Komar

komar w akcji

Lipiec nieoczekiwanie zmienił się w sierpień. Pora martyrologicznych dat będzie nam towarzyszyła od teraz przez całą jesień. Minister napisał na Twitterze, że Powstanie Warszawskie to narodowa klęska i ruszył ruch oburzenia. Nawet Boże Narodzenie poprzedza rzeź niewiniątek i okrutny Herod.

niebezpieczny ślimak zbliża się do sałaty

Debatowaliśmy dzisiaj nad komarami. Prawdziwy buddysta nie zabija nawet komara. Dziwactwo. Prawdziwa aberracja. A jednak, gdy tak przez chwilę zatrzymać się nad tym heretyckim dziwactwem….Choć komar to zwierzę nieprzyjazne i krwiopijcze, jest cudem życia. Cud życia. W malutkim ciałku bzyczącego złowrogo komara zawarta jest magia istnienia. Skrzydła, żądełko, pompka, niezawodny instynkt, mechanizmy radiolokacyjny, który pozwala mu trafiać do celu. Chodzę po ścieżkach Centrum Inspiracje i zbieram ślimaki winniczki. Najbardziej bezsensowna śmierć jaką dostrzegam tak blisko, to rozdeptanie ślimaczka wielką, bezmyślną stopą wielkoluda, dla którego to, co na ziemi, to nie istnieje. Jestem świrem winniczko-obronnym. Mało kto w naszym kręgu kulturowym zastanawia się nad losem winniczka, albo komara. W telewizji, w materiale informacyjnym, w najlepszej porze oglądalności materiał o ślimakach, które atakują podkrakowskie ogrody. Jakaś pani skarży się, że nie ma mowy o sałacie z własnego ogródka, bo taka bestia zeżre wszystko. Przestałem kosić trawę mechaniczną kosiarką. Sąsiad irytuje się z powodu chwastów po mojej stronie, więc przy płocie przykryję groźny chwast matą i kamieniami.  Jakiś facet, który dostał mandat za znęcenia się nad zwierzętami tłumaczy zdziwiony, że obchodzi go los ludzi, a nie zwierząt. Zwierzęta mają nam służyć.

nie mogłem wstawić zdjęć głodujących dzieci

W południowej Somalii umierają z niedożywienia tysiące dzieci, choć można je nakarmić niewielkim wysiłkiem kilku państw. Od ręki, od zaraz, szybciej niż samoloty NATO wystartowały nad Libię. Niestety pomoc humanitarna przechwytywana jest przez islamskie bojówki i odsprzedawana dalej, a biedni i tak głodują. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła klęskę działań związanych z profilaktyką AIDS w Afryce, a także wszelkich działań związanych z walką z narkotykami odnotowując lawinowy wzrost uzależnień w krajach wysokorozwiniętych. Może poszanowanie cudu życia zaczyna się od komara? A może od siebie?

 

Mała Karolcia, lat siedem, mówi do mnie:

—Ty wujciu martwiący jesteś, ale nawet troszkę głupi.

— Czemu? — pytam naiwnie.

— Bo ty uczysz ludzi o tych różnych szkodliwościach, uczysz, uczysz, a oni i tak ciebie nie słuchają.

— O jakich szkodliwościach uczę Karolciu?

— O paleniu papierosów uczysz, o rozdeptywaniu ślimaków, a ja ciągle znajduję rozdeptane ślimaki, a palą to już prawie wszyscy, nawet ciocia Małgosia pali, a przecież ma małego dzidziusia! — mówi Karolcia merdając nóżkami w powietrzu i dodaje: — Troszkę głupi jesteś, bo nikt cię nie słucha, ale się nie martw, ja też zbieram ślimaki i nie palę!

Komar
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

20 komentarzy

  1. widze ,ze znow dzieci maja glos,zreszta czasem madzrejszy niz nasz dorosly;)))

    na temat propozycji przejscia na diete z przynajmniej ograniczona ilscia miesa,swojego czasu moje dziecko odpowiedzialo:”mamusiu ,ty mozesz nie jesc,ale ja rosne i potzrebuje jeszce szyneczki.jak bede juz wyrosniety ,to sie zastanowie na nowo”.
    i tak pozostalo;)))))))))))))
    ja sie odwolam znow do uwaznosci i mozliwosci wyboru:mozesz,masz alternatywe:badz swiadomy,nie niszcz bezmyslnie,wybieraj ,tak jak mozesz dzis wybrac najlepiej.nasze zdrowie tez wymaga aminokwasow niezbednych,w okresie wzrostu zwlaszcza.moje zycie tez jest cenne i tez nalezy o nie dbac.zycie mojego dziecka-w kwestii mojej odpowiedzialnosci…
    w kazdym momencie mozna sie zastanowic na nowo;)))a ze swieci nie jestesmy ,to oczywiste!!!!

  2. Basia,
    ja też z zimną krwią zabiłam żabę, i też zaraz po zabójstwie poczułam się bardzo zle. Byłam wtedy dzieckiem i miałam w sobie dużo gniewu. Potem zabiłam jeszcze mnóstwo komarów i pożarłam mnóstwo krów oraz drobiu i ryb. Uratowałam też trochę psów przed nędzą i śmiercią oraz jednego zdychającego ptaka. Nikt nikogo rozmyslnie nie zabija. Zabija się z nieświadomości i biedy (szeroko rozumianej), tak mi się zdaje. Nie trzeba się zbyt surowo oceniać, nikt nie rodzi się świętym. Moim zdaniem dobrze jest jak się czegoś uczymy , zauważamy i nie powtarzamy “błędów”. Kultywowanie poczucia winy to błąd, tak mi wynika z osobistych doświadczeń.

  3. Z polowaniem to dla mnie oczywiste. Nie jest natomiast oczywiste ile jest w mojej mocy. Dla mnie rzecz jest w tym, ze w mocy może być dużo wiecej niż w chęci. Dziś na obiad świeżo złowiony szczupak, a mogła być sałata i rybka pływałaby dalej w jeziorze. Każdy inaczej stawia swoją granice. Maciek nie je mięsa i zbiera slimaki w centrum inspiracje i pewnie jeszcze mnostwo innych rzeczy. Dla mnie ciekawe jest jaka myśl graniczna powoduje, ze ratujemy krowy a usmiercamy np. ryby. Być może to wiele rożnych granic dla rożnych dziedzin zycia. I jak być w tym spójnym? Zasada “tyle ile do przeżycia” nie wydaje mi sie rozwiazaniem, bo przeżyć można jedząc same ziemniaki, a jednak mało kto sie na to decyduje.

  4. Istnieje wiele Bozych stworzen co do ktorych mam watpliwosci:po jaka cholere toto zyje i lazi,pelza,bzyczy i lepiej niech sie trzymaja ode mnie z daleka.Ale jednoczesnie przeraza mnie bezmyslne okrucienstwo aq najgorsze jest to,ze pewnego razu sama sie nim wykazalam:otoz idac droga zobaczylam mrowke wedrujaca gdzies w swoich sprawach i z cala premedytacja ja rozdeptalam.Juz w momencie kiedy to zrobilam bylam wstrzasnieta swoim postepkiem.Pomyslalam sobie:wlasciwie dlaczego to zrobilam,co mnie opetalo,przeciez ona wedrowala sobie nic mi nie wadzac i jej nieszczescie,ze stanelam na jej drodze.Pomyslalam sobie,ze na pewno miala jakies plany,dokads sie spieszyla,miala na pewno cos waznego do zalatwienia. I poczulam sie bardzo zle,po prostu bylo mi wstyd.Przysiegam ze od tej pory juz nigdy swiadomie nie skrzywdzilam zadnej mrowki ani zuczka i nigdy tego nie zrobie.A muchy i mrowiki zzera moj kot ale za niego nie czuje sie odpowiedzialna bo taka juz jego uroda.Pozdrawiam.

  5. Olu! Proponuje po indińsku : poluj tyle ,ile musisz, zeby przezyc.Potzrebujesz rybe ,zeby nakarmic siebie i dziecko?zlow ja,jesli bez tego nie przezyjesz.
    .Ale jesli robisz to dla przyjemnosci polowania…moze lepiej wziac aparat i ” trofea” lowic w zdjecia…..????to moje rozwiaznie.

    Niedawno rozmawialam z umierajacym czlowiekiem,jedna noga stal nad przyslowiowym grobem….i o czym marzyl ????zeby jeszce raz spojrzec sarnie w oczy i strzelic.nad tym bolal najbardziej…ze sie juz nie wybierze na polowanie.Nawet wtedy ,gdy nie wytrzymujac z bolu godzil sie na amputacje wlasnej konczyny………………………

    druga skrajnosc to nasze rozwazania nad komarem.
    Robmy tyle ,ile w naszej mocy i mozliwosci,badzmy zwyczajnie uwazni -jesli zauwazamy i mamy wybor,szanujmy kazde inne zycie.

  6. Komar do mnie powraca po raz trzeci. Od dwóch tygodni żyję w królestwie komara, czyli w lesie nad jeziorem. Gdy moja córeczka powiedziała: mamo zabiłam komara, to coś we mnie sie poruszyło. Pózniej czytając książkę dotarłam do fragmentu, gdzie bohaterka pograzajac sie w medytacji, akceptuje kąsające ją komary i odpalam bloga Maćka, a tu KOMAR. i wczoraj wrzucając patyk do ogniska pomyślałam sobie o tym, ze jest ciemno i może na nim siedział jakiś pajak, a pod kora zamieszkaly jakieś mrowki i inne robaczki. I zastanawiam sie gdzie jest ta granica? Nie zabije komara, ale być może zabije innego robaczka wrzucając patyk do ognia? Jak rozgraniczac? Rok temu siedzialam z siostra na pomoscie i tato łowił ryby i Marta mówi do mnie: gdyby ryby wydawały odgłosy wedkarstwo na pewno nie byłoby tak popularne. Zreszta, żeby zlowic rybę nabijamy robaka na haczyk. A gdyby ten robak krzyczał? Gdzie jest ta granica, która pozwala nam żyć i szanować życie? Czy to chodzi tylko o zwierzęta? Jak żyć, nie wracając do lepianki z poszanowaniem zycia, kiedy, gdy sie nad tym zastanowimy to prawie każde nasze działanie coś usmierca?

  7. Gregg: Zgadza sie Twoja wypowiedz o naszych “zachodnich” (polnocnych) sasiadach. Nie zapominaj jednak ze Ich ochrona srodowiska zaczela sie duzo wczesniej niz u w Polsce. Oprocz tego chrzescijanstwo probowalo zastapic Boga, ktory np Szwedzi widzieli w naturze. Do tej pory sa Szwedzi najwieksza grupa ateistow albo agnostykow na swiecie. Natura ma ogromne znaczenie dla Szwedow, chociaz nie mlodych. Natomiast prawodostwo zwiazane z ochrona srodowiska jest bardzo akceptowane, chociaz to sie wiaze z tym ze Szwedzi ogolnie akceptuja prawodastwo a Polacy nie. A ze Polacy nie bylo pozytywne i jest negatywne.

    Zoska: Dziekuje za odpowiedz :-)

  8. Lańcuch pokarmowy-zwierzęta zjadają się nawzajem. Moja koteczka w czasie pobytu na wsi dorzucala się do rodzinnego gara przynosząc na próg zabite przez siebie myszy w ciąży. Innymi potrafiła okrutnie się bawić. Wegetarianie odrzucają mięso i jedzą rośliny. Tylko że rośliny też na swój sposób czują. Jeszcze przed studiami czytałam o badaniach zmian potencjału elektrycznego rośliny jako informacji o doświadczanym przez nią cierpieniu. To jak jest różnica między zjedzeniem marchewki i krowy? Że przy tej drugiej łatwiej nam o empatię?I co z tym wszystkim zrobić? Nie mam pojęcia. I chyba każdy człowiek zakrywa na takie rzeczy oczy i uszy, w mniejszym lub większym stopniu.

  9. cos w tym jest,przynajmniej moje mialo juz chwilami nadmiar towarzystwa i tesknilo za pobyciem sam na sam.
    w takim momencie kreatywnosc jest podwojnym wyzwaniem;))))))))))))))

    zazwyczaj gorskie wedrowki daja taka rownowage -miedzy tym co razem,aktywnie,a tym co wewnatzr-skupienie na kroku,oddechu-jakze waznym w czasie wysilku!!!, sila rzeczy uspokaja umysl…moze to tez rodzaj medytacji?????tego nam zabraklo,dzieciaki w dodatku pochorowaly sie,a biblioteczka zostala ,zgodnie z obietnica w domu;))))))))))
    ale moze dzieki temu ,pierwszy raz od dawna,udalo mi sie siegnac po farby,zwyklymi ,szkolnymi-tez udalo sie zatrzymac chwile;))))
    jestem juz w domu,pogoda w Szczecinie o wiele lepsza,ale moim drogim przyjaciolom zycze sloneczka i dobrych drog

  10. Aniu,
    ale już dziś się rozpogadza i dzieciaki odżyją. Znam takiego mężczyznę, który co roku z Francji na Mazury ze swoimi synkami jeżdzi na odpoczynek (jest Polakiem z pochodzenia i wielkim, dobrym moim Mistrzem) i wiesz, jak on “kreatywnie” z nimi czas spędza?”Siedzimy w milczeniu jak chłopi i gapimy się na wodę”. I o dziwo, dzieciaki to znoszą. Może to nasze nerwowe podejście do życia sprawia, że uważamy, że dzieci ciągle muszą mieć fun i być “twórcze”? Pozdrawiam !

  11. zmieniamy sie, chociaz u Niemcow czy Szwedow nasze, polskie podejscie do ekologii to barbarzynstwo, choc zadroszcza nam dzikich lasow i gospodarstw rolnych z “prawdziwymi” kurami,
    “dlaczego wy sami tego nie szanujecie” pytaja mnie przyjaciele, rodowisci, mlodzi bawarczycy, ktorzy byli “na wschodzie” – a ja na to ze nie wiem, bo nie wiem, u mnie na wsi, w dziecinstwie wszystkie smieci wrzucalo sie do rzeki, co nie potrzebne to do rzeki, tak jest do dzis, wiec pytam sasiada jak to tak…szambo do rzeki, a on na to, ze szambiara za droga jest!!! w szwecji dostal by taki mandat zeby go mocno zabolala

  12. a propos komarow,jakiez ksztalcace podroze mozna odbyc w TLK;))))

    ostatnio dowiedzialam sie ,ze spozywanie witaminy B complex .z racji jej specyficznego zapachu,najskuteczniej odstrasza owady

    oczywiscie ,musze wyprobowac;))))))))))))))))zwlaszacz,ze kleszcze lubia mnie bardzo….

    Zoska!!!!bylo deszczowoi i nasza rodzicielska kreatywnosc wystawiona zostala na probe ciezka………….ale coz tam turystyka ,kiedy siano moknie ,a zniwa za pasem……oto lokalny problem gorali z Gorcow……………….
    a glodne dzieci w Somalii?

  13. alez…anegdotka humorystyczna

    slimaki od zawsze byly w naszym zyciu i ogrodzie;)))))))))
    nikt ich nie zabijal
    jako dziecko przywiozlam ze szpitala 3 sztuki majac nadzieje,ze dobierze sie parka;)))) jeszce wtedy nie wiedzialam ,ze sa obojnakami

    po trzech latach ogrod byl ich pelen ,po deszczu nie mozna bylo przejsc sciezka!!!!
    ojciec wiadrami wynosil je na pobliska lake, dziwiac sie ,ze nigdy ich nie bylo ,a teraz zatrzesienie.
    mozna byc pod wrazeniem potencjalu rozrodczego!!!!!!!!!!!!!!!!zreszta,obserwowalam wszystkie etapy z wielka ciekawoscia-skladanie jajeczek ,wyleganie,zimowanie,spozywanie oraz defekacje;)))))))))
    pozniej zapragnelam miec winniczki,ale rodzice zorientowali sie i transfer z Krakowa nie powiodl sie;)))))
    na pobliskiej lace zas zyly przepiekne pomrowy-czarne łąkowe,ale tez piekne,plamiste ,lesne!!!!!!!!!!!!!wszystkie pod moja osobista ochrona;)))
    do dzis zdejmuje je z drogi

    to samo robi moje dziecko,zreszta nie tylko slimaki ,ale tez dzdzownice,muchy ,zaby….

    wracalismy kiedys z pogrzebu,a moj trzylatek tuz przed nadjezdzajacym mercedesem,zlapal w lapki kicajaca zabe i zaniosl ja w krzaki-“mamo”,rzekl z duma-“ciocia umarla ,ale zabie uratowalismy zycie!!!!!!”

    tak wiec Karolciu, i Drogi Wujciu,tych glupich jest nas wiecej ;))))))))))))))))))))))))))))

  14. Monika,
    ja rozumiem Twoje rozżalenie, ale pomyśl, gdyby te wszystkie kochane ślimaki, żuczki, pająki, łącznie z moją wściekłą suką schroniskową nagle zamieniły się z nami miejscami, to co, myślisz, też by nam dały popalić, wcale nie są pod tym względem głupsze. One się między sobą też niezle tłuką, swiat zwierzęcy nie jest bardziej “humanitarny” od ludzkiego, myślę, ze ludzie, mimo wszystko (choćby statystycznie) są bardziej humanitarni niż zwierzęta, bardziej empatyczni, etc.

  15. Lidka,
    pomaganie to wchodzenie w związek z osobą, której chcemy pomóc. Jeśli sami jesteśmy smutni, biedni to na pewno ta osoba to odczuje i pomysli, ze jak my jej mamy pomóc, jak my sami biedni i cierpiący, czy też smutni. Zarażamy wtedy, a nie pomagamy. Dlatego osoby pomagające powinny być jak duże stabilne statki, pogodne, wewnętrznie pewne siebie, spokojne. A nawet radosne. Sw. Paweł pisze “jedni drugich krzyże noście”, ale krzyż drugiego, by udzwignąć trzeba mieć trochę mocy i właśnie pogody ducha, by widzieć w tym konieczny sens, a nie katorgę. Tak to mniej więcej rozumiem.

  16. :-) Ja chcę aby świat był wypełniony takimi “głupimi” istotami. Sama do nich należę i uwielbiam swoją głupotę. Czasem udaję normalną ale i tak nie rozumiem postępowania ludzkiego za cholerę. Jakiś pokręcony totalnie świat ludzie stworzyli wg mnie. Ale właśnie, a propos stworzenia – tekst stulecia to dla mnie wypowiedz dorosłych ludzi “tak jest ten świat skonstruowany”. Takie biedne małe żuczki, nieporadni ci ludzie, uzależnieni od innych, nie umiejący samodzielnie myśleć. W końcu rodzice raczej nie mówią “nie depcz ślimaków” to skad taki dorosły ma wiedzieć żeby nie deptać. NIKT IM NIE POWIEDZIAŁ. Olaboga, nie kumam. No ale ja jestem z kosmosu więc mam prawo nie rozumieć ludzkiej logiki. Np. łażenia jak taran nie patrząc pod nogi. Bo w d… ten czy inny ma gołębia, czy wróbla. W końcu to jego- CZŁOWIEKA świat a taki mały badziew tylko łazi i sra..
    Dlatego otarcie przyznaję, że nie utożsamiam się z gatunkiem ludzkiem.

  17. Maciej, świat jest niesprawiedliwy i w zasadzie wszyscy wiemy dlaczego tak jest. Nawet buddyści zabijają ślimaki chodząc po łące – tu chodzi o świadome czynienie zła innym zwierzętom czy ludziom. I to powinno być naganne i w ramach możliwości ścigane. Jednakże duże koncerny, polityczne wpływy czy wręcz interesowana ludzka próźność i chciwość potrafi wszelkie pozytywne ideały zniszczyć.

    Pamiętam taką sentencję, która czasem każde mi się uśmiechnąć na myśl czy widok złych ludzi – że na końcu życia nie liczy się portfel, czy samochód – a satysfakcja innych ludzi z obcowania z tobą i prawdziwa przyjaźń.

    Polecam wywiad z Walterem w ostatnim bodajże Sukcesie – mówi on, że nie pieniądze a ludzie i najsze kontakty z nimi decydują o tym kim jesteśmy. I o ile mogę sam zabić komara, bo mnie i moje dzieci gryzie, o tyle jeśli mogę usunąć ślimaka z tarasu nie zabijając go to to robię. I przestaje korzystać z Facebooka na rzecz realnych przyjaźni, bo są głębsze i prawdziwsze.

  18. Zoska!
    Badz laskawa i odpowiedz na moje pytanie pod czescia “Kropla”. Jestem nieco ciekawa pewnej rzeczy. Dzieki z gory za odpowiedz.
    Lidka

  19. Z tym co się dzieje w Somalii, to jest kompletny absurd. W Uni Europejskiej płaci się rolnikom za to, żeby nie produkowali żywności powyżej sztucznych limitów, wyrzuca się jedzenie, wylewa wino, piekarzy karze się podatkiem za rozdany chleb, a w Afryce ludzie głodują. Dwie skrajności. I teraz pod moimi drzwiami będą hordy żebraków ze skarbonkami dla Somalii a tak na prawdę dla Stichtingow, które przeznaczą 95% dochodu na koszty administracyjne i przeloty do Afryki, żeby strzelić sobie foty z umierającymi dziećmi na skarbonki i plakaty na przyszły rok i tzw. zachodnie państwa wydadzą pieniądze z moich podatków na pomoc dla odległych krajów podczas gdy w europie tysiące ludzi straciło i traci źródła dochodów przez sztucznie wywołany kryzys finansowy. Absurd za absurdem. Czy Afrykanie potrzebują pomocy “lepiej rozwiniętych” krajów? Czy muszą być takie jak europa i USA i kupować niepotrzebne klamoty, płacić podatki i kupować grunt, który należał do ich przodków? Czy cała ta pomoc “humanitarna” nie jest klasycznym przypadkiem dawania ryb zamiast wędek i uczenia mentalności, że ktoś przecież mi da, to co mi się należy? Dużo przeciwności i wątpliwości.

  20. Mamy, jak co roku, mnóstwo ślimaków w okolicach zalewu Bagry w Krakowie. Są wszędzie. Rządzą. W mieszkaniu mam sporo pająków, włażą nawet do wanny. Ciężko jest wyperswadować pająkowi, że chcę odkręcić wodę i go zaleje. Kiedyś mieszkałam w domu z tarasem i pewnego razu do mieszkania weszła żaba. Ropucha. Powolna i głupia jak but. Za nic nie chciała iść out, ani w księcia się przekształcić (gdyż przed moim ówczesnym mężem miały respekt wszystkie czujące istoty). Nie wiedziałam, jak się jej pozbyć, a zmierzchało się i nie miałam specjalnej ochoty spędzać z nią nocy. Po paru sekundach olśniło mnie. Stanęłam przed nią, powolną i głupią, i klasnęłam w donie–ona skoczyła do przodu, więc ja krok dalej i znowu klaśnięcie, ona za mną—i tym sposobem wyprowadziłam ją na taras. To jest moja autorska metoda na pozbywanie się beznadziejnych gości.
    Jednak gdyby kleszcz miał zaatakować jakąś Karolcię, czy inne dziecko, bez wahania zlikwiduję kleszcza.
    Oduczyłam się palenia papierosów dopiero wtedy, gdy uzyskałam jaką taką świadomość ciała. Wcześniej wiedziałam, że to złe, chciałam, starałam się rzucić i nic. Dopiero medytacje pomogły. Nie palę od lat, ale jako wieloletnia palaczka wiem na pewno, że —niestety—to uzależnienie nie mija od samej tylko wiedzy o jego szkodliwości. No, przynajmniej dla mnie to było za mało.

Komentarze są wyłączone.