inwokacja do lewitującego Michała

mój obraz z poczatku dekady, preta - głodny duch przed telewizorem
mój obraz z poczatku dekady, preta - głodny duch przed telewizorem

…śnił mi się sen, w którym skarżę się Michałowi, mojemu przyjacielowi. On siedzi na granicy wody i nieba, a w zasadzie lewituje, choć jest to wielki plac wielkiego miasta w Afryce. Ma na sobie pomarańczowy strój mnicha. Uświadamiam sobie, że to sen i że zmieszały mi się różne światy i kraje. Mam obolałe nogi, siadam obok Michała. Skarżę się i potrzebuję od niego jakiejś porady, sugestii, wsparcia. Chodzi o złe oko, o przesąd, który mówi, że ludzie poprzez zazdrość mogą zaszkodzić. Złe oko ocenia, podgląda, szydzi i zazdrości, zazdrości i donosi. Afrykańczycy z północy boją się złego oka, bardziej niż ukąszenia żmiji. Skarżę się tak mniej więcej:

Jeden z moich buddyjskich mistrzów powtarza Michale, za jego mistrzem Dalajlamą XIV, że istota czująca widzi w misce wodę, preta, czyli głodny duch zobaczy krew, a bóstwo nektar. Bywa: licho, spam i złe duchy nie śpią. Złe oko. No i zgodnie z twoimi przewidywaniami Michale, mój przyjacielu, czasem zlatują się demony i głodne duchy, jak mówią buddyści. Dlatego odszedłeś najpierw ze świata polityki, a być może w końcu w ogóle z tego świata. Dlatego też wahałeś się w związku z pisaniem naszego bloga.  Jest miska, jest woda, niektórzy widzą krew. Całe szczęście to tylko  około 2%. Złe oko. Nieubłagana statystyka jak mówi inny mistrz.

 

 

 

 

 2% smutnej energii. Złe oko zazdrości. Czasem bardzo mi smutno i opadają mi ręce i argumenty wiedną w tłumaczeniu, wyjaśnianiu – drogi Michale. Na przykład coaching ich zdaniem, to bzdet i głupota. Naciąganie i zarabianie kasy. Moje ulubione, zasłyszane powiedzenie podobnie jak w przypadku hipnozy brzmi: Coaching nie działa, a w dodatku jest niebezpieczny i nieskuteczny. No, więc albo działa, albo nie działa. Coś, co nie działa nie może być niebezpieczne i nieskuteczne, właśnie dlatego, że nie działa. Nie działa i już. Biedni otumanieni biznesmeni, szefowie korporacji i zarządy firm, szefowie hr i talent menagemant płacą tę kasę otumanieni przez coachów. Płacą sportowcy i artyści oszukani i zmanipulowani tym bzdetem o możliwości samorozwoju. Coache szarlatani. A jest ich w Polsce kilka tysięcy, a w Europie kilkadziesiąt…  Jak mam dalej tłumaczyć Michale, uzasadniać…? Złe oko nie śpi.

stary mistrz, słucha, słyszy, widzi

Co do zarabiania niebotycznej kasy to wielu, wielu coachów pracuje w wolontariacie – argumnetuję i wyjaśniam dalej. Członkowie mego zespołu i ja – dziesiątki godzin coachingu przepracowliśmy non profit, często z ludźmi ciężko chorymi, lub w różnych ekstremalnych sytuacjach. Dobrze o tym wiesz, sam pracowałeś Michale w ten sposób jako coach. Wiem, że inne zespoły coachów postępują podobnie. Ale niektórzy mnie nie lubią, i nie lubią też coachingu oraz członków zespołu, gdyż oblali egzamin w akademii, nie otrzymali certyfikatu, są z konkurencji,  odmówiono im coachingu,  sesja była zbyt trudna,  coaching został przerwany, podziękowano mu za współpracę, ktoś dostał pierwszy w życiu feed-back, ktoś komuś nadepnął na odcisk, ktoś czuje się winny, ktoś nie ma talentu do nart, a bardzo chce jeździć, komuś zarekomendowano psychiatrę zamiast coacha, albo dostał zbyt dużo za darmo … Statystyczny rozkład normalny. Ułamek, kilka procent. Złe oko. Wiem, że nie wszyscy będą nas kochać, Michale – a jednak ciężko mi  i samotnie. Osoby zawistne, zawiedzione, z poczuciem krzywdy – na pewno nie będą nas kochać.  I tak cię dorwą – przestrzegał znakomity terapeuta Stephen Gilligan – nawet Oprah Winfrey ma tylko 60% poparcia, a wśród Afroamerykanów jedyne 65% – dodawał z uśmiechemSam mi o tym przypominałeś, Michale. Jednak jest pewna sumtna prawidłowość. Najbardziej nienawistni są ci, którzy dostali najwięcej za darmo,  tylko dlatego, że poprosili. W istocie to jest te 2%. Dojrzali ludzie czegoś nie lubią i idą dalej, zapominają i robią swoje.  Jednak roszczeniowość owych 2% nie zna granic, a potem ich złość czasem przekracza granice. Poczucie winy często kończy się złością,  a nawet nienawiścią. Złe oko. Po co złe oko zagląda zazdrośnie? Złeoko jest ciekawe – źle życzy.

brudna woda zostawia ślady

Raz jeszcze przypomina mi się ważna wypowiedź terapeuty Andrzej Setmana, której byłeś świadkiem: Jeśli dokonałeś oceny, zwłaszcza negatywnej, czujesz się poruszony, skrzywdzony, zły to oznacza, że masz w sobie jakąś niezałatwioną sprawę, która właśnie się odezwała. Zadbaj oto, by jedna rzecz poruszała cię tylko jeden raz w życiu. Jeśli porusza ciebie nieustannie, to znaczy, że lekcja wciąż jest nieodrobiona. Będzie cię męczyć dalej. Oceniający w gruncie rzeczy cierpią, nierozumiejąc, że chodzi o nich samych. Ale którz słucha terapeutów Michale, dopóki nie zdarzą się rzeczy krytyczne, w koło sami głusi – narzekam. Obraz Michała faluje, odpływa. Z przerażeniem się rozglądam, szukam go wzrokiem, a on stoi za mną, więc z ulgą kontynułuję swoje narzekania:

 

Jeśli ktoś nie wyobraża sobie świata bez ocen, bez ataku, bez krytykowania, bez jadu w słowach albo cierpi, albo nie jest zdolny do cierpienia z powodu wady jaką jest brak empatii. Jednych i drugich warto się wystrzegać.  Zapominają, że nie wylewa się brudnej wody pod wiatr. Długa droga przed nimi, w której dopiero z czasem może się pojawić zrozumienie, szacunek, uważność. Czasem nie pojawia się nigdy. Smutno. Złe oko.Warto jednak robić swoje, zamiast koncentrować się na tych, którzy mówią nie – kończę dumny z siebie  i znów nie widzę mego przyjaciela. Gdzie się podziałeś? – wołam.

A Michał na to w moim śnie, schodzi powoli z kazby, pustynnego warownego wzgórza, które sięga do nieba – wyłania się zza różowych domów, ma na sobie dżelabę, strój wieśniaka, podniszczony nieco… i gryzie migdały. Niektórymi spluwa. Te są cierpkie, a tamte słodkie – mówi. A ty nakarm duchy, głodne prety, nakarm. One i tak będą jeszcze długo głodne, ale przynajmniej na chwilę poczują ulgę. Acha i jeszcze  jedno… Niektóre migdałowce mają różowe kwiaty, to kwiaty męskie – wtedy owoce będą gorzkie, niektóre mają białe kwiaty, żeńskie – wtedy owoce będą słodkie, ale potem się to zmienia. Jedno drzewo może wydać różne owoce. A…., i jeszcze jedno, nakarm głoddne duchy, inaczej nie odejdą. Nakarm.   

inwokacja do lewitującego Michała
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

18 komentarzy

  1. Jestem kroplą w oceanie, a tym samym i oceanem, tworzę własną odrębność, ale mam też nieograniczone zasoby tkwiące w całości – kto nie czuje jedności, trudno pojać mu głębię. Wielki szacunek i ukłon dla niezwykłej więzi, która pokonuje barierę śmierci. Tak niezwykłych relacji należy sobie życzyć.

  2. Miałam niezwykle intensywny miesiąc. Życie przyjaciela rodziny zmieniło się gwałtownie jednego dnia i byłam pierwszą osobą do której zadzwonił. Doświadczenie spadło jak grom z jasnego nieba. Skoro jednak wierzę w moc kreacji, bral przypadków i sprawczość – wiedziałam, że to jest także dla mnie i o mnie. Zaglądałam na bloga pospiesznie i zachłannie nie mając czasu na pisanie. Działałam. To była podróż – jak wyprawa w góry. Jestem z powrotem. Pełna wrażeń, przeżyć, doświadczeń. To była ogromnie wzbogacająca „podróż” – jednym z głownych przesłań było doświadczanie jak intensywnie enegria podąża za uwagą, za tym na czym się koncenrujemy – kiedy działamy z pełnym zaangażowaniem. Historia o ludziach życzliwych – ludziach dobrej woli i o tych 2%…Ten Twój tekst jest mi niezwykle bliski Maćku, bo bardzo namacalnie spotykałam się również, że „złym okiem”, przeżywałam to za każdym razem mocno, czasami czułam sie poturbowana…i zawsze przychodziła refleksja…taki cichy wewnętrzny szept – idź dalej, nie trać energii (na tych, którzy chcą cię oszukać wiedząc, że jesteś w potrzebie, na tych którzy przepełnieni rutyną i brakiem wiary wątpią i źle życzą, na wszelkie głodne duchy….)…chwilami tak jak Tobie Macku było mi ciężko i samotnie…Mam poczucie, że ten smutek, niezgoda, złość, chwilami ciężar są bardzo głęboko ludzkie… nie jesteśmy cyborgami, które, nie czują, każde uczucie ma swój sens ….nie zawsze to co czujemy jest łatwe….ale zawsze mamy wybór. Bardzo głeboko doświadczyłam mocy tego wyboru – wyboru pomiędzy tym, żeby dać się pogrążyć albo robić swoje z wiarą i bez względu na wszystko …….warto było i warto jest ….bardzo ciepło Was wszystkich pozdrawiam !

  3. „siła odradza się w cierpieniu”, bliskie mi to…było. Teraz wolę:”siła odradza się w miłości” ;-)

    Moc przesyłam stąd-tam…

  4. nie uwierzycie ale w dzień po moim śnie byłem na placu Dżemaa el-Fna, w Marakeszu; tam może się przydarzyć wszystko; Dżemaa el-Fna – największe targowisko Afryki; po całym dniu błądzenia podszedł do mnie zaklinacz węży ze żmiją sykliwą i zanim się zorientowałem już miałem ją na szyi; potem odbył się obrzęd – oczywiście płatny na potrzeby turysty, żmija pewnie była pozbawiona woreczków jadowych, łamaną angielszczyzną mag powiedział coś o sile, która odradza się w cierpieniu i zębami żmiji dotknął mojej skóry i w jednym miejscu ząbek przebił skórę;
    oczywiście to wszystko zabobony ale w ciągu 3 godzin poczułem się fatalnie, rano wezwaliśmy lekarza, niby normalne, coś zjadłem z salmonellą albo inną francą, łamiąc którąś z zasad obowiązującyh tu białych…przez 16 godzin nie mogłem ruszyć ręką, kompletne odwodnienie, antybiotyki, ledwie zipię itd.
    magia za 50 dirhamów a jednak cały czas widzę Michała i mój sen, który zmieszał się z tak zwaną rzeczywistością…. i jego posatć w tłumie….

    dzięki za waszą obecność

  5. co dzień jest co raz lepiej :) dobrze powiedziane franiszyn :)

  6. Znam cały Twój blog, Macieju. Nawet nie chciałbym podejrzewać, że te ‚pozytywności’, o których piszesz (i przecież nie tylko Ty), mogłyby być nieszczere i nastawione na zysk.

    Ale przyznaję, że dawniej wkładałem wszystkie pojęcia typu NLP, filozofia wschodu, psychoterapia, hipnoza, Dao, coaching, inteligencja emocjonalna, miłosierdzie do jednego worka: NIEPRAWDA (albo ‚wmawianie’ sobie nieprawdy). Dlatego nie dziwię się „krytykom” i „sceptykom” – nie każdy z nich ma czas i możliwości na rozwarcie horyzontów, więc dla własnego bezpieczeństwa wolą się zamknąć w prostych ocenach.

    Bardzo duży wpływ na takie negatywne i podejrzliwe spostrzeganie coachingu ma na nas kultura z USA. Większość filmów lub książek, traktujących o amerykańskim społeczeństwie, wyśmiewa wszystko, co wiąże się w jakiś sposób ze Wschodem czy pracą nad sobą. Niestety namiastki, półśrodki i puste hasła mają potężną siłę w społeczeństwie konsumpcyjnym.

    Często muszę uważać przy nowo poznanych ludziach, żeby nikt nie przypiął mi łatki sekciarza/szarlatana/naiwniaka/utopisty.
    Myślę, że i tak jest CORAZ LEPIEJ!

  7. Biały Wilku – ostatnio każdy twój wpis na blogu przypomina kolejną zwrotkę Obławy Kaczmarskiego!

    Biały Wilku – „Jeśli dokonałeś oceny, zwłaszcza negatywnej, czujesz się poruszony, skrzywdzony, zły to oznacza, że masz w sobie jakąś niezałatwioną sprawę, która właśnie się odezwała. Zadbaj oto, by jedna rzecz poruszała cię tylko jeden raz w życiu.”

    Biały Wilku – Czy chciałbyś załatwiać już dziś to czego jeszcze nie załatwiłeś – w szczególności ze swoim przyjacielem?!

    Biały Wilku – Mnie dałeś bardzo wiele i to za free. Dzięki Tobie nie jestem tym samym człowiekiem. W kilku aspektach jestem o wiele lepszy – a na tym korzystają też osoby w koło mnie. Twoje dobro procentuje w tempie geometrycznym!

    Biały Wilku – biegaj wolny!

  8. I jak mawia klasyk Goethe: „Każdy ma dość siły, aby urzeczywistnić to, o czym jest przekonany”

    Dziękuję za ten wpis, bo dzięki niemu mogłam porozmawiać też z samą sobą ;-)

  9. Stare chińskie przysłowie mówi:
    „Nie możesz zabronić ptakom smutku i troski krążyć na Twoją głową, ale możesz nie dopuścić, by uwiły sobie gniazdo na twoich włosach”.

    Z miłością karmię swoje głodne duchy. Tylko z miłością. Trudna to lekcja, ale warto, dla siebie.

    Dziś podczas masażu towarzyszył mi po raz kolejny biały wilk, indiański szaman, była też czarna pantera i orzeł i była jedność i nie było złego ani dobrego, bo wszystko było miłością i jasnością. Dziś poczułam, że można, że wręcz o to może w życiu chodzić, czuć się tu, na ziemi, tak, jakbyśmy byli w niebie. Czuć każdą komórką ciała to niebo w sobie, ten spokój, tao. Połączenie. Źródło, które nas zasila i które my zasilamy. Wymiana. Miłość. Ideał? Nie, głęboko w to wierzę i takiego życia sobie życzę każdego dnia od nowa.

    Z miłością zatem i podziękowaniem się tu wpisuję.

  10. „To, że wilki mimo aż tak złej opinii przetrwały – i to nie tylko w mitologii, sztuce i literaturze, ale także w rzeczywistości – wynika z zadziwiających zdolności tych zwierząt. Orientują swe działania długookresowo. Nigdy nie preferują korzyści krótkookresowej przed strategiczną. Wykazują umiejętności dostosowawcze i, co o wiele ważniejsze, cechuje je gotowość do szybkich zmian. Podstawą ich długotrwałego działania i szybkiego dostosowywania się do zmiennych warunków otoczenia jest jedyny w swoim rodzaju sposób komunikowania się wilków. Komunikacja ich jest jasna, nie zakłócają jej spory i niesnaski” Johannes Voss.

    Gorzkie migdały? Z powodzeniem wykorzystywane w farmacji i kosmetyce. Nawet z gorzkiego i trującego można zrobić „nawilżający balsam do ciała o zapachu migdałowym” :))))))))). Nie wspominając o torcie marcepanowym z czekoladą. Ale to z tych słodkich … :))))))))

  11. Jaki to piękny sen …
    …i jakie piękne przesłanie…
    podziekowania przesyłam.

  12. Dla wszystkich Coachów! Szczególnie z obecnego Kursu Coach Praktyk. W ostatnie dni mocno się zastanawiałam czy mogę być Wystarczająco Dobrym Coachem i dobrze z tego żyć? Bardzo dobrze?? No i napisałam sobie taką afirmację. Skoro sama zobaczyłam dla siebie czym jest coaching, skoro przebudzam neurony, oszczędzam czas i pieniądze, uwalniam z klatek ważnych i mniej ważnych, zamożnych i mniej zamożnych – to czego się obawiam?
    No i proszę… oto co myślę (trochę sobie pomogłam wiedzą innych mądrych ludzi).

    Ja coach jestem wartościowa i doskonała. Widzę sens w byciu coachem. Akceptuję siebie jako coacha. Pozwalam sobie odczuć swoją wysoką wartość jako coach. Pozwalam sobie odczuć i doświadczyć wartość i realność przekazywanych przeze mnie nauk. Bycie coachem jest dla mnie bardzo pouczające i dochodowe. Pozwalam Bogu, by pomagał mi w byciu doskonałym coachem i inspirował mnie, jak najlepiej i najkorzystniej mogłabym pracować z ludźmi tak, abym i ja i oni osiągali z tego realne korzyści. Ja coach lubię być coachem. Pozwalam, by inni doceniali wartość moją i coacha we mnie i hojnie mnie wynagradzali za pomoc i rady, jakich im udzielam. Moja pomoc i moje rady są cenne. Zawsze potrafię pomóc tak jak mogę najlepiej i zawsze mam właściwą odpowiedź na zadawane mi pytania. Jestem cenna i wartościowa w tym, co robię. Jestem bezpieczna, godna zaufania i niewinna jako coach. Pozwalam sobie doświadczać i przejawiać swoją wartość jako coach. Akceptuję bycie coachem, możliwość pomagania w ten sposób sobie i innym i zarabiania na tym ogromnych sum pieniędzy. Bycie coachem jest dla mnie naturalne. Zawód coacha jak i praca w tym zawodzie jest dla mnie naturalna i w pełni ją akceptuję. Wierzę, że mogę pomóc sobie i innym jako coach i doświadczam tego na planie fizycznym i duchowym. Ja coach lubię odreagowywać. Wiem, że odreagowywanie jest słuszne, wartościowe i pomocne w życiu codziennym. Słusznie robię poświęcając swój cenny czas na odreagowywanie. Ja coach widzę i czuję sens w odreagowywaniu. Czas który poświęcam na odreagowywanie to czas uzdrawiania siebie.
    Ja coach ufam moim coachingowym możliwościom. Ja coach ufam sobie jako coachowi i wyrażam zgodę, by i inni mi zaufali. Bóg tu i teraz oczyszcza i uzdrawia wszystkie moje intencje dotyczące bycia coachem i zarabiania na tym ogromnych sum pieniędzy. Jestem kompetentnym coachem dla wszystkich klientów, którzy proszą mnie o pomoc. Zasługuję na życie na dobrym poziomie, setki i tysiące osób, którym pomagam uważają, że pieniądze zapłacone mi były najlepiej wydanymi w ich życiu.

    Praca jest dla mnie całkowicie bezpieczna i opłacalna. Praca jest dla mnie wypoczynkiem, przyjemnością, radością. Pracuję tylko wtedy, kiedy chcę i kiedy mam na to ochotę. Każda praca, którą wykonuję, jest całkowicie bezpieczna, wartościowa, korzystna, atrakcyjna, pożyteczna, miła, przyjemna i w porządku. Mogę brać zapłatę (pieniądze, wynagrodzenie) za to, co daję innym (usługi, towary, pomysły). Każda moja praca jest nagradzana (dobrze opłacana, opłacalna). Zawsze jestem zadowolona z nagrody (zapłaty) za wykonywaną przeze mnie pracę.

  13. „Im bardziej jesteś świadomy swoich motywacji tym skuteczniejsze i lepsze życie prowadzisz.”

    cyt z KL

  14. A ja znalazłam w necie coś takiego:
    „Łącznicy są świadomi tego, że trzeba strzec się niskich energii. Dlatego też bedą unikać głośnych, agresywnych i pewnych siebie ludzi, dając im krzyżyk na drogę i wracając do swoich spraw.

    (…)

    …nie czują potrzeby wygrywania, posiadania racji czy dominowania, a ich siłą jest zdolność podnoszenia na wyższy poziom ducha innych ludzi obecnych w pobliżu.Przejawiają oni swoje poglądy, pozostając w harmonii z twórczą energią Źródła. Nigdy nie czują urazy, gdyż ich ego nie wpływa na ich opinie.

    Łącznicy żyją życiem idealnie zgodnym pod względem wibracji z polem intencji. Dla nich wszystko wydaje się energią. Wiedzą, że wrogość, nienawiść czy nawet gniew wobec innych ludzi, skłonnych do niskoenergetycznych działań związanych z przemocą, może tylko wzmacniać i propagować te idotyczne sposoby działania.

    Wayne W. Dyer „Potęga intencji”

  15. wklejam coś co znalazłam kiedyś tam w necie – jako przesłanie Matki Teresy z Kalkuty. i jakoś mi tu pasuje:

    (…)Ludzie są często nierozsądni, nielogiczni i samolubni.
    – Mimo to wybacz im.
    Jeśli czynisz dobro,ludzie ocenią motywy Twojego działania jako samolubne i egoistyczne.
    – Mimo to bądź życzliwy.
    Jeśli odnosisz sukces, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
    – Mimo to odnoś sukcesy.
    Jeśli jesteś uczciwy i szczery, ludzie mogą Cię oszukiwać.
    – Mimo to bądź uczciwy i szczery.
    To, co budujesz przez lata, ktoś może zniszczyć z dnia na dzień.
    – Mimo to buduj dalej.
    Jeśli osiągniesz spokój i szczęście, inni mogą Ci pozazdrościć.
    – Mimo to bądź szczęśliwy.
    Dobro, które uczynisz dzisiaj, ludzie często zapominają jutro.
    – Mimo to czyń dobro.
    Dajesz światu to, co masz najlepszego i może nigdy nie być dość.
    – Mimo to dawaj.
    Bo widzisz, w końcowym rozrachunku, jest to sprawa między Tobą a Bogiem.
    – Nawiasem mówiąc, nigdy nie była między Tobą a nimi.

    pzdr

  16. Maćku, energia podąża za uwagą. Wzmacniam to, czemu poświęcam swoją uwagę. A Dilts powiedział: pozytyne myślenie to kwestia decyzji. To ja decyduję, które obszary rzeczywistości przyciągają moją uwagę-Jasna czy Ciemna Strona Mocy:) Jeżeli mam czyste intencje to poprostu robię swoje.
    Swego czasu mcno reagowałam na sytuacje, w ktorych ludzie krytykowali NLP twierdząc, że to sama manipulacja. Ja się angażowałam, dyskutowałam, walczyłam. a w końcu zmądrzałam i odpuściłam. I jakoś dziwnie jestem teraz otoczona ludżmi, którzy spostrzegają NLP jako piękną ściezkę rozwoju:)) Mają czyste intencje i robią swoje bez skupiania się na agresywnej krytyce innych
    „(…) Obserwując ludzi wokół siebie, zauważysz, że 99% czasu spędzają oni na obronie swoich poglądów. Jeśli po prostu zrezygnujesz z potrzeby obrony swoich przekonań, będziesz mógł wykorzystać olbrzymie zasoby energii, które poprzednio traciłeś.”
    Deepak Chopra „Siedem Duchowych Praw Sukcesu”
    A co do „złego oka”. Można o nim pomyśleć z miłością i współczuciem. Jakkolwiek nie brzmiałoby to w nawiedzony sposób, to zmienia moje nastawienie. A może tez wpłynąć na nastawienie tej drugiej strony. Jeżeli odpowiadam żalem, złością, goryczą czy strachem-wzmacniam moc „złego oka”. To ja decyduję, jak zareaguję. A moze to oko nie jest złe, tylko zwyczajnie nieszczęśliwe? Może ma w oku okruch lustra jak andersenowski Kaj?
    Najważniejsze, co my widzimy w misce. Otaczam się ludźmi, którzy widzą wodę, a w przebłyskach-nektar:)))

  17. Wspominasz Macieju o 2% spotkanych ludzi, czemu koncentrujemy się na 2% a nie na pozostałych 98%?
    „Czasem bardzo mi smutno i opadają mi ręce i argumenty wiedną w tłumaczeniu, wyjaśnianiu” – przecież Macieju robisz swoje, cóż więcej można zrobić? Zostaw trochę pracy domowej dla innych:) Jak mawia moja mama, świata nie zbawisz. A poza tym praktyczniej skoncentrować się na sobie a nie na innych.

  18. Piszesz Maćku że „Czasem bardzo mi smutno i opadają mi ręce i argumenty wiedną w tłumaczeniu, wyjaśnianiu – drogi Michale. ” Pewnie nie każdemu da się wytłumaczyć i wyjaśnić. Sam wiesz, że mistrz jest kiedy uczeń jest gotów. i to że chcemy zrobić coś dla innej osoby nie jest wystarczającym powodem, żeby ta osoba przyjęła nas z otwartymi rękoma. Tym razem nie spotkaliśmy przyjaciela lecz nauczyciela może ? Piszesz też że ”
    Na przykład coaching ich zdaniem, to bzdet i głupota. Naciąganie i zarabianie kasy.” = pewnie jest jakaś część coachów i z takim podejściem – przecież coach to nie archanioł gabriel a człowiek zwykły, prawda ? Pamiętam jak lata temu byłam pierwszym obrońcą prawości i nieskazitelności organizacji pozarządowych :)))) teraz z tego się śmieję ale pamiętam ten czas – moment kiedy dostrzegłam, że świat NGO jest taki sam jak każdy inny. To że działąją tam ludzie prawi nie zmienia faktu że działąją tam tez ludzie którzy niszczą, kradną i psują to co ja codzinnie wypracowuję :( Tak jest. Jak z migdałowcem – różne są owoce – gorzkie i słodkie. Ale czy to jest złe oko ? Ręka Fatimy przed nim dobrze strzeże..
    Piszesz też, że „Wiem, że nie wszyscy będą nas kochać, Michale – a jednak ciężko mi i samotnie. Osoby zawistne, zawiedzione, z poczuciem krzywdy – na pewno nie będą nas kochać.” Ale dlaczego NA PEWNO ? Nie zgadzam się, o nie. Może nie teraz ale kiedyś się zmienią ? Może teraz kochają ale nie potrafią, nie wiedzą co z tym zrobić. Nie usprawiedliwiam ich. W pracy spotykam ich non stop ale prywatnie nie mam ich wokół bo chcę im pomagać ale nie dam się zjeść ich nienawiści, wkurwieniu na świat i chęci odwetu za wszystkie nieszczęscia świata (prawdziwe i urojone). Ale to ich życie. Ich wybór. Ja tam wchodzę na moment wnosząc posiłek na tacy. Najczęściej na moment zostaję ale moje życie jest gdzie indziej. Dlaczego Maćku oczekujesz, że ktoś musi, powinien przyjąć co dajesz, albo zareagować tak nie inaczej ?
    „Najbardziej nienawistni są ci, którzy dostali najwięcej za darmo” – często się pod tym podpisuję. Nie wiem czy są najbardziej nienawistni ale „za darmo” często kończy się „na darmo”. Nie chodzi nawet o to, że nie doceniamy ile to kogoś kosztuje by nam dać darmo lecz o to, że nie wykorzystujemy tego co mamy za darmo. Za oknem mam las kabacki a ilu ludzi biega na sztucznej bieżni zamiast za darmo przebiec się po lesie ? mało.

    „(…) nie wylewa się brudnej wody pod wiatr. Długa droga przed nimi, w której dopiero z czasem może się pojawić zrozumienie, szacunek, uważność (..).
    Myślę sobie Maćku, że są ludzie, którzy na starcie życia dostali najlepszy ukłąd kart jaki mogliby sobie wymarzyć.Za darmo – więc nie wiadomo czy będą umieli docenić ich wartość rynkową. Są tacy, którzy dostali niepełną talię. Ale mogą nawet o tym nie wiedzieć i grać jak zawodowcy. Są też tacy, którzy dostali pełną talię ale dla fun`u i wyzwania kilka kart wyrzucą żeby było trudniej. Ja dostałam starą porwana talię więc wymieniam kartępo karcie grając w życiu o wszystko po kolei. Czasem musiałam blefować, czasem zagrać va banque. Różnie się to kończyło. Ale to moja talia kart i to, że ktoś ma lepszą i chce mi dać swoje karty nie musi być dla wszystkich wystarczającym argumentem żeby je wziąć od Ciebie.
    Więc nie zawsze to złe oko. To życie.

    Pozdrawiam :)
    (nie wiem gdzie był Twój sen ale czytając Twó wpis Maćku widziałam w tle plac w Marrakeszu późnym wieczorem. Ciepło, granatowe niebo i zgiełk życia )

Komentarze są wyłączone.