K.8

Puścić, a nawet odpuścić – pomyślała. Ale w chwili, gdy puszczę to upadnie, zawali się, albo rozwieje, lub co gorsza odleci. Muszę trzymać. Powinnam trzymać. Właściwie to potrafię robić najlepiej: trzymać. Spojrzała na palce zaciśnięte z bólu. Znała tylko ból i ulgę. Nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, czym jest swoboda palców, dotyk, pieszczota, głaskanie, lekkość. Znała tylko trzymanie i brak trzymania. Zaciśnięte palce, mrowienie, nacisk. Puścić, a nawet odpuścić – pomyślała znowu, z lękiem, a potem z nadzieją na ulgę. A jeśli przestanę trzymać? Jak żyją ci, którzy mają zawsze otwarte dłonie? Na chwilę coś chwytają, a potem znowu mają otwarte dłonie. Ta myśl przestraszyła ją najbardziej. Poczuła mrowienie na karku.

K.8
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

19 komentarzy

  1. Ania, super ten tekst o zawieszeniu się Artura :) Świetny.

    Coś sobie też z tego kołczołana wzięłam dzisiaj dla siebie.
    Decyzja o poworcie ostatecznie podjęta (byc może;-)).
    Mimo, że wybieram mniejsze zło (albo mi się tak wydaje ;-)
    Dzisiaj się pożegnałam z najważniejszą tu dla mnie osobą.
    Puściłam. Faktycznie, dużo lżej i radośniej się od tego zrobiło.
    No i coś jeszcze – jak odpuściłam, świat okazał się dużo
    barwniejszy, puslujący w każdej minucie.
    Wali mi sie kilkuletni projekt na życie, jestem na jakiejś przysłowiowej krawędzi,
    a wszystko mnie śmieszy i wydaje się takie lekuchne.
    O co tu chodzi?
    Czyżby klasyczne załamanie nerwowe ;-) ?

    Kupiłam też nowość How to worry less about Money.
    Autor John Armstrong, australijski filozof.
    Ciekawy design na okładce. Przepraszam za obce zwroty, napisałam w pierwszej wersji ‘pięknie wydana’ , ale niestety, to nie oddaje szaty graficznej książeczki.
    Naprawdę bardzo ciekawa analiza naszego pokrętnego stosunku do pieniędzy.
    Mądra książka w ładnej okładce w dużej sieciowej księgarni?
    Niemożliwe? Możliwe.
    Bogactwo duchowe i materialne.
    Ideał.

  2. Aniu dokładnie tak jak piszesz :)). Dziś wiem, że depresja to było najlepsze na daną chwilę co mnie mogło spotkać i jedyne właściwe rozwiązanie. Tam na górze ktoś właśnie tak zadecydował. Dziś może nie mam jeszcze odpowiedniej elastyczności ale już wiele rozumiem. Może jeszcze nie do końca to czuję ale staram się … Dzięki za ten opis – tak do tego podchodzę – ale nie umiałem tego tak trafnie napisać. :))))

  3. Arturze,przymruz oko,moze z innej perspwktywy wyglada to tak;))))))))))))):

    Angel 1 do Dyra:
    Kowalski mi sie zawiesil,zasuwa w kolko,nie moze sie zresetowac.jego akumulator jest juz zupelnie pusty ,jesli dalej tak bedzie krecil,caly model padnie przed czasem,a robota zycia dopiero co zaczeta.
    miesiac temu wrzucilem mu zolta kartke ,wypadek samochodowy,ma zlamana noge i nic!!!nawet to go nie wylaczylo.Zawiesil sie na perfekcjonizmie.nie jestem w stanie pchnac go dalej w rozwoju,bo nic do niego nie dociera.trzeba jakis program awaryjny zanim zupelnie wywali caly system….
    -Trudno,wyłacz go na jakis czas,tak bedzie bezpieczniej dla wszystkich.Przytrzymaj go chwlie, zeby wygasly stare programy,inaczej wpadnie w to samo.jak wytrzezwieje,podrzuc mu jakas dobra literature,powinien juz poczytac cos z czwartego poziomu….miej na niego oko.Swoja droga twardy jest…ale bez elastycznosci ,jak wizisz,spala sie.
    ;))))

  4. Spacery przepastną plażą o poranku, w blasku słońca. Gdzie nie istnieje żadne ego, żadne pytanie o sens, tylko wielki zachwyt. Recenzje mądrych książek w szmatławych dziennikach. System, który chroni narodzone dzieci i ich rodziców, chroni chorych, niepełnosprawnych, starych, mających chwilowe kłopoty. Mój zachwyt tym światem, w każdym liściu bluszczu, każdym uśmiechu delikatnej staruszki na ulicy, w każdym nowo wybudowanym harmonijnym budynku. Jestem tu szczęśliwa, nawet jeżeli nie jestem akurat zbyt szczęśliwa. I jednak nie mogę tu zostać, bo kryzys, bo bezrobocie, bo nie stać mnie na dalsze cierpliwe poszukiwania pracy. Bilet powrotny zabukowany. Muszę to puścić, ale boli. Nie jestem pewna, czy umiem w tym przymusowym rozstaniu z ukochanym miejscem na Ziemii znaleźć sens. Nie umiem.

  5. przywiązanie.najbardziej chyba do zycia.a w zyciu do roznych naszych rol,do najbliższych nam osob…
    trzymamy kurczowo,walczymy ,kontrolujemy,odpuszczamy na chwilę i znów.

    az nas cos wypchnie za burte,puszczamy ,bo juz nam samo ucieklo z rak.to cos najgorszego co mogloby sie stac,gdybysmy puscili…zdarza sie.rozsypuja sie domki z naszych kart,nsze iluzje….bo za chwile otwieramy zacisniete do bolu powieki i zdziwieni…zyjemy dalej,patrzymy na nasze puste rece.mozna miec puste rece.

    i to jest najlepszy moment na to ,zeby nie lapac szybko….kolejnej pracy ,kolejnego wyzwania,kolejnego partnera,tylko na chwile nacieszyc sie tym ,ze rece sa wolne
    poczuc.
    moze byc tak,ze spodoba sie nam ten stan.
    i wtedy zadamy sobie kolejne pytanie:jak moglem zyc poprzednio?????

  6. depresja …… odcięcie prądu, wyjęcie wtyczki z gniazdka, wyczerpanie baterii…….

  7. Trzymanie bardzo mocno, wszystko poświęcone jednemu, pędzenie do bliżej nie określonego celu. Muszę być perfekt, nie mogę odpuścić, zawsze gotowy, zawsze przygotowany, wyprzedzanie myślami, przygotowanie na wszystkie możliwe sytuacje i wyimaginowane zagrożenia… wypadek samochodowy… kule na kilka miesięcy … i dalej – co ja nie dam rady, o kulach nie dam rady … teraz to ja dopiero wam pokaże, podziwiajcie wszyscy, o kulach a jednak daje rade, jest najlepszy, przygotowany, nic go nie powstrzyma … depresja………………..

  8. Udręka; tortury trzymania się własnych ograniczeń to na głębszym poziomie (tuż, tuż “o krok”) dojrzewanie w rozwoju duchowym? Ciężko puścić, gdy kurczowe trzymanie się wrosło w krew, a wypuszczenie z rąk wydaje się stratą (no i stare wzorce szeptają, że niepowetowaną). A rozwój? Rozwój przecież stale na wyciągnięcie ręki.

  9. Poczułam mrowienie na karku…

  10. Paweł, dzięki!

  11. najlepsze życzenia dla jubilatko -solenizantki!!!!

  12. nieznane, obce, niepoznane ….. lęk, strach, obawa hmmm czy aby na pewn0 ???….. a tam po drugiej stronie lustra czeka szczęście wystarczy tylko w siebie i w nie uwierzyć.
    Dziś kolejny raz moja siła i wiara w szczęście zaświeciła pełnym balaskiem. Już nie boję się marzyć … jednak wymagało to ode mnie dużo pracy z samą sobą.

  13. Mamusie często chcą żeby dzieci robiły tak jak one chcą ponieważ… w ten sposób potwierdzają swoje życie i swoje wybory.

  14. EwaT ty to miałaś atak z zewnątrz a ja od środka tak się ustawiałam, że mam być naj i w ogóle. Do dzisiaj nie wiem skąd mi się to wzięło, moi rodzice nigdy w życiu nie wymagali ode mnie perfekcjonizmu, zajeżdżania się, bo będą korzyści itp To pewnie z poprzedniego wcielenia :)

  15. Mama mi kiedyś powiedziała: “Nie zmieniaj pracy. Nie daj “im” się. Pokaż, że jesteś twarda i wytrzymasz. Nie ma co się tak poddawać.”
    Ja na to: “Ale mamo, ja już nie mam siły tak po godzinach siedzieć – 12h dziennie w pełnym napięciu przed komputerem, wymiękam…”
    A ona: “Ale nie poddawaj się tak łatwo, dopiero 2 lata tu pracujesz. Udowodnij im, jaka jesteś twarda”
    I ja: “…ale po co?”
    I ona: (cisza)

  16. Ja tak miałam z tym trzymaniem. Wszystko poukładane, pozapinane, przewidziane itp sprawa się rypła jak nie dostałam się na prawo i od tego czasu zaczęłam być mniej sztywna:) Potem mąż mnie urobił na bardziej elastyczną i nadal co jakiś czas spuszcza ze mnie złego powietrza :) wentyl trzeba mieć to łapki same się prostują:)

  17. od jakiegoś czasu mam gołębia na dachu i bardzo jestem rada

  18. Strefa komfortu. Lepiej ją trzymać mocno bo nie wiadomo co jak się ją wypuści i otworzy na nowe. Bo po co?

  19. bo przecież -” Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”

Komentarze są wyłączone.