Kosmologia znad kanału

kosmologia
kosmologia

Jak już pisałem sporo jeżdżę na rowerze. W długi, świąteczny, narodowy weekend ludzie masowo zaludnili centra handlowe oraz parki i moją codzienną niemal trasę rowerową nad kanałem. Zwłaszcza wędkarze, którzy postanowili uczcić rocznicę niepodległości masową obecnością w szuwarach. W te dni zorganizowali chyba ze trzy konkursy, czy też turnieje [nie wiem jak nazywa się prawidłowo rywalizacji polegająca na zabiciu największej ilości ryb]. Kanał przepływa chyba przez trzy gminy, więc w każdej z nich koło wędkarskie zorganizowało zawody. Skąd wiemy, że koło nazywa się kołem, gdyż miejsca zawodów są oznakowane. A jakże!

Jeżdżąc tak doszedłem w pewnym momencie do wniosku zaiste filozoficznego, że nad kanałem tym, jak w soczewce skupia się życie społeczne i wszelkie jego nurty. Wystarczy być bacznym obserwatorem, choćby i z mknącego roweru, by świat rozpoznawać i zapoznawać, uczyć się ludzi i ich zachowań, poszukiwać znaczeń i sensu. Doszedłem nawet do kosmologicznych wniosków i to ani przez chwilę nie zsiadając z roweru. Na przykład: policzyłem, gdyż czasami wracam szosą, że populacja kierowców rozkłada się dokładnie po 50%. Połowa kierowców wyprzedzających rowerzystę jedzie tak, że może go w każdej chwili potrącić, połowa bierze bezpieczny odstęp. Zacząłem nawet liczyć samochody klasami i typami i mam w tym względzie pewną hipotezę. Samochód to przecież nic innego jak emanacja naszej osobowości i jej aktualnego stanu, podobnie jak ubranie. Nasze zewnętrzne kostiumy i makijaże, opakowania i gadżety zawsze wyrażają dwie sprzeczne tendencje. Jedna stara się ukryć i podkoloryzować nasze deficyty, druga je ujawnia. Oczywiści deficyty te mogą być czystym wymysłem naszego ego, aberracją, obsesją a jednak baczny obserwator dostrzeże prawidłowości i znaki.

Znaków nad kanałem bez liku. Bobry zaczęły masowo budować żeremie czyli swoje domy. Wszak idzie zima. W noc potrafią zwalić spore drzewo. Zębami! Wiedzą jak je podgryźć by korona wpadła do wody i utworzyła tam przepiękne, niemal gotowe gniazdo. Bobry w Wiśle! Bobry w niegdyś brudnym, poprzemysłowym kanale! – ucieszyłem się naiwnie. Tymczasem minąłem ze dwie grupki, pewnie jakieś komisje, złożone, z wąsatych głównie, panów, w typowych dla ich wieku kaszkietach i szarych kurtkach, którzy debatowali nad bobrami. Bobry, bobry, szkodniki, szkodniki –powtarzaliKnuli jak bobra, chronionego przecież, legalnie przepędzić a najlepiej zabić w majestacie prawa, gdyż jak wiadomo problem unicestwiony jest najlepiej rozwiązanym problemem.

Humor mi się posuł. Gotów byłbym bobry ostrzec ale nie znam języka bobrzego. Panowie radzili jak tu ciężkim sprzętem wjechać, żeremie rozwalić, drzewa pogryzione upiłować, bobra łapać. Na samo hasło: ciężki sprzęt zjeżyła mi się sierść na całej sierści mojej, ludzkiej przecież. Jak bardzo zjeżyłby się bóbr, gdyż zrozumiał swój błąd straszny, chęć osiedlenia się na kanale. Nie wie on przecież, że człowiek u nas ciemny, zawistny, plemienny jeszcze – bobrowi nie przepuści. Nie to co Holender, Francuz czy Belg, który lasy swe dawno temu wyrąbał, kanały zamurował i o bobrze może tylko pomarzyć. Las zna z filmów o Hobbitach i sądzi, że drzewa w stanie naturalnym to tylko twór baśniowy, jak gadające krasnoludki. Trzeba zatem wyrżnąć w pień wszystkie lasy by za nimi zatęsknić i je docenić, trzeba bobry wytłuc, by uszanować ostatniego biedaka trzymanego w jakimś akwarium, trzeba wszystkie ryby wyłowić lub zatruć, by docenić mnogość ryby, trzeba zamurować wszystkie rzeki by docenić dziki brzeg Wisły. Człowiek jako najgroźniejszy ze ssaków wyewoluował tak bardzo, tak drapieżnie, że jest w stanie powstrzymać swoją drapieżność, tylko gdy jego zęby trafią na beton. Granicą naszej ekspansji jest jałowość terytorium, które pozostawiamy i co gorsza, na którym pozostaje nam żyć. Nie możemy się powstrzymać jak wirusy. Dopóki jest co wycinać, łowić, zamurowywać – ekspansja trwa.

Sonda Kepler odkryła planetę Kepler 22b w układzie poza słonecznym, która znajduje się w ekosferze, czyli w odległości od swojej gwiazdy umożliwiającej powstanie życia, a być może nawet cywilizacji. Nie ma się co cieszyć – przestrzega jednak profesor Hawking. Zważywszy, że Ziemię zdominował ssak najokrutniejszy i najbardziej bezwzględny wobec innych gatunków, ekspansywny i nie znający litości ani dla flory, ani dla fauny, ani dla własnego gatunku, na planecie Kepler 22 b może być podobnie. Gdy wędkarze z tamtego koła łowieckiego dowiedzą się o naszym istnieniu mogą nas potraktować jak ryby i bobry. Natychmiast zorganizują zawody na przykład: połów ludzi na czas. Hawking wie co mówi, pochodzi z kraju, w którym żyje ponad 80 milionów ludzi, w którym nie ma lasów a tradycyjną zabawą myśliwych jest zaganianie lisów na śmierć.

Kosmologia znad kanału
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Byłam kilka dni w Wawie. Jechałam pociągiem, wzdłuż całej trasy buldożery i beton. Koszmar. To kiedyś była bardzo widokowa trasa. Mieszkałam na relatywnie nowym osiedlu poza centrum. Zasieki, brak chodników, choćby jednego porządnego osiedlowego sklepu, gdzie mogliby się zaopatrywać ludzie którym się nie chce jechać do Lidla, chorzy albo starsi. Nie mówiąc już o takich zbytkach jak cukiernia czy piekarnia czy warzywniak kafejka czy biblioteka osiedlowa.
    Ludzie opryskliwi, zero uśmiechu i kontaktu. Piękny nowiutki plac zabaw ze ścieżką fitness, gdzie nikogusieńko w dniu świątecznym. Zero dzieci, zero ćwiczących dorosłych. W księgarni na Dworcu Centralnym chłam. Itd dalej. Stwarzasz taki świat, jaki jesteś. Czyli jaki jesteś?

  2. jak bardzo dany kraj jest zalesiony, zależy chyba od gęstości zaludnienia (i oczywiście od klimatu). czasami przeglądam sobie google maps i np z łatwością można znaleźć granice pomiędzy Rosją a Chinami bez wytyczającej lini. Rosja jest prawie cała zielona a Chiny białe bez skrawka większej zieleni

Komentarze są wyłączone.