Kołczołan 27 o miłości

– Książki to moja największa miłość – powiedział.

– Jak można kochać papier? -zdziwił się ten drugi.

– Kocham słowa i opowieści.

– To jeszcze dziwniejsze. Jak można kochać litery? – wzruszył ramionami.

– Kocham strony, które odkrywają swoje tajemnice jedna po drugiej – powiedział.

– A, ile potrzeba tych stron, żeby była tajemnica? – spytał ten drugi.

– Wystarczy nawet jedno zdanie – odpowiedział.

– O, to nawet niezbyt drogo – zdziwił się tamten. – Ile masz już takich zdań?

– Tysiące.

– W takim razie uważaj na siebie i nie rozgłaszaj tego lekkomyślnie. Z mojej strony nic ci nie grozi, ale ludzie bywają różni – powiedział ten drugi obracając w kieszeni ostry nóż.

 

Kołczołan 27 o miłości
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

19 komentarzy

  1. Miłych snów wszystkim:)

  2. Co do kwestii niby mojej świadomości biedy, to w zasadzie z tego co piszesz masz dobre warunki żeby się rozwijać a jakoś tam “dostatku” nie widzę ( nie chodzi mi o dostatek materialny) :) Cały czas jest dużo gadania, analizowania i kurczowe trzymanie się rodzicielskiej kieszeni :) No i już tak zostanie, skoro nic się nie zmieniasz. W zasadzie zostaje czekanie na spadek. Też jakieś rozwiązanie.

  3. Sorry źle zadane pytanie :) Co daje ci czytanie książek ?

  4. Zaraz tam manipulacja:) Sam odpowiadasz:) Czego Ci właściwie brak?

  5. To teraz się przyznaj na co kasę przehulałeś, że musiałeś na ryżu zasuwać? Tylko wiesz chodzi o to żeby umieć się gospodarzyć przez dłuższy okres niż dwa tygodnie a i potem nie odbijać sobie na obiadkach mamusi:) Jak widzisz zaprawę już masz, więc teraz kolejny etap to trzeba poszukać mieszkania na początek z kimś na spółkę, zajęcie, które pozwoli na początek ogarnąć się finansowo i w magiczny sposób pozbywasz się kontroli rodziców. Nikt ci głowy nie truje, po robocie możesz sobie czytać do woli;) Z tego co wiem to w budowlance cały czas kogoś szukają do przyuczenia;) Na opcję diogenesową to u nas trochę za zimno, więc lepiej filozofować w ciepełku:)

  6. Łukasz “Misję misji” sobie zrobiłeś? Zacznij od tego:) Jak już wiesz każdy jest indywidualnością i ciężko tak z książki znaleźć receptę na siebie:) Widać , że masz potrzebę wyrzucenia z siebie dużej ilości myśli. I dobrze, gorzej jak się to wszystko blokuje:) Zrób też sobie ćwiczenie: Wyobraź sobie, że masz na przeżycie 100zł na tydzień ( to i tak dużo), idź do marketu i sprawdź co można kupić za tą stówkę, żeby przeżyć cały tydzień. Zrób zakupy i spróbuj na tym zafunkcjonować. To bardzo rozwija kreatywność kulinarną i zaradność życiową. Znam takiego, co za taką stówkę, żywił dodatkowo dwójkę rodzeństwa. Jak się ma ciągły dopływ gotówki rzeczywistość staje się bardzo odległa. Wszystko przed Tobą. Co do kontroli, usamodzielnisz się, to będziesz ustalał swoje zasady, siedzisz u rodziców to działają ich zasady. ( Tak a propos jesteś może szczupłym blondynem?;)

  7. Łukasz nie wystarczy czytać trzeba też coś robić :) Jak nie masz pomysłu idź pracować na kasie do marketu może cię olśni:) Ty naprawdę myślisz, że ktoś przyjdzie i ci powie ” Słuchaj jesteś taki genialny, że powinieneś robić to i to” . To jest kwestia chcenia . Kto nie chce zawsze znajdzie wymówki . Moi rodzice mi tłumaczyli , że dojrzały człowiek potrafi sam sobie radzić. Może to już nieaktualne? W sumie świat się zmienia. Jak to jest z tą Twoją dojrzałością i samodzielnością?;)

  8. Łukasz podałam ci przykład zmiany sensu kołczołąna gdy podstawi się inną rzecz. Po drugie może ty żyjesz w jakimś idealistycznym świecie bogatych altruistów, ja niestety nie i doświadczyłam wielu przypadków wywyższania się ludzi, którzy liznęli trochę kasy. Po za tym wymowne obracanie się noża w kieszeni rozmówcy raczej wskazuje na wymianę zdań w ciemnej uliczce niż pogaduszki u cioci przy kominku. Co do Steve Vai to raczej zwykły pracodawca, tych co chcą za swoje granie zarobić i tyle. Gdyby ich szantażował nie zapłaceniem pieniędzy za operację jakiegoś dziecka to inna sprawa. Co do faceta szukającego kolesia po prostu nie trafił w gust drugiego i tyle. Są tacy co chętnie by poszli ale koleś im nie zaproponował:) Myślę, że cię trochę wkurzyłam bo jestem kobietą i pozwoliłam sobie na wyrażenie dezaprobaty twojego pomysłu. Skoro przytoczyłeś fajny i ważny dla ciebie cytat z Przebudzacza Neuronów to przeanalizuj relacje z rodzicami i idź zarób swoją kasę. Od razu inaczej spojrzysz na życie, bardziej niezależnie :)

  9. Byłoby mniej więcej tak:)
    – Pieniądze to moja największa miłość – powiedział.

    -I nic poza tym? -zdziwił się ten drugi.

    – Kocham ich siłę i magiczną moc wpływania na ludzi.

    – To jeszcze dziwniejsze. Jak można kochać manipulację? – wzruszył ramionami.

    – Budzi we mnie obrzydzenie jak ludzie dla nich się poniżają, ale jest to jednocześnie fascynujące – powiedział.

    – A, ile potrzeba tych pieniędzy, żeby czuć tę moc? – spytał ten drugi.

    – Wystarczy moneta, wszystko zależy od tego co chcemy załatwić i z kim– odpowiedział.

    – O, to nawet niezbyt drogo – zdziwił się tamten. – Ile masz już pieniędzy?

    – Tyle ile potrzeba i parę sposobów jak je zdobyć.

    – W takim razie uważaj na siebie i nie rozgłaszaj tego lekkomyślnie. Z mojej strony nic ci nie grozi, ale ludzie bywają różni – powiedział ten drugi obracając w kieszeni ostry nóż.

    Zmienia się całkowicie przesłanie i problem. Schemat rozmowy oczywiście może służyć, do podstawiania różnych rzeczy ale to tylko tyle:)

  10. kocham i ksiazki i pieniadze;))))kontrowersyjnie powiem

    zeby bylo smiesznie ,czasem 100zl banknotami zakladam strony…i czasem zapominam i znajdyue je po czasie ,gdy wracam do lektury…ot ,takie moje przywiazanie do jednego i drugiego….za banknoty kupuje ksiazki…pozyczam je ,czytam,czasem darowuje…..dziele sie nimi;))))))))))))))))))))))))))))
    sa wazne dla mnie ,jedne i drugie,ale do zadnego nie jestem przywiazana.nie mam radosci z gromadzenia i posiadania,maja sens dla mnie ,gdy kraza z rak do rak…..

  11. No jasne , że można kochać różne rzeczy, ale myślę, że w kołczołanie chodzi raczej o zdziwienie człowieka , że w ogóle można kochać książki, książki są “nijakie” to brednie i szkoda czasu marnować :) Niektóre kołczołany są dosłowne :) Kołczołan o kasie brzmiałby trochę inaczej, tam bardziej byłby nacisk na władzę jaką pieniądz daje:)

  12. Łukasz ciężko w banknotach czytać słowa i opowieści:) i o stronach jest mowa…….

  13. ania racja , każdy powinien po swojemu :) Jednak wiele osób chciałoby a nie mogą. Dwa przykłady. Moja niedosłysząca kuzynka nie czyta, ponieważ nie rozumiała przez dłuższy czas słów abstrakcyjnych. Nie ma dla takich ludzi żadnego programu by wspomagać ich rozwój czytelniczy. Osoby niedowidzące i niewidome mają ograniczony dostęp do lektury, ponieważ nie wszystko jest w brailu albo nagrane. Moim znajomym jak zaczynają marudzić że życia przytłacza ( sobie czasami też) mówię masz tyle możliwości, masz ręce nogi, sprawną głowę, widzisz, czujesz i smakujesz. Ograniczasz się sam. Druga spraw to dobór lektur. Nie będę katować syna “Plastusiowym pamiętnikiem” jak mu się nie spodoba. Uwielbia dinozaury to od tego zaczniemy:)

  14. jeden lubi ogórki ,drugi ogrodnika córki…o czym tu dyskutować,

    do jednego wiedza przychodzi książką,drugi zdobywa ją w bezpośrednim doświadczeniu,jeden ma taka duszę,drugi inną,jeden potrzebuje tajemnic,drugi woli proste ,oczywiste sytuacje.nie każdy jest Einsteinem ,nie każdy “dorósł”duchowo,i może na jego etapie złota moneta jest większym pożądaniem niz oświecenie….

    ja bym nie łączyła zaraz tego z nożem w ręku-dla mnie zabrzmiało to tak ,jakbyś napiętnował analfabetów niezdolnych do poszukiwania wielkich odkryć i tajemnic.jesteśmy różni.
    cenię ksiązki,nauczycieli,wiecznie szukam…cieszy mnie każdy człowiek,ktory jest w stanie podyskutowac na temat np Wilbera…ale zdarzalo mi sie tez zawiazac sznurowki trzezwiejacem ,zdegenerowanemu pijakowi ze slowami”idz swoja droga”….on “czyta” zupelnie co innego….zrozumialam wtedy ,ze na tym swiecie sa rozne swiaty i jak bardzo sie roznimy..moj przyjaciel na moje odkrycie zarzucil mi pychę…dlugo nad tym myslalam ,ale nie przyznalam sie do pychy,nie jestem lepsza,bo czytam madre ksiazki ,bo mam wiedze,jestem o prostu na innym etapie gry….

  15. Bennewicz, de Mello, Pawlikowska /od “Teorii Bezwzględności”/ piszą opowieści, które my kochamy. Odczytujemy ich “tajemnice”. Co się dzieje w momencie przekazywania tych tajemnic jako prawdy na zewnątrz? Co się dzieje? Gdy mówisz znajomemu, koledze, żonie, że można przejść po gorących węgłach, że można samemu rozwalić lód pod którym się stoi, że można kochać nie tylko najbliższych, ale także wszystko, cały wszechświat, że tornada, trzęsienia ziemi i inne kataklizmy wynikają ze złej energii, którą my ludzie wytwarzamy za pomoca naszych myśli, czynów i słów – co odpowiada? Może nic, może myśli o naszej głupocie, może otwiera się w kieszeni nóż?

    Mimo “naszej głupoty” powinniśmy odkrywać książkowe tajemnice i przekazywać je dalej.

    Pozdrowienia

  16. Pamiętam zabawną sytuację. Swego czasu dość dobrze szło mi czytanie po niemiecku, zachwalałam koleżance pewną książkę i co się okazało nie było polskiego tłumaczenia. W zasadzie jak zaczyna się myśleć w obcym języku zaciera się granica między ojczystym a obcym. Mózg nie widzi różnicy, wchłania treść.

  17. Przeczytałam mnóstwo książek.
    A zjeździłam kawał świata.
    A jednak wszystko to, co najważniejsze wydarzyło mi się w relacjach z innymi ludźmi.

  18. Na książki mógłbym wydać ostatnie pieniądze tego świata. Jest wiele pozycji, które budzą moje pragnienia. Ostatnio dużo czytam, nawet bardzo dużo. Wśród książek jest też wiele słabych pozycji. Ale mniejsza z nimi.

    Wiedza, którą można zdobyć dzięki książkom jest potężna. Zdobycie tej wiedzy wymaga wysiłku. Niektórzy chcą iść na skróty, choć tak się nie da.

    Z okazji tego, że ostatnio się przeprowadzałem, jestem bardziej za czytnikami. Jak sie uzbiera trochę książek to ważą swoje.

    Moi znajomi często mnie pytają o książki z rozwoju osobistego, które są godne polecenia. Niektórzy z nich chcą żebym im przekazał co jest w nich zawarte. A ja nie mogę, bo każdy odbiera je inaczej. Nie można iść na skróty i dostać gotowych rozwiązań.

  19. Dzięki książkom przetrwałym wiele trudnych chwil:) Szykuję się do zakupu czytnika, ale budzi to moje duże opory. Wychodzi przyzwyczajenie do papierowego woluminu. Z drugiej strony jak czasem patrzę na półkę to wpada mi w oko interesujący grzbiet a czytnik jest taki bezduszny.

Komentarze są wyłączone.