Kanada 4. Bóg Niedźwiedź

Klif, na którym zbudowano Qubec City
Klif, na którym zbudowano Quebec City

I jeszcze taka historia z końca sierpnia, o rzece zwanej rzeką świętego Wawrzyńca, napisana do Michała: Indianie przybywali na brzeg zwężającej się rzeki żeby łowić ryby, na przeciwko wysokiego klifu, to miejsce nazywali que beck płytka woda. Pierwsi francuscy kolonizatorzy postanowili odgrodzić się od nieprzyjaznych klanów i przeprawić na drugi brzeg i z wysoka strzec nowego terytorium. Pewien Indianin Ojibwe, który był przewodnikiem francuzów ostrzegał ich, że to nic nie da, lepiej się porozumieć z wodzami niż od nich odgradzać. Oczywiście Francuzi nie usłuchali. Rozpoczęli budowanie osady.

 

Bóg Niedziedź
Bóg Niedźwiedź ludu Ojibwe walczy ze swoim bratem

Indianin znów ich ostrzegł przed ostrą włócznią Boga Niedźwiedzia i jego pazurami. Osadnicy oczywiście nie posłuchali bajań przewodnika, może wiedział skąd wieje wiatr i jak głęboka jest woda w rzece, ale co mógł wiedzieć o świecie ten śmierdzący dzikus. Przecież jedynie biali chrześcijanie mieli dostęp do wszelkiej prawdy, szczycąc się nie tylko własnymi kodeksami, ale również osiągnięciami cywilizacji. Potrafili na przykład budować domy i wielkie statki, mieli broń palną i wino w przeciwieństwie do dzikusów.

Tymczasem po krótkiej jesieni nastała zima i wtedy przebudził się Bóg Niedźwiedź [gdy wszystkie inne niedźwiedzie idą spać on czuwa] i grotem swojej włóczni ugodził wody i te zamieniły sie w białą skałę zaś pazurem ugodził ludzi – tak, że drżeli z zimna i żaden ogień nie potrafił ich rozgrzać. Wówczas po wodach rzeki niedźwiedziej, które stały się białą skałą przyszyli ludzie z klanów Ojibwe i otoczyli osadę na klifie. Biali ludzie nie wiedzieli, że ląd od strony zachodniej opada i daje łatwy dostęp; tak jak nie znali srogiej zimy i tego, że wielka rzeka wraz z zatoką w całości zamarza. Zima była dla nich straszna. Zatoką i rzeką nie mógł dotrzeć żaden statek z zaopatrzeniem, a piesza lub konna wyprawa to pewna śmierć w nieznanym odległym, terenie.  Wtedy jeden z szamanów zaproponował żeby biali ludzie oddali cześć Białemu Niedźwiedziowi, a zostaną uratowani. Indianie gotowi byli dostarczyć jedzenie i opał.  Francuski biskup, zdaniem osadników duchowy przewodnik i zwierzchnik religijny całej nowej ziemi, splunął na totem Boga Niedźwiedzia i wdeptał w śnieg ten pogański symbol szatana i kazał dzikusowi wynosić się z osady. Gdy obrażony bluźnierstwem szaman wzniósł swoją włócznie w gniewie, straż, na znak biskupa  pojmała trzech Indian, wraz z szamanem. Wszystkich uwięziono.  Biskup postanowił codziennie wyprawiać uroczyste msze z procesjami do swego Boga z modlitwą o ratunek. Wcześniej jednak trzeba było osądzić winę i bluźnierstwo Indian, którzy podnieśli rękę na biskupa, czyli pośrednio na boży majestat. Indianie domagali się wypuszczenia swego szamana i odcięli wszelką komunikację mieszkańców ze światem. W osadzie palono meble, zjadano resztki, pojawiły się doniesienia i kanibalizmie.   Proces przeprowadzono bardzo szybko. Wina była oczywista. To szatański spisek szamana sprowadził na osadę gniew boży, a przede wszystkim pomysły niektórych mieszkańców żeby bratać się z pogańskimi dzikusami. Powieszono więc szamana i dwóch wojowników z delegacji i to na drewnianej palisadzie obronnej żeby dać nauczkę dzikusom. Spalono by  ich jak należy, jak każdego heretyka, ale przecież heretyk jest człowiekiem, wrednym i niegodziwym, ale człowiekiem. Indianin natomiast w żadnym razie. To oczywista oczywistość.

Jedynie garstka osadników przeżyła. A osada na klifie na wiele lat przestała istnieć, zanim na zgliszcza znowu przybili tu biali ludzie.

 

wódz Ojibwa
wódz Ojibwa

Indian ogrzewały skóry, lekkie domy i duchy zwierząt, które Bóg Niedźwiedź poświęcił dla ludzkiego dobra, ale tylko dla tych, którzy potrafią oddać mu cześć. Gdy w białym kurzu zimy wychodzi na łowy – oni oddają mu szacunek i nigdy nie wychodzą ze swych tipi. Odtąd każdej zimy przez dziesiątki lat Bóg Niedźwiedź daje się we znaki tej krainie, a kto nie potrafi uszanować jego woli ten ginie dotknięty pazurem mrozu.

Jaki wniosek z tego dziś, w styczniu 2011 w Polsce? Wiele osób w naszej ojczyźnie wciąż mentalnie tkwi w poczuciu wyższości rodem z XVII wieku. Plemienny instynkt skłania ich do nienawiści wobec obcych, obstawiania przy swoim za wszelką cenę, by bronić oblężonej wyspy. Historia o oblężonej wyspie jest arcyludzka. Powtarza się nieustannie. Integrujemy się przeciwko, stajemy się silniejsi w opozycji, nasze ofiary są najszlachetniejsze z szlachetnych, a cudze to tylko radujące nas trupy wrogów. Własne racje oraz interpretacje są jedyną prawdą, nienawiść jest po stronie wrogów, po słusznej stronie jest słuszny gniew. Ciemny, ogłupiający trans trwa, nawet za cenę życia. Czasem polityka i popkultura cynicznie wykorzystują ten trans.  

Widok Qubec City z rzeki św. Wawrzyńca
Widok Quebec City z rzeki św. Wawrzyńca

Dzisiejszy Quebec to przepiękne miejsce. Odczarowało dawne klątwy. Kanadyjczycy się uczą.  A my uczymy się wolniej i niedźwiedź nas mrozi a czasem  zjada :)

Kanada 4. Bóg Niedźwiedź
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. mnie pytania pozwalają od pewnego czasu zorientowac się czy przypadkiem nie idę w jaką ślepą uliczke i kiedy kilka razy po prostu spytałam, okazało sie, że drugi człowiek obok mnie miał zupełnie inny pogląd, nie mówiąc o intencji zupelnie niespodziewanie innej niz przypuszczałam;
    od tego czasu stram sie pytac, nawet w sprawch błahych, a może zamiast herbaty ktoś woli sok albo wodę; mnie w każdym razie zaczęło to bardzo ułatwiac życie

    i jeszcze jedno, to w innym wpisie ale mi pasuje, to znaczy też cos waznego porzadkuje: że w zimie jest zimno, trzeba nauczyc się śniegiem zarządzać!
    dzięki za to :)

  2. Drodzy panowie, sam jestesm ciekaw dokąd podąży te 7 miliardów, w kwestii zas co jest instalacją, wkrętem, manipulacją a co jest „moje” polecam Generator spojności z mojej ksiązki ……Restauracja…czyli odwołanie się do róznych obszarow naszego jestestwa, swiadomego, nieswiadomego, pamięci mięsniowej i nawet „żołądkowej” :) bo przeciez nasz układ trawienny doskonale rozpoznaje co nam pomaga a co szkodzi?

    warto też spytać siebie (tu polecam ćwiczenie Góra Lodowa) co jest w istocie moją wartością w tej lub innej sprawie, co jest ważne, jak to się integruje, zgadza z czymś co nadaje sens mojemu życiu (misją życia)…a potem warto już tylko zbadac ekologię ( nie czyn drugiemu co tobie nie miłe) i w zasadzie już….

    Kiedy bodaj dwa lata temu hierarchowie zezwoli jeść mięso w Wigilię, wiele osób „ujawniło” przed sobą swoje ukryte wartości, odziedziczone po przodkach, pytając się siebie: Dlaczego ważny jest dla mnie rytuał jedzenia postnego w Wigilię? O co w tym chodzi?

    No własnie – Może to pytania są najważniejsze jak twierdzi prof.Clutterbeck, znany coach – Bez pytań nasz dobrostan jest zagrożony, zagrożona jest spójność :)
    dobranoc

  3. zamiast sluchac „Indian” wyblismy ich zwierzeta i ich samych, pobudowalismy autostrady i ekektrownie, platformy wiertnicze i teraz narzekamy ze jest zima, wiatr, churagany … i to zagraza naszej cywlizacji, ciekawe jak to sie rozwinie, te 7 miliardow ludzi, dokad pojdziemy?
    dobranoc

  4. Taka refleksja do tego opowiadania. Od jakiegoś czasu, zaglądając w siebie i snując rozważania co jest moją prawdziwą intencją, poglądem, myślą, a co nabytym w drodze szeroko rozumianego wychowania przekonaniem, wdrukiem czy automatyzmem, otrzymuję wiele jasnych i bezspornych odpowiedzi, co cieszy. Obok tych, które wzięte na warsztat neuronów dają jasne rozwiązania, pojawią się zagadnienia bez odpowiedzi. Pozostaję z pytaniem jak to rozpoznać. Jak rozpoznać, co jest mi nadane przez system w którym się rozwijam, a co jest moje własne. Co jest czyjąś czystą intencją, a co próbą wmanewrowania mnie w kolejne przekonania lub działania szkodliwe. Czy prośba o oddanie czci Białemu Niedźwiedziowi jest próbą uchronienia mnie od jego pazurów i włóczni, czy wręcz wystawieniem na ich cel. Oczywiście przekonania jakie kierowały francuzami, to ewidentny przykład ich zabobonów i ograniczeń. Traktując ostrzeżenia Indian ze zrozumieniem i otwartą głową, a ich samych z szacunkiem można było dostrzec iż ukłon dla Niedźwiedzia w niczym nikomu nie szkodzi. Że jest okazją do budowania mostów porozumienia a nie podziałów i różnic. Czyli rzeczona historia jest z tych rozwiązywalnych przy dobrych chęciach. Ale są „Indianie” którzy chcą nas w coś wmanewrować i pod warstwą dobrych intencji kryje się misterny plan oszustwa. Jak np. ogólnoświatowa schiza ze szczepionkami na świńską grypę, której uległy masy. Często ludzi świadomych i myślących własnym rozumem. Tylko że ta kraina epidemii, chorób i farmaceutycznej kliki byla dla nich nowym lądem, jest nieznanym terytorium, więc pozostało słuchać tubylców w białych fartuchach – zaufać im czy nie?Albo czy daję datki na biedne dzieci bo chcę im pomóc, czy dlatego że moje ego zostanie posmyrane że taki fajny jestem, Albo czy ustąpienie miejsca starszej kobiecie w autobusie ją obrazi, że uważamy ją za starszą, czy jej pomoże – no tak, to może wyłącznie problem tej kobiety… A może to jest tak, że jeżeli istnieje czysta intencja, wyzbędziemy się gniewu, pychy, czy innych „grzechów” to możemy zaufać własnym rozwiązaniom… I może wtedy każde działanie które podejmiemy, jeśli ono nikomu nie szkodzi czy ujmuje, a dla nas jest dobre to decyzja jest słuszna… Hmm…. tak to piszę i chyba gdzieś sam sobie to wyjaśniam. No to dobranoc.

Komentarze są wyłączone.