Kirke

 

 

Franz von Stuck -Tilla Durieux jako Circe
Franz von Stuck -Tilla Durieux jako Circe

No tak, ma być miło…W 1986 jako studenci ze swoimi wybitnymi, już wówczas, wykładowcami dyskutowaliśmy w Instytucie Socjologii UW o możliwym upadku komuny, która być może nastąpi w Polsce…kiedyś. W najśmielszych snach nawet nie śniło się nam, że za trzy lata, w czerwcu zmieni się w Polsce ustrój, gospodarka i w kraju zaczną się zmiany. Jeśli jednak zmiany polityczne i gospodarcze wydawały się nam możliwe, prawdopodobne, to już wtedy najtrudniejsza wydawała się zmiana mentalności społecznej. Wtedy 25 lat temu. Szmat czasu.

 

 

 

finał

Mówienie o polskości i Polakach, o tak zwanych cechach narodowych siłą rzeczy jest uogólnieniem. Oczywiście nie istnieje Polak statystyczny, ani typowy. Jednak czasem piszę [jako socjolog z resztą] o zjawiskach. Dziś owe „zjawiska” od popkultury odróżnić trudno, być może za Baumanem wszystko stało się popkulturą, znikającym chwilowym trendem, artefaktem wykreowanym przez media rządne sensacji.

 

Jednak nie sposób mówić o polskości i do Polaków w sposób nowoczesny potakując zbiorowym stereotypom, wypartym i ukrytym głęboko w nieświadomości zbiorowej wzorcom. Być może mantra skierowana do siebie: jesteś świetny, jesteś świetny, jesteś na prawdę świetny może na chwilę pomóc, lecz jeśli głowa nadal jest pijana, a pod spodem czarny trans, to skutek będzie chwilowy. To tak jak z popularnymi szkołami uwodzenia. Oczywiście każdego można nauczyć paru tricków, dzięki którym adept kogoś naiwnego poderwie w barze, ale czy od tego nauczył się kochać, czy potrafi budować relacje a potem więź?

 

 

Odyseusz

Coaching daje tu prosty, skuteczny model. Określ stan obecny, następnie stan oczekiwany [pożądany] i zajmij się sposobami wypełnienia drogi pomiędzy jednym i drugim. Nieustannie pytaj: Po co? Sądzę [z resztą nie jest to moja myśl autorska, powtarzam to za wybitnymi Polakami: Gombrowiczem, Mrożkiem, Miłoszem, Baumanem, Kołakowskim, Krzemińskim, Czapińskim, Janion, Środą], że dopóki w naszym kraju nie staniemy odważnie wobec takich zjawisk jak: alkoholizm, przemoc w rodzinie, nierówność w traktowaniu kobiet, presja wobec dzieci, mniejszości [wszelkich], haniebny stosunek do zwierząt, stosunek wobec sąsiadów, skala wypadków drogowych, prostytucja, ksenofobia,  itd. – lista niestety jest długa, [czyli określenie stanu obecnego]; tak długo nie będzie możliwy krok w stronę określenia: co ma być jutro, jak ma wyglądać Polska 2015, 2025, 2050? Oczywiście miło jest sobie powtarzać, że stadiony i tak będą zbudowane, ale bez dyskusji o ludziach, którzy znajdą się na tych stadionach wszystkie te słodkie, lub kwaśne oceny są bez znaczenia. Ani politycy, ani rozpolitykowany kościół, zajęty płaskim dość rytuałem, tym się nie zajmie. To widać na przestrzeni lat.  Istotne jest spojrzenie na siebie tu i teraz i doprecyzowanie, stałe dookreślanie i wymiarowanie tego, co ma być jutro, jaki ma być świat, do którego chcę przynależeć? Zarówno osobiście jak i w procesie społecznym, jako osoba indywidualna i jako członek zbiorowości – jeśli jestem współuzależniony [na przykład od pijącego członka rodziny, albo od romantycznego mitu o szczególnej roli Polski w historii itd.] mogę, możesz, możemy wykonywać tylko ruchy pozorne, zaledwie przybliżając się do celu, który jakoś dziwnie znajduje się nieustannie za szybą. Podejście coachingowe nie zawsze jest miłe. Zmiana z rzadka od razu sprawia radość. Strefa komfortu wzywa narkotyzującym głosem jak nimfa Kirke Odyseusza: chodź do mnie, zostań ze mną, zostań ze mną na zawsze, zaznasz cudownych rozkoszy, wypij łyczek, och jak miło, coraz milej, zapomnij o Itace, zapomnij o powrocie do domu, tu jest twój dom, tylko łyczek…

 

Kirke
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. co odkryłaś w tej samotni TLK, pośród tylu życia objawień:)?

  2. Zośka, te moje dywagacje zrodziły się pod wpływem dyskusji tutaj na forum i jednocześnie poszły trochę w innym kierunku :)

  3. Ewelino,
    tu nie o cechy narodowe idzie, nie o „charakter ” tzw. statystycznego Polaka, bo pije każdy naród, każdy naród —po swojemu–jest i „pawiem” i „papugą”, ale chodzi o nasz specyficzny „polski” kontekst historyczny. We Francji kościół nie porządzi tak jak u nas, bo tam za wielu libertynów mieszało w historii, u nas libertyn to od razu musi „zboczeniec”, albo jakaś insza kanalia być. To tylko jeden przykład z brzegu dotyczący historycznych uwarunkowań.

  4. mi chyba ciężko powiedzieć cokolwiek o polskości i Polakach. Wychowałąm się w Opolu gdzie non stop maglowany był temat Ślązaków i Niemców a ludzie wokół dzielili się na Hanysów i Hadziajów i biada temu kto pomyli jednego z drugim :).
    Obok Wrocław czyli Lwów. Wokół sami przesiedleńcy. Tam mniej byłam Polką a bardziej dziołchą. Grerr piszesz o Francuzach. To zabawne – bo tak jak w Opolu nie czuję się stamtąd, w rodzinnym Szczecinie tez nie ani obecnie w Warszawie też nie jestem u siebie to paradoksalnie …właśnie we Francji czuję się jak u siebie. Tam zapominam o Polsce kompletnie. Nie ukrywam że jestem z Polski ale nie czuję ciężaru tej „polskości” o której pisze Maciek. Tam mam poczucie, że jestem u siebie (znajomośc języka tubylców to oczywista oczywistość). Nie ma jakoś na mojej mapie Polski tych polskich problemów. Widzę je ale nie przypisuję do polskości – zwłaszcza kiedy oglądam francuskie wiadomości a tam to samo co tutaj. A nierzadko i gorsze rzeczy się dzieją. Nie zaprzeczam że wokół dzieją się zjawiska których nie ma co zamiatać pod dywan ale nie przypisuję ich sczczególnie do naszych cech narodowych..

  5. czasem jezdze, najczesciej po Europie, Polacy i Polska albo wogole nie sa znani, „gdzies tam obok Rosji albo gdzies tam na polnocy” czasem ktos mowi Walesa, Walesa albo John Paul, skojarzenia, ze pijacy i awanturuja sie, jak ktos zna blizej Polakow to:”dobrzy pracownicy, spokojni, solidni, tani” skojarzenia do prostych prac budowlanych; stereotypy ale najczesciej nikt nic nie wie o Polsce; czarna albo biala plama na mapie; najczestrze kojarzenie: vodka, vodka
    w duzych osrodkach jest inaczej, tam czy jestes z Irandii, from Poland, czy Finlandii nie ma takiego znaczenia, znasz jezyk, pracujesz jak inni, jestes jak inni i tyle, we Francji trzeba po francusku, bo inaczej ignoruja, po za Francja mieszkaja ich zdaniem przyglupy, to tez streotyp,wiem ale jesli sie nic nie wie o danym narodzie czy kraju to jedyne co wiadomo to stereotyp

  6. anvien, można mówić tylko lub aż :-) ja robię obecnie duże porządki na swoim podwórku, w swojej głowie i nowe myśli przekladam na działania. Następny krok to wyjście do ludzi i praca z nimi, co niewątpliwie jest moją pasją i co już w dużej mierze robię. Mam natomiast silne przekonanie, że warunkiem koniecznym do zmiany jest chęć drugiej strony i stąd piszę o tych którzy się zgłoszą…choć może zgłoszą to nie do końca to słowo, może lepszym określeniem jest dla mnie: z którymi się znajdziemy :-)

  7. Anvien,
    mi się też ten tekst Szymborskiej zawsze podobał. I to fakt, że w naszym narodzie jest wielu ludzi dobrej woli. Mój ojciec też uczył (do dziś uczy, choć ma już 80-tkę) dzieci na wsi muzyki, grac na instrumentach, nieodpłatnie.

  8. Myślę,że diagnoza (stan aktualny) jest już dość jasno sprecyzowana,na tyle klarownie, że można by wziąć się za szukanie sił i środków. Bo i Gombrowicz, i Bauman, i nasze feministki wyrażają się jasno. Rzecz chyba w tym, że mało kto się tym przejmuje. Nowe idzie, stare jedzie–jak to się często w konserwatywnym Krakówku mówi. W telewizji siedzi jeden wielki Kołtun i puszcza filmidła przerywane coraz to bardziej zmyślnymi reklamami, ale trąbi się o „misji tvp”. Brat tego telewizyjnego Kołtuna zasiada w MEN-ie, gdzie pisze się programy edukacyjne nastawione na małpią sprawność w rozwiązywaniu testów, by „osiągnąć” maturę. Kuzyni, a często i kuzynki tych Kołtunów obśmiewają gdzie mogą feministki, praktycznie, ani teoretycznie nic nie wiedząc o feministycznych wartościach, bo żadna szanująca się prasa o tym nie pisze. Sztuka? Dla większości to kolorowe, klimatyczne obrazki. Pod zasobnym klasztorem wałęsa się przez pół roku bezpański pies, dokarmiają go okoliczni ludzie, braciaszkowie nie mają czasu na to ”zwykłe” miłosierdzie.
    Może jak już się wszyscy dorobią na tyle,że przestaną się bać widma głodu, wojny, etc. (spadek narodowy), to dotrze Gombrowicz, Graff, Mickiewicz („kochajmy się”). Nie wiem.

  9. pamietacie z podrecznika osmej klasy ???

    Wiesława Szymborska

    Gawęda o miłości do ziemi ojczystej

    Bez tej miłości można żyć,
    mieć serce suche jak orzeszek,
    malutki los naparstkiem pić
    z dala od zgryzot i pocieszeń,
    na własną miarę znać nadzieję,
    w mroku kryjówkę sobie uwić,
    o blasku próchna mówić „dnieje”,
    o blasku słońca nic nie mówić.

    Jakiej miłości brakło im,
    że są jak okno wypalone,
    rozbite szkło, rozwiany dym,
    jak drzewo z nagła powalone,
    które za płytko wrosło w ziemię,
    któremu wyrwał wiatr korzenie
    i jeszcze żyje cząstkę czasu,
    ale już traci swe zielenie
    i już nie szumi w chórze lasu?

    Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
    nie będę powalonym drzewem.
    Codziennie mocniej w ciebie wrastam
    radością, smutkiem, dumą, gniewem.
    Nie będę jak zerwana nić.
    Odrzucam
    pusto brzmiące słowa.
    Można nie kochać cię – i żyć,
    ale nie można owocować.

    piekne slowa,piekna deklaracja
    pytanie : jak????to robic

    skupic sie tylko na tych,ktorzy sa wokol nas,dzieciach,albo tych ,co sie do nas zglosza?
    albo miec szersze „pole razenia”???

    moj ojciec,nauczyciel w malej wiejskiej szkolce,wychowywal,uczyl,pozkazywal swiat co najmniej dwom pokoleniom dzieci,na emeryturze dzialal w samorzadzie gminnym…nie dla polityki,zaszczytow czy gratyfikacji,z potzreby…

    moj przyjaciel ,pracownik naukowy,wyrosly z zaniedbanego,alkoholowego domu,poza wlasna rodzina,poza praca naukowa,w osrodkach wychowawczych probuje najbardziej zaniedbanym dzieciom poprzez fotografie,pasje pokazac droge do innego swiata:jemu tez sie udalo!
    moja ciotka dokarmia rzesze bezdomnych kotow,zawsze,to co zostalo z obiadu zostawia – moze jakiemus biedakowi uratuje to dzis zycie…..

    moj kolega lekarz,bral ze schroniska najbiedniejszego psa ,jaki byl,schorowanego,niedoleznego…na „psia emeryture”…..

    co ja moge zrobic poza narzekaniem?????
    ;)))))))))))))))))))))))

  10. Zgoda na to, co w tekście, wielka zgoda. Zmiany trwają. Czasem nawet bardzo długo. Jednak lubię być w środku malkontentów i mówić: ale mnie jest dobrze, nie, deszcz może sobie padać, upał też może być, pociągi są, dobrze, że jadą, a że 10h do Warszawy… Na pewne sprawy nie mam wpływu, a na to, co mam, po prostu zasuwam ;-)

    Lubię opowiadać o pięknych ludziach, którzy robią dobre rzeczy. I to nic, że to kropla w morzu potrzeb. Tu spadnie kropla, tam spadnie kropla i już jest powódź…
    I to nic, że może i za naszego życia nie doczekamy się tego, że każdy z nas będzie myślał co je, jak je, co robi z Ziemią, ze zwierzętami. To nic. Ważne, że ja, Ty, robimy swoje, nawet jeśli innym wydaje się to głupio-magiczne, naiwne, infantylne, szalone, zasługujące na elektrowstrząsy, euforyczne, no po prostu taaaakie DZIWNE bo INNE. (Uśmiecham się na takie komentarza i dziękuję za komplement. Moją siłą jest inność, już się jej nie wstydzę:-))

    To nic. Mamy wybór. Przewrócę się, poleżę i… zostanę czy wstanę? Ktoś się przewróci, poleży, pomóc czy przejść obok?

    Wybieram działanie z jasną myślą. A kiedy i ciemna przyjdzie, niech sobie chwilę pobędzie. Ja wiem, że słońce zrobi swoje ;-)

  11. Jedziemy dalej. Żona mówi do męża, że strasznie jej duszno i może otworzyłby okno na korytarzu. On daje sygnał, że nie ma zamiaru, tego robić, na co pną odpowiada, że lepiej się dusić. W tym momencie myślę sobie, ze faktycznie trochę duszno sie zrobiło i prponuję, że otworzę okno. Do przedziału wlatuje świeże powietrze, na twarzach moich współpodróżników ulga :-) i pani z naprzeciwka z łagodnym wyrazem twarzy mówi: teraz jest głośniej, ale przecież nie ma nic za darmo. I zaczynam czuć coś w rodzaju przeogromnej, wszechobecnej fali otaczających mnie demonów. I szukam jak tą falę powstrzymać. I odpowiedź mam jedną: zmianę zaczynam od siebie, a tymsamym od moich dzieci i od każdego kto bedzie chciał…taki może być na ten moment mój wkład w przemianę Polaków w ludzi świadomych, czego chcą i do czego dążą, co im służy i jest użyteczne, co jest ważne, biorących odpowiedzialność za własne wybory i tymsamym życie.

  12. Maćku,nie odebrałam intencji wypowiedzi Agnieszki Hawajki,że ma być miło:)Zrozumiałam,że postulowała zachowanie równowagi między tekstami wskazującymi to co boli i tymi o Jasnej Stronie Mocy:)
    A ja zaraz wychodzę na seminarium reiki.I wiem,że grupa zaprzyjaźnienionych warszawskich coachów w przyszły weekend doświadczy swojego pierwszego reikowego seminarium.Czyli Was za tydzień a mnie już dzisiaj czeka dużo dobrej zabawy w pracy z energią:))

  13. A ja jadę naszym polskim TLK do Krakowa. Zgadnijcie na jakie szkolenie? W przedziale staruszkowie, choć może ktoś uznałby ich za młodzieńców. Dwóch panów od dwóch godzin prowadzących dyskusję pod tytułem – w życiu nie ma nic za darmo – małżeństwo, które już na początku podróży wróżyło opóźnienie, a teraz żwawo rozwiązują Jolki, para głuchoniemych palaczy, którzy mimo upomnienia postanowili olać zakaz palenia w pociągu (być może ich kalectwo daje im przywileje) i staruszka siedząca na przeciwko mnie, która od czasu do czasu, gdy spotyka sie nasz wzrok przesyła mi łagodny, ciepły uśmiech. A ja jestem przeszczesliwa, ze mam tyle czasu na czytanie i odkrywanie…w samotnej podróży naszym polskim TLK…

Komentarze są wyłączone.