Kahuna

Kiedy byłem małym dzieckiem, miałem sen o Bogu. Śniłem, że znalazłem go w szafie, w mieście zniszczonym pożarem i eksplozjami. Zobaczyłem samotnie stojącą szafę. Podszedłem i otworzyłem drzwi. W środku był Bóg. Ukrywał się. Bóg z wielką głową lwa. Wiedziałem, że to lew, był Bogiem. Podałem mu rękę i powiedziałem: “Nie bój się Boże, jestem po twojej stronie”. I staliśmy tam we dwóch trzymając się za ręce, patrząc na destrukcję i  na zachód słońca.

Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałem poczucie, że mam tu na Ziemi jakąś misję do spełnienia.

— Misję? Jaka misję?

— Nie mam pojęcia jaką?

To wolne tłumaczenie dialogu między Dannym de Vito [Phil Cooper] i Kevinem Spacey [Larry Mann]  z filmu The Big Kahuna [Transakcja] w reżyserii Johna Swanbecka z roku 1999. Przejmująca scena.

Phil Cooper zapomniał o swojej misji. Jest świetny w swoim zawodzie, odnosi sukcesy, walczy o wyniki, podróżuje po Ameryce i pewnego dnia w oczekiwaniu na strategicznego klienta, gdzieś w hotelu, z daleka od domu, uświadamia sobie, że zapomniał o czymś niesłychanie ważnym – o sensie swojego życia. Kahuna to Hawajski szaman, kapłan, uzdrowiciel, nauczyciel znający dostęp do wielkiej tajemnicy, odkrywający sens i znaczenie. Polski tytuł zupełnie zatracił ów głęboki zamysł oryginału.

Na swojej życiowej drodze w roli coacha, menedżera, autora, a często jako anonimowy człowiek spotykam ludzi, którzy również, jak filmowy Phil Cooper, mieli kiedyś przeczucie, sen albo ulotne wrażenie, że mają na Ziemi do spełnienia jakąś misję, że urodzili się z unikalnym talentem, powołaniem, albo ktoś postawił przed nimi ważny cel do zrealizowania ale…zapomnieli co to było. Wtedy szeptem, by nie przestraszyć lękliwego serca, nie zbudzić demonów ukrytych w cieniu, zadaję pytanie: Jestem po twojej stronie wielki Kahuno: Czy jesteś gotów odnaleźć swoją misję, sens swojego życia?

W przeddzień 1 listopada to pytanie brzmi jakoś ciszej, a może przez to głośniej?

Kahuna
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. swój sens , dar trzeba też dać radę unieść , trzeba być gotowym na to aby umieć go wykorzystać , gdzieś …ktoś , coś …sprawdza czy to już , czy jesteśmy jego warci , czy go nie wykorzystamy , nie przejemy , nie przegadamy , nie sprzedamy …czy rozumiemy ten !Nasz sens
    Nasz sens …istnienia …
    “Masz to na co Jesteś gotowy ! “… rozumiesz i szybko nie stracisz :)
    Dziwnowata Dziękuje z U2.
    Jestem

  2. – Skąd taka mgła?
    – Jaka mgła?
    – Ta, przez którą się przedzieram
    – Przeszkadza ci?
    – Nie. Lubię mgłę. Ma klimat. Ale szukam czegoś…
    – Zgubiłaś?
    – Nie
    – To po co szukasz?
    – Bo lubię mgłę.

    “The Big Kachuna” – lubię takie filmy. “Mission Impossible” też lubię :)

  3. Błyskotliwe pióro Grerr ! Gratuluję dojrzałych wyborów w podróży jaką jest życie.

  4. “kiedy uczen jest gotow wtedy pojawia sie nauczyciel”, przez cale zycie sprawdza mi sie to powiedzenie, nauczyciel nigdy nie zjawia sie wczesniej, nigdy pozniej – zawsze we wlasciwym momencie, gdyby przyszedl wczesniej uczen nic z jego nauk by nie skorzystal,

    tak samo z przewodnikiem, przewodnik pyta:”dokad chcesz isc?”..a podroznik?..podroznik na to: “nie wiem”, “zastanawiam sie”; “w takim razie to jeszcze nie czas na twoja podroz” – odpowiada przewodnik

  5. Wybaczcie chochliki językowe, które mi się wkradły :)

  6. Zgadzam się z Paniami poprzedniczkami :) ale świetne i rzeczowe jest to, c o pisze Krystian. Myślę, że we wspaniała jest sama możliwość naszego czerpania z różnorodności autorytetów, a czasem po prostu ludzi skromnych, nieznanych szerszemu ogółowi, którzy czymś – nawet drobnym – nas ujmują, pisarzy i filozofów, mistrzów, lamów…Mimo ważności tej możliwości, doskonałością (uwaga – przecież wedle jednego z kierunków myśli metadusza Boga się rozsypała na drobne kawałeczki i każdy z nich jest w żyjących stworzeniach) jest n a s z e bycie samemu sobie przewodnikiem. Nawet kiedy świadomie lub nie pozwalamy sobie odejść od tej swojej roli wcale nie gorszej ani nie lepszej od bycia bratem, ojcem, uczniem czy pracownikiem.
    Życzę ci owocnych poszukiwań Krystian – samo dociekanie na wielu płaszczyznach – w wielu dziedzinach już jest niepowtarzalną – bo T w o j ą i tylko Twoją (mimo altruizmu, który w sobie masz) misją.
    Sny, hmm… jedne z naszych drogowskazów. I nie bójmy się, że donikąd. Donikąd też jest ciekawe. W donikąd też coś – czasem naprawę multum sensów i wymiarów można odkryć. A szukanie w snach. Każdy z nas ma w sobie Kahunę. Każdy ma tkwiący jak opiłek żelaza, przyciągany przez magnez Dobrego Źródła kawałeczek duchowości. Ateizm, agnostycyzm po prostu go nie uznaje. Każdy ma wybór. Tak jak każdy ma sny. I osoby, które odwiedza w najbliższych dniach w ogrodach dusz ;) ;) Pięknego czasu refleksji i zamyśleń nad duchowością, śmiertelnością i nieśmiertelnością :)
    Jak zwykle dziękuję Macieju, że jest takie miejsce jak Twoje, w sieci wirtualno-, już teraz duchowej :)

  7. Myślę tak samo, jak Ewelina. Jak czujemy życie, doświadczamy go, wiemy co i po co robimy, i wiemy jak to robić, nawet bez przewodników. Oni znajdują się “sami” jak żyjemy, żyjąc.

  8. w przeddzień 1 listopada bliższe są mi słowa Campbella, że nie chodzi o poszukiwanie sensu życia lecz o doświadczanie go. Bo kiedy nie żyjemy, nie doświadczamy życia całym sobą wówczas musimy niejako szukać jakiegoś uzasadnienia, sensu i wytłumaczenia po co tu jesteśmy. Wierzę, że żyjąc ( a nie udając że żyję) realizujemy naszą misję i cel i nawet nie musimy być tego świadomi.
    to trochę jak w słowach Lowena,który pisze ” iść przez życie z zamkniętym sercem to tak jak płynąć przez ocean spędzając całą podróż w ładowni statku” – wyobrażam sobie, że kiedyś człowiek biegał po tym statku i płynął chłonąc ocean. To było jego dzieciństwo, może czas młodości tej nastoletniej ? W pewnym momencie znalazł się w tej ładowni i siedzi tam latami od czasu do czasu zastanawiając się jak się tam znalazł a przede wszystkim gdzie był wcześniej i jak tam wrócić ? Najpierw trzeba wrócić do życia a potem misja i sens i cel ożywi się samo :)

  9. Tylko jak odnaleść swoją misje, gdy sie niema swojego przewodnika

Komentarze są wyłączone.