K.14 Głos

Nie zgadzam się, a nawet protestuję – pomyślał, a na głos powiedział: Jestem przeciw! Słysząc swój głos poczuł coś dziwnego, ale nie był pewien jakie to uczucie i czy w ogóle to było uczucie. Znowu chciał się odezwać ale wtedy usłyszał głos. Rozejrzał się. Nikogo nie było w pobliżu. Znowu się rozejrzał. Pusto. Do kogo więc mówił przed chwilą?

K.14 Głos
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. Czym w końcu jest ten głos? Albo kim? Mówimy sami do siebie, więc dlaczego często w dialogu są sprzeczki? Który głos ma rację? Czy jeden z tych głosów jest intuicją?

  2. Głos, który pomaga uświadomić, który pomaga zrozumieć, podjąć decyzję? Słyszałam głosy we śnie, które mówiły mi pewne sentencje. Raczej głosy należały do znanych mi osób i zawsze budziłam się bo mówiły bardzo głośno. Zazwyczaj były to podpowiedzi, może kołczołany? Była mowa o iluzjach, wyborach, wierze, demonach, ale nad ostatnim nadal pracuję, brzmi: „ostatni raz razem otwieramy gwiazdy”.

  3. powinnam dodac”swiadomie nie uwiezrylam”.

    a moze to jest glos naszej Intuicji.
    jesli podejmujemy wazne zyciowo,zgodne z nami ,z naszymi glebszymi przekonaniami decyzje,to wpadamy w rezonans ;)z cala reszta swiata.ja mam jeszce wtedy uczucie , ze to cos „pasuje”.zazwyczaj jest tez racjonalne.

  4. ja tez nie wiem ,co to za glos,ale wazne „nie”albo wazne „tak”zawszw slysze w stereo,jakby caly wszechcswiat odbijal je echem.wczesniej czy pozniej skrapla sie w zyciu.i zazwyczaj dobrze pamietam moment,w ktorym podjelam decyzje,nawet jesli wowczas nie uwierzylabym,ze sie uda;)))

  5. Ten kołczan uzmysławia mi tendencję do sprzeciwu, oporu (przynajmniej w moim przypadku). Czasem jest tak, że zanim się zastanowię nad sprawą to już mówię „nie”. Jednak strach przed wyjściem ze strefy bezpieczeństwa (komfortu) jest duży

  6. Nie rozumiem tego k. Co to za głos? Jak mówię coś do siebie stanowczo—inna sprawa , ze rzadko to robię–to nie słyszę żadnych głosów, ani fizycznie, ani metafizycznie…chociaz teraz, własnie teraz przyszło mi do głowy, że tak. Raz tak się zdarzyło, powiedziałam na głos coś, czego zawsze chciałam, zabrzmiało to jak zaklęcie i wtedy ten głos był jakby nie mój. Minęło kilka lat od tego czasu głosu i teraz zaklęcie od kilku miesięcy się stopniowo spełnia, a ja czasem jestem tak przejęta, wprost nie moge uwierzyć, że to możliwe, uczę się zyc z tym , ze takie marzenia moga się spełniać .

  7. ja to widze tak:wypowiedzenie sprzeciwu jest punktem zwrotnym zmiany.
    bo tak naprawde o zmiane tu chodzi.
    czasem rzeczywiscie wystarczy asertywność: głośne powiedzenie „nie”.ale i tu nalezy wziąć pod uwage konsekwencje powiedzenia „nie”.

    ale czasem trzeba więcej.trzeba podjąć konkretne działania.

    energia do zmiany moze sie zacinac na roznych etapach.jedni maja wiekszy problem ,zeby zrozumiec siebie,nazwac problem,.dla nich wypowiedzenie glosno jest wydobyciem z siebie,uswiadomieniem sobie,ze na cos nie chca sie dłużej zgadzać..a potem czesto wiedza juz co z tym fantem zrobic.

    z innymi jest inaczej: mozna cale zycie jeczec przyjaciolce w rekaw, np ,ze ma sie”niedobrego „meza.co z tego, ze jest to wypowiedziane glosno…to nie ma mocy sprawczej.energia ucieka,zamiast byc zgromadzona w celu przeprowadzenia zmiany.to takie wlasnie „szemranie po katach”,polowiczne rozwiazanie,chwilowa ulga…wszyscy znamy przyslowie o krowach ,co duzo rycza,a malo mleka daja…
    .powiedziane w ten sposob tez mozna cofnac,zwalic na chwilowa slabosc,albo dwa kieliszki wina…

    wielokrotnie slyszalam opowiesci kobiet bitych przez mezow…one wszystkie wyrazaly swoj sprzeciw,zazwyczaj nie byl to pierwszy epizod,ale nic z tym nie robily-zyly od jednego do drugiego pobicia.znam tylko jedna,ktora na moje pytanie-co z tym zrobisz?… zrobila duze oczy,a potem pozbierala sie,rozwiodla ,dzwigajac dlugi i wychowywanie syna…dzis jest z nowym partnerem,ma rodzine,mieszkanie,wybaczyla bylemu mezowi i ulozyla z nim…calkiem przyjazne relacje…chyle czola,gdy o niej mysle!!!

    dla mnie moment z kolczolana,to moment,gdy slowo cialem sie staje.gdy glosno wypowiedziana decyzja staje sie deklaracja brzemienna w dalsze dzialania.

  8. Zauważyłam w rozmowach z moimi znajomymi, że póki nie powiedzą na głoś co ich boli lub na co się decydują tkwią w problemie. To co pomyślane i niepowiedziane można zawsze cofnąć, to co się powiedziało już nie:) Zastanawiam się na ile moje problemy z tarczycą to genetyczne obciążenie, a na ile problem wypowiedzeniem tego co się myśli :)

  9. dla mnie wyjscie ze strefy komfortu to podroz w nieznazne.nie wymaga sprzeciwu,a raczej zgody na poszerzenie swiadomosci,odwagi .cos sie rozszerza,wlacza w nasz dotychczasowy zakres.

    sprzeciw to ewidentna niezgoda .obrona moich granic ,wartosci.konsekwencja moze byc wyjscie ze strefy komfortu.

    poszlam wczoraj spac z pytaniem ,czy zawsze nalezy sprzeciw wypowiadac glosno???
    pomiedzy mlynarzem a kolczolanem 14 dla mnie istnieje zwiazek ,kontynuacja…
    w opowiesci o mlynarzu,sprawa uczciwosci rozwiazala sie sama,bez wypowiadania glosnego sprzeciwu.czy ten sprzeciw zostal gdzie wczesniej wyartykulowany?a moze…zostal wczesniej wyrazony,na poziomie intencji ,lecz w etapie dzialan odbyl sie bezglosnie?nawet bardziej skutecznie?
    moze to jest lekcja dla mnie ,zamiast szemrac po katach,jeczec i narzekac-powiedziec glosno do siebie,a potem zrobic swoje bez niepotrzebnego wiatru i robienia sobie opinii warchola
    przypomniala mi sie pewna sytuacja,ktora dlugo nie dawala mi spokoju,zwiazana z wyrazaniem niezgody.ale zeby ja tu opowiedziec,z powodu dyskrecji,musze ja zamienic na bajke;))))opowiem ja pozniej.

  10. Rozmowa ze sobą. Ze swoimi wzorcami, przekonaniami.
    BUNT!
    Chcę czegoś nowego, chcę spróbować, poczuć, zrobić. Biję z diabełkiem „strefy komfortu”. Sprzeciwiam się mu !

  11. „Chcę to zrobić, a nawet zrobię to” – pomyślał, a na głos powiedział: Zrobię to! Słysząc swój głos poczuł coś dziwnego, ale nie był pewien jakie to uczucie i czy w ogóle to było uczucie. Znowu chciał się odezwać ale wtedy usłyszał głos. Rozejrzał się. Nikogo nie było w pobliżu. Znowu się rozejrzał. Pusto. Do kogo więc mówił przed chwilą?

  12. nigdy wczesniej nie zwrocilam na to uwagi….ze takie momenty slysze zawsze „podwojnie”,jakbym patrzyla z boku na siebie,mowiaca glosno ;)

  13. dla mnie wypowiedzenie glosno sprzeciwu,, uslyszenie tego tak ,jakbym sluchala osoby trzeciej,to wazny punkt zmiany,to decyzja i wziecie odpowiedzialnosci za przyszle konsekwencje.to przeniesienie z swiata intencji do rzeczywistosci.wojny w rzeczywistosci zaczynaja sie w chwili wypowiedzenia i wyrazenia sprzeciwu

Komentarze są wyłączone.