Ludzkim głosem

ludzkim głosem
ludzkim głosem

Zwierzęta niebawem, przez chwilę, przez godzinę, może dwie, będą mówić ludzkim głosem. Ja się w ten głos staram uważnie wsłuchiwać. Bliskie mi zwierzęta dają informację zwrotną, prosto z mostu. Bezceremonialnie, asertywnie mówią jak jest i co jest. Hałas, zabieganie, pośpiech: to są rzeczy irytujące, podobnie jak nieświeża woda i brak ulubionego jedzenia na czas. Oczywistości. Niektóre, jak kot Felek, potrafią posunąć się dalej w swojej  szczerości. Mówią co myślą o próbie podrzucenia nieświeżej ryby, o tym jaki mają stosunek do sąsiadów, ale też wskazują na ulubione chwile, miłe zabawy, doceniają przysmaki. Potrafią też wytknąć nieznośny brak zainteresowania w czasie stukanie w klawiaturę, wizyty irytującego kuzyna, który wymachuje palcem przed nosem, wstrętny zapach chemikaliów, race na Sylwestra ale pamięć mają krótką. Tydzień, może dwa wstecz. Są głównie tu i teraz. Nie, nie wypierają się swoich wzorców, powtarzanych stereotypii w zachowaniu, to im ułatwia życie, tak sądzą. Utrudnia jednak oświecenie, przebudzenie, samadhi, satori, nirvanę, katharsis ale droga na skróty kusi. Oświecenia jest zbyt odległe i abstrakcyjne. Zwierzęta prawie nie mają w swoich głowach opowieści, narracji, przekonań jak ludzie. Ponadto z rzadka, w przeciwieństwie do nas, utożsamiają się z własnymi rolami, przedmiotami, pragnieniami. Rzadziej używają też zaimka dzierżawczego moje tak nagminnie zatruwającego nasze osobowości: moje dziecko, moja żona, moje myśli, moje sprawy, moje pieniądze, mój koszyk, moja racja, mój błąd, mój portfel, moje wartości, mój rozwód, moje wysiłki. My, ludzie sądzimy, że dopóki mamy te swoje obiekty, dopóty jesteśmy. Mamy czego pożądać, do czego wzdychać, o co się martwić, czego zazdrościć, o co się złościć, co pożądać, pragnąć, prosić, wypraszać, zapraszać, przepraszać.

One, na bieżąco załatwiają swoje sprawy. Trach, kły, łapy, ogony, rogi, pióra w pysku, zdobycz, pożywienie a potem rozchodzą się w swoje strony. Lis jednak nie knuje jak zemścić się na borsuku, który poczęstował się zeszłej wiosny jego padliną, ani kuna nie spiskuje w koalicji z wydrą jak odegrać się na łasicy, żeby przejąć jej posadę, żonę lub udziały w firmie. Lisica musi nakarmić małe i tyle. Kura to znakomita zdobycz, zwłaszcza, że nie trzeba wkładać wysiłku w jej upolowanie, jedynie w ominięcie psa i człowieka. Lis nie napisze donosu na psa, że ten zaszczekał, ani pies nie popadnie w depresję z powodu lisa, który upolował kurę na jego wachcie. Co najwyżej zginie z ręki mściwego człowieka. Kura lubi chodzić, szukać, ona również poluje żeby przeżyć. Kura jest kontemplacyjna i jednocześnie jest perypatetycznym filozofem jak uczniowie Arystotelesa. Człowiek bardzo krzywdzi kury wsadzają je do obozów zagłady w ciasne klatki, zabraniając im ruchu.

Dzikie i hodowlane zwierzęta mówią do mnie ludzkim głosem z rzadka. Kompletnie ludziom nie ufają. Nawet te w zoo. Najczęściej są to niewolnicy urodzeni w niewoli. Od pra prababki wiedzą co to smak krat i depresja niewoli. Wiedzą też, że na tę ludzką, drapieżniczą rasę trzeba zobojętnieć, zupełnie ogłuchnąć. To pomaga. Zwierzęta hodowane na rzeź w pośredniej, czyli jajecznej lub mlecznej eksploatacji, i te które od razu staną się pokarmem, są ogłupiałe ze strachu, zamęczone cierpieniem. Ich los od urodzenia to gehenna i kaźń, więc nie wykształca się u nich nawet cień inteligencji czy refleksji, którą my ludzie, tak lubimy podziwiać w rasowym psie, koniu albo kocie, pyszniąc się zaimkiem mój: mój koń, mój pies, mój kot, moja papuga, moje rybki.  Zwierzęta dzikie, wolne i zniewolone mówią tylko: nie krzywdź mnie, odejdź. Raz tylko spotkałem prosiaka mądralę. Znał swój los. Zwierzęta wiedzą co je czeka, jednak ów prosiak cieszył się każdą chwilą. Błogosławił swoich gospodarzy, że nie trzymają go w kojcu, na zimny betonie, mógł swobodnie biegać za stodołą pośród kur i kaczek swobodnych jak on. Jak możesz być wdzięczny gospodarzom, jeśli znasz swój los, najdalej na wiosnę zarżną cię i zeżrą po kawałku? – spytałem.  Nie myślę bez przerwy, jak wy ludzie, o tym co będzie dalej ale rozkoszuję się chwilą, czuję geny dzikich świń, moich praprzodków i jestem tu i teraz –  odpowiedział prosiak.  Jeden z moich mistrzów wytłumaczył mi potem, że był to być może prosiak przebudzony, który w następnym wcieleniu zostanie urzędnikiem w powiecie, referentem w ZUSie, strażnikiem miejskim, a może nawet psychologiem? Oby swojej szansy wtedy nie zmarnował. Gdyż w kolejnym obrocie wielkiego koła przeznaczenia może zostać ponownie prosiakiem, tym razem jednak trzymanym w ciasnym kojcu na betonie. Szansy na co? No cóż, to już inna bajka. Prosiak szanse tę przeczuwał ale czy miał szansę wykorzystać tę szansę, szansę tak wielką jaką ma zazwyczaj tylko człowiek? No cóż, nikt bardziej swych szans nie marnuje, jak my ludzie, choć teoretycznie szanse mamy największe? Szanse na co? To już całkiem nowa bajka.

Ludzkim głosem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Czy w poszukiwaniu usprawiedliwienia własnych działań tworzymy takie dziwne pojęcia?

  2. Nie potrafię również zrozumieć pojęcia humanitarna śmierć.
    Śmierć jest zjawiskiem wpisanym w każde życie.Jest tak samo naturalna jak moment stworzenia.
    Jest wpisana w naturę życia wszystkich zwierząt, umierających w wyniku choroby, starości, czy spożycia przez większego zwierzaka.

  3. ,,Wszyscy nosimy w sobie coś mocno ściśniętego, coś na kształt owych japońskich kwiatów, co rozwijają się wówczas, gdy rozrzucić je na wodę. Opium odgrywa właśnie rolę wody. Każdy z nas nosi w sobie odmienny wzór kwiatowy. Toteż możliwe, że ten kto nie pali, nigdy nie pozna gatunku tych kwiatów, które by opium mogło w nim rozwinąć.”

    Jest to cytat z książki o opium, ale posiłkuję się nim, próbując patrzeć nieco szerzej,słowem empatia zastępując słowo opium…a palenie świadomym wyrażaniem.

    Myśląc życzeniowo, a jakby inaczej, również potrafię sobie wyobrazić świat ludzi nie spożywających mięsa, skupiając jednocześnie uwagę na pytaniach które się rodzą a dotyczą tego co by się stało ze środowiskiem naturalnym zwierząt, który wciąż podlega degradacji,zawłaszczany przez humanoidalne istoty. Dzisiaj mamy do czynienia z regulacją populacji będącą w dalekim uproszczeniu konsekwencją ekspansywnego zagospodarowywania terenów pod uprawy, przemysł, osadnictwo, drogi..itd..znaczy cywilizację. I czy w pewnym momencie ludzkość nie stałaby się gatunkiem zagrożonym, bo pozbawieni środków obronnych będziemy łatwym łupem dla byle większego drapieżnika.:)

  4. Zresztą świat, w którym większość ludzi to wegetarianie jest do pomyślenia. Taki alternatywny świat pewnie obywałby się bez wojen, krwawych rzezi, agresywnych aktów i zmasowanych morderstw. Jesteś tym, co jesz?

    Skłonna jestem zaryzykować tezę, że to często przez zażeranie się mięsiwem (tudzież aktywowaniem swojej agresji) ludzie nie rozumieją własnych filozofów. A temu przebudzonemu prosiaczkowi lepiej byłoby odrodzić się jako prosiaczek na farmie ludzi trzymających go ze względu na kwitnącą, niegroźną agroturystykę.

  5. @Aniula nie ekscytuje się tym, że jest wielu, bardzo wielu dobrych ludzi przy nieproporcjonalnie większej ilości tych, dzięki którym tamci mają aż tyle „pracy”.
    @Sylwester aż chciałoby się zamiast krytyki pisać, co zrobić aby było lepiej i tak działać masowo. Akurat tutaj dobrze nie jest być awangardowym. Dobrze być w bardzo licznej grupie świadomych osób.
    Jestem drapieżnikiem, ale to nie oznacza, że milczę gdy widzę nadwyżkowe mięso i wędliny, które nie mają szans być wykupione kiedykolwiek. W tej sprawie od przybytku mnie akurat głowa boli.

  6. co nam daje bycie krytycznym wobec gatunku ludzkiego?jaka intencja przyświeca generalizowaniu ludzkich ułomności? Na poziomie biologicznym trzeba postawić znak równości pomiędzy wszystkimi gatunkami mimo oczywistych różnic. Czy wilk,orzeł,tygrys,rekin,czy nawet kura zastanawia się nad tym co jest jej pokarmem?nie wiem,ale zakładam,że nie. Też jesteśmy drapieżnikami,zdolnymi do abstrakcyjnego myślenia i dokonywania wyborów,skąd jednak przekonanie,że nalepszym jest wybór wegeterianizmu,weganizmu wege….?

  7. czy to co określam jako „JA” jest” moje”?,czy też to wytwór „mojej” wyobraźni,projekcji „mojego” umysłu? Szczerym uśmiechem przemawiam:)

  8. Ale są też fantastyczni ludzie, którzy zrobią wszystko , by bracia mniejsi zaznali szczęścia :) I w ich kierunku trzeba patrzeć :)

  9. Niestety człowiek był uśpiony kiedy usłyszał, że jest koroną stworzenia, a zupełnie popadł w komę pozbawiającą empatii, gdy wraz z filozofami docierał do prawdy, że jego mózg – ooo tak: Mózg Człowieka to najwyższy, najważniejszy wytwór przyrody.
    Być może Bóg dał szansę: a nóż człeczyna dostrzeże łaskawość tejże przyrody, drogocenność życia wśród innych współmieszkańców, o które miał się zatroszczyć. Bóg mianował człeczynę na króla świata przyrody i patrzy.

    Zgadzam się intuicyjnie ze Slavojem Zizkiem, który powód dla którego nic się nie zmienia m.in. w kwestii zwierzaków upatruje w interpasywności. Greenpeace, organizacje działające na rzecz zwierząt, schroniska są pacyfikowane przez siły możnych tego świata. Polityka i politycy, za którymi od razu stoi kasa działa w zgodzie z konformistycznym hasłem: „Zmieniajmy wszystko, ulepszajmy, wprowadzajmy nowe myślenie i działanie, ale tak najlepiej by nic uległo zmianie. By przypadkiem nie naruszyć status quo, by wszystko było tak jak jest”.

    Ktoś powie człowiek to brzmi dumnie. Ktoś inny przeczyta na takim czy innym portalu co ten człowiek wyprawia, jak krzywdzi zwierzęta, jaką patologiczną radość znajduje w ich uśmiercaniu i raczej tylko uruchomić zapadnię, a nie puchnąć z dumy, że się należy do tego samego gatunku homo sapiens.

  10. My latający w kosmos możemy się uczyć od zwierząt miłości, empatii, szczerości, dokładności, gospodarności itp itd…….

Komentarze są wyłączone.