Koniec poszukiwań. Borderline

borderline
borderline

My tu o wartościach a tymczasem referendum, jedno, drugie, jowy, wybory, fala emigrantów, wielka polityka i mała polityczka. Zamachy, zabójstwa, susza, lasy państwowe i sześciolatki… i znów nie ma odważnych żeby powiedzieć jakie są fakty. Dziurę budżetową trzeba zapchać, ponad dwa miliardy ze sprzedaży drewna nie w kij dmuchał. Sześciolatki? W Polsce pracuje 650 tys. nauczycieli. Z danych MEN za rok szkolny 2013/2014 wynika, że najwięcej – 265 tys. – pracuje w przedszkolach, placówkach wychowania przedszkolnego, punktach przedszkolnych i oddziałach przedszkolnych. Średni wiek nauczyciela to 42 lata. Jest niż, dlatego kwestia wcześniejszej edukacji to nie tylko wyrównywanie szans dla dzieci, to również praca dla dziesiątków tysięcy nauczycieli. Rezygnacja z wcześniejszej edukacji sześciolatków spowoduje nie tylko zamykanie palcówek i podrożenie kosztów w placówkach prywatnych, to przede wszystkim utrata pracy dla wykształconych kobiet w małych miejscowościach, w których nie ma alternatywnej pracy. A to jest tylko jeden aspekt tej sytuacji. Zamkniętych placówek nie da się łatwo reaktywować, a to oznaczać będzie wielkie, masowe szkoły zbiorcze, pracujące na zmiany i ostateczne pogrążenie reformy dzielącej edukację na przedszkola, zerówki, podstawówkę, gimnazja i licea. Łatwe rozwiązania i proste diagnozy są tylko w kryminałach.

Aż – 324 tysiące nauczycieli – osiągnęło najwyższy stopień awansu zawodowego, czyli zostali nauczycielami dyplomowanymi. Stopień nauczyciela mianowanego uzyskało 178 tys. osób, nauczyciela kontraktowego – 108 tysięcy. Nauczycieli stażystów jest 50 tys. Z tej licznej grupy świetnie wykształconych osób pierwsi stracą pracę wszyscy młodzi, aspirujący, zatem kadra nauczycielska będzie się starzeć. Tak, tak – nasze wnuki będę uczone przez babcie i dziadków – zarówno w przedszkolach jak i szkołach. Przepaść pokoleniowa będzie nie do nadrobienia! Problemem będzie już nie to, czy sześciolatki posłać do szkoły ale, że czterolatkami opiekuje się sześćdziesięciopięcioletnia schorowana pani wychowawczyni, która po prostu nie ma siły zajmować się wielką grupą dzieci. Och, przepraszam zapomniałem, że pan prezydent i nowy rząd zmieni ustawę emerytalną i kolejne ustawy – i będziemy mniej pracować, więcej zarabiać, płacić niższe podatki i dostaniem rozliczne specjalne zasiłki, w tym na dzieci.

Być może o czymś nie wiem, być może specjalne grupy geologów na zlecenie prezydenta i przyszłej nowej premier znalazły złoża ropy pod Wołominem, większe niż te w Iraku?

***

Obywatel nie musi tych mechanizmów rozumieć, tak jak polityki podatkowej państwa i makroekonomii, choć może. Nikt mu dostępu do wiedzy nie broni. Jednak demokracja uruchamia mechanizmy populistycznego zgłupienia i wraz z mediami feruje idiotyczne, proste recepty i uproszczony sposób myślenia. Dlatego nie reformuje się ważnych sektorów, dlatego przed wyborami walczy się na obietnice i emocje. Zatem nie o wartości chodzi, gdzieżby o rozsądek czy argumenty – chodzi o emocje, o emocjonalne zawłaszczenie opinii publicznej, forów internetowych i mediów! Coś co staje się vox populi jest niedyskutowalne, jak aksjomat i tym samym na długie lata zgubione. Rządzą nami nie wartości lecz emocje!

***

Przypadkiem wpadł mi w ręce artykuł o osobowości typu borderline BPD (Borderline Personality Disorder). Długo by mówić jak ciężka to przypadłość. W mojej praktyce terapeuty, coacha a nawet szefa spotykałem takie osoby. W przewadze są to kobiety, około 2% w populacji kraju. Potocznie mówi się, że jest to zaburzenie z pogranicza dawnej nerwicy i dawnej psychozy (nie używa się współcześnie tych określeń). Dla terapeuty lub psychiatry tego rodzaju przypadłość oznacza wielkie wyzwanie. Opór pacjentów, ich pozorna współpraca, następnie najróżniejsze wolty od miłości do ninawiści – sprawiają, że dla wielu fachowców leczenie BPD jest istnym koszmarem. Wymaga często pracy całego zespołu i długotrwałej superwizji a poprawa u pacjenta często nie następuje miesiącami.

***

Nie inaczej w pracy. Z początku fascynująca wydaje się inteligencja osób z BPD, emocjonalność pełna empatii i współczucia wobec innych. To jednak pozór empatii, raczej chęć emocjonalnego przyklejenia się do drugiego człowieka. Reagują mocno i stanowczo, co wydaje się asertywne. Budzi szacunek. Sprawia wrażenie niezależności poglądów. Początkowo osoby z BPD są entuzjastyczne, twórcze, pełne zaangażowania i poświęcenia dla sprawy. Szybko zyskują wiele sympatii wśród członków zespołu. Koleżeńskie, z pozoru mocne i wyraziste, nie stroniące od zabaw i używek, często wchodzą w silne relacje towarzyskie. Jednak bardzo szybko okazuje się, że są również przewrażliwione na swoim punkcie. Nawet najdrobniejszy incydent wytrąca je na długo z równowagi a każda uwaga, zwłaszcza krytyczna – rani. Wczorajszy entuzjazm przeradza się w atak płaczu lub agresji a kończy nierzadko autoagresją lub apatią i depresją.

***

Podobnie w relacjach intymnych. Mężczyzna spotyka oszałamiającą, eteryczną kobietę, tak wrażliwą a jednocześnie oddaną, o jakiej mógłby tylko marzyć. Cudowny seks, namiętność, głębokość oraz intensywność relacji sprawiają, że zakochuje się niemal od pierwszego wejrzenia. Intensywności i oddanie partnerki są czymś wyjątkowym dlatego faza zakochania jest dynamiczna, obfituje w romantyczne spotkania, wybuchy rozkoszy i euforii. Do czasu aż lęk przed bliskością, i jeszcze gorszy, przed porzuceniem, nie zacznie dominować u osoby BPD. Wówczas włącza się poczucie niskiej wartości i silne zakłócenia tożsamości. Kim jestem? Jestem nikim? Nie mam wartości? Jak można kochać kogoś takiego? Nienawidzę siebie. Nie wiem kim jestem?

***

Często pojawia się również dysocjacja, czyli odsuwanie, bagatelizowanie ważnych spraw, które jednak mogłoby wywołać ból psychiczny. Drobiazgi wywołują awantury a rzeczy ważne ukryte są jak trup w szafie. Częste są uzależnienia, równie częste samookaleczenia i agresja skierowana do bliskich z użyciem przemocy. Mogą pojawiać się zachowania lekkomyślne i ryzykowne – od szaleńczej jazdy samochodem, po seks z wieloma partnerami bez zabezpieczenia.

Identyczny stan skrajności, szamotania się, obwinia i samooskarżania towarzyszyć może również pracy. Wczorajszy świetnie zapowiadający się projekt wybucha jak bomba, wraz z atakiem szału lub rozpaczy jednego z członków, ten wybuch niszczy wszystkie ustalenia. Poczucie winy osoby BPD już w kilka chwil po takim wybuchu sprawi, że zsunie się w głęboką apatię lub depresję. Niekiedy również zdarzają się próby samobójcze. Ryzykowne zachowania (picie, narkotyki, szaleńcza jazda na motocyklu itp.) – bywają zakamuflowaną formą autodestrukcji. Zespoły pracownicze, a nawet firmy często po tego rodzaju zdarzeniach przestają funkcjonować. Obecność osoby BPD działa na społeczności często jak hekatomba.

***

W tak zwanym DSM 5 [Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders] czyli międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych wydawanej przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne określa się tak zwane objawy osiowe. Nie zawsze wstępują wszystkie, dla postawienia trafnej diagnozy psychiatra lub psycholog musi zazwyczaj u badanego pacjenta potwierdzić co najmniej 30% z nich. W przypadku BPD jest dziewięć kryteriów. Osoba, u której podejrzewa się BPD:

  1. Ma słabo rozwiniętą, zubożoną lub niestabilną tożsamość. Nie wie kim jest i jak siebie ma zdefiniować. Często są to definicje sprzeczne np.: jestem suką, jestem wspaniała. Cechują ją: przesadny samokrytycyzm, przewlekłe poczucie pustki i stany dysocjacyjne pod wpływem stresu, czyli wyłączenie zdarzeń z percepcji, nie pamiętanie. Jej cele, wartości oraz plan kariery są niestabilne.
  1. Jest osobą chwiejną emocjonalnie, charakteryzuje się częstą, radyklaną zmianą nastrojów [kocham cię do szaleństwa, nienawidzę ciebie ty kanalio]. Emocje są łatwe do wzbudzenia, a ich natężenie jest nieadekwatnie wysokie względem bodźca, który je wywołał.
  1. Doświadcza intensywnej nerwowości, odczuwa wzmożone napięcie, a na stres związany z relacjami reaguje paniką.
  1. Cechuje ją depresyjność rozumiana jako: częste przygnębienie, poczucie beznadziei, utrzymywanie (zaleganie) negatywnych emocji i przekonań, pesymizm, obniżone poczucie własnej wartości, myśli samobójcze, podejmowanie prób samobójczych.
  1. Osoba taka często odczuwa złość, bardzo gwałtownie reaguje w odpowiedzi na najmniejsze nawet uchybienia oraz oznaki lekceważenia jej osoby. Nie toleruje krytyki i nawet konstruktywny feed-back odbiera jako interpersonalny atak.
  1. Zachowuje się impulsywnie. Często działa pod wpływem chwili, nie zważając na konsekwencje. Ma trudności w planowaniu i realizacji zaplanowanych celów. W reakcji na stres może podejmować samookaleczenie lub inna formę autodestrukcji. Ma skłonność do podejmowania ryzykownych zachowań.
  1. Ma upośledzoną zdolność do empatii (rozpoznawania uczuć i potrzeb innych ludzi). Cechuje ją ponadto nadwrażliwość i ksobność (bierze wszystko do siebie, przez co często czuje się lekceważona lub urażona). W relacjach z innymi koncentruje się na ocenach wypunktowując cechy negatywne ludzi oraz na ich słabościach.
  1. Cechuje ją patologiczny lęk przed porzuceniem przez bliską osobę, połączony z lękiem przed nadmierną zależnością. Relacje rodzinne, obowiązki zawodowe, kryteria społeczne a nawet normy i zasady może postrzegać jako ograniczającej jej wolność.
  1. Ma tendencję do wchodzenia w intensywne, niestabilne i skonfliktowane związki. Cechuje ją nieufność oraz lęk przed odrzuceniem. Przechodzi od idealizacji do umniejszenia partnera, od nadmiernego zaangażowania w związek do porzucenia.

***

I kiedy raz jeszcze wczytałem się w te kryteria, idąc za pomysłami moich mistrzów: Arnolda Mindella i Kena Wilbera, że narody i społeczeństwa też mają swoje osobowości, a nierzadko jednostkę chorobową, przyszło mi do głowy, że Polska jest kobietą z BPD. Jest cierpiącą córką Matki Polki, co to męża pijaka miała i ojca co zaharowywał się na śmierć i też pił i bił. Córce we wianie dała cały ten kociokwik i ból, heroizm i samotność. A teraz ta piękna dziewczyna stała się dorosła, z pozoru wolna i samodzielna lecz szarpie się i cierpi, głupieje i przenikliwie myśli, sprawia ból i doznaje bólu, choć udaje, że wszystko jest w porządku.

W przypadku osób za najskuteczniejsze uznaje się terapie behawioralno-poznawcze. Jaka terapia dla całkiem sporego kraju? W dodatku warunkiem terapii jest akceptacji własnej przypadłości i zgoda na leczenie…

Koniec poszukiwań. Borderline
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. co do 6-cio latków moim zdaniem nie ma Pan racji. Chodzi o dobrowolność a nie przymus. Moj wnuk został „odroczony” , ale to rodzice powinny o tym decydować. Po drugie jesli rządzacy nie czynia analiz i prognoz długofalowych to wowczas takie decyzje wywołujace oburzenie

  2. Co za celna konkluzja, osobowość BPD, na prawdę, wszystko się zgadza :-)

  3. Brawo Aniula…

  4. Panie Macieju ma Pan w 100% rację. Bardzo dosadnie widać tutaj to jak większość ludzi w Polsce szaleje i miota się od skrajności do skrajności. Jak sytuacja wygląda w innych krajach tego nie wiem, bo nie mieszkałem w żadnym dłużej niż kilka tygodni. Jednak racja ta dotyczy zjawisk obyczajowych.

    Ale Panie Macieju… seria artykułów na ten temat zaczęła się na pańskim blogu od wyborów. W artykułach tych nie można było dopatrzeć się obiektywizmu politycznego.

    Choćby to zdanie: „Być może o czymś nie wiem, być może specjalne grupy geologów na zlecenie prezydenta i przyszłej nowej premier znalazły złoża ropy pod Wołominem, większe niż te w Iraku?”.

    Proszę sobie przypomnieć zagadnienia z PR-u i zobaczyć, że jedna partia musiała tak zachowywać się w tych wyborach, a druga nie mogła.

    !!! Ta druga dobrych kilka lat temu była tak samo populistyczna, albo jeszcze bardziej !!! jak ta pierwsza teraz musiała być, żeby wygrać wybory.

    Dlatego niech Pan da już spokój z tą polityką, bo przestaną Pana czytać :). Osobiście sam się zastanawiam :).

  5. Panie Macieju jakby Pan naszych polityków opisywał, najpierw gorący romans przedwyborczy, a potem zakłócenie tożsamości…. Widocznie to taki sektor patologiczny… Co do nauczycieli i 6 latków, jestem w temacie , i to co się dzieje kompletnie mi się nie podoba. Odbijanie piłeczki przez rodziców zadowolonych, że dziecko poszło wcześniej do szkoły i tych niezadowolonych, jest kompletnie bezsensowne. Ciągle jesteśmy traktowani hurtem. Każde dziecko jest inne, to, że przy rodzicach jest małym cwaniakiem ( bo starzy maja problem z określaniem granic ) to nie znaczy , że tak samo będzie w szkole. Obsługa tabletu i komputera nie jest wyznacznikiem poziomu emocji. Minister nie ma u mnie żadnego autorytetu, ponieważ sama protestowała przeciwko tej reformie, a jak stołek przykleił jej się do siedzenia, to doznała objawienia reformatorskiego… Ostatnio zastanawiałam się, czy może nie zająć się działalnością polityczna, może coś udałoby się zrobić…ale doszłam do wniosku, ze przy tak dużym poziomie empatii jaki mam i bardzo niskim poziomie psychopatii to nie mam szans. Zjedliby mnie na śniadanie. Będę rozwala system od środka, coachingowo. Wedle zasady co umiesz, to rób :)

Komentarze są wyłączone.