Kilka korzyści ze spamu

Jedno z moich niemal codziennych zadań to wyrzucanie spamu w komentarzach na blogu – od ofert finansowych, po hotelarskie aż po internetową sprzedaż viagry. Do tego trzeba być uważnym, żeby nie usunąć niechcący komentarzy osób, które logują się pierwszy raz lub z nowego IP. Informatyk tłumaczył mi mechanizm rozsyłania spamu. Operował takimi pojęciami jak robaki i programy wyszukujące. Równie skomplikowane jak sam spam.

Naszła mnie jednak refleksja dotycząca nadmiaru i niedoboru. Zalewani jesteśmy tysiącami zbędnych rzeczy, oraz informacji. Wczorajsze gazety wyścielają dzisiejsze kosze na śmieci, pisze Katarzyna Grochola. Książka, która żyła przez pokolenia dziś jest tygodniowym hitem…Cóż tam napisała o swoim byłym mężu znana aktorka, albo piosenkarka, jak obsmarował swoje kochanki popularny reżyser, co powiedział na temat własnej, nowej rodziny celebryta, a co sądzi o życiu i o Polsce kontrowersyjny dziennikarz? Jakbyśmy za wszelką cenę oczekiwali podpowiedzi, a nawet gotowej odpowiedzi: Jak żyć? Co myśleć? Kim być? Co jest słuszne, smaczne, poważne, mądre?  Nie chodzi tylko o trendy czy modę. Chodzi o radę, sugestię, nadanie znaczenia. Podobnie z przedmiotami. Wczorajszy zegarek, hit z wyświetlaczem to dzisiejszy śmieć, przedwczorajszy, po dziadku, to pamiątka, której nie ma komu naprawić. Dawniej dziedziczenie, nawet drobnych przedmiotów było naturalne, było częścią tradycji, bo też i przedmioty były solidne, rzemieślniczo staranne, ręczna robota. Gospodarka wzrostowa każe nam zmieniać zegarki, buty, koszulki, a nawet lodówki i pralki – po dwóch, trzech  sezonach bo nie opłaca się ich naprawiać.  

A jednak rzeczy nie są złe lub dobre – powiedzą taoistyczni lub buddyjscy mistrzowie.  Rzeczom, sprawom, relacjom nadajemy znaczenie. Dopiero wtedy są jakieś – złe, dobre, wartościowe, podniecające, brzydkie, pożądane, okropne, miłe, wspaniałe. W tym sezonie modne są buty, które wyglądają na brudne, oraz spodnie, które są porwane. Oczywiście media starają się to robić na wszelkie możliwe sposoby. Kreują popyt. Mechanizm jest od wieków ten sam – zazdrość i pożądanie. Ci którzy nie mają chcą mieć, ci którzy nie bywają na salonach chcą bywać, ci którzy są anonimowi chcą być znani i popularni. Tym samym świat przesytu i spamu zawiadamia nas równocześnie o braku, o ssaniu, o niezadowoleniu z siebie, o niedoborach, niedostatkach. I to wielka zasługa tego mechanizmu. Wielka. Na początek pojawiają się pytania prostsze. Czy naprawdę potrzebujesz kolejnego gadżetu? Co on zmieni lub nie w twoim życiu? Ale potem, potem mogą pojawić się pytania ważniejsze. Skąd czerpię poczucie wartości; czym jest dla mnie moda;  co sprawia mi codzienną radość; jaki sens ma to, co robię ze swoim życiem?

Idą święta. Prowokowani jesteśmy do szaleństwa zakupów. Kupujcie, bo idzie kryzys. Potrzebujemy waszych pieniędzy – woła gospodarka oparta na wzroście.  Jak mówi Deepak Chopra – prezenty są potrzebne, bardzo potrzebne, ale prezentem może być twój wiersz, albo modlitwa. Zadłużeni Amerykanie  już wydali rekordowe sumy, kolej na Polaków. I jednocześnie szansa. Jak chciałabym spędzić te święta? Czego właściwie potrzebuję, aby spędzić je dobrze? Ilu gadżetów potrzebuję? Bez czego się obędę, co jedynie zaśmieci moją przestrzeń fizyczną i psychiczną? Co sprawi, że to będą wspaniałe święta? O co potrzebuję zadbać? O co potrzebuję zadbać w sobie?

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

21 komentarzy

  1. Podzielę się tym co dziś…
    SPAM jak najbardziej, a zaczęło się od słowa komunikacja…
    Od dwóch dni nie mogłam wysyłać poczty używając klienta poczty jakim jest outlook :)
    Nie działała skrzynka mailowa firmowa. Oho coś się zatkałam myślę sobie. Jakoś chyba komunikuję się mało czytelnie i zablokowałam się na świat, myślę dalej…Albo boję się tego świata…
    Na serwerze gdzie mam stronę trwały „przenosiny” danych, więc pomyślałam, że to dlatego. Ale nie, pocztę mogłam wysyłać przez serwer po zalogowaniu się. Męczyłam panów od serwera, bo ja się naprawdę nie znam, więc dla nich to musiały być męki piekielne z taką babą co to pyta o takie głupoty… W końcu z ich strony nie było problemu więc…Odesłali do informatyka firmowego (którego nie posiadam bo jestem sobie sterem i okrętem sama:))

    No to zapukałam do Aniuli blogowej. Obiecała pomóc. Jednak sprawa mi siedziała mocno w głowie. Dokopałam się do pomocy mictosoftu nawet i krok po kroku szukałam co to może być. Oczy mnie jeszcze bardziej rozbolały. Ale byłam twarda, gdzie normalnie to bym się poddała po minucie i wkurzyła ogromnie. Nie, tu zadziałałam inaczej niż zazwyczaj, nie z automatu i nauczyłam się wiele nowego (jeszcze nie wiem po co…) a po drodze zrobiłam coś co spowodowało, że z serwera ściągnęło się 6tys maili!!!!!!!!!! Chryste mój i mistrzowie wszelacy, pomóżcie! Taki potop… Przytkało mnie wszędzie i nie wiedziałam co robić. Udało się przerwać magicznie. Wlazłam na serwer i… skasowałam historię caluśką. Zero maili i na prywatnym gmailu i na firmowym. czystki totalne :)
    Zaspamowałam się sama i sama posprzątałam. Zajęło mi to wiele godzin. Warto było bo…
    Od jakiegoś czasu (kilku miesięcy) usiłuję skontaktować się z moim tatą. Jakoś tak mi było nie po drodze, odwlekałam, myślałam, że teraz to już on by mógł wyciągnąć rękę. A tu nie… Tata jest informatykiem. Więc zadzwoniłam do niego. Podpowiedział coś bardzo oczywistego, jakieś 3 cyferki, które może warto zmienić. Zmieniłam, zadziałało, odetkało, a we mnie radość ogromna.
    Z tatą porozmawiam sobie jeszcze wieczorem, od serca jak zawsze :) I tak się ucieszyłam słysząc jego głos w słuchawce.

    Wnioski:
    – nie zawsze spam taki zły, zwłaszcza jak to samemu się przez pomyłkę siebie spamuje
    – czasem ludzie zakładają, że skoro ktoś się do nich zwraca o pomoc to
    on jest obeznany z systemem, a wcale tak nie musi być (bo kiedy poprosiłam o pomoc panów technicznych to mnie zalali językiem, którego nie rozumiem, to już z hindi mi lepiej idzie :))
    – nie każdy musi wiedzieć to, co ja wiem i że nawet
    oczywistości nimi mogą nie być, że warto od podstaw wyjaśniać i mówić
    prostym językiem jak ludzie się chcą czegoś dowiedzieć. A jak ktoś wie, to
    powie, że można stopień wyżej z nim rozmawiać bo kuma :)
    – jasna komunikacja, podstawą dobrej komunikacji :)
    – proszenie o pomoc czasem powoduje przełamanie lodów i zrozumienie punktu widzenia drugiej osoby
    -proś o pomoc, ale nie oczekuj jak ona ma zostać udzielona, miej zaufanie, że w najlepszy możliwy dla ciebie sposób
    -anioły są wśród nas, wystarczy nastawić się na odbiór informacji, jakkolwiek absurdalna odpowiedź się nie wydaje, idź za nią, bo to niebo mówi :)
    -czasem nie warto czekać aż ktoś zrobi ten pierwszy krok, można przegapić wiele wspólnych dni

    i jeszcze wiele wiele innych wniosków, ciągle spływają nowe… :)
    Dziś zdałam :)

  2. Taaak,bardzo bliskie sa mi słowa o nadmiarze informacji i nakręcaniu się wszelkiej maści porządaniem.To zamyka nasnaprawdziwąrdość, trwałe relacje i pokorę. Muszę przyznać, że dla mnie od jakiegoś czasu źródłem większej satysfakcji jest rezygnacja z jakiegoś zakupu niż krótka radosć z ulegania pokusie. Rezygnuję też świadomie z ekscytowania się falą coraz to nowych trendów i teorii. Co z tego mam? Więcej czasu na rozmowy z bliskimi i to jest moje odkrycie. :-)

  3. Spam to po prostu chwasty, odpadki kultury ludzkiej . Nie ma kultury bez spamu, ani spamu bez kultury. Ale zawsze dobrze pamiętać, że są i tacy biedacy, co i spamem się pożywią i wyjdzie im na zdrowie.

  4. Często gęsto mam wrażenie, że jesteśmy w zalewie spamu. Spamu, z którego każdy musi wyłowić informacje. Czuję się zmęczona zespamowaniem, więc coraz mniej czytam portali. Mniej wiem, co się dzieje. Ale potrzebuje jak każdy normalny człowiek od czasu do czasu deprywacji sensorycznej. Odbodźcowania. Mantry ciszy, spokoju, aby nie dostać korby, usypiać i spać normalnie.
    Dziś zerknęlam tu i ówdzie i już żałuję. Niepotrzebny szum, którego nie ogarniam. Smutna ta rzeczywistość nie lubie kiedy coś próbuje zrobić przemiał z moich emocji. Socjotechniki są dla mnie śmieszne i paskudne. Manipulacja tania i spaczona. Jedna perspektywa przedstawiona jako prawda objawiona sprawia, że boli mnie brzuch z nerwów i z obawy, że ktoś zmieszany z błotem, upokorzony, wyśmiany znowu będzie miał swój koniec świata.
    Życzyłabym sobie lepszego świata. Z problemami na inną – znacznie mniejszą skalę. Życia w normalnym myślącym kosmosie. Z przyrodą za pan brat.
    Miłego dnia :)

  5. Mnie też Aniula wczoraj na chwilę złapało poczucie przesilenia. Trzeba temu po prostu pozwolić być :) a samo się rozproszy i wróci człowiek do równowagi czy zwyczajnie do zrównoważenia emocjonalnego, psychcznego i każdego innego
    Buziaki i powodzenia

  6. Prawda, Agnieszko :)? Jak jesteśmy połączeni Jungowskim rezerwuarem myśli, „wspólnością”, do której podłączenie ratuje przed całkiem egocentrycznym, egoistycznym, narcystycznym ujęciem swojego klimatu.
    Te romanse… dobrze, że je mamy. Dobrze, że się nie zostawia kwestii uboju zwierząt w brutalnych warunkach i ich cierpienia. Że można tu grać w otwarte karty. Pokazywać i odsłaniać mechanizmy cienia, być w hyde parku niekoniecznie wrzeszcząc, zagłuszając czyjąś wrażliwość.
    Ciekawych sentencji rodem z mądrej inteligencji (głupiej, jak mówią dzieci i niedoskonałej też twórczej :))

  7. A ja sobie wczoraj I Ching poczytałam i jakoś wiele rzeczy mi się rozjaśniło i radość ducha wróciła ….ciekawe :) Wczoraj miałam ciężki dzień, jakby niebo mnie w ziemię wgniatało….

  8. Zachwycają mnie meandry umysłowe, jak myśli snują się leniwie i od spamu przez świąteczną choinkę, miłość, dochodzą do medytacji. Uwielbiam przyglądać się tym blogowym myślom ;-) Jak jedno słowo może zaflirtować i doprowadzić do innego, a tu już romans gotowy :)
    A wszyscy i tak jesteśmy połączeni i jeden o drugim opowiada historię, choć jemu się wydaje, że mówi o sobie…
    Miłego wieczoru ;-)

  9. Oooo tak :) Nie wszystko jedno jaka jest mantra, gdzie i z kim – jakimi ludźmi się medytuje. Jestem tak słabym ortodoksem we wszystkim a zwłaszcza w sztuce medytacji, że uważam że można ją uprawiać i w ogródku podczas plewienia, i leżąc zasypiając na łóżku, i oglądając wystawę w muzeum czy sztukę w teatrze. Medytacja jest stanem ducha; spokojem na morzu wzburzonym nieustanną zmianą, cichutkim omgleniem w Beskidach o poranku. Tym wewnętrznym chodzeniem po linie nad przepaścią, gdy nie patrzy się z lękiem w dół (czytaj w przyszłość ;))
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich podładowujących TU akumulatory :)

  10. „Akcja medytacja” może być przecież każdego dnia ;-) Nie ma ograniczeń ;-)

  11. Chce mi się życ. Fajnie mi z Wami.Pozdrowionka dla WSZYSTKICH.:):):)

  12. Piękny fragment wybrałaś Agnieszko :) Nie żebym była tak całkiem specjalistką od śmierci ;) myślę, że za bardzo lubię różne chwile życia (nie będę kłamać, że wszystkie… kłamstwo jak kłamstwo ma krótkie nóżki), ale to mocny fragment. Oswajający z tym co nieoswajalne a może tylko nieoswojone.
    Nie mogę się doczekać Twojej akcji medytacji :)

  13. A na koniec dnia de Mello i cios między oczy, które dziś bolą…

    „Jedyną rzeczywistą tragedią na ziemi jest niewiedza (…)Przebudzenie jest śmiercią wiary w niesprawiedliwość i tragedię. (…) Jeśli umrzesz dla swej przeszłości, jeśli umrzesz dla każdej minuty, to jesteś osobą w pełni żywą, ponieważ osoba w pełni życia jest osobą pełną śmierci. Zawsze umieramy dla różnych rzeczy”

    Wierzę.

  14. Tym, co wzbudza też silne emocje; napędza je religia jest system wiary odkodowywany gdzieś w mniejszych i większych pofałdowaniach istoty szarej ludzkiego mózgu. Straszny problem widzę w etyce. V Przykazanie mówi: Nie zabijaj. Co u nas w partii x czy y rozumiane jest np. nie zabijaj poczętej, ale nienarodzonej istotki, starszego sparaliżowanego człowieka, ale zwyrodialec to już zwyrodnialec i dla niego kara śmierci. Co z tego, że to człowiek, dusza, którą kiedyś mocno krzywdzono i nie umiem inaczej się rozładowywać w świecie społecznym, a często jak pokazuje praktyka w USA ten który podpinany jest do krzesła po latach okazuje się niewinnie stracony w drodze nieszczęśliwej omyłki? Kochaj bliźniego swego jak siebie samego, ale nie każdego, nie zawsze, ale najlepiej skamienuj żeby pokazać siłę swojego intelektu i brak zrozumienia działania przemocy i patologii???
    Czcij ojca swego i matkę swoją. A może zwyczajnie kochaj i szanuj. To też ludzie i często popelniają błędy, piją lub biją, opuszczają, zdradzają czasami, wyjeżdżają i umierają. Szacunek i zdrowa miłość wystarczy. Mocno popieram Alice Miller. Była wspaniałym umysłem.
    Dekalog to pomoc w życiu na wlasny rachunek bez jechania na czyimś poczuciu winy, dręczeniu i samoudręczeniu, zarzucając wyrzutami sumienia chlebodawców, dawców życia czy prawnych czy nieprawnych opiekunów.
    Co za czasów dożyliśmy. Nie takich chcieliśmy. A przynajmniej nie do końca w takim kształcie. Kiedyś Jan Paweł II podpisywał swoj Kamieniołom i wiersze jako Andrzej Jachwień. Jakos krępował się skojarzenia swojej osoby i nauki z tematyką nieco inną, nie taką którą sygnował całym stylem życia. Dzisiaj ksywy, zmienione tożsamości powstają w dużo smutniejszych i brutalniejszych okolicznościach.
    Czy to już tak będzie? Dekalog kojarzy mi się także z wielkim Kieślowskim, który fascynował. i co po nim. Długo długo nic. I po prostu nic?
    …oby sztuka polskiego filmu, kiedyś choć na moment wróciła do szlachetnych konwencji i wymowności z realności rodem

  15. Agnieszka a ja myślę, że to taki dobry znak, bo pcha się jak tylko się da, żebyś nie przegapiła miłości:)

  16. A mnie jaki spam zalewa, i to wszędzie, już nie tylko mailowo…
    Czuję się osaczona. Nie wiem dlaczego padło akurat na mnie, ale przynajmniej wiem kto rzucił ten czar spod którego nie potrafię się wyrwać. Prześladowanie trwa już prawie dwa tygodnie, ale gdyby się tak poważniej zastanowić początki sięgają bodaj czasów liceum… Żyłam w jakiejś nieświadomości i byłam ślepa zna znaki, ostrzeżenia, zapowiedzi i mam za swoje. Teraz jednak wszystko zaczyna układać się w logiczną całość. Myślę, że to z zemsty. Tak, choć pewności nie mam.

    Może ta zemsta będzie słodka, miłosna, twórcza, porywająca i będę chciała jeszcze?

    Na razie znajduję się w samym centrum intrygi jaką uknuło z wielkim kunsztem MIASTO! Kto to widział, być tak prześladowanym przez Paryż? Gdziekolwiek się nie obrócę, tam ON, z dumną wieżą w centrum. A mnie w ogóle nie gra w duszy, nie ciągnie, nie podnieca, nie fascynuje. Dlatego myślę, że to z zemsty, że w liceum nie pojechałam na klasową wycieczkę, bo wolałam Grecję i ducha filozoficznego zamiast artystyczno-miłosnego. I to na pewno dlatego… Albo i nie. Jedno jest pewne. Paryż wyskakuje wszędzie, w Internecie, kiedy przeglądam zaprzyjaźnione blogi, kiedy czytam gazetę, kiedy oglądam filmy, kiedy idę na spacer, kiedy jestem w księgarni, kiedy niechcący załapię się na jakąś reklamę w TV. Nawet piekarnię mam Paryską pod blokiem…

    Dziś to już był zmasowany atak, chyba z dziesięć niezależnych źródeł błysnęło wieżą Eiffla i zachwycało się MIASTEM. Nawet jakiś młody muzyk przygrywał na jednej z internetowych stron na gitarze i śpiewał po francusku. Wysłuchałam do końca, podobało mi się, ale bynajmniej nie jest to materiał na przyszłego partnera życiowego, bo już w pewnym momencie tak zaczęłam o tym myśleć. Że tu jakiś spisek miłosny, zakrojony na francuską skalę. No jak na razie nie.

    Jestem uważna na znaki, najczęściej je rozumiem i wiem co się za nimi kryje. Tym razem nie mam bladego pojęcia… Czekam więc cierpliwie, choć sprawa na tyle mnie intryguje, że trudno mi wysiedzieć spokojnie… Gdyby ktoś podarował mi bilet do Paryża np. na weekend, albo na kawę, czemu nie, ale z własnego wyboru się tam nie pcham.

    Więc O CO CHODZI Panie Paryż?

    PS Odpowiedzi proszę kierować na piśmie. Rozpatrzę je w ciągu dziesięciu dni roboczych. Stosowne zawiadomienie pojawi się na moim blogu. Reklamacji nie uwzględnia się, dlatego przed wysłaniem proszę dobrze przemyśleć wybór zdań. Opłaty skarbowe ni pocztowe nie są wymagane. Panie Paryż, proszę czuć się swobodnie w czytelnej komunikacji ze mną. Chętnie dam się zaskoczyć ;-)

  17. Uwielbiam święta, może dlatego, że nikomu z rodziny nie odbija i jest fajnie. Mama piecze makowce i Snickersa, mężulo robi super karpia z pieczarkami i serem. Nie ma jakiegoś szału sprzątania, niezadowolonych wujków czy wrednych cioć, wzdęć, bóli brzucha. Słuchamy sobie kolęd, lepimy bałwana z dzieciakami jak jest śnieg, dokarmiamy ptaszki wsypując do karmnika ziarno. Tata w pierwszy dzień świąt gotuje biała kiełbasę w kapuście. Objadam się makowcem i jest mi dobrze. I wszystkim życzę takich świąt.

  18. A co do spamu, Panie Macieju – być może dobrze by jednak zrobić „captcha”. Przebolejemy. Szkoda Pańskiego czasu na moderację wpisów – można by w tym czasie nagrać jakiś filmik dla nas ;)

  19. Ja potrzebuję spotkać się z rodziną w spokojnej atmosferze. Zjeść coś, pogadać. Może zaśpiewać kolendę, bo rodzina muzyczna nieco. Na spokojnie i starczy!
    To dla mnie prezent najlepszy.

  20. Ciekawe jakby się zmienił nasz świat gdyby człowiek zadawał sobie pytania które stawia Pan na końcu częściej niż raz do roku. W ogóle refleksja nad sobą samym i swoim życiem to fajna rzecz, warta praktykowania.

Komentarze są wyłączone.