Koany, kołczołany

koan
koan

Kończy się rok. Na te ostatnie dni i na początek nowego ruszam z coachingtravel.pl do Indii śladami Buddy. Dlatego będę umieszczał raczej krótkie posty o ile wi–fi hotelowe pozwoli a choć Indie to centrum wszelkiego rodzaju centrów obsługi klienta, różnie z połączeniami bywa.

Wracam zatem do koanów, krótki form buddyjskich, które pojawiły się w Indiach, Chinach i w Japonii. Najpierw były fragmentami kazań, następnie zapisami rozmów mistrzów z uczniami. Przyjęło się, że mają paradoksalną strukturę. Paradoks ma zaskoczyć, zszokować umysł, który ugrzęzł we wzorcach i stereotypach.

Nierzadko koan to jedno pytanie, które ma wytrącić umysł, pogrążony w cierpieniu, z równowagi i zaprosić do przebudzenia, do spójności. Nawet długo medytujący uczniowie pogrążeni są w iluzjach codzienności, zamroczeni codziennym transem ocen: dobrze; źle; to okropne; to wspaniałe; co za życie; nie ma pracy; jak on mógł mi tak powiedzieć; jak ona mogła mi tak zrobić; taka młoda i umarła; co za pogoda – święta bez śniegu; co za pogoda – śnieg i tyle wypadków.

Koan, zaś wersji coachingowej i spolszczonej: kołczołan [neologizm mego autorstwa] może nie tylko zaprosić do zmiany i rekapitulacji dotychczasowego stylu życia, może to życie zmienić na spójne, spokojne, zrównoważone i lekkie. Owszem, jedno zdanie, działa czasem jak iskra.

Dawni mistrzowie bardzo indywidualizowali swoje koany. Do każdego ucznia kierowali inny, każdemu według jego osobowości. W przypadku kołczołana skierowanego do grupy jest inaczej, jednego ten konkretny poruszy, innemu wyda się obojętny lub niezrozumiały, jednego na stu odmieni raz na zawsze.

A zatem na przełomie 2014 i 2015 kołczołany.

rozczarowanie
rozczarowanie

Rozczarowanie

Pewien człowiek szukał szczęścia. Szukał w książkach, na wykładach i na konferencjach, szukał u mistrzów dawnych i nowych. Nie raz był zachwycony i zmotywowany lecz zawsze wcześniej czy później stan euforii mijał i dawny smutek powracał. Pewnego dnia przestał szukać uznając poszukiwanie szczęścia za stratę czasu. Pozostał smutny i to go w pewien sposób ucieszyło. Gdy odrzucił nadzieję na szczęście zniknęło dawne rozczarowanie. Wtedy doszedł do wniosku, że całe życie najbardziej lubił być rozczarowany.Wtedy znowu zaczął szukać szczęścia.

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. Najlepszy kołczołan to taki, w którym można się przejrzeć jak w lustrze.

  2. Dziękuję za ten post. Ja obecnie pracuje nad tzw. uważnością. Na byciu tu i teraz :-)

  3. Dużo ciekawych przygód w Indiach, panie Macieju.

    A ten kołczołan to dla mnie jak znalazł.
    Właśnie odkryłam, że jednej rzeczy, której nie umiem i której muszę nauczyć się w
    Nowym Roku, a najlepiej już teraz, to być wdzięczną.

    Nigdy tego nie umiałam.
    Nigdy nie umiałam docenić super rzeczy, które dostawałam od życia,
    miłości, prac, pięknych miejsc, w których mieszkałam,
    zawsze szukałam dziury w całym. I nadal to robię.
    Odkryłam to teraz w Święta.
    Dostałam kolejny dar od losu – super ciepłe syte rodzinne Święta,
    ze śpieawaniem kolęd, z pięknymi potrawami, z pięknymi prezentami,
    z super kochającymi ludźmi.
    I jak to ja zwykle musiałam się do czegoś przyczepić.
    Czas dokonać zmiany w sobie, bo w ten sposób naprawdę
    zmarnuję całe życie.

    Dziękuję za ten kołczołan, bo trafia w 10kę.
    Ja jak ten gościu uwielbiam być całe życie rozczarowana.
    Naprawdę muszę SIEBIE zmienić.

    Wysokich lotów!

  4. To tak jak ja szukałam stabilizacji, mimo, że frajdę sprawia mi zmiana :) Stabilizacja przez zmianę…..

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.