Kierowca bmw

Zdaniem Gonza Łasabi czasem sam siebie nie wytrzymuje, stąd te rowery, wyprawa na Bornholm, potłuczenia i poszukiwanie przygód, o których będzie teraz przez miesiąc opowiadał, choć połowa  z nich się nie wydarzyła. Jest jak kierowca bmw, który musi, po prostu musi wyprzedzić każdego kogo można wyprzedzić. Jeśli nie można kogoś wyprzedzić trzeba stworzyć, za wszelką cenę, sytuację, w której jednak będzie można wyprzedzić. Sam siebie nie wytrzymuje, nie wytrzymuje swych nerwów na podstronach, swych emocji rozhuśtanych, swych buzujących hormonów i niespełnionych potrzeb. Jest ssakiem na szczycie drabiny ewolucyjnej, który poluje nawet jeśli nie musi.  Po co wykosztował się na brykę wartą setki tysięcy, równowartość mieszkania albo nawet domu? Po to, żeby teraz jechać jak jakiś ciul, jak ostania ciemięga?Gorsi, czyli w praktyce bardziej niebezpieczni są zdaniem Gonza tylko posiadacze starszych pojazdów marki bmw, dziesięcio, piętnastoletnich. Niektóre z tych samochodów wciąż wyglądają jeszcze całkiem nieźle ale są już znacznie, znacznie tańsze od swych braci i sióstr prosto od dealera. Nieszczęście polega na tym, że posiadacz takiego auta chce się czuć jak milioner jednak za przystępną cenę, niższa cena auta jest odbiciem jeszcze większych kompleksów posiadacza. Tym samym chcąc te kompleksy ukryć odkrywają je, chcą się z nimi uporać, odzwierciedlają je niefrasobliwie w swoim zachowaniu. Kierowca takiego auta musi, nie może inaczej, musi nacisnąć pedał, otworzyć boczną szybę i wystawić łokieć, włączyć radio najgłośniej jak się da, bo przecież nie po to wykosztował się na furę i tak ponad stan, żeby teraz nie dać wyrazu swojej sile, znaczeniu, potędze.

–  Wygląd? – zdziwił się Limon. – Dlaczego mówisz o wyglądzie, przecież w motoryzacji liczy się stan techniczny, osiągi, oczywiście również marka. Zwłaszcza przy zakupie starszego samochodu to raczej stan techniczny jest decydujący a nie wygląd?

–  Otóż mylisz się. Przy zakupie starszego samochodu chodzi włącznie o wygląd, tylko i wyłącznie o wygląd – wzruszył ramionami Gonzo. –  Oczywiście wygląd jest w istocie bez znaczenia, przecież użytkownicy drogi widzą właściciela tylko przez chwilę i jest im całkowicie obojętny, tak jak jego samochód. Musiałby jechać złotym ferrari na sygnale żeby na sekundę zwrócić ich uwagę. Wyprzedzony brawurowo samochód został daleko z tyłu, na poprzednich światłach. Chodzi o złudzenie, jak zwykle o złudzenie. Samochód jest w naszym kraju dobrem stosunkowo łatwo dostępnym. Spłacenie mieszkania, uzyskanie kredytu to już nie mały wyczyn. Wymaga konsekwencji, stałej pracy, nierzadko dwóch pensji, oszczędzania. Lata wyrzeczeń. I w końcu zawsze, wcześniej czy później, okazuje się, że krewni i znajomi mają wielki dom pod Piasecznem albo w Wieliczce, a twoje wymarzone mieszkanie to tylko dwa pokoiki z kuchnią, które są jak kula u nogi. Żeby zdobyć wykształcenie, dobrą pracę trzeba nierzadko wielu lat inwestycji, konsekwencji i przede wszystkim kompetencji a samochód, ten drogi czy ten tańszy, to kwestia jednej pożyczki, bogatego ojca, odłożonych pieniędzy z chałtury. I jesteś wielki!

–   A co ma do tego Łasabi? – zdziwił się Limon.

–  Łasabi też żyje złudzeniami i musi je potwierdzać u innych przynajmniej tak sądzi. Jak większość z nas, dzięki innym ludziom na chwilę sam sobie udowadnia, że jest pierwszy, najlepszy, jak typowy kierowca bmw. Wystartował pierwszy na światłach, zwyciężył, przejechał na czerwonym. Ponad dwieście po mieście! Chodzi o czysty biologiczny instynkt. Tu nie ma mowy o myśleniu. Samochód zastąpił walkę o ogień i polowanie, z resztą nie tylko samochód, rower i obtarte kolano także.

–  Słyszę, że rozmawiacie o mnie – stwierdził Łasabi opierając się o futrynę w drzwiach salonu.

–  Tak – przytaknął Gonzo.

–  Gozno twierdzi, że kierujesz się biologicznym instynktem – Limon uprzejmie doniósł na swego współrozmówcę.

–  Ach Gonzo, Gonzo przecież jest biologiem, więc o czym ma mówić? Mówi o tym, na czym się zna najlepiej – stwierdził Łasabi pojednawczo.

–  Jak było na rowerach, jak wyspa Bornholm, opowiadaj! – zachęciłem Łasabiego entuzjastycznie.

–  Było cudownie, po prostu ekstra, choć kilka chwil było naprawdę niebezpiecznych.

–   A nie mówiłem – westchnął Gonzo.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. A ja ostatnio kupiłem sobie 20letnią terenówkę. Gryzłem się z tym strasznie, no bo jak to: prawie 40 letni facet kupuje sobie taką zabawkę? Czy to moje ego panoszy się tak bardzo? Jeżeli tak to uchowaj Boże. A może moje wewnętrzne dziecko ma taką potrzebę? Jeżeli tak to warto wesprzeć swoją spontaniczność? W końcu kupiłem i jest mi z tym dobrze. Na tu i teraz czuję się z tym autentycznie, zwłaszcza w chwilach gdy staję gdzieś nad błotnistym jeziorem wyłączam silnik i słucham ciszy. Zwłaszcza wówczas wiem, że to moje…

  2. O rany, ja mam kombi! :)

  3. Kiedyś usłyszałem, że samochód to przedłużenie przyrodzenia :) coś w tym jest, może nie w dosłownym sensie.

Komentarze są wyłączone.