „najprzyjemniejsze” w polityce to przecież ten dystans władzy do ludzi? Polityka jest jakąś próbą dorobienia się poważnych pieniędzy na gładkich słowach i złotych obietnicach, ale czy komuś dała szczęście? Ufff jak jestem zmęczona tymi paplaninami, których i tak nikt nie spełni? Ktoś tez tak ma? Odbieram to za dużą bezczelność, że tak można walić nam kit za kitem?
    Wszystko wokół takie zielone, soczysta trawa, kasztany obsypane kwiatami, że już samo to daje radość i szczęście. Jasne, że jeśli pozwoli się problemom wejść sobie na głowę, to wejdą i poczucie szczęścia pryśnie.
    Ludzie by chcieli stabilnej pracy. Hmm no tak. Przecież kiedyś nie było ludzi bezdomnych. Jak byłam mała, nie widziałam ludzi bez pracy i domu. Politycy mają patent i tupet, żeby wsadzić nas wszystkich do jednego worka „zwykli ludzie” i latać tymi swoimi śmigłowcami.
    Cieszmy się choć trochę pięknym majowym słońcem. W końcu tylko jeden taki miesiąc jest w roku i trzeba każdą chwilę dusić jak cytrynkę?

  3. Ania ma racje…Pozdrawiam

  4. ile jest prawdy w stwierdzenia E.A.Poe „Nie w poznaniu lezy szczęście lecz w dązeniu do niego”???
    ;))))))))

  5. te prosta prawde odkrylam kiedys na jakims meczacym dyzurze
    zamiast poganiac czas i myslec o jutrze, o tym ,ze jutro bede „wolna”,”po pracy” jutro bede szczesliwa lapiac oddech….
    postanowilam zlapac go w tym wlasnie momencie
    dyzur trwa 24 h ,ktore i tak mina
    ale zamiast uciekac i niecierpliwie odliczac godziny do jutra
    postanowilam byc tu i teraz, w pelni zaangazowana i przytomna,bez spogladania na zegarek,cokolwiek by sie dzialo….w koncu to moj wybor ,ze tu jestem.
    na to jeszce jedna zalete.
    „jutro” mozna zamknac dzien dzisiejszy z poczuciem ,ze wykorzystalo sie minione 24 h najlepiej jak mozna bylo,przezylo przytomnie i zrobilo wszystko,co najlepszego mozna bylo zrobic. tego nie da sie zrobic bez zaangazowania-a zaangazowania nie osiagnie sie bez przytomnosci….
    czasem ,gdy trudno ogarnac koniec…dziele w myslach zadania na mniejsze-choc powtarzalne.wowczas latwiej utrzymac uwage od do.

    tak wiec dzis pakuje moja torbe i ide cala dobe „zmywac szklanki”.;)))))))
    nie myslac o tym co bede robic jutro ,ale co bede robic dzis.

    w szerszej perspektywie zyciowej porzucilam jakies wyimaginowane jutro,ktore wyglada jak obrazek z reklamy masla,w ktorym moglabym byc” kiedys” szczesliwa…dom ,dwojka dzici,elagancka mama ,pies,przystojny maz i samochod na parkingu….

    lepiej szukac szczescia w tym co jest naprawde.

    taki obrazek nigdy nie bedzie moim i szkoda sie tym frustrowac.

    lepiej odkryc swoje wlasne szczescia i …dazyc do niego, majac frajde z podejmowania ryzyka, realizowania zadan,pokonywania trudnosci,nauki nowych umiejetnosci,czasem doswiadczen konczacych sie wnioskiem „jak tego nie robic nastepny raz”….
    zycie udawadnia ,zezazwyczaj sie nie umiera tak latwo…;)))))))
    korporacja?
    sluzbowe auto ,narzucony plan,sprawozdania ,cele nie do konca zgodne z moimi zyciowymi zadaniami ,?

    nie….to zupelnie nie dla mnie.
    ;)))))))))))

Komentarze są wyłączone.