Jak zrobić kota?

Karolcia mruga oczkami i bardzo starannie odczytuje każdą sylabę:
-Prze ko na nia – i po chwili dodaje –  są jakieś straaaasznie nudne wujciu, prawda?
-Nudne jak już się wie, co to przekonania i wtedy, kiedy łapiesz się na tym, że po raz kolejny nudne przekonania wygrały – odpowiadam wyłączając komputer, na którym Karolcia wyczekuje nowych opowieści w konkursie.
– A w co one grają, wujciu?
– W to, kto jest najmądrzejszy na świecie, kto ma rację.
– A przekonania do ty czą ce pieniędzy – Karolcia odczytuje starannie fragment z iphona, bo teraz wyłączenie komputera nie jest  dla niej strasznym problemem odkąd pozwoliłem „na chwilę” używać mojego telefonu. Fascynuje mnie biegłość z jaką siedmiolatki, o przepraszam: siedmio i półlatki,  korzystają z Internetu i najnowszego sprzętu. Może dlatego nie obawiam się monopolu globalnej władzy nad siecią, gdyż ta globalna władza nie docenia potęgi młodych geniuszy przy klawiaturach, ani zmiany formuły gospodarczej, która nieuniknienie zmiecie stary porządek globalnego kapitalizmu. Karolcia doskonale wie, że stare odchodzi do lamusa i w zadziwiający sposób łączy upodobanie do Internetu i starych, dobrych książek. Skończyła właśnie Przewodnik prawdziwego tropiciela. Zima. Adama Wajraka. Jest zachwycona.
-Wujciu! –  głos Karolci wyrwa mnie z zadumy. – Co z tymi pieniędzmi? Jest takie powiedzonko, że pieniądze szczęścia nie dają, ale też jakieś nudne.
– No jak to: co z pieniędzmi? To właśnie jest przekonanie. Co sobie powiesz, to masz. Na przykład: ciocia lubi owsiankę – Karolcia robi ustami tak zwane: błeee – No właśnie – przytakuję ze zrozumieniem –  a ty i ja nie bardzo lubimy. Jedni są przekonani, że to pyszności inni, że ohyda.
– Ale co z tymi pieniędzmi? Mama i tata też ciągle mówią o pieniądzach, a tata ciągle powtarza mamie, ty myślisz, że pieniądze z nieba spadają, że ja mam worek bez dna – naśladuje poirytowany głos taty.
– Tak samo jest z owsianką. Możesz ją lubić albo nie, ale owsianka sama w sobie nie jest zła ani dobra, ważne jak ją wykorzystujesz.
-Nie dobra, wujciu. Ohyda – Karolcia krzywi się nieprzekonana.
– Udowodnię ci – wyjmuję z lodówki sporą miseczkę zimnej owsianki. Trochę mąki, trochę soli, mieszamy i po chwili na kuchennym blacie powstaje sowa, a potem zając i kot. Karolcia z błyskiem w oku podciąga rękawki i przyłącza się do rzeźbienia w owsiance. Formuje głowę kota. Działamy! Do kuchni niespodziewanie weszła jednak ciocia i spytała:
– Co robicie?
– Ciociu, owsianka może być dobra, pod warunkiem, że zrobisz z niej kota! – tryumfalnie oznajmiła Karolcia.

Jak zrobić kota?
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Jak słyszę jakieś przechodzone przekonanie to mam wrażenie , że to tylko część mądrości np: „Pieniądze szczęścia nie daję – i ja bym dokończyła – gdy je ludzie źle wydają” :) albo „Co się zaczęło trzeba dokończyć , chyba , że szkoda czasu to kończyć ” itp. Po to mamy rozum, żeby go używać.

  2. Dżo-ann,
    myslę podobnie jak Ty, mamy jakieś wspólne korytarze :)

  3. wow! :) zrobić z owsianki Kotleta? ;) to jest coś.
    Przekonania. Hmm… trudny temat, zwłaszcza dla nas ludzi, którzy lubimy się tak zidentyfikować z nimi, że aż popłynąć i przepłynąć w ich obronie, w patetycznym manifeście, ostatecznym auto-da-fe i nadziei że choć po nim świat się zmieni na lepsze, na tamten świat.
    Czegokolwiek się zawsze uczyłam czy nadal uczę, zawsze gdzieś we mnie jakaś ważna część obawia się zostać niewolnikiem tej nowej, w jakiś sposób atrakcyjnej, świeżej, niebezzasadnej przecież wiedzy. Chcę wiedzieć, znać, poznać, ale bez utożsamienia, jakiegoś mocniejszego przywiązania do tego, co aktualnie na mojej tapecie.
    Nie myślcie, że chcę podważać tu sens śmierci bohaterów narodowych czy świętych. To ich historie, które teraz, czasem dopiero po latach tworzą jakąś ważną część wspólnej.
    I właśnie wracając do przekonań, które jakby nie było tworzą siatkę tego kim się jest, jak się myśli, co się myśli. Zerkam na portal dla ateistów i ich silną identyfikację z racjonalizmem; przebija silny akcent: „jesteś z nami = jesteś racjonalny”, jesteś „w klubie” czytasz i poznajesz ciemną stronę kościoła, mroki wynaturzeń, kupujesz koszulkę ze znakiem A i dołączasz do grupy intelektualistów.
    Lubię wolność, za możliwości jakie daje i często, co też lubię w gruncie rzeczy, czuję się nieprzekonana.

  4. Od dzieci można dużo się nauczyć. Szczególnie nauka chodzenia dziecka może dać nam dużo do myślenia. Dziecko jak upada to wstaje i próbuje dalej nie myśląc o tym, że się jej nie udało. I tutaj pojawia się też moment, w którym rodzice prawie w 100 % wspierają dziecko, że da radę. Bo mają wzorzec, że każdy się nauczy, da radę. Szkoda, że potem to wspieranie nie zawsze jest na takim samym poziomie.
    100 osób jest „przekonane” że czegoś nie można zrobić, przychodzi osoba, która nie wie, że nie można i to robi…

  5. Ja często przekonuję się, że pieniądze szczęścia nie dają. Ale wiem też że ich brak może być źródłem wielu problemów. Niby to takie oklepane i wszyscy o tym wiedzą, ale ile w tym prawdy możemy się dowiedzieć dopiero wtedy kiedy ich braknie albo szczęścia nie przyniosą :)

  6. Pieniądz może mieć olbrzymią nawet moc przekształcającą. Nawet niewielki pieniądz. Można też wyrzucać pieniądze w błoto . Lepienie kici z owsianki, też to ostatnio robię :)

Komentarze są wyłączone.