Każdy może…

Jessica Simpson...trudna kariera

.

Ktoś mówi: Nie mam zdolności do rysowania, a ktoś inny: A ja nie mam za grosz słuchu muzycznego, dlatego nie potrafię śpiewać. Pewna moja coachee mówi na pierwszej sesji: Cały ten coaching to pic na wodę. Nie wmówisz mi przecież, że mogę nauczyć się śpiewać. Nigdy w życiu nie zaśpiewam. Nauczycielka już w podstawówce powiedziała mi, że kompletnie nie mam słuchu ani rytmu, więc nawet nie będę próbować. Wówczas zapytałem: A czy zdarzyło ci się w czasie prowadzenia samochodu, w łazience pod prysznicem, albo w kuchni przy smażeniu racuchów, coś zaśpiewać, choćby w myślach? Tak oczywiście – odpowiedziała.  Zatem umiesz śpiewać, tylko śpiewasz po cichu i najlepiej bez widowni. Twój dylemat jest inny. Jest nim ocena innych, potencjalnych autorytetów. To okazało się prawdą. Już następnego dnia moja coachee użyła mp3 i w samochodzie zaczęła śpiewać na głos ulubione kawałki.

Śpiewać każdy może, jak w starej piosence wykonywanej przez Jerzego Stuhra. Czy jednak może śpiewać profesjonalnie? – zapyta sceptyk. Z całym szacunkiem dla licznych polskich wokalistów i wokalistek, lecz również zagranicznych, wielu z nich odniosło wielki sukces komercyjny i osiągnęło muzyczną popularność trafiając w co drugi dźwięk czysto, zwłaszcza na koncertach bez play backu. Legendarne są już żarty Jaya Leno, amerykańskiego prezentera i komika w rodzaju: Smutna wiadomość – znany francuski mim Marcel Marceau zmarł w wieku 84 lat. Zapamiętamy go jako inspirację dla innych artystów, którzy postanowili nigdy nie używać własnego głosu na scenie – takich jak Britney Spears czy Jessica Simpson.

to łatwiejsze niż myślisz

Rzecz nie tyle w doskonałości czy w późnym debiucie, ani nawet wynikach rangi światowej. Rzecz w tym, że najczęściej z dziecięcej przeszłości ciągniemy za sobą cień ograniczających przekonań w rodzaju: Jesteś zdolny, ale leniwy; Nie nadajesz się do koszykówki z powodu wzrostu; Nigdy nie nauczysz się pływać stylowo tak jak wujek; Mamie nikt nie dorówna w pieczeniu ciast, nawet nie próbuj; Tylko tata w naszej rodzinie umie kierować samochodem; Do matematyki to ty zdolności nie masz; Jesteś antytalentem kucharskim; Lepiej nigdy się nie bierz do ogrodnictwa, bo wszystkie rośliny w rękach ci więdną. Jeśli dodasz do tego wpojone przekonania na temat roli kobiet i mężczyzn oraz ich naturalnych predyspozycji i ograniczeń, to pakiet sterujący twoimi zdolnościami jest niemal gotowy. Sęk w tym, że przestają mieć znaczenie twoje rzeczywiste predyspozycje i talenty, zdolności i powołania, chęci i skłonności – rządzi tobą cudze przekonanie, które z czasem stało się twoim. Jeśli mówisz: Nie umiem rysować, to może oznaczać bardzo często, że po prostu nie poświęciłeś nauce rysowania dosyć czasu, lub co gorsza ktoś ci wmówił, że to trudne, albo nawet niemożliwe.

Kup dowolną książeczkę dla starszych dzieci, których są setki w księgarniach, o nauce rysowania. Inwestycja kilku złotych. Przy jej pomocy w ciągu, nie dłużej niż 5 minut, nauczysz się rysować zwierzę lub postać. Po kolejnych 5 minutach następne dwie lub trzy. Reszta będzie zależała od treningu i konsekwencji. Rysować każdy może.

Każdy może…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. zośko!!! Proszę Cię o kontakt koniecznie! Szukam osoby z okolic Szczurowej, która zna tamtejsze przyśpiewki itp. :) Zakochałam się w piosnce “Tam w Szczurowej” i widzę, że Ty znasz trochę inny wariant tekstu!

  2. Kupiłam książkę “Jak nauczyć się rysować?” Oficjalnie – dla mojego 3 – letniego synka ;)
    Oderwać się nie mogłam od pasteli i papieru!!!! Boskie uczucie :). Mały jakoś się nie przejął – nie wykazał dużego zainteresowania książką – może dla niego jeszcze wszystko jest możliwe i łatwe – trzeba tylko próbować … tak po prostu … dziękuję

  3. Mozna stopniowo, mozna “skokowo” osmielić się do luksusu tworzenia czegoś z niczego.
    U mnie w domu muzyczka (tak Tata nazywał granie na instrumentach) brzmiała od parteru po strych i jeszcze na ogród wychodziła. Ojciec jako muzykant grał “na legalu” przez pół dnia, Dziadek,pełen podziwu dla muzyki zięcia, zakupił małą harmoszkę i po kilku lekcjach u zięcia wygrywał “Suliki” i “Bajkały”, fałszując,za to z pełną satysfakcją. Babka śpiewała od rana pieśni nabożne, a Mama pieśni z telewizora. Mnie zaczęto uczyć na pianinie. Ojciec dowoził mnie do powiatowej szkoły muzycznej, ale skończyłam ją z trudem, nie lubiłam mozolnych ćwiczeń na klawiszach. Panie od muzyki ubolewały nad moją muzyczną ignorancją. “Masz uderzenie jak Czerny- Stefańska, rytm utrzymujesz, a nuty słabo czytasz, dziewczyno pracy trzeba, pracy…” Zniechęciło mnie to do reszty i od tamtej pory, nawet palcem nie tknęłam czarnego lakierowanego pudła tego instrumentu. Ale kiedyś, gdy juz pracowałam w szkole mieliśmy imprezę integracyjną i jakoś tak drętwo było, pokój nauczycielski, tyle że przeniesiony do karczmy podkrakowskiej. Serwowano przekąski, dania, panowie z komitetu rodzicielskiego dyskretnie rozlewali trunki , ale ciągle drętwo, tematy poprawne–polityka, nasi uczniowie, że się nie uczą, a ten się poprawił, a ten pogorszył, jednym słowem nuda. Po trzech kielichach poczułam, ze przyszedł czas na zmiany. Zaproponowałam wspólne śpiewanie. Nikt nie okazał chęci. Wypiłam jeszcze jednego, uderzyłam widelcem w kieliszek i zapowiedziałam swój występ–“a teraz zaśpiewam pieśń z moich rodzinnych stron, zechciejcie posłuchać..” Uciszyło się, dyrektorka z troską popatrzyła na swoją polonistkę, czyli mnie, ale we mnie już diabeł z moich stron wstąpił i zawrócić się go nie dało. “Tam w Szczurowej na Włoszynie—zaintonowałam, a głos poleciał wprost do nieba szczurowskiego, przebił się przez dach podkrakowskiej karczmy i przez łąki, pola, nad drzewami, bocianami, poszybował…”wartką strugą woda płynie…” Zrobiła się cisza, kolega puscił do mnie oko: “a czy płynie, czy nie płynie, zawsze szumi o dziewczynie”—darłam się już nostalgicznie, a głosu mi straczało i starczało. Na tej imprezie wyśpiewałam jeszcze z tuzin przyśpiewek i pieśni z Zakola Raby i Dunajca, zyskałam popularność i czułam się świetnie. Na drugi dzień, jak sobie przypomniałam swoje występy … Ale o dziwo, nikt mi za złe nie miał. Do dziś śpiewam na studniówkach. Ciągle solo.

  4. Znany fizyk teoretyczny Richard Feynman opisywał w filmie dokumentalnym BBC na swój temat doświadczenia z nauką rysowania. Początki były bardzo mizerne. Trzeba nadmienić że naukę zaczynał po 40-tce. Po kilku latach uczestniczenia w warsztatach rysunkowych stał się prawdziwym artystą, szczególnie celował w technice rysowania ołówkiem – obiekt inspiracji to oczywiście naga kobieta:)

Komentarze są wyłączone.