Jak żyć III?

jak żyć?
jak żyć?

Pytanie: jak żyć? – zadane premierowi jakiś czas temu, zyskało swój ironiczny wydźwięk. Jak żyć i próba odpowiedzi na to pytanie implikuje treści tak podstawowe a jednocześnie banalne, tak oczywiste a jednocześnie tak skomplikowane, tak pełne nawyków i bzdur a zarazem odpowiedzialności – że odpowiedź wydaje się niemożliwa. Od stuleci mędrcy i uczeni, mnisi i naukowcy, politycy i naukowcy, artyści i wolontariusze próbują odpowiedzieć. Tymczasem pytanie to w ustach rolnika mogło oznaczać: Jak żyć w obliczu trudności? Jak radzić sobie w sytuacjach skomplikowanych? Co z cenami warzyw? Co z minimalną płacą? A co z ZUS-em? Co z chorymi dziećmi, z zasiłkami, z bezrobociem? Co wreszcie z papryką, której hodowca wypytywał premiera o życie? Jego sens to papryka. Papryka zbyt tania. Rządzi rynek dyskontów i marketów, nie zaś producentów. Odkąd żywność można produkować masowo, i w dodatku tanio, żeby zarobić na żywności trzeba produkować jeszcze masowiej i jeszcze taniej od najtańszych producentów. Rosja zamyka swoje rynki zbytu. Jak żyć? Kiedyś pracowałem jako plastyk na rzecz małej pracowni ceramicznej. Cudowna praca. Lepiłem, czyli rzeźbiłem setki, tysiące figurek, które potem zdobiły pudełeczka i puzderka, wmyślałem nowe wzory. Znacie te wszystkie aniołki, koty i wilczki, żółwie i smoki, które od czasu do czasu można kupić w kwiaciarni i…Firma przestała mieć rację bytu, gdy z rynków chiński zaczęły spływać masowo cudeńka, cacuszka dziesięć razy tańsze i trzy razy bardziej kolorowe, dokładne, śliczne po prostu.  Dziesięć w cenie jednego polskiego żołwika. Opłacalność zero.

Zwłaszcza starsze pokolenie pięćdziesięcio -, sześćdziesięciolatków gorzej radzi sobie z wymaganiami rzeczywistości. Nawyk wyssany z mlekiem matki, ojcowskie nauki i babcine przestrogi wciąż wzmacniały w dzieciach z roczników 1950, 60  a nawet 70 – przekonanie, że państwo powinno zarządzić, dać, zorganizować, ulepszyć, poprawić, dostarczyć. Państwo opiekuńcze.

Amerykańscy socjologowie z Uniwersytetu Stanforda na zlecenie agencji rządowych już za kadencji Baraka Obamy przebadali środowiska emigracyjne. Przebadano licznych emigrantów, którzy zamieszkali w USA w ciągu 2 dekad na przełomie XX i XXI wieku. Przybysze z krajów Ameryki Łacińskiej, którzy otrzymywali zielone karty lub obywatelstwo najlepiej radzili sobie w zawodach wolnych – jak lekarz, stomatolog, prawnik, pośrednich, developer, handlowiec. Najgorzej radzili sobie [i tu zaskoczenie, ach te stereotypy] w zawodach technicznych oraz w pracy na etacie. Wówczas pojawiało się największe poczucie dyskomfortu, absencje w pracy, choroby, a nawet depresje, lęki oraz nadużywanie alkoholu i narkotyków. Emigranci z krajów Azji najlepiej radzili sobie w handlu, lecz nie na etacie, ale we własnych, choćby drobnych interesach sprzedażowych oraz w pracy z nowymi technologiami [komputery, oprogramowanie, telekomunikacja, Internet]. A Polacy? Najgorzej radzili sobie z zawodach wolnych, do których w USA zalicza się między innymi lekarzy, prawników, architektów, muzyków, weterynarzy, stomatologów, aktorów, projektantów, lecz również inżynierów, programistów, naukowców i wielu innych. Okazało się również, że podobne problemy przeżywają Litwini, Estończycy, Rosjanie, Ukraińcy a także Żydzi. W przypadku tego ostatniego narodu okazało się jednak, że dotyczy to Żydów mieszkających wcześniej w Rosji, na Ukrainie, w Mołdawii oraz innych krajach postkomunistycznych. Sprawdzono metryczki i nagle z sytemu wyskoczyła jeszcze jedna zamienna – data urodzenia. Im dłużej dana osoba żyła i kształtowała się w warunkach społecznych reżimów komunistycznych, tym większą przeżywała trudność w adaptacji do nowych warunków życia i tym trudniej osiągała cele w zawodach wolnych. Na czym polega wolność uprawiania zawodu w Stanach – rejestrujesz się w urzędzie stanowym, zakładasz konto w banku i wio…jak mówią na polskiej wsi. Radź sobie, szukaj klientów, wyróżniaj się, oferuj swoje usługi, pomysły, buduj swoją grupę klientów, dostawców, potwierdzaj umiejętności…i przede wszystkim pokazuj potencjalnym klientom dlaczego mają wybrać ciebie, a nie kogoś innego. Informatyków, inżynierów, muzyków, lekarzy jest na pęczki – dlaczego właśnie ty? Jak to? – pyta zdzwiony Mołdawianin albo Polak, a gdzie godziny pracy, związki zawodowe, przychodnia, w której mam pracować albo dom kultury, gdzie księgowość, gdzie dział personalny, gdzie dyrektor, personel techniczny i ZUS?   Gdzie premier, który mi odpowie jak żyć i państwo, które zagwarantuje ceny skupu papryki, osłonę socjalną, zasiłek na dzieci i zasiłek rehabilitacyjny, wychowawczy i  ośrodek wczasowy nad Sanem po perfekcyjnych cenach? O co ci chodzi – dziwi się urzędnik emigracyjny? Wynajmij lokal, postaraj się o kredyt, przekonaj bank i działaj! Zrób kampanię PR, ogłaszaj się, znajdź sposób na reklamę, przekonaj do siebie ludzi i działaj.

Jak żyć III?
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

15 komentarzy

  1. tez tak mysle;))))))

  2. @ania z tego wniosek, że trzeba łapać tych dobrych bez znaczenia na kogo lub czego leczenie dokument posiadają :) :)

  3. aniula ,mysle ,ze jak pojdziesz prywatnie do gabinetu lekarskiego i zaplacisz jak za weterynaryjna usluge…to tez bedziesz ,jak to mowia pacjenci „dobrze obsluzona”…

    a kotek mowisz, witaminy dostal…skad wiesz ,moze to tez taka „aspiryna”???za 50 zeta???

    moje doswiadczenia z wet sa takie same jak z ludzkimi lekarzami….sa tacy i tacy…
    ostatecznie zdjecie cierpiacego na nowotwor i leczonygo witaminami i antybiotykami kota wykonal mi „ludzki radiolog” a ocenil „ludzki laryngolog”….doktor weterynarz z doktoratem i inicjatywa /nazwisko znane w szczecinie,piekna klinika /…o paradoksie- przy kazdej wizycie-podkreslal,ze lekarze medycyny ,to…. konowaly, ;)))))))))))))….ktore sie nie znaja na badaniu i leczeniu zwierzat….najmniej obchodzilo go ,ze zwierze cierpi…..kazda wizyta kosztowala wiecej niz moaj godziba pracy…..

  4. @ania umówiłyśmy się z koleżanką, że kot będzie wypożyczany na wizyty kontrolne i kto będzie z nim szedł, bierze swoje wyniki i molestuje weta o poradę :)

  5. im jestem starsza ,tym bardziej cenie te wolnosc od etatu….bycie wolnym strzelcem wymaga przede wszystkim odwagi i odpowiedzialnosci…mozna przezyc jako bezrobotny,a nawet nieubezpieczony…swiat sie nie wali…tym bardziej mozna przezyc jako wolny strzelec
    ale widze jak rozni sa ludzie…jedni samodzielni i zaradni…inni przestraszeni i przywiazani do etatu,i wciaz wymagajacy wsparcia autorytetu , niechetni podejmowac samodzielne decyzje.zastanawiam sei -czy to kwestia charakteru? wszak sa to ludzie ,ktorzy urodzili sie juz w latach pokryzysowych i niewiele wiedza o panstwie socjalnym…

    chcialam jeszce dodac ,ze system broni swoich zasad i wcale nie jest latwo byc osoba z wlasna inicjatywa w PL.w niektorych zawodach w ogole nie jest to mozliwe.

  6. Aniula,to moze tez powinnas zaprzyjaznic sie z vetem?
    ;))))))))))))

  7. Zadziwia mnie wiele rzeczy a najbardziej to, że niektóre wybrakowane są droższe od tych pełnowartościowych. Weźmy np: pieczywo bezglutenowe. Takie wióry suche, że szok a droższe niż normalna bułka. Inny przykład , świnka morska bez sierści jest droższa niż ta włochata. Taka paranoja naszych czasów. Nie ma jak zarabiać na chorych ludziach, a szczególnie w dzisiejszych czasach dzieciach. No bo co, nie kupi rodzić małemu alergikowi łysej świnki? Już wystarczy, że się dziecku człowiek natłumaczy, iż włochatej mu nie wolno i tylko to łyse wchodzi w rachubę.

    Co do zwierząt to się okazuje, że lepiej do weterynarza chodzić ze sobą niż do ludzkiego lekarza. Wczoraj koleżanka opisywała jak poszła z kotem niedoczynnościowcem do weta. Ten zbadał, przejął się i jeszcze do specjalne kliniki wysłał , bo nie czuł się kompetentny do dalszego trybu leczenia…. A nas to jak na taśmociągu i wszystkim aspirynę…. I witaminy kotek dostał, a wet poinformował, że pańcia też może zażywać. Kompleksowa obsługa :) Sąsiadka też się leczyła specyfikiem swojego psa i dobrze się ma :)

    Zadziwia mnie wiele rzeczy…..

  8. Wow super tekst. Obserwuję podobne sytuację z życia zaczerpnięte u dzieci rodziców patrzących z sentymentem na PRL. Powielanie schematu, smutne. Pan Maciej po raz kolejny rozwalił system drenażem obserwacji społecznej. Żyjemy w wolnym kraju, gdzie ogranicza nas tylko wyobraźnia, a i tak ciągle jest źle ananaskom. Czekam na część czwartą.

  9. Andrzej S to jak się uprzesz i wykorzystasz gender masz szansę zostać „Młodą menadżerką kultury ” :) No nic zostaje mi znaleźć kurs pisania projektów unijnych i jakiś sobie napisać, nowa kasa płynie…..

  10. Aniula;

    Moje doświadczenia z dotacjami z UE są zabawne.
    Zamarzyła nam się własna, oficjalna działalność gospodarcza (trzeba być uczciwym i płacić podatki). W dodatku firma coachingowa.
    Poszliśmy więc uśmiechnięci od uch a do ucha w miejsce gdzie mogą udzielić nam rady jak dostać aż 40 tys. złotówek na jej rozpoczęcie. Wszakże byliśmy zieloni w temacie.
    W wojewódzkim urzędzie pracy przyjęto nas na stojąco (krzesło i spoczynek nam się nie należało, takie luksusy nie dla mas).
    Nastąpiła bogata konwersacja i wymiana zdań. Całe 3 zdania… Szacowna Pani swoim sokolim okiem zauważyła, jakże trafnie, że nie mam jeszcze 50 lat?! ( ufff… chyba się dobrze jeszcze prowadzę). Ale żeby nie tracić nadziei zaprosiła nas za 4 miesiące, może się coś znajdzie. A teraz sio…

    Nieustraszeni i pełni wiary uderzyliśmy dalej (podobnie jak z lekarzami, trzeba dywersyfikować informacje).
    Akademickie Biuro Karier w Szczecinie. Wreszcie ktoś porządny, poinformowany, kulturalny i co najważniejsze – życzliwy. Zaproszono nas do osobnego pokoju. Pani cierpliwie i z szacunkiem odpowiadała na nasze pytania. Ale czego to się dowiedzieliśmy? Co się okazało?
    OTÓŻ! 90 % firm które wzięło bezzwrotną dotację z UE na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej zamknęło swój wymarzony biznesik tuż po 12 wymaganych miesiącach. CIEKAWE NIEPRAWDAŻ??

    Dalej. Student studiów stacjonarnych nie może w tym kraju dostać takiego wsparcia. Bo to student studiów dziennych. A więc ktoś kto nie może być przedsiębiorczy z definicji. Ale co innego maturzysta! On może… Bo co.. kto mu zabroni…. Jak żyć? Jak żyć Maćku?

    Dalej. Mam 26 lat. Za dużo! Dofinansowanie do 24 roku życia lub po 50… Jak żyć? Oszukać metrykę?

    Ale żeby się jeszcze nie poddawać uderzyliśmy dalej. I znów trafiliśmy na bardzo miłą obsługę. Pomysł inny i mniej trafny – spółdzielnia socjalna. 15 tys. dofinansowania. Jednakże formuła dla nas nie do przyjęcia….

    Jak głodne dzieci szukające jedzenia szukaliśmy dalej. Natknęliśmy się na pewne ogłoszenie w portalu pracy: 30 tys. dofinansowania dla własnej firmy – ostatnie !!
    Mamy w zwyczaju 2 razy sprawdzać intencje takich „kochanych” i „altruistycznych” firm czy instytucji. Okazuje się, że owa iście społeczna instytucja 4 razy zmieniała siedzibę firmy w ciągu roku… Ciekawe dlaczego? I ciekawe dlaczego na samym początku chciała otrzymać niewielką zaliczkę na „opłaty administracyjne”.
    POLSKA GŁUPCZE.

    Projekt bezzwrotnych pożyczek upadł. Nie będzie go już. Będą jedynie pożyczki. I Słusznie.

    W sumie… może to i dobrze. Coachingiem i tak będziemy się zajmować. Z UE czy bez.

  11. (…) Myślimy o przyczynie i skutku, o tym, że sami decydujemy, co się wydarza. Wcześniejsze działania, słowa i myśli stały się naszym dzisiejszym światem, nieprzerwanie również zasiewamy nasiona przyszłości. (…)

    Stały fragment tekstu każdej medytacji buddyjskiej linii Karma Kagyu.

  12. Bardzo interesujący artykuł, dziękuję Panie Macieju.

    No ale jak wyjść z kanału? Jak w ogóle zobaczyć, że się w nim jest?

    I jeszcze mam inną refleksję. Siedzenie w kanale bezradności i roszczeniowości uniemożliwia nie tylko własny rozwój (w tym finansowy) ale również powoduje zawistne ocenianie innych.
    „O, ta to ma szczęście. Ma dom, fajnego męża który nie pije, jest zadowolona z pracy, i jeszcze na wycieczkę zagraniczną pojechała.” – mówią.

    Ale nie widzą, że za tym stoi milion jej decyzji, które ta kobieta podejmuje codziennie:
    – kogo wybrać sobie na męża z tego, co przynosi „los” , a kogo trzymać z daleka i na dystans
    – gdzie pójść, gdzie nie pójść
    – co powiedzieć, czego nie powiedzieć, ew. jak powiedzieć (np. mężowi, szefowej, dziecku, koleżance itp.) i że w tym celu zgłębia książki nt. komunikacji międzyludzkiej
    – decyduje, czy uprzeć się i skończyć ciężkawe studia czy balować na imprezach na kierunkach typu dziennikarstwo (sorry …). Dzięki ciężkawym studiom ma pracę cały czas od 15 lat i jak dotąd nie napisała ani nie wysłała w życiu ani jednego cv,
    – decyduje ile wydać na zrobienie paznokci i włosów i czy w ogóle warto o to dbać
    – z kim się spotkać, kogo unikać
    – umie zgrabnie odsunąć od siebie toksyczną koleżankę
    – decyduje, że teraz rezygnuje z pracy, bo będzie siedziała z dzieckiem w domu, gdyż dziecko drugi raz nie będzie niemowlęciem,
    – a teraz, że wróci do pracy (jakiejkolwiek) chociaż na 1/2 etatu, bo ma dosyć siedzenia z dzieckiem w domu i potrzebuje porozmawiać na inny temat niż „gu gu” z dzieckiem.
    – wie, że pieniądze to nie wszystko, bo czas wolny i święty spokój też ma wielką wartość i potrafi nic nie robić i cieszyć się z tego, dając ulgę swojemu otoczeniu; od czasu do czasu pomimo bałaganu w domu i braku obiadu, z powodu ładnej pogody jedzie na wycieczkę rowerową z mężem zostawiając dzieciom na stole wafle kukurydziane. Nie robi mu wymówek, że jest nieodpowiedzialny że zamiast pomóc przy obieraniu kartofli to on o rowerze tylko myśli. Jedzie z nim po prostu.
    – itd.

    Za czyimś sukcesem w wolnych krajach, jaki by ten sukces nie był, stoi bardzo konkretna działalność danej osoby. Za brakiem sukcesu (dla mnie rozumianego jako szczęśliwe życie) również stoją konkretne działania mowy i ciała.
    Można je łatwo wskazać.

  13. Weź sprawy we własne ręce. Sprawy, na które masz realny i namacalny wpływ. Po prostu piękne panie Macieju.

  14. Dzisiaj dostałam kolejny raz obuchem w łeb. Znalazłam fajny projekt „Młode menadżerki kultury”, myślę sobie super podoba mi się, idę i ….zong „Młode” = do 35 roku życia…. No nie łapię się chociaż staro się nie czuję… W projektach unijnych między 35 a 50 rokiem życia panuje jedna wielka dziura intelektualna. Jestem wychowana w systemie, gdzie wszystko miało jakąś swoją kolej. Najpierw szkołą podstawowa, potem liceum, potem studia i „robienie kariery” czyli siedzenie na dupskiem przez 40 lat na jednym krzesełku. Oczywiście wszystko zrypało się już na poziomie studiów, bo tak naprawdę żadna szkoła nie przygotowywała do tego co ze sobą robić. I chyba nadal nie przygotowuje. No ale nic. Nie czuję kompletnie żyłki biznesowej, tak jak i znaczny procent populacji Polaków, którzy jakieś firmy zakładają ale zasadniczo po roku to tylko pył zostaje. Szokiem już dla mnie był fakt , że w przeciągu 5 lat 5 razy zmieniłam firmę ( co obecnie jest czymś kompletnie naturalnym) i obijam się ciągle o dwie rzeczywistości myślenia tego komunistycznego i kapitalistycznego. Na rozmowach o pracę jedni pytają a dlaczego tak często zmieniałam pracę, a inni co mnie tak długo w tych firmach trzymało…. Co idę na rozmowę to się zastanawiam na kogo trafię, czy mam gadać o potrzebie stabilności czy o potrzebie zmian…. Rozdwojenia jaźni można dostać…. Ostatnio jak mi spływają do skrzynki mailowej jakieś reklamy szkół trenerów biznesu, uczących życia , po jak pisać cv to wszystko idzie w kubeł…. Żyjemy w czasach wiecznej analizy , to nie ma się co dziwić , że tyle osób lata do psychologów. Ludziom potrzebna jest praca i pewna stabilizacja , czas na oddech i życie. Wcale się więc nie dziwię, że jakieś super menadżerki zwiewają na wiochę uprawiać lawendę, czy czy strugać ptaszki z drewna. Tylko żeby sobie na coś takiego pozwolić, to trzeba mieć trochę kasy odłożonej i tej wiedzy co się ją zdobyło w molochu. Ja mimo całego swojego zaangażowania nie trafiłam do firmy z perspektywami. I czas sobie tak leci, wiele projektów nie wypala , bo są rzeczy na które nie mamy wpływu…. I rodzi się zgorzkniałość….

  15. Weź swoje sprawy w końcu we własne ręce. Rusz dupę bo nikt inny jej za Ciebie nie ruszy. Zadawaj sobie zajebiste pytania bo to od nich zależy jakość Twojej teraźniejszości i przyszłości.

Komentarze są wyłączone.