Kołczołan o durnej dziewczynie

­-Lubię podsłuchiwać anioły – powiedziała.

­- Anioły, zwariowałaś! Nie powtarzaj tego nikomu, bo cię wezmę za wariatkę i będziesz miała kłopoty.

– Coś ty, wystarczy posłuchać. O teraz! Narzekają.

–  Narzekają? Na co? Nie dość, że każesz mi wierzyć w anioły, to jeszcze w narzekające anioły. Przecież anioły są dobre, mądre, wyrozumiałe, opiekuńcze.

–  A jeszcze przed chwilą mówiłeś, że nie ma aniołów. Posłuchaj uważnie zamiast mnie strofować – żachnęła się.

Jakby zza ściany, albo zza drzwi doszedł do ich uszu szelest, trochę przypominający skrzydła świerszczy, może nieco monotrony, jak lekkie stukanie drzwi poruszanych wiatrem, a może jak świst, zawodzenie? Zwykłe, jesienne dźwięki: wiatr, myszy, drewno. Jednak po chwili zza turkotania i chrobotu można było wychwycić pojedyncze słowa, a wreszcie całe zdania.

Ile by nie mówić, nie przestrzegać, ostrzegać, oni i tak swoje, oceniają, porównują, mądrzą się – powiedział a potem już tylko krok do przemocy.

–  Przesadzasz, są dobrzy, a nawet sympatyczni, zwyczajni, zabiegani,  a te ich śmieszne  miny.

–  A ta ich skłonność do wywyższania, oceniania, rankingów. Uwielbiają etykiety, recenzje, opinie na temat innych. Dosłownie muszą oceniać, najlepiej zjadliwie, złośliwie,  jakby to był warunek ich życia, sens istnienia.

–  Przesadzasz, czasem leczą w ten sposób  swoje kompleksy, ale są w głębi dobrzy, oddani, troskliwi.

 

– Słyszałeś? – powiedziała szeptem. – Aniołowie. Jeden narzeka, a drugi nie.

– Jacy tam aniołowie durna dziewczyno, to sąsiedzi – zrugał ją i odwrócił się na drugi bok. – Śpij wreszcie –  rzucił przez ramię.

Kołczołan o durnej dziewczynie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. wdech
    wydech
    wdech
    wydech
    serce pompuje krew
    wdech
    wydech
    umysł produkuje myśli
    wdech
    wydech
    ręka posłusznie,steruje
    wdech
    wydech
    palcami które
    wdech
    wydech
    naciskają klawisze
    wdech
    wydech
    słowa
    dgfhryjskfgkddsa
    wdech
    wydech
    djfkcndusha
    wdech
    nie rozumiecie?
    wydech
    rozumiecie?
    mam rację
    nie mam?
    wdech
    wydech
    jestem
    wydech
    34 lata
    wydech
    …….
    woda w Wiśle płynie
    pociąg staje na stacji Kostrzyn
    politycy negocjują budżet UE
    słońce oświetla inną część globu
    sowa wyruszyła na żer w puszczy
    taksówka zatrzymuje się przy ulicy Szwajcarskiej w Gutowie
    wydech
    wdech…
    wszystko
    i nic…czytelnicy i słuchacze
    aniołów i aniołów upadłych..przepływ
    strumień ów

  2. Był sobie kiedyś taki młody poeta , uwielbiałam go w czasach, kiedy jeszcze sama byłam młodziutka i przezywano mnie Pepsi. Potem ten poeta wyemigrował i pisywał wiersze poważnie pięknie i zapadające w serce, ale skoro o aniołach mowa, to ja zacytuję ten młodziutki wiersz, który przez lata i do dziś siedzi w mojej pepsikolowej głowie;
    Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitna
    Na klombach mych mysli sadzone za młodu
    Pod słońcem co dało mi duszę błekitną
    I które mi świeci bez trosk i zachodu”
    Kazimierz Wierzyński

  3. W Toruniu takie małe moherki czadowe sprzedają:) Uśmiałam się w sklepie z pamiątkami. Koleżance przywiozłam Aniołka z dzieckiem i teraz ma ślicznego bobasa:) Inną koleżankę mentalnie wspierałam i ma trzy dziewczyny jak malowanie. Noooo może trochę przesadziłam ale sama chciała i cała szczęśliwa mimo obowiązków :)

  4. Piękny dzień. Pięć godzin spędzonych w Toruniu. Starówka, Kopernik, boczne uliczki, bulwar, Szeroka. A tam zaczepia mnie człowiek: „Czyta Pan książki? Tak – odpowiadam. Jestem autorem książek o przebudzeniu, duchowości, mogę pokazać”. Rozmawiamy o zmianach w świadomości ogólnoludzkiej, o wpływie energii na nas, o przypadkach??? których nie ma. Pola energii. Mówię, że tu w centrum Torunia oddycham jakby podwójnie, pełniej, całkowicie, czuję się dobrze. „To zasługa Aniołów :), bo to miasto jest miastem Aniołów http://www.turystyka.torun.pl/index.php?strona=47. Dziś spotkałem kilku, całkiem sympatycznych. Dziękuję.

    Stanisław Urbanowski – to jeden z Nich.
    „Uśmiech”

    „Porzućcie niesnaski, zaniechajcie waśni, niechaj szczery uśmiech życie wam rozjaśni.
    W czasach ignorancji i niezrozumienia, ten cudowny grymas postać rzeczy zmienia.
    Ambasador zdrowia, pewnik wigoru, szarej codzienności dodaje koloru.
    W obliczu problemów, które los wam sprawi, on jedyny – uśmiech z wami czoła stawi.
    Gdy więc tchu zabraknie, bo i tak się zdarzy, patrząc śmierci w oczy, miejcie go na twarzy.”

    Przesyłam Wam wirtualny uśmiech :):):)

  5. Tak mnie właśnie naszło, że jeden mój Anioł leży w szpitalu i ma naprawiane serce. Ten mój Anioł sporo przeszedł, i tak trochę na siłę chciałam go przywiązać do ziemi obietnicą zrobienia mi kursu nauczycielskiego Vedicartu. Hmmm nie wiem czy powinnam w taki sposób…..Dzięki temu Aniołowi poznałam parę osób, które potrzebują mojego spojrzenia na świat, żeby w końcu zobaczyć świat swoimi oczyma. Jakoś dziwnie się włączam, kiedy trzeba coś zorganizować, kogoś podbudować, a potem się wyłączam i jakoś dla samej siebie nie mogę znaleźć włącznika. Cały czas mam nieodparte wrażenie dwoistości tej Ani na zewnątrz uważanej za konkretną, rzeczową , organizującą, a w środku niepewną i cichutką. Na mojej drodze ciągle pojawiają się Anioły, a w momencie kiedy wypełnią swoje zadanie znikają. Z niektórymi mam kontakt a z innymi już nie. Byłam na wykładzie Pana Maciej, może nie odjechał Mercem pełnym liści z 1919 ale wpis w książce jest i trzymam za słowo w sprawie kolejnej powieści:)

  6. ha, ha Aniula. niezłe. lol.

  7. ha, ha Aniula. niezłe. lol.

  8. Anioły dziś latają między Gdynią a Sopotem. Gdy się im dobrze przyjrzeć, naprawdę robią przedziwne miny, żebyśmy tylko na nie zwrócili uwagę. Dla tych bardziej opornych, co to ich nie widzą, zrzucają różne skarby tuż pod nogi. Przecierałam ze zdumienia zabrudzone okulary. Dwie książki przyniósł jeden anioł osobiście, inną podsunął w księgarni, a kiedy chciałam przejść obojętnie, zobaczyłam kolejne cztery egzemplarze, jakby tyko ten jeden tytuł tam stał. Kupiłam, przytuliłam do serca „Mozaikę Indyjską”, kawałek czegoś mi bliskiego.

    Potem przystanek na pogawędkę z Nim. To chyba też sprawka aniołów, coś tam szeptały na ucho, żeby wejść i odsapnąć. Czemu nie? W środku dużo ludzi śpiewało o zaufaniu. Uśmiechnęłam się. Zapaliłam świeczkę i postawiłam obok innych płonących intencji. Przysiadłam na ławce, opowiedziałam jak mi mija dzień i poszłam przed siebie. A anioły od razu zabrały się za realizację życzenia nieśmiało wyszeptanego.

    Chłodno już było i mgliście. Czapka naciągnięta na zmarznięte uszy, ręce z kieszeni, książka pod pachą, dwie inne w torbie. Noga za nogą, równo, do domu już niedaleko. Stop. Coś się świeci pod stopami. Schyliłam się po anielską zgubę i 20 groszy ochuchane na szczęście ląduje w zielonej sakiewce.

    Szybkie zakupy, coś jeść trzeba choć weny kulinarnej brak. Niech będzie kalafior, podobno dobry na duchowe sprawy, a że mi dziś refleksyjnie, czemu nie? A w domu niespodzianka. Nie wiedziałam, że anioły mają dostęp do mojego komputera, maili i konta bankowego! Oto czytam, że ktoś zakupił produkt mego serca, medytacje, które jakiś czas temu nagrałam i od razu zasilił moje konto. Przepływ… Wydałam, dostałam z nadwyżką.

    Co dalej? Nie wiem. Zjem duchowego kalafiora, wskoczę w książkowe światy, pogadam z aniołami, bo dziś naprawdę trzepotały skrzydłami bardzo głośno. Usłyszałam, zobaczyłam, nie przegapiłam.

    Dziękuję, tym, którzy na górze i tym, co na ziemi. Nigdy nie wiem gdzie czai się anioł i co niesie w prezencie. Lubię niespodzianki.

  9. Szczęście , że mi się taki jołop nie trafił. :)

Komentarze są wyłączone.