Książki – kołczołan 6

książki

Dziś, od rana będę podpisywał swoje książki w Pałacu Kultury, na targach książki w Warszawie. Co za święto! Kto obwieszcza, że książka ginie, ten niech stawi się w tłumie okrążającym korytarze pałacu. Zbyt wąskie, bardzo duszne, zupełnie nieprzystosowane do tego rodzaju imprezy, a jednak trudno mi sobie wyobrazić inne miejsce. Tysiące ludzi. Wypchane torby z książkami. Klimat zapisanych słów i myśli. Najlepsze dzieła z ostatnich lat. Cudownie! Tyle propozycji! Jakież wspaniałe wydania! Niemal wszystkie wydawnictwa.

.

.

http://www.youtube.com/watch?v=ghANkWNG-r4&feature=related to link do filmu Fahrenheit 451 według książki Ray`a Bradbury`ego o tym samym tytule [nie można skopiować kodu]. Tytuł to temperatura, w której płonie papier. Książki płoną w Auto de fe Eliasa Canettiego i w Imieniu  Róży Umberto Eco, książki palił na wiecach Joseph Goebbels, ale książki palił również Bartuś z Grudziądza, trzy lata temu. Ktoś podpisał w komentarzach do jego filmu: Jebać szkołę! Gratulacje dla grudziądzkich nauczycieli! Rodzicom też najlepsze pozdrowienia się należą. Jedyne wyjście dla Bartusia to jakiś e-lerning, najlepiej nadawany przez telewizję publiczną w postaci serialu, w którym główny bohater rzuca szkołę dla handlu używanymi częściami samochodowymi, a czytnik kodów zastępuje liczenie. Nie trzeba nawet znać cyfr, gdyż na ekranie wyskakują emotikony i łatwo rozpoznać ile, co kosztuje. Reszty można się nauczyć w czasie zabawnych rozmów, siedząc z kompanami na ławeczce przy browarku. A może przez te trzy lata Bartuś polubił książki?

Kołczołan książkowy

Ile jeszcze trzeba spalonych książek żeby ludzie nauczyli się czytać? Ile trzeba przeczytać książek żeby nigdy więcej ich nie palić? Jakie słowa napisać?

Książki – kołczołan 6
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Szmatławy tabloid z dzisiejszą datą, The Evening Herald. Wkładka The Dubliner.
    Świetne recenzja książek z serii The School of Life, założonej przez Alaina de Bottona.
    How to find fulfilling work, How to stay Sane, How to worry less about money. Piękne, subtelne, stonowane okładki, niczym design aplikacji komputerowych.
    Czy rzeczywiście nie byt kształtuje świadomość?
    Próbuję sobie przypomnieć o czym można poczytać w Dzienniku Łódzkim, ale nie pamiętam recenzji książek. A już na pewno nie książek współczesnych filozofów.
    Anyway, zajrzę jutro do księgarni i pewnie czeka mnie kolejna inwestycja.

  2. przypomniala sie mi piosenka ,ktora kilka lat temu spiewala Anna Maria Jopek,
    mniej wiecej tak….”a ze wszystkich ksiag zachowaj tylko te,ktore mowia ,ze dzieci po to sa by kochac je”
    bo jak mowia medrcy, gdybysmy naprawde kochali nasze dzieci ,nie byloby wojen….pewnie tez nie palilibysmy ksiazek i szanowali madrych nauczycieli i sami bysmy tez nimi byli;))))))))))))))))))))bo wczesniej bylibysmy kochani przez naszych nauczycieli i rodzicow………………….

  3. No cóż..bydgoskie Bocianowo to moje dzieciństwo; urodziłem się i wychowałem na ulicy Rycerskiej, która krzyżuje się z Bocianowem i Londynek, dawne pruskie koszary, dzieciństwo moje to właśnie ta dzielnica :)

  4. Panie Macieju czekam na dalszy ciąg „Wszystkich kobiet don Hułana”, znam trochę Bydgoszcz dzięki mojemu mężowi i Bocianowo vel Londynek warto zobaczyć dla poczucia klimatu:) Teraz wybudowali tam czyściutkiego Lidla i jest ścianka wspinaczkowa, ale klimacik został. Co do palenia książek zawsze będą tacy, których wiedza boli , coś mi się wydaje, że nawet najgenialniejszy nauczyciel nie da rady. Miałam w klasie licealnej półanalfabetę, facet nie potrafił czytać i z pisaniem też było kiepsko. Fantastycznie ukrywał się przez 4 lata i wpadł, jak pani z polskiego poprosiła go o przeczytanie czterech linijek wiersza. Konsternację, przeżyła cała klasa. Po dwóch linijkach pani psor przerwała żenadę. Co z tego, że rodzice kształceni lekarze i dostęp do książek nieograniczony. Moje dzieciaki wiedzą, że jest coś takiego jak biblioteka i że książki trzeba szanować. Znam jednak domy, gdzie nie uświadczy się ani książki ani gazety, ale są równo poukładane serwetki i durnostojki na parapecie:) a i piloty do telewizorach w woreczku foliowym, żeby się nie brudził. Nawet miałam kiedyś pomysł biznesowy, żeby produkować specjalne opakowania na piloty ;) Zarzuciłam jednak temat, ponieważ nie jestem na to gotowa psychicznie :)

  5. Ja też kocham książki. Ale miłości do nich nauczyła mnie moja rodzina, na długo przedtem zanim dostałam się w szpony szkoły. Później dość często książki bywały dla mnie ucieczką od rzeczywistości, z którą nie umiałam sobie radzić. A potem już były inspiracją. Ludzie, których kochałam, zawsze kochali czytać i nie ma chyba bardziej intymnego aktu, niż dzielenie się z kimś nowo odkrytą książką.

    Tutaj w mojej lokalnej księgarni na 1szym miejscu bestsellerów stoi The Power of Now Tollego. I myślę, to na pewno też jest znak.

    A z drugiej strony ja w rzeczywistości ciągle w większym lub mniejszym stopniu zależę od ludzi, którzy nie czytają i powiedziałabym nawet pogardzają nabywaniem wiedzy i rozwojem intelektualnym. I dla mnie to jest prawdzie piekło. I jak z niego wyjść?

  6. Nauczyciele, niestety, potrafią i represjonować książką, a rodzicom też się to zdarza. „Ucz się, ucz, czytaj, czytaj”, brzmi czasami jak „spadaj, nie dorosłeś”.
    Wybieram książki starannie i czytam uroczyście na głos w klasie, bo czytanie na głos to przecież święto. Ostatnio czytamy w zawodowej „Mondo” Le CLezio. Historię chłopca znikąd. Czytamy i wczuwamy się. Potem moi chłopcy piszą o nim, domyslają się czego chciałby, kim jest, czasem radzą, co powinien zrobić. Czytamy tę książkę po kawałku. Oni czekają na kolejny fragment. Pamiętają przez tydzień przygody chłopca, aż do kolejnej lekcji w następnym tygodniu. To wzruszające. Ja też pamiętam i to nas łączy.

  7. Ja rozumiem Bartusia… pewnie nikt mu nie powiedział, nie pokazał że książka może też być fajną rozrywką a przy okazji inspirującą wartością. Bartuś śpi i to jak widać mocno. Może ból głupoty go kiedyś przebudzi.
    Panie Macieju.. nie oszukujmy się, nasz system edukacji jest beznadziejny. Sam mogę policzyć na palcach jednej ręki nauczycieli, którzy potrafili przekazać użyteczne zasady. Wśród książek też przecież są gnioty. Warto je spalić.

    Uwielbiam czytać, uwielbiam gdy pobudza się moja wyobraźnia. Kocham momenty, gdy zaczynam rozumieć, odkrywać. To miejsce, w którym jestem ze swoją świadomością zawdzięczam właśnie książkom. Między innymi Pana książkom. Być może kiedyś i ja będę podpisywał je w Pałacu K.

Komentarze są wyłączone.