Irma ma ipada

Irma ma ipada

 Fajny telefon, wujciu, to ten najdroższy? —  spytała mnie Karolcia rzucając tornister obok mojego biurka.

  Nie wiem, chyba dość drogi. Dostałem go w pakiecie przy przedłużeniu umowy odpowiedziałem śledząc coś na ekranie komputera.

 Też bym taki chciała mieć drąży temat Karolcia.

 Zaraz, zaraz, przecież ty masz telefon i jak idziesz na drugą zmianę do szkoły to przecież mama karze ci go zabierać ze sobą, w czasie zielonej szkoły, na wyjedzie też miałaś ze sobą komórkę analizuję fakty rzeczowo.

  Ale mój nie jest taki fajny i drogi mówi Karolcia zniechęcona.

 Do czego potrzebny ci taki drogi telefon Karolciu, zdaje się, że ten twój, różowy był przez ciebie wymarzony?

  Mogłabym wysyłać esemesy i ememesy mówi Karolcia.

  Przecież z twojego, różowego cudu też możesz wysyłać.

  Ale ekran ma mniejszy i w ogóle jest gorszy —  nie ustępuje Karolcia Irma w szkole ma taki fajny, jak wujcio i na jej ekranie lepiej widać. Irma też ma ipada i czasem coś notuje na lekcji, jak pani jej pozwoli.

na rozpoczęcie szkoły sukienka od max mara

Irma ma ipada. Irma to koleżanka Karolci jeszcze z czasów przedszkola. Irma ma wszystko i pieska ma rasowego, i kucyka w stajni, i nawet pokój, w którym jest tylko domek dla lalek i setki gadżetów firmy Mattel, w którymi wolno się bawić tylko, gdy mama Irmy pozwoli. Co za żenada myślę sobie oceniająco i krytycznie, czy rodzice Irmy nigdy nie przeczytali żadnej książki, nie obejrzeli filmu, nie przeczytali artykuł psychologicznego w kolorowej prasie, nie zdają sobie sprawy, że z córki robią psychiczną kalekę, że dziewczynka już ma nie po kolei w głowie? Kupić siedmiolatce iphona piątkę i ipada?  Kucyk w stajni jak z Przeminęło z wiatrem? Trudno, Irma będzie musiała jakoś udźwignąć ten lukier, jakoś się od niego wyzwalać, albo polegnie pod jego ciężarem, ale Karolcia, moja mała, mądra Karolcia rozmawia ze mną przez 20 minut o wyższości iphona nad Samsungiem? Co robić? Co robić? Wpadłem w lekką panikę. Pobiegłem na naradę do matki, a potem do mojej żony, a potem zwołałem naradę rodzinną? Prewencja, profilaktyka – koniecznie trzeba zaszczepić dziecko, ale najpierw podać odtrutkę na prawdziwe kucyki, meble dziewczęce z drzewa tekowego, ipady i modne ciuszki Endo i ten cały szajs. Endo? Dziwi się mama Karolci. Irma nosi ubrania Max Mara. Całkowicie już opadły mi ręce, usiadłem zrezygnowany i nawet trochę nieszczęśliwy. Ciekawe co o tym myślał Steven Jobs? Czy w ogóle brał to pod uwagę? Wypowiedziałem mantrę współczucia dla Irmy i jej rodziców i wtedy do kuchni weszła Karolcia, rozejrzała się i oznajmiła:

Wszystko słyszałam. Nie macie się, co martwić. Ja wcale nie chcę żadnego kucyka, ani ipada. O telefon pytałam wujcia, tak dla sprawdzenia, po co wujciowi taki drogi telefon?

 

Irma ma ipada
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Mam synka 14 miesięcy i tak sobie myślę, jakie te dzieci będę za 10, 15, 20 lat, czy uda się zaszczepić odporność na te wszytkie wymysły współczesności, zapchaj dziury i inne dingsy…Jeśli Karolcia ma mądre wspierające otoczenie to syndrom Irmy jej nie grozi, ale ile takich Karolci jest w jej klasie…ile dzieci będzie myśleć, że jest gorszych, brzydszych, a może i głupszych bo nie ma kolejnej rzeczy niezbędniej do „szczęscia”…

  2. A niech sobie ludziska mają co chcą, ale przeraziło mnie stwierdzenie, że Irma bawi się w pokoju z zabawkami jak mama pozwoli…..”. Czasem na Allegro rodzice wyprzedają zabawki swoich dzieci, które „nie noszą śladów używania”. I często się zastanawiam czy te zabawki „bo drogie” nie stały na półce jak w muzeum. Moje dzieciaki szanują zabawki ale nigdy nie będę w stanie napisać , że nie noszą śladów użytkowania:) Ja nie lubię ludzi co są ciągle na pokaz. Miałam koleżankę, której tata kupił rower ( w czasach komuny) i dzieciaki z podwórka chciały pojeździć, ale tata nie pozwalał pożyczać, bo zepsują. No to skończyło się tak, że z tą koleżanką nikt się nie bawił. Cieszę się ogromnie, że mój syn trafił do przedszkola gdzie rodzice są średnio zamożni i nikt nie przegina z ciuchami ani zabawkami. Dzieciaki przynoszą do przedszkola tylko książki i ulubione pluszaki. Nie lubię tych co przez pokazywanie posiadania chcą poniżać innych. Ja wiem , że to prymitywy i mam to gdzieś , ale moje dziecko jeszcze tego nie rozumie.

  3. wujcio odpowiedział: „mała spryciulo, doskonale wiesz skąd wieje wiatr” a Karolcia na to:” wiatr, jaki wiatr, nic nie rozumiem” – zrobiła minę niewiniątka i dodała przesadnie: „co to znaczy ..wiem skąd wieje wiatr…” – i jeszcze raz zrobiła tę swoją minę niewiniątka i aniołka, lecz pomimo wielkich zdolności aktorskich (Karolcia ma tylko 7 lat) już po chwili jej minka wyrażała tryumf i satysfakcję; bycie „spryciulą”, która przechytrza dorosłych i nimi manipuluje bardzo jej pochlebiło i chyba bardziej ucieszyło, niż nawet perspektywa drogiego telefonu :-)

  4. I jak wujcio odpowiedział, na końcowe pytanie? Ja wciąż się głowię nad swoją odpowiedzią…

  5. Akurat dzisiaj miałem podobną rozmowę. I dodam opinię kolejnej dziewczynki :)
    „Agusia: zreszta nie lazilabym ciagle z tym tabletem tak jak reklamuja, niedlugo to czlowiek nie bedzie niczego widzial, zadnej przyrody, ludzi tylko ciagle gapil sie w komputer”
    Jeszcze słuchawki w uszy i mamy 0 kontaktu z drugim człowiekiem i światem. Co do Steve’a Jobs’a i jego koncepcji komputera i zamkniętego ekosystemu oprogramowania, to przychylam się do opinii Richarda Stallmana, założyciela Free Software Foundation „I’m not glad he’s dead, but I’m glad he’s gone.”, na swoim blogu napisał „Steve Jobs, zwolennik komputera jako pięknego więzienia, stworzonego po to, by pozbawić wolności głupców, umarł.”

  6. Artykuł powyżej faktycznie budzi lekki szok. I pokazuje brak odpowiedzialności rodziców. A może bardziej brak świadomości jak to się odbije kiedyś na ich córce. Jednak uważam, że wiele jest dla ludzi. Nie rozumiem czemu w społeczeństwie istnieje taka niechęc do ludzi, których stac może na coś więcej. Co w tym złego, że ktoś poprawia standard swojego życia? Życia swoich dzieci.. Co złego, w tym że dziecko nosi markowe ciuchy… ? Nic.Wszystko rozbija się tak naprawdę o wartości a właściwie ich hierarchię, które przekazujemy. O wpojenie pewnych zasad, wyrobienie kręgosłupa. To jest ważne. A wtedy żadne materialne zabawki nie będą w stanie zachwiac. Bardzo drażni mnie taki częsty społeczny pogląd, że zamożny to zły, próżny, głupi, a cały swój dobytek zbudował na zabieraniu innym, ehhs.. To ta słynna ludzka zazdrosc. Ciężko nam doceniac ludzkie (uczciwe) sukcesy.

  7. słodkie. tez taka byłam. zachwycałam się krzycząc „ale boski samochód!”. Zaraz rodzice biegli by mi wybić z głowy chęć posiadania takiego. Rozwijali wówczas dywan pełen argumentów – dlaczego ten samochód (albo cokolwiek innego) jest złem wcielonym i dlaczego chcenie go jest grzechem śmiertelnym niemalże. i zawsze kończyło się to stwierdzeniem z mojej strony, że „ja go wcale nie chcę mieć. On mi się po prostu podoba”. i za każdym razem scenariusz się powtarzał.
    ciekawe, że kiedy dziecko zachwyci się tęczą to dorosły dołączy się do zachwytu. bez tłumaczenia, że ten zachwyt jest nie na miejscu bo tęczy wszak nie kupią. Trochę jak z pieczywem w sklepie – dotknięte uważa się za sprzedane :)

  8. to trudne uchronic dziecko od presji rowiesnikow, w kazdej postaci, a zwlaszcza w kwesttii ciuchow i gadzetow, trudno dziecku nawet wytlumaczyc dlaczego markowy ciuch to przesada a zwykly jest ok. „przeciez mamy pieniadze, tata duzo zarabia”

  9. mądre dziecko :)))

Komentarze są wyłączone.