o miłości

koan

Koan o miłości

Pewnego razu na wyspę przybył obcokrajowiec. Szybko okazało się, że zna tajemnice, których nikt wcześniej nie wyjawił mieszkańcom. Potrafił nauczyć ludzi wydobywania aromatów z roślin a także sztuki ucierania nasion i tworzenia wonnych naparów. Znał się na gojeniu ran i leczeniu niestrawności. Potrafił usunąć skutki ukąszenia jadowitej ryby a nawet przyspieszyć gojenie złamanej nogi, którą najpierw pokroił a potem zszył, jak szyje się worek. Wiele, doprawdy wiele znał tajemnic dotyczących ciała i duszy. Leczył smutki i złości, bóle i rany. Koił żal i pozbawiał ludzi zazdrości.

Z wiosennym prądami, z odpływem obcokrajowiec postanowił opuścić wyspę. Poprosili nauczyciela zanim odpłynie, aby uleczył ich z niechcianej miłości. Zdarzało się bowiem, że niekiedy wbrew ojcu lub matce, wbrew starszyźnie plemiennej i mądremu głosowi kapłanów – ktoś w kimś zakochiwał się niepotrzebnie. Biedny rybak w córce bogatego przywódcy klanu, zamężna kobieta w młodym chłopcu z odległej wioski, to znów chłopak przeznaczony do stanu kapłańskiego zakochał się w koledze z wioski, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa.

– Ulecz nas z niechcianej miłości – prosili, prosili, prosili aż wreszcie zagrozili, że dopóki nie da im skutecznego lekarstwa nie pozwolą mu odpłynąć.

Wreszcie po wielu dniach próśb i gróźb, przekonywania, że nawet jeśli tego rodzaju lekarstwo istnieje, może okazać się zgubne w skutkach, nauczyciel uległ i rzekł:

–  Dam wam lekarstwo. Jednakże muszą zażyć je wszyscy mieszkańcy a także dzieci zaraz po narodzeniu. Najpierw jednak wszyscy zgodnie musicie zdecydować, jaki los wybieracie, gdyż po zażyciu lekarstwa albo będzie żyli w nieustannej wrogości albo w ciągłej miłości i ekstazie. Nie ma innego sposobu.

koan o miłości
koan o miłości

Gdy kilka dni później nauczyciel odpływał na pokładzie statku rzekł do kapitana:

– Nigdy, po żadnym pozorem nie wracaj na wyspę. Rozgłoś też we wszystkich zatokach i portach, że panuje tam zaraza, tak groźna, że kto stanie na lądzie ten niechybnie zginie.

–  W takim razie ty również możesz być zarażony – stwierdził rzeczowo kapitan.

– Ja? W żadnym razie – odpowiedział nauczyciel. – Niestety uległem ich nierozsądnym namowom, tylko dlatego by wydostać się z wyspy. Wolałem zachować wolność z miłości własnej niż uchronić mieszkańców od lęku przed miłością. W każdym razie wybrałem miłość do siebie.

– To był trudny wybór? –  spytał kapitan.

– Nie, w końcu okazał się łatwy – odpowiedział nauczyciel i dodał po chwili – był łatwy, gdyż był jedyny jakiego mogłem dokonać.

Koan o miłości
5 (100%) 3 votes

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.