K.13 Młynarz i sprawiedliwość

Mistrz piekarski Benedykt słuchał z niedowierzaniem relacji kuzyna. Oszust, młynarz, który sfałszował ciężarki do wagi i okradał wielu rzemieślników – splajtował. Nikt nie wytoczył mu sprawy w sądzie grodzkim, bo nikt nie chciał tracić majątku na pisarzy, prokurentów i sędziów, ani narażać się na opinię warchoła. Ludzie woleli zmilczeć i omijać młynarza łukiem. Inni wciąż robili z nim interesy, bo przestraszony złą opinią dawał niskie ceny i ponoć oszukiwał tylko obcych. Nikt też nie chwycił młynarza za rękę. Ot, co drugi worek był zbyt lekki, czasem mąka pierwszego gatunku okazywała się być w trzecim, czasem trochę pleśni w kaszy. Mistrz Benedykt zastanawiał się co go tak zdziwiło? Dotąd myślał, że sprawiedliwość jest domeną świętych sędziów w niebie i że nigdy nie wydarza się tutaj, na ziemi. Na ziemi wygrywają łajdacy, którym zawsze się upiecze – myślał, a tymczasem, proszę – plajta. Nie wiedział też, czy ma się cieszyć, czy raczej martwić ze swego odkrycia.  W końcu uronił łzę. Dlaczego zapłakał? Ponoć z powodu trociny, która wpadła mu do oka.

K.13 Młynarz i sprawiedliwość
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. jeżeli każdy będzie słuchał własnego sumienia i szedł swoją drogą tak, że jak przyjdzie mu po nie kiedyś wrócić i zrobi to bez lęku – to prędzej czy później każdy taki młynarz splajtuje albo się zmieni :)

  2. oczywiscie,najtrudniej jest zauwazyc,ze wybor nalezy do nas!!!!

    to my tak naprawde decydujemy o „zwyciestwie” uczciwych czy nieuczciwych mlynarzy, /partnerow, pracodawcow,politykow…/

    uwazam ,ze zyjemy w takich czasach ,ze coraz wiecej mamy mozliwosci wyboru…jeszce 30 lat temu -rozwod????wyrazanie pogladow spolecznych politycznych??,zmiana pracy czy zwykly wybor towaru w sklepie byl o wiele trudniejszy…

    ale wolnosc to tez odpowiedzialnosc
    to my dzis ksztaltujemy w wiekszym stopniu nasz swiat, bedzie taki ,jak nasze wartosci.w wymiarze spolecznym-to juz konkretne ,wymierne efekty;)))))

    dobrym ,powtarzanym przeze mnie przykladem jest ekologia…niech kazdy posegreguje swoje tylko;))))bez oceniania sasiada….

  3. ech,ta opowiesc to kij w mrowisko….prosze jak nam sie oceny od razu wlaczaja…

    ale i dla mnie jest to temat drazliwy-uczciwosc,prawdomownosc,prawomyslnosc i jeszce duma do tego…oj ,ilez to mi sie w zyciu ucierpialo z powodu takiej postawy ..nie raz szemrali wszyscy po katach,a ja obrywalam ,bo potrafilam powiedziec na glos ,ze cos jest nie tak…..ile plakalam,ze swiat jest niesprawiedliwy j,skoro za swoje wartosci i wyrazanie ich w imieniu innych i swoim wlasnym obrywa mi sie niewspolmiernie do mojej etyki….wprost dostaje kare….i laduje z emocjami zalu i poczucia krzywdy

    ilez spokoju jest wiecej,jesli ucziwosc albo nieuczciwosc pozostawimy do wyboru samemu mlynarzowi…wystarczy ze ja bede uczciwa.ja osobiscie mam wybor: moge do tego mlynarza wrocic,bo co mi tam ,cena jest wazniejsza niz moje wartosci…albo moge wybrac innego,ucziwego-i za te uczciwosc zaplacic uczciwa cene;))))

    bez oceniania,bez sadow,szemrania po katach….bez negatywnych emocji.
    jesli wiekszosc tak zacznie myslec,to nieuczciwi mlynarze wygina w wyniku prostych konsekwencji naszych wyborow.
    i jesli w wiosce Benedykta do tego doszlo ,to moze wlasnie dlatego,ze wiekszosc potrafila sie na taka postawe zdobyc,a to duzy krok do przodu,
    „masa krytyczna „uczciwosci pojedynczych jednostek osiagnela taka wartosc ,ze skutki zaistnialy w rzeczywistosci.
    mnie tez sie lza by zakrecila

  4. A mi sie wlasnie marza tacy uczciwi mlynarze, ktorzy wygrywaja.
    Poki co, otwieram oczy i widze, ze prawo karmy nie dotyka mlynarzy.
    Robia, co chca.
    Projekcje MOJEGO umyslu?
    Fakty.
    Wystarczy sie rozejrzec.
    Szklanka do polowy pusta?
    Swiat jest taki, jaki myslisz, ze jest?
    Swiat jest taki, jaki jest. Po prostu.

  5. No właśnie po trupach do celu…….a potem się okazuje, że nikt zdrowy na umyśle nie będzie z taką osobą współpracował. Właśnie czytam pozycję o szantażu emocjonalnym. Tacy kombinatorzy jak „młynarz” ze strachu zaczynają też kontrolować najbliższych pod względem np finansowym, nie pozwalają na naukę itp Kiedy wszystko się wali to i obrywają ci z nim związani. Może też dlatego mistrzowi się łza w oku zakręciła, ze współczucia? Osoby szantażowane emocjonalnie nie zawsze potrafią sobie zdać sprawę, źe szantażowani są. To chyba już za głęboko :) ale to pod wpływem lektury :)

  6. Co wysyłasz to wraca. Młynarzem kieruje strach.
    Użyteczne przekonanie- jestem w stanie postawić się ponad wszystko, działać ze swoimi wartościami i zasadmi- osiągnę swój cel. Zadbam też by był ekologiczny.

  7. Wyrównanie nastąpiło samo, a właściwie w sposób nieświadomy sam nieuczciwy młynarz namierzył sobie już karę od początku nieuczciwych machlojek. W buddyzmie mówi się o prawie karmy, w mojej drugiej religii–„Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”.

  8. Oby tylko ten „młynarz” nie wziął się za inny biznes……..

  9. Rozmowa mojego znajomego z przedsiębiorcą, takim dużym, co to startuje w przetargach na np. budowę autostrad:
    – Żeby wygrać taki przetarg to w dzisiejszych czasach muszę zaproponować kwotę o 30 % niższą niż poniesione koszty.
    -Ale jak to, przecież to bez sensu, po co startujesz w ogóle do takiego przetargu, jakim cudem to ci się opłaca?
    – Mam dwa rozwiązania: albo oszukam na materiale, albo nie zapłacę podwykonawcom.

    Przerażające…..

  10. Z jednej strony sprawiedliwośc wygrała-nieuczciwy młynarz splajtował.Z innej strony-nikt mu nie wytoczył procesu, a nawet niektórzy robili z nim dalej interesy.Dla mnie średnia to sprawiedliwość, ale jeszcze są te refleksje (oraz uroniona łezka) Benedykta-on , chyba, raczej uświadomił sobie że jednak sprawiedliwość istnieje. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

  11. Zauważyłam, że moi znajomi prowadzący biznesy, jeżeli mają tylko kilku kontrahentów, potrafią świetnie zadbać o zaufanie. Nawet jeżeli jest problem z płatnością, to potrafią uprzedzić, że się spóźnią, ale w końcu płacą. Jest komunikacja i zaufanie, nikt się nie ukrywa, akceptujemy rzeczywistość taką jaką jest. Gorzej gdy moja koleżanka trafiła na takiego „młynarza” dla małej firmy był to duży cios gdy ten oszukał. Co z tego, że z czasem może zapłaci za swoje grzeszki, jeżeli ktoś się „struł pleśnią z kaszy” czy „zabrakło mąki na wypieki” i ktoś inny stracił kontrakt. W Piekle Pocztowym Pratchetta doskonale jest opisane jak oszustwo potrafi doprowadzić oszukanych do tragedii.

  12. Piękne dla mnie :-)

Komentarze są wyłączone.