Konkurs literacki – edycja sierpniowa

Dziękuję za nadesłane w sierpniu prace. Jak zwykle jury miało trudny wybór. Zwłaszcza, że jury uwielbia te magiczne chwile po przeczytaniu dzieł, kiedy pod ich wrażeniem pojawiają się odkrycia.

Przypominajcie sobie takie chwile, piszcie o nich. Zapraszam do edycji wrześniowej. I do nadsyłania Kołczołanów:)

 

A teraz mam przyjemność ogłosić zwyciężynię edycji sierpniowej – Magdę.

Oto nadesłana przez Magdę historia:

Maj. Późne popołudnie w nadmorskiej miejscowości. Po orzeźwiającym spacerze nad morzem wraz z mamą udajemy się do „centrum”. Po drodze kościół. Wchodzimy. Bogato zdobiony ołtarz. Mnóstwo figurek, rzeźb. Jak na maleńką mieścinę niezły barok- myślę. Chodzimy, oglądamy. Nagle moja towarzyszka jak zawsze rutynowo uklękła przed ołtarzem w celu odmówienia zdrowaśki. Normalna sytuacja?

W tym właśnie momencie doznałam olśnienia i zadałam sobie pytania na które do dziś nie znalazłam odpowiedzi. Dlaczego zazwyczaj w kościele  klękamy przed ołtarzem, krzyżem, rzeźbą  czy obrazem Świętego? Przecież nie ma tam ani „świętych” prochów ani tym bardziej ciała. Krzyż, rzeźby zostały zrobione ze zwykłego surowca. Tak jak krzesło, stół i inne przedmioty codziennego użytku. Czy klękamy przed krzesłem? Nie. Jednak od najmłodszego mamy wpojone aby zachowywać się tak a nie inaczej. Pokolenie za pokoleniem zachowuje się tak samo. Jednak może warto nad tym pomyśleć? Zmusić się do refleksji?

Dlaczego tak mało jest osób, które modlą się  w lesie, nad brzegiem morza, podczas wędrówki po górach? Takie widoki są rzadkością. Lecz gdy zdarzy mi się zobaczyć osobnika rozmawiającego wydawać by się mogło z powietrzem, wiem, że jest w innej rzeczywistości.  Skupiony na dialogu z Nim nie recytuje wyuczonych formułek z dzieciństwa, których znaczenia nikt już dziś nie chce zgłębiać. Liczy się Ta rozmowa. Jest w niej miłość i wdzięczność. Brak zaś grzechów i pokuty. Bo za co? Jesteśmy tylko ludźmi. Każdy ma prawo popełniać błędy.  A Bóg jest zawsze miłosierny.

Tamtego dnia wyszłam z przepełnionego przepychem  kościoła i skierowałam się na wyludnioną plażę z szalejącym sztormem. Patrząc na ten cud natury poczułam, że On jest właśnie Tu.  Jest morzem, piaskiem, lasem, które  Sam stworzył.

Konkurs literacki – edycja sierpniowa
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile ludzi, których mijasz na ulicy modli się. Ja często też, nie mam pobożnie złożonych rączek, szepcze sobie i większość ludzi ni reaguje, nie wie co robię :) Co do klękania – wchodząc do Kościoła klękamy, bo jest tam “ten opłatek”, którego uważamy za Jezusa – podczas mszy przeistoczenie. A jeśli widzisz kogoś modlącego się przed obrazem, to często pomaga nam po prostu trochę wyobrazić sobie całe to NIEBO, takie moje zdanie i aby mieć jakiś jeden konkretny punkt odniesienia.
    Wiesz, jak to mój ksiądz mówił ( to co pisałaś, że On jest na plaży – zgadza sie, warto jednak pamiętać, że jest z nami w każdej sytuacji, podczaas picia piwa, palenia, oglądania tv, a nawet siedzenia na toalecie :D

  2. Bóg jest i w kościele i wszędzie indziej. Stałe elementy mszy, które miały pomóc tylko wyłączają autentyczną modlitwę. Ale msza również ma znaczenie. Modlitwa, ofiarowywanie jej za innych. Zwracanie się do Trójcy, do Matki Bożej. Eklektyzm i droga na skróty bardzo zubaża. Nie uważam się za aż tak wytrwaną teologicznie chrześcijankę, ale dlatego ciągle czuję potrzebę, żeby wiedzieć i poznac więcej ten temat. Uszanowanie Tradycji, wrosłej w nią kultury ma ogromna wartość. Często w ramach uwalniania się od wszsytkich pęt wrzuca się Boga do szuflady – na dobre samopoczucie: tu trochę medytacji, tam trochę wróżb na szczęście, może różaniec gdy trwoga, bo mama odmawiała jak się gorzej działo. Nie chodzi o to, żeby nie klękać, ale żeby się obudzić i powiedzieć sobie dlaczego, po co, dlaczego w tym miejscu.

  3. Po przeczytaniu historii Magdy przypomniało mi się, że też miałam podobne doświadczenie wiele lat temu z tym, że rozciągnięte w czasie. Zaczęło się na pielgrzymce w Częstochowie i po miesiącu czy dwóch doszłam do podobnych wniosków co Magda. Pozdrawiam:)

  4. Zawsze warto pomyśleć co się dla nas kryje za rzeczami robionymi automatycznie. Można wtedy zdefiniować swój własny głęboki sens rzeczom, które do tej pory “wypadało” i “należało”.
    A jak dobrze poszukać to oprócz szczytów pięknych gór Boga znaleźć można i w tym kościele ;).

  5. Otóż to! W 100 % się zgadzam! Gratuluję Magdo! :-)

  6. Mentalnśc, ktora mamy od dziecinstwa przechodzi w zbieranie sakramentów.Pozniej jako dorosli poszukujemy sensu wiary. Dobrze jak na swojej drodze spotkamy autorytety.
    Opowiadanie b.ładne.Gratuluję

  7. Proszę jakie to ładne :-) I zgrabne, proste słowa i spokój, i harmonia przebija z treści tak, że sam Dilthey byłby zadowolony. Brawo sierpniowy autorze :)

  8. I tak trzymać :) Gratulacje:)

Komentarze są wyłączone.