Kropla

małe kłamstwa przynoszą czasem wielkie skutki, ale wtedy jest już...

To czemu poświęcasz najwięcej uwagi, to wzrasta. To czemu poświęcasz najsilniejszą energię także wrasta. Nawet jeśli robisz to nieświadomie. Żaden tam mistycyzm, ani fantastyczna teoria. Energia podąża w ślad za twoją uwagą.Wyjaśnia to zjawisko moja prosta, drożdżówkowa metafora, drożdżówkowa zasada. Jeśli masz ochotę na drożdżówkę, taką na prawdziwym maśle, z kruszonką, na drożdżowym zaczynie wówczas twoja motywacja i uwaga spowoduje, że kupisz produkty, a potem znajdziesz przepis, w końcu piekarnik lub prodiż, i nawet jeśli ciasto nie urośnie, a z piecyka wyjmiesz zakalec, jeśli motywacja jest dostatecznie silna, zaczniesz od początku zastanawiając się na czym polegał błąd. Osłabienie motywacji, energii i uwagi spowoduje, że porzucisz swój plan, drożdżówka nie powstanie w twoim piekarniku, może już nigdy.

Crack, mały kompromis osamotnionej Amy

Banalny przykład, ale rzeczy wielkie, ważne, stokroć istotniejsze od uwagi skierowanej na pieczenie ciasta działają według tej samej zasady. Uwaga uruchamia energię, energia działanie, działanie przynosi skutek. Energia podąża za uwagą. Masz najwięcej tego, czemu poświęcasz najwięcej uwagi. Działanie, które jest skutkiem uwagi przynosi odpowiedź w postaci rezultatu, efektu, wyniku. Co wysyłasz, jako komunikat, to wraca, jako skutek. Prosta zasada, wszyscy znamy tę zależność. Wszyscy bez wyjątku i tak często jesteśmy zupełnie ślepi i głusi.

Jak oddzielić chwilę, kiedy odwraca się głowę, uwagę od krzywdy, od innej chwili, kiedy uwaga jest skupiona na krzywdzie przesadnie? Jak oddzielić świadomość cierpienia od epatowania bólem i krzywdą? Jest cierpienie, jest przyczyna cierpienia, jest ustanie cierpienia jest droga do ustania cierpienia – powiedzą buddyści, co daje nieco głębszą refleksję niż naiwne próby zrozumienia. A jednak nadal jesteśmy ślepi i głusi, ani trochę bardziej przenikliwi, przezorni, rozumiejący. Niektórzy. Niektórzy. Zbyt często.

Czy media nas znieczulają? Ledwie podniesiono z dna rzeki wrak Bułgarii, a już w piątek masakra w spokojnej Norwegii, potem śmierć 27 letniej Amy Winehouse przyćmiewa wcześniejsze newsy. Zasmuca. O strzelaninie w Texasie już nie mówi nikt. Pomiędzy zasmuceniem i znieczuleniem. Czy można odwrócić głowę? Nie wiedzieć? Wszyscy wiedzieli co dzieje się ze wspaniałą Amy.

kropla uwagi, kropla energii

.

Myślę o małych pobłażliwościach, z nich rodzi się wielki smutek, próżne gadanie, z pozoru nieszkodliwe nałogi, małe kłamstwa. Czuję zapach tytoniowego dymu. Na onkologii umierają ludzie, wielu z nich nawet po chemii pali. Zadziwiający, destrukcyjny rys ludzkiej natury.

Przyglądam się młodym dziewczynom pod sklepem z papierosami w ustach. Wybiegły na chwilę. Odwracam głowę, przecież nie powiem im przestańcie, bo nawet, kiedy mówię do współpracowników, znajomych, kolegów słyszę: Daj spokój. Znalazł się ojciec dyrektor, nawiedzony misjonarz.

Kropla
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. Dlaczego ludzie odwracają głowy, milkną na chwilę, żeby właśnie za chwilę powiedzieć: “a nie mówiłem/am”. Czekają na okazję, kiedy mogą wypowiedzieć te słowa i wtedy są bardzo dumni. Co nimi kieruje? Potrzeba bycia mądrzejszym, ważniejszym, egoizm, potrzeba zaistnieć w swoim świecie?
    Pewnie był nie jeden, kto powiedział o Amy.
    -A nie mówiłem…..

  2. Zoska: Bylabym wdzieczna gdybys rozwinela twoje twierdzenie ze potrzeba “pogody ducha od pomagającego”. Co to dla Ciebie oznacza?

  3. Cierpimy zawsze wtedy, gdy identyfikujemy się z własnym ego. W tym temacie gorąco polecam książkę E. Tolla “Potęga terażniejszości”.
    Nawet chcąc komuś pomóc, nie pomożemy mu, apelując do jego “ego”, czyli obrazu jaki wytworzył jego umysł na własny uzytek (mówiąc w wielkim skrócie). Pomaganie to sprawa, która wymaga wiele mądrości i pogody ducha od pomagającego. Pogoda ducha—tego tak bardzo ludziom brakuje.

  4. polecam tez national geographic albo discavery, choc nie wszystko,

    nasze media koncentruja uwage na Europie czasem na USA a tymczasem w Senegalu, poludnowym Sudanie, Burkina Faso ludzie gina z glodu, unijni rolnicy domagaja sie doplat do niszczonej zywnosci, bo tu jest nadprodukcja , swiat jest piekny, ale zle urzadzony i rowne prawo ludzi do planety to tylko utopijna idea

  5. Przed laty trafiłam na opis Borderline. Ryczałam czytając kilkadziesiąt stron “objawów”, bo jakby ktoś zrobił krótką charakterystykę mnie. Mogłam skończyć jak Amy, która podobno cierpiała na tę “przypadłość” również. Ale nie skończyłam. A co mnie uratowało? Jakiś wewnętrzny filtr, bunt przeciwko robieniu tego co wszyscy, przeciwko ślepemu podążaniu za grupą. Nie miałam autorytetów ani guru. Mocna potrzeba duchowości i stawianie sobie granic. Nigdy nie spróbowałam narkotyku, wiedziałam że z moją ogromną wyobraźnią wystarczy jeden krok i jestem stracona. Od dziecka poszukiwałam, ocierałam się o dziwne nauki, wiary – nigdy nie trafiłam do sekty. A mogłam pewnie nie raz.
    Owszem, byli ludzie którzy mi pomogli, ale gdybym sama nie miała w sobie chęci zmiany nic by nie wskórali. To ja odwaliłam większość pracy. Ja 10 lat temu i teraz to dwie zupełnie inne bajki.
    I jeszcze coś ważnego, nigdy nie zrobiłabym niczego wbrew sobie, co kłoci się z moją filozofią życia. Jasne, życie to też kompromisy. Ale jeśli ktoś kogo kochałam prosił mnie by zrobić coś co było niezgodne z moim “kodeksem”, nie robiłam tego. W tej kwestii byłam absolutnie nieugięta.

    Chciałabym by MEDIA skupiały się np. na takich tematach :
    http://vimeo.com/18434122

  6. Moja historia dot. papierosów: moi rodzice oboje palą. Już jako 6-latek namawialam moją siostrę do wspólnego sabotażu i systematycznie podkradałyśmy rodzicom papierosy chowając je na szafie w pokoju dziecinnym. Później na biwakach namawiałam wszystkie dzieci znajomych moich rodziców do takiej akcji. Kiedy rodzice sie zorientowali, ze coś jest nie tak, ujawnilam po długich dyskusjach nasza skrytke w lesie, gdzie znikaly papierosy. Oberwało mi sie, za to, że niszczyłam coś, co nie należało do mnie. Systematycznie namawialam rodziców do rzucenie. Próbowali oboje kilka razy. Gdy tacie lekarze powiedzieli, ze jak bedzie dłużej palił to umrze to rzucił nawet na cały rok. Teraz widzę go jak ukradkiem zapala papierosa i mówię: “Tato, po co sobie to robisz?” A on na to, ze to tylko jeden raz na jakiś czas. I oboje wiemy, ze siebie oszukuje. Już następnego dnia są dwa, pózniej trzy,… Patrzę na mamę i myśle sobie jak inaczej wyglądała jej cera, gdy raz tez nie paliła przez rok. Nie mówię już nic… Kiedyś na Trójce słuchałem wywiadu z psychologiem w dzień “bez papierosa” i powiedziała ona, ze niektóre osoby, gdy rzucają palenie przeżywają tak silny stres, ze jest to bardziej niezdrowe niż długotrwałe palenie, …. Może dla mnie korzystnie jest sie trzymać tej wersji w stosunku do moich rodziców…

  7. Powiedziałabym, że najpierw świadomość, a potem przychodzi miłość. Trenowanie w każdej godzinie uważności. Wdech i wydech. Życie i śmierć. Wdech i wydech. Niby nic, a jednak jaką mamy pewność, że po wydechu nastąpi wdech? To “oczywiste”… Nie, nic nie jest oczywiste.
    Uważność.
    Miłość.
    Wdech.
    Wydech.
    Wdech…

  8. nie wiadomo czym jest milosc, tak jak nie wiadomo czym jest przebudzenie dlatego tak latwo to pomylic z odjazdem po cracku albo innym browningu

  9. “Jak oddzielić chwilę, kiedy odwraca się głowę, uwagę od krzywdy, od innej chwili, kiedy uwaga jest skupiona na krzywdzie przesadnie? Jak oddzielić świadomość cierpienia od epatowania bólem i krzywdą?”
    Odpowiedzią jest- Miłość.

  10. czesto slysze w tv, w necie, gazetach czytam, ale tez od ludzi on line takie poblazenie dla roznych speedow, cos wziac dla dobrej zabawy, jest impra trzeba przypalic, szalenstwo, a teraz ciagle gadanie o “klubie 27” jakby w tym byla jakas zasluga, powod do dumy,a to jest tragedia konkretnych ludzi, norkomania, gorzala to rozpacz…i ktos te dragi zalatwia dostarcza, przynosi, tak samo jak faszystowska ideologie

  11. Ja:uczestnik i obserwator spotkania menedżerów średniego szczebla w jednej z placówek sieciowych w kontekście ważnej wizyty mającej się odbyć za dwa dni.
    Szef:na czwartek ma być wszystko wylizane, wycackane i nie chodzi o to, że mamy jakoś specjalnie być przygotowanym, ale jeśli ktoś da ciała następnego dnia nie będzie go z nami.
    Szef 2:będę tak długo wymieniał waszych pracowników na nowych, aż znajdę takich którzy dopasują się do moich wymagań, może głupszych, ale szybszych.
    Szef:Od jutra błędy które popełniacie mają się skończyć, kurwa i gówno mnie to obchodzi jak to zrobicie, ale już mnie wkurwia ciągłe powtarzanie się…
    itd….język destrukcji, język siły i strachu, mechanizm utrwalony i wykorzystywany jako narzędzie, wzorzec który umacnia wzorzec, przekonanie że nie da się inaczej, a jednak…potem ja i moi ludzie i w wolnym tłumaczeniu przekazuję im najważniejsze informacje i ustalenia z spotkania menedżerów.:
    -jesteśmy w przededniu ważnej ważnego wydarzenia w naszej organizacji jakim jest wizyta…..
    -potrzebuję w najbliższych dniach szczególnego rodzaju mobilizacji, wewnętrznej gotowości i uważności skupionej na rzeczach, które być może do tej pory były odkładane…
    -ogromną przyjemność sprawia mi praca z Wami, ufam Wam i jestem głęboko przekonany o tym iż w odpowiedni sposób potraktujecie zadania z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć…

    słowo przeciwko słowu, alternatywny sposób, metoda, budowanie jasnych wzorców.
    Myślę sobie, że przecież mam wybór i mogę zmienić otoczenie, ale wciąż mam w sobie wolę budowania innego świata..

  12. Reportaże i filmy, które nas uczulają to kropla w morzu przemocy. Na studiach miałam przedmiot “przemoc w cyberprzestrzeni”. Włosy jeżyły się na głowie słuchając i oglądając filmiki na wykładach. Jeden nastolatek połamał krzesło o głowę matki bo wyłączyła mu komputer, inny zadźgał kolegę z klasy, bo przez niego musiał zejść o jeden poziom niżej w grze internetowej. W jakim kierunku skierowana energia tych nastolatków? Marne szanse by sami skierowali swoją energię na coś bardziej użytecznego. Rodzicom, opiekunom niestety wygodnie kiedy dziecko daje im spokój. Często też rodzice przesiadują przy komputerze. Kierują swoje energię na “uczucia” wirtualne, na coś z czym nie radzą sobie w życiu codziennym, a wirtualnie nawet jeżeli postąpią wbrew nikt i nic nie powie.
    Reklamy, bilbordy przywołują nieświadomych klientów do życia w świecie wirtualnym, gdzie wszystko jest możliwe, nie ma cierpienia, nie ma bólu, nikomu nie zrobi krzywdy. Nikt go nie skrzywdzi, bo ma kontrolę i nie będzie miał poczucia winy jeżeli coś pójdzie nie tak.

Komentarze są wyłączone.