Kreta_coaching w drodze

Kreta
Kreta, kolejny dzień

Kolejny dzień na Krecie. Coaching na Wyspach szczęśliwych, czyli coaching w podróży [coachingtravel]. Stworzyliśmy wraz z zespołem przestrzeń wieloformatową i wielkoformatową zarazem. Nie dość, że coaching, to jeszcze podróż, nie dość, że podróż to jeszcze Podroż Bohatera, nie dość, że bohater w podróży, to jeszcze gry, kołczoGRY, czyli techniki coachingowe, nie dość, że techniki coachingowe to jeszcze książki, podręczniki uzupełniające do gier. Nie koniec na tym, w tym wszystkim jest self coaching a ponadto nauka stosowania i wykorzystania gier oraz licencja na prowadzenie tego rodzaju szkoleń – z gier właśnie. Nie koniec na tym: malownicza, cudowna, chwilami olśniewająca Kreta. Nie za dużo? Szok neuropeptydowy, mózgi napędzane na paliwo duchowe, miliony nowych połączeń w głowie – a to chwilami spory wysiłek :)

Jest intensywnie, chwilami bardzo intensywnie. Choć mamy 5- cio gwiazdkowy hotel, podróż po Krecie to nie jest wyjazd leżakowy. Tu się dzieje. Z czaszek się dymi a z czoła leje się pot. Jeśli ktoś sądzi, że nie można szybko, intensywnie, efektywnie uczyć się nowych kompetencji, to pewnie pozostaje w XIX wiecznej edukacji, w której należy uczyć się przez rok, co dwa tygodnie przez sześć godzin na nudnych i niespójnych wykładach. W tej intensywności jest metoda nowoczesnej edukacji. Na własnym przeżyciu, w inspirujący środowisku, gdzie każdy zapach, krok, ćwiczenie jest zaproszeniem do eksplorowania nowych możliwości. Każde doświadczenie zostaje zatrzymane, staje się ważne, gdyż  jest nowe, wyraziste, zmieniające. Połączyliśmy podróż, zabawę i rozwój osobisty.

Bohater w podróży to każdy z nas. Pobyt na Krecie to wycinek naszego życia. Dostajemy zaproszenie do nowych sytuacji, prób, szans, możliwości, do podróży, okazji i albo je przyjmiemy albo odrzucimy. W podróży dzieją się, jak w życiu, perypetie, przeszkody, wyzwania – one są próbą, której sprostamy albo nie. Czeka nas jednak skarb, który spodziewamy się odnaleźć, nagroda, jeśli odkryjemy tajemnicę, tajemnicę nas samych.

Kreta_coaching w drodze
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. ania jako mam wyobrażam sobie to przeżycie, bycie na skraju i niemoc…. Z innej beczki w obecnej chwili toczy się gra o przyszłość mojej córki. Na siłę Ministerstwo Nauk Wszelakich chce wysłać sześciolatki do nieprzygotowanych na maluchy szkół. W przedszkolnych zerówkach nie wolno uczyć literek ale w tych przyszkolnych już tak. W przedszkolach nie wolno dzieciom organizować zajęć dodatkowych , które powinny być organizowane odgórnie z naszych podatków. Teraz i za prywatne pieniądze nie można. Do protestu przyłączyli się artyści. to najlepszy czas by zauważyć talenty, by móc je kształcić, dla innych dzieci czas ciekawych doświadczeń, muzycznych, plastycznych, aktorskich, sportowych. Toczy się gra, Ci co rządzą nie słuchają, a rodzice bronią swych dzieci. I rodzice wygrają, wierzę w to, ale jakim kosztem? Ciągle jesteśmy traktowani jak masa , taka bezkształtna , bezbarwna. Masa wszystko wchłonie. Jednostki nie są ważne. nie ma znaczenia , że Krzysiu czy Marysia będą się moczyć ze stresu do 10 roku życia. Rząd planuje , że przedszkola mają być tylko dostępne dla rodzin biednych czyli takich gdzie dochód na głowę nie przekracza ok 550zł. Jeżeli ktoś prowadzi gospodarstwo domowe, to wie, że to nie wystarcza na przeżycie nie mówiąc o jakimkolwiek rozwoju. Jeżeli takie rodziny są w stanie zapełnić obecne przedszkola , to na jakim poziomie te rodziny są? Oczywiście jakoś się da, ale nie liczmy , że w naszym kraju będzie kiedyś dobrze jeśli takie rodziny to większość.

  2. my tez mamy kolczogre i rownie intensywny kurs-bohater 12 latek,dobrez plywajacy, topi sie na strzezonym, pelnym ludzi miejskim basenie w ponury jesienny wieczor.
    zauwaza to jedynie matka,ktorej glos aniola stroza vel intuicji kaze nagle zatrzymac sie i szukac dziecka.widzi dryfujace po dnie cialo. nadaje sos gwizdzac na palcach-bo nikt nie slyszy “ratunku”,nikt nie zauwazyl………dalszy przebieg wypadkow ,to splot fortunnych zdarzen i i nieadkwatnych decyzji, jakie podejmuja kolejni “ratownicy” w akcji. profesjonalisci.
    poniewaz gra toczy sie w polskich realiach,najwiecej zajmuje przewozenie niezabezpieczonego dziecka z miejsca na miejsce,bo nikt nie potrafi ustalic,gdzie jest to wlasciwe i jak dziecko ma byc dalej monitorowane/po zatrzymaniu oddechu ,byc moze i krazenia, i niedotlenienia mozgu/

    dla zmylki dziecko wyglada juz calkiem dobrze.choc na monitorze, podlaczonym tylko na chwile,sa oznaki niedotlenienia.

    poniewaz jest piatek ,wiekszosc badan bedzie zrobiona w poniedzialek.ale nie jest to pewne,bo stan dziecka jest dobry, wiec w zasadzie po co.matka tez sie zastanawia czy w tym momencie ma to jeszce jakis sens.

    z tego wszystkiego najistotnijsza pomoc otrzymala od intuicji.dzieki niej ,dziecko zyje ,bo na czas wyjeto je z wody.w kocu ktos “dmuchnal”dziecko ,pacjent zwymiotowal,odzyskal oddech ,krazenie,przytomnosc…..

    matce nie chodzi o afere,skladanie skarg,szukanie winnego….ale o pytanie-jak zabezpieczone sa baseny w polsce?jakie sa obowiazki ratownika?jaki jest monitoring?jakie sa zasady korzystania z basenu i gdzie sa po temu zamieszczone informacje?

    na tym basenie kazdego dnia kapia sie setki dzieci.czy ktores musi sie utopic na amen,zeby cos sie zmienilo?????na lepsze?

    no bo przeciez nic sie nie stalo-dziecko zyje-pociesza…szatniarka.

    jakie sa zasady ratownictwa?w jakie miejsce pod profesjonalna opieke powinno dziecko trafic?jakie badania iw jakim czasie powinno miec wykonane?

    o tym ,ze matka przezyla swoj horror bedac swiadkiem tego wszystkiego,ze w szpitalach nie ma miejsca ,zeby matka mogla oficjalnie zostac przy dziecku na noc po traumie,jaka obydwoje przezyli, kima na krzeselku,z glowa oparta na brzegu lozka i zaciskajac palce na tetnie dziecka,bo nie jest podlaczone do zadnego monitora,na oddziale ,ktory nie zjamuje sie tego rodzaju przypadkami….. ze nikt w tej sytuacji nie zaproponowal tak po ludzku-szklanki cieplej herbaty…………nawet nie wspominamy.
    bo to juz nie nalezy do profesjonalnych obowiazkow sluzby zdrowia.pielegniarka na oddziale dzieciecym nie pielegnuje,a lekarz nie leczy….doroslych.
    a taki zwykly odruch ludzkiego wspolczucia nie ma miejsca,matka jest intruzem i zakloca porzadek oddzialu.

    matka zastanawaia sie ,czy jedynym sposobem zwrocenia uwagi na niedostaeczne srodki bezpieczenstwa ,na zle zorganizowane akcje ratownicze jest naglosnienie sprawy?czy media i jak wykorzystaja taka informacje? czy w natloku nadawanych 100 innych zlych wiesci w ogole taka informacja dotrze do spolecznej swiadomosci?czy to w ogole ma sens-bo poza szumem medialnym niczego nie zmieni…..

    zastanawia sie wiec ,czy nie jest jej obowiazkiem spolecznym-wobec innych dzieci i ich rodzicow, zadac te pytania wszystkim, ktorzy sa odpowiedzialni za organizacje ratownictwa na basenach i izbach przyjec?

    o konsekwencje zdrowotne i psychologiczne dla dziecka tego incydentu nawet dzis nie zdaje pytania.jesli byly srodki zaradcze /tlen,leki nawadniajace/ -nalezalo je podac w pierwszej godzinie.czas minal.

    matka cieszy sie ,ze dzis nie widac konsekencji medycznych. reszta okaze sie w zyciu.

    matka wie tez,jak wielka jest szczesciara,gdy w koszmarnym snie wraca obraz dziecka na dnie basenu.
    scenariusz tej kolczogry napisalo zycie.

  3. ad ale oni tam mają te fajne gry :)

  4. Robicie to o czym wiele osób marzy, myśli i wyobraża sobie. Robicie- to jest ta różnica.

  5. My też tu mamy fajnie.

  6. fajnie tam macie :)

Komentarze są wyłączone.