Kołczołan metafizyczny 2

Pewien anioł usłyszał dziś w nocy taką oto modlitwę. Matka kołysała do snu maleńkie niemowlę:

– Nigdy wcześniej nie mówiłam do ciebie tak bardzo wprost synku: Jesteśmy drapieżnikami, polujemy, walczymy, rywalizujemy. Walczmy o miejsce w tramwaju i o numerek w przychodni, walczymy nawet o prawa zwierząt, które potem zjadamy, wywołujemy wojny w walce o pokój. Dzielimy świat na lepszych i gorszych, mądrych i głupich, biednych i bogatych. Oceny mogą sprawić, że ktoś odnosi sukces lub przegrywa. Nie ufamy sobie, nie ufam nawet twemu i ojcu, bo przecież wszyscy jesteśmy zagrożeni, wszyscy jesteśmy oskarżeni i nikt nie jest bez grzechu. Przyjdzie chwila, kiedy to zrozumiesz i sam staniesz się myśliwym, choćby dlatego, żeby nie stać się ofiarą. Wtedy też przestaniesz ufać nawet mnie. Ale teraz śpij spokojnie póki jeszcze możesz. Zrobię wszystko żeby twoja niewinność trwała jak najdłużej.

Anioł poskrobał się po lekko wyliniałym skrzydle, był już bowiem stary i nieco zmęczony. Upił łyk herbaty. Przełknął kanapkę. Odwrócił się od biurka i spytał młodszego kolegi, z którym był na nocnej zmianie:

– I co z taką zrobić?

 

Kołczołan metafizyczny 2
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. i nie watpie ,Andrzeju ,ze bedziesz swietnym tata;))))
    i kiedys puscisz w swiat swoje dzieci ,ktore spotkaja innne dzieci,ktorzy mieli rodzicow…z innej bajki.i oni trez sa prawdziwi;))))i z nimi tez czasem trzeba zyc,stac w kolejce na poczcie czy walczyc o numerek w przychodni;))))a ich dzieci metodami nauczonymi w domu,beda sobie radzic na ulicy albo w szkole.czasem skuteczniej i zdrowiej;)))))

  2. kazda wizja swiata jest iluzja i naszym o nim wyobrazeniem;))))moze nawet zyjemy w iluzjach zbiorowych,gdzie jakis mianownik jest wspolny.

    i fajnie;))))))))))))
    nie jstem zwolennikiem behawiozryzmu ,ktory tlumacz wszystko ,ale tez nie zaprzeczam dziedzictwu przodkow.

  3. No cóż Aniu, nie dostąpiłem jeszcze tego szczęścia jakim są dzieci. Mam jak każdy z nas mame i tatę. Po prostu ten sposób przekazywania wizji świata mi się nie podoba.

  4. mysle ,ze wielka madrosc matki polega na tym ,zeby wiedziec ,kiedy stopniowo przestac chronic…….i dac wejsc w realny swiat,pokonac wlasny lek o dziecko ,nauczyc ,jak ten swiat dziala i puscic………….nie wystraszyc ,nie zabezpieczac na kazdym kroku a jednoczesnie wspierac…..fajnie nauczyc ,ze matka zawsze jest i zawsze mozna wracac,ale mysle ,ze jeszce fajniej nauczyc wierzyc we wlasne sily ,rozum i wyobraznie;))))))))z drugiej strony matka tez czlowiek i tez czuje swoje emocje…,serce zawsze sie scisnie ,nawet jak synus nie 6 a 60 dobiega….

  5. Wszystko sprowadza się do perspektywy, z której patrzymy. Prościej “punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia”. ania napisała kiedy ma się dzieci to……..właśnie mam i widzę jak zmienia się spojrzenie na różne problemy. Dzisiaj mój syncio ( 6 lat) startował w biegu Solidarności, inni rodzice biegli razem z dziećmi, my z mężem daliśmy mu wolną rękę. Obiecałam tylko, że będę czekać na mecie a mąż będzie patrzył na trasie czy buty mu się nie rozwiązują. Małego złapała kolka ale dzielnie biegł , było bardzo wzruszające jak specjalnie przed metą zwolnił, żeby mnie znaleźć:) a jak już mnie zobaczył to popędził dalej. Szczerze powiem to chciałam biec z nim ale mężulo wybił mi to z głowy. Daj mu być samodzielnym, powiedział. Matki już tak mają, że nawet jak te dzieciaki już mają 60 na karku to się o nich martwią:) Życie jednak jest życiem, ale myślę, że jeśli w domu dziecko znajduje azyl to łatwiej mu zetknąć się z rzeczywistością. Moja mama zawsze powtarzała:’ “Dziecko bez względu co by się działo masz wracać do domu” życzę takiej możliwości wszystkim, a wtedy żadna rzeczywistość nie jest straszna.

  6. A pewien tata śpiewa /częściej odtwarza/ taką oto piosenkę:

    http://www.youtube.com/watch?v=z80jGqry-pc

    Jakiś dziwny, bo walki nie uczy, ludzi nie dzieli, czasem ocenia, bo wzrokowiec z niego.

  7. i dlatego ,jak gatunek ludzki trwa,dzieci najpierw potrzebuja matki i jej ochrony…zazwyczaj kolo piatego roku zycia chlopiec we wspolnocie plemiennej przechodzil do mesliego swiata,wiek niewinnosci sie konczyl….dzis ,mysle ,ze konczy sie wraz z pojsciem do przedszkola;)))))))))))))

  8. Andrzeju S.-czy masz dzieci?
    ja z życia wiem,ze to dylemat niejednej matki
    z jednej strony-wpoic wartosci idealne….a z drugiej przygotowac do zycia ,ktore na tych wartosciach sie nie opiera…………..to duzy wewnetrzny konflikty kazdego rodzica o wysokim poczuciu etyki….z jednej strony chronic dziecko ,z drugiej wystawiac je na prawdziwy deszcz,zeby zmoklo i nabralo odpornosci…w przenosni oczywiscie……..
    ciekawe ,co ojciec poweidzilby temuz malenstwu na dobranoc…pewnie juz struga synkowi drewniany toporek ,luk i strzaly….;))))))))))i moze nie odczuwa konfliktu: chronic zycie i uczyc zabijac….chlopiec ma byc wojownikiem i nie ma sie co cackac…a matki ,kobiety ,taki juz maja ,troche inny mozg,ze chronia…inaczej ktos inny zeżrałby niemowlaka,zanim zrozumie ,o czym mowi matka……….

  9. “Zrobię wszystko żeby twoja niewinność trwała jak najdłużej.”- a już wlała w niego szereg poczucia winy i toksycznych przekonań. To nie ma nic wspólnego z niewinnością.
    Niewinność jest w moim rozumieniu oparta na wolności i wolnej woli a tutaj ona właściwie skazała niemowlę na takie, a takie życie.

    Intencje może miała dobre, a wyszło jak wyszło.

  10. Anioły zawsze wiedzą co zrobić, są przecież Aniołami:)

  11. No właśnie co z taką zrobić? Łapię się, że mam podobnie. Mam dwójkę dzieci (4 letnią dziewczynkę i 7-miesięcznego syna). I codziennie patrząc na te maleńkie istoty chciałabym, żeby zawsze takie były. Żeby nie rosły. A to tylko dlatego, że boję się, że kiedyś przestanę być ich kochaną mamusią. Dorosną, zaczną mieć swoje zdanie, zaczną oceniać, oczekiwać, wymagać. Boję się, że będą chcieć bym była inna niż będę. Nie będą mnie już bezinteresownie kochać. Przecież sama wiem, jak bardzo nieraz chciałam, żeby moja mama była inna.
    P.S. czas przeszły oznacza, że swoje przepracowałam :)
    P.S. czas teraźniejszy i przyszły pokazuje jak wiele muszę jeszcze zmienić.

  12. Ostatnio miałam zderzenie z betonem umysłowym. Miałam zacząć karierę w agencji reklamowej , przygotowałam parę pomysłów mogących pomóc firmie w wyjściu z dużych problemów finansowych i co i nic. Wszyscy pracownicy są świadomi jaką kondycję firma ma i że za miesiąc mogą zostać bez pracy. Ich zadaniem byłoby tylko przekazanie nowych informacji osobom, które już znają i mając moje wsparcie w organizacji przy minimum kosztów, mogliby zrobić dużą sprzedaż. Już wcześniej byli przez szefową ( koleżankę moją) przygotowywani na rozszerzenie działalności . Pierwsza próbka zaangażowania ludzi w prowadzenie strony na facebooku skończyła się niepowodzeniem, wszyscy potrafili tylko krytykować, w konsekwencji robię to sama i widzę zainteresowanie osób , do których docierają informacje. Drugie podejście z nową ofertą została zbombardowana, bo przecież oni nie będą się rozdrabniać. Nie wnikam czyja to wina, pomagam koleżance szukając dróg wyjścia z tego problemu…….a mój Anioł się uśmiecha i mruży oczy, szukam nadal fajnego miejsca pracy z ludźmi o otwartych umysłach :)

  13. Często to czego nie widac jest w życiu najważniejsze.Zawsze jestesmy dziecmi i nie wpadniemy w rutynę.
    “Nic dwa razy sie nie zdarza….,Człowiek głupi przychodzi i głupi umiera.Dobrze,że czasami spotyka pomocników- doswiadczonych i życzliwych aniołow, którzy daja siłę aby wyjśc na prostą.Mają ochotę dac siebie i swój czas,podzielic się swoją mądrością.Naszkicowac szablon do kolorowania i nie utopic sie w głębokiej wodzie.

Komentarze są wyłączone.