lustro

Lustro – koan

– Najpierw trzeba siebie uleczyć zanim zacznie się leczyć innych.

– Czy chodzi o zarazę, doktorze?

– Owszem, najbardziej zaraźliwy jest cień, który podąża krok w krok zarówno za chorym jak i za lekarzem.

– Jakże to? Cień nie może zarażać. Cień to brak światła, nic ponadto.

– Cień niestety jest bardzo zaraźliwy. Boimy się w innych, tego czego nie rozumiemy w sobie. Przyspieszamy kroku w nadziei, że zniknie.

– Tymczasem cień również przyspiesza.

– Owszem. Sądzimy, że to podstępny wróg. Co więcej, czai się również za plecami innych ludzi. Biegniemy. On też biegnie. Spoglądamy na innych. Stoi za ich plecami.

– Odwracamy się czując jego obecność. Ma pan rację doktorze.

– I kiedy oświetlamy chorego światłem by lepiej mu się przyjrzeć wówczas cień jest ogromny. Przerażająco wielki. Paraliżująco ciemny. I wtedy wydarza się rzecz najdziwniejsza.

– Jaka doktorze?


– Cień staje się lustrem.

___________________________________________________________________

inne koany

___________________________________________________________________

zapraszamy na nasze projekty

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.