Mały ptaszek

nikogo nie można uszczęśliwić jeżeli...
nikogo nie można uszczęśliwić jeżeli...

Ktoś przypomniał mi wczoraj pewną historię, stary dowcip i jak to bywa w życiu, ponoć nie ma przypadków, a niektórzy sądzą nawet, że wszystko jest ze sobą powiązane :) Morał był w zasadzie prosty: nie uszczęśliwiaj nikogo na siłę i jeszcze jeden: uszczęśliwianie innych to domena ludzi szczęśliwych, którzy okryli, że nikogo nie można uszczęśliwić, jeżeli… Jeżeli? Paradoks? Jakaś pointa?

Wielkie białe ptaki wybierały się na północ wraz z wiosną by uniknąć suszy i wyniszczającego upału, lecz zanim wzbiły się na wiele tysięcy metrów, gdzie powietrze jest rzadkie i ułatwia lot, dostrzegły na rozgrzanej słońcem skale malutkiego, wycieńczonego ptaszka. Zadrżały serca wielkich białych ptaków i przewodnik skierował klucz ku skale na ratunek małemu ptaszkowi.


wielkie białe ptaki
wielkie białe ptaki


— Leć z nami do północnego kraju, tam lato jest umiarkowane, a żyzne łąki i czyste strumienie dostarczają mnóstwo pożywienia — powiedział wielki biały ptak.

— Tak, ale wy jesteście tacy duzi— powiedział mały ptaszek — a ja mam malutkie skrzydełka, nie dolecę.

— Och, nie przejmuj się mały przyjacielu — powiedział wielki biały ptak — weźmiemy ciebie w środek klucza, a gdy osłabniesz uniesiesz się na poduszce naszych skrzydeł. Leć z nami.

— Tak, ale wy macie takie wielkie żołądki — powiedział mały ptaszek — a ja mam malutki, nie wytrzymam z głodu, tak długiej podróży.

— Och, nie przejmuj się mały przyjacielu — powiedział wielki biały ptak — podzielimy się z tobą pokarmem, każdy z nas niesie zapas w swoim żołądku wystarczy i dla ciebie. Leć z nami.

—Tak, ale wy macie takie wielkie dzioby — powiedział mały ptaszek — a ja mam malutki, nie zdążę zbudować gniazda.

— Och, nie przejmuj się mały przyjacielu — powiedział wielki biały ptak — w kraju północy łatwo można znaleźć budulec na gniazdo. Pomożemy ci, leć z nami.

—Tak, ale was jest tak dużo, a ja jestem sam — powiedział mały ptaszek — jak założę rodzinę?

— Och, nie przejmuj się mały przyjacielu — powiedział wielki biały ptak — w kraju północy od lat spotykamy ptaszki twojego gatunku, na pewno znajdziesz swoją parę. Leć z nami.

—Tak, ale… — zaczął mały ptaszek — lecz wielki ptak mu przerwał..

— A sp….j mały — powiedział machając skrzydłem i wielkie białe ptaki odleciały na północ same.

mały ptaszek
mały ptaszek


A może to kwestia biologii – powiedziałem do znajomego? – Może małe ptaszki powinny pozostawać w Afryce, nawet za cenę wycieńczenia na słońcu. Może taka ich natura? I wtedy przypomniał mi się pewien mój wiersz:

Noce są najlepsze gdyby jeszcze nie było ranków

Gdy trzeba zwlec resztkę nadziei do lustra

Wyłączyć irytujący czajnik

A potem schody liczyć schody dodawać kroki

.

[Bez ranków nie byłoby księżyca na niebie i tej gwiazdy która nad tobą czuwa]

.

Nie ma gwiazdy już dawno wyparowała jak woda w kałuży

Oszukane światło  jak spóźniona poczta

Trafia wprost do kosza

Najlepsze jest niebo pochmurne bez iluzji

.

[Bez dnia nie byłoby słońca na niebie i tego blasku który cię grzeje]

.

Noce są najlepsze gdyby jeszcze nie było ranków

Gdy trzeba na słońce wystawiać źrenice

Smażyć wzrok w promieniach

A potem liczyć szorstki bruk liczyć bruk szorstki

.

[Bez nadziei nie byłoby miłości i….]

.

Nie ma miłości jak udowodniła biologia…

.

[Bez ciebie nie byłoby…]

.

Nie ma mnie…

.

[Bez…]

.

Nie…

.

[Nie to nie]

Mały ptaszek
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

22 komentarzy

  1. opowiem podobna historyjke
    przychodzi baba do lekarza …..

    i mowi ,ze boli ja kregoslup.wazy 100 kg,ma siedzace prace,pali

    lekarz cierpliwie tlumaczy ,skad wynika bol
    zamiast kolejnej tabletki/ miala juz 5 roznych ,nie pomagaja…../zaleca:

    1.prosze rzucic palenie /znow wyklad,ze palenie szkodzi/
    ale…jak rzuce palenie,to przytyje….

    2.trzeba schudnac!!!!nadwaga jak ogromny plecak gniecie znieksztalcone kregi
    ale….jak mam ograniczyc jedzenie,JA JUZ NIC NIE JEM
    trzeba zaczac sie ruszac
    moze joga bylaby dla pani dobra
    ale…ja nie lubie obcych filozofii
    no to prosze sie zapisac na specjalistyczna gimnastyke dla osob otylych,zalecenia beda zgodne z konwencjonalna ,zachodnia medycyna
    ale… profesjonalna gimnastyka za droga…..
    mozna biegac,wystarcza adidasy…….
    ale w czasie wysilku boli
    no to mozna plywac…..wysilek jest w odciazeniu,basen niedaleko
    ale….
    samemu sie nie chce
    prosze sie rozejrzec tylu jest podobnych ludzi,ktos moze ma podobny klopot…
    ale……
    w koncu lekarz mowi swoje S….:
    Prosze pani ,ja za pania nie schudne ,nie rzuce palenia,nie zapisze sie na gimnastyke
    Widocznie te dolegliwosci nie sa az tak istotne,zeby sie sob zajac.

    jaki z pana lekarz????-obrusza sie pacjentka!!!!
    nie wypisze mi pani zadnej recepty na silniejszy lek przeciwbolowy???????
    wiedzialam ,ze nikt mi juz nie moze pomoc……………….

  2. jest taki gatunek ludzi,ktorzy po prostu lubia byc nieszcesliwi,zatopieni w swoim poczuciu krzywdy.mozna im podsuwac rozne pomysly i pomoc, i zawsze znajda sposob,zeby jej nie przyjac.dopoki nie beda chcieli sami sobie pomoc,nic z zewnatrz nie zostanie przyjete.
    Z punktu widzenia duzego ptaka,czasem najmadrzejsze jest w koncu powiedziec s….
    madroscia w tej sytuacji jest umiec odrozniac tych,ktorzy naprawde pomocy szukaja i sa gotowi ja przyjac ,od tych ,ktorzy przychodza sie tylko pouzalac nad soba……..przy takich traci sie mnostwo energii a nic z tego nie wynika…..

  3. Wróciłam z wyprawy samochodowej ;) 10 lat nie jeździłam i teraz wykupiłam kilka godzin L. Było super! Kolejny powiew wolności, cztery koła, obce koła (tych zdecydowanie za dużo na drodze) ;)
    Z tej okazji kupiłam sobie pyszne ciastko francuskie, zaraz zrobię kawę i zasiądę do czytania, albo do oddychania nowym, które nadchodzi. Serdecznie zapraszam na pogaduchy może blogowe? ;-) Przyda się cudne towarzystwo do tego świętowania.
    I znowu kilka gramów szczęścia więcej ;-)
    Serdeczności!
    A.

  4. Zgoda, że obywanie się bez szczęścia nie jest niczym złym, dla mnie natomiast to było bardzo trudne kiedyś, żyć bez światła, spokoju, ciszy, radości w sobie.

    Poczucie szczęścia dla mnie nie oznacza braku kłopotów, braku myślenia o tym, co będzie, braku łez, nostalgii ;-) Wczoraj miałam takie stany “dziwne”, ale mimo to, czuję szczęście. Dopóki robię to, co kocham, będę czuła szczęście, dopóki mogę tworzyć, będę je czuła, dopóki będą ludzie dookoła mnie, będę je czuła, dopóki będę istniała ja, będę je czuła. I będę je czuła wraz z całym bagażem codzienności jakiej doświadczam ;) Poczucie szczęścia mogę odebrać sobie sama i dać sobie sama. Raz już dałam, nie zabiorę ;)

    Każdy ma inaczej i to jest super. Bo wiele dróg, wiele słów prowadzi do tego samego. Ważne jak każdy z nas osobno czuje się na swojej osobistej drodze, nawet jeśli potknie się o kamień (np teraz mam przed sobą spory głaz :-))

    Wierzę, że szczęście się pielęgnuje, pogłębia, więc jutro może będzie większe niż dziś? ;-)
    Czytam teraz książkę Dalajlamy o szczęściu właśnie. Odkrycia się pojawiają i ulga, że nawet taki człowiek jak on, uczony od 4roku życia jak panować nad umysłem, czasem na powierzchni siebie czuje zamęt emocji ;-). Umysł jest kluczem, umysł jest “programem do usuwania kłopotów” i do ich tworzenia ;-)

    A co Wam daje poczucie szczęścia? Kiedy czujecie ten piękny stan najmocniej? Jak się ma wtedy Wasze ciało? Jestem ciekawa waszych szczęść ;-)

  5. Grerr napisałeś ” moim swiatlem czesto jest ksiezyc, wtedy taki spokoj, a szczescie – nie wiem co to za stan, moze to tylko marzenie?” podchodząc do tego astrozoficznie to
    może to tak, że księżyc wszak świeci światłem odbitym, prawda ? słońce to my na zewnątrz, nasza JA w świecie rzeczywistym. A księżyć to nasze emocje, uczucie, poczucie bezpieczeństwa. Z Tobie znanego powody identyfikujesz się może bardziej z tą stroną siebie a mniej z tą słoneczną – widoczną, zewnętrzną, “realną” ..
    pozdrawiam

  6. Mózg potrzebuje chyba czasem “resetu” jak komputer – jak się nie będzie miał czym martwić będzie jak mózg niemowlaka – wolny od wirusa zmartwień;)
    wystarczy tylko dobry program do usuwania kłopotów:)

  7. Oczywiście, można na luzie, z uśmiechem, można i poważniej o szczęściu. Nie jedno ma imię, więc można o nim różnie.
    Stan umysłu oczywiście zależy od nas, ale nie zawsze chcieć to móc. A czasami się nie może, a “łaskawy stan” się pojawia, dlatego nazywam go łaskawym i mówię o nim poważniej. Nikołaj Rerich w jednym ze swoich wierszy napisał, ze “życie na ziemi poznacie po jego powadze”, w tym “globalnym” sensie o szczęsciu poważnie napisałam.
    Zyczę Ci szczęścia oczywiście, ale wiem z własnego doświadczenia, ze obywanie się bez trwałego poczucia szczęśliwości też nie jest niczym złym, da się przeżyc :)

  8. Zgadzam się z Tobą ;) ale dodam jeszcze, że ten “łaskawy stan umysłu” zależy tylko od nas ;-) a przynajmniej ode mnie zależy stan mojego umysłu ;)

    A tak jeszcze zapytam, dlaczego o szczęściu trzeba poważnie gadać? Nie można na luzie, z uśmiechem, z dystansem, z zaciekawieniem? (tak sobie pytam…)

    I tak, uważam się za szczęśliwą osobę, taką, z którą zdecydowanie chcę się zestarzeć ;)

  9. a moze to pomylka byla pomiedzy ptaszkami, male ptaszki nie powinny latac na takie dystanse, tylko siedziec w swoje strefie klimatycznej, a duze nie zachecac do takiego eksperymentu, to tak jakby delfina zachecac do plywania w jeziorze a karpia w morzu

  10. Agnieszko, widać jesteś “szczęściarą” :)
    A poważniej- żeby rozmawiać poważnie na temat szczęścia, trzeba, moim zdaniem, najpierw choćby w przybliżeniu określić co to takiego, czy wieczne zadowolenie ze wszystkiego (w to nie uwierzę), czy spokój pomimo wszystko (jakby wynikało z Twojej notki), czy –jak ja to rozumiem: głęboka wiara w fundamentalną życzliwość wszystkiego, co się przejawia. A ponieważ tym właśnie było dla mnie poczucie szczęśliwości, to jednak nie jest to odczucie trwałe, ” nie mam” tego stanu 24 godziny na dobę. Stąd uważam, że jak się pojawia, to jest to łaskawy stan umysłu.

  11. Hmmm… Zośka, ciekawe stwierdzenie, z tym szczęściem i łaską…
    Brzmi to tak jakby szczęście było czymś trudno dostępnym, czymś wyjątkowym…
    Dla mnie szczęśliwym się jest, albo nie, to stan trwały, bo nawet jeśli na zewnątrz jest fala, to na dnie morza spokój.
    Ciekawe ;-)

  12. Nikogo nie da się uszczęśliwić poniewaz do szczęścia trzeba mieć talent, melodię,inklinację. Bycie szczęśliwym to stan łaski, a nie perswazji, czy nawet szczerego dzielenia się z innymi. Znam kilku tak szczęśliwych ludzi, w ich towarzystwie zawsze czuję się dobrze, ale gdyby nie mój własny talent do bywania szczęśliwą, nie byliby w stanie (chyba) mnie zarazić swoim szczęsciem.

  13. Wielkie ptaki chciały być wspaniałomyslne, ale brakowało im cierpliwości, a także rozumu. Zamiast zapewniać ptaszka o swoich dobrych intencjach (nie wątpię, ze były w tym szczere, ale postawmy się w sytuacji “małego”, mógł pomyśleć “kto je tam wie, takie wielkie,znudzą się mną raz dwa,już lepiej być tu, gdzie jestem”) mogły spróbować inaczej: “jesteś nam potrzebny, my pomożemy Tobie, a Ty nam. My jesteśmy wielkie i silne, ale nie myslimy tak krytycznie, jak Ty, a krytyczne myslenie w tak długiej podróży, po prostu bezcenne”. Mozna było jeszcze kilka innych przymiotów “małego” wydobyć na światło dzienne i wtedy sytuacja byłaby bardziej znośna dla “małego”, bardziej klarowna, czułby jakiś grunt pod nóżkami, a nie tak na łaskę wielkiego lecieć. Trzeba przecież wielkiej otwartości, by tak zaufać obcym. Zeby pomagać ptaszkom, najpierw trzeba je oswoić (patrz: rady Lisa dla Małego Księcia), a wielkie ptaki nie miały czasu.
    Trzeba pomagać innym. Termin “uszczęśliwianie” w naszym języku obarczony jest już a priori ironicznymi konotacjami, więc chyba lepiej używać słowa “pomagać”, jest jednoznaczne i jak dotąd, dzięki Bogu, nie straciło na powadze.
    Jeżeli nie pomagamy innym, a skupiamy się tylko na własnym szczęściu, odrywamy się od rzeczywistości i o żadnym “szczęściu” nie moze byc mowy.

  14. Dziś fajnie by było z kimś pomilczeć i pobyć, ale jak na złość nie ma nikogo… Własne towarzystwo cudne rzecz jasna, ale dziś jest inaczej.
    Cóż, dziś jest dziś, i takie dziś, też istnieje ;-)
    Co przyniesie? Jaką prawdę? Otwieram oczy i patrzę.
    Kolorowego dnia tym, co na szkoleniu szamańskim… jestem duszą, bo ciałem nie dałam rady… Jeszcze przyjdzie czas.
    Dziś jest dziś.
    Aloha!

  15. a moim swiatlem czesto jest ksiezyc, wtedy taki spokoj, a szczescie – nie wiem co to za stan, moze to tylko marzenie?

  16. ………………
    Każdy chce być szczęśliwy , pytanie tylko za czym każdy z Nas tęskni
    i czego i gdzie szuka i czy to zauważa , nawet jeśli to znajdzie …
    czy doceni , czy mu to wystarczy , często bowiem chcielibyśmy mieć i to i tamto ..
    ciągle szukać …sczególnie wtedy jeśli sami niewiemy za czym tak naprawdę tęsknimy ..
    i co wogóle mamy …

    Odkryć każdego dnia o sobie ..jak Najwięcej
    Kolorowych snów tym co jeszcze śpią …

  17. zależy po co ?
    czy uszczęśliwiamy innych aby uszczęśliwić siebie ,
    czy kochamy innych by sprawdzać siebie
    czy w innym widzimy podobnemu siebie “grzesznika” , któremu po prostu pomóc chcemy
    ułatwić drogę , podać rękę aby łatwiej mu było …zależy …

    a może
    W miłości prawdziwej , trzeba tak dawać , by nie myśleć o sobie samym . Miłość nie rachuje …!
    a może jednak
    trudniej przyjmować …szczególnie wtedy kiedy nie chodzi o super auto , bukiet kwiatów ,
    ale przyjmować tzw trudny charakter , ” brak decyzyjności” , czy chrapanie aby zmieniać cierpliwością …

    jeżeli ? sami nie dokonamy tego wyboru , sami nie będziemy wiedzieć co chcemy …

    “a ptaki podczas wieczornego deszczu,
    pięknie dziś śpiewały ,
    a ja stojąc w kaloszach , we mgle , oczarowana ,
    dziś słuchałam
    jak pięknie ! ..choć noc bliska i deszcz kapie ,
    a ptaki choć skąpane w deszczu , tak szczęśliwie brzmiały ,
    nie tęskniąc chyba ?
    choć może o tym śpiewały ?
    kto to wie …”

    Pozdrawiam ..Kolorowego dnia …
    Monika

  18. ‘uszczęśliwianie innych to domena ludzi szczęśliwych, którzy okryli, że nikogo nie można uszczęśliwić, jeżeli… Jeżeli? Paradoks? Jakaś pointa?” well – uszczęśliwianie innych to domena ludzi zajętych innymi zamiast sobą. im bardzie brak poczucia szczęścia krzyczy od wewnątrz tym bardziej chcą zagłuszyć ten krzyk śmiechem innych od zewnątrz. Ale to nie działa w żadną stronę.

    przeczytałam Twój wiersz Maćku i przyszedł mi do głowy..inny wiersz (H.Poświatowskiej)-
    codziennie
    czerni przeciwstawiam zieleń
    słońce biorę do rąk
    oglądam z bliska

    nie rozstaję się z nim
    nawet w nocy
    nawet we śnie

    ciemna jest druga strona życia’

    jak ktoś zechce niech częstuje się moim uszczęśliwianiem mnie i mojego otoczenia ?

    pozdrawiam
    ewelka

  19. Korekta : “Flaki wypróbować” = flaki wypruwać.Tak czy inaczej, nie jestem ani za jednym ani za drugim :)

  20. Dziś Wam powiem, że ciekawe jest to życie. Po prostu ciekawe. Jestem zafascynowana tym, co się wydarza, że czasem wydarza się inaczej niż myślałam, a jak nie myślę o tym, co się wydarzy, dzieją się taaaakie cuda.
    Bardzo chciałabym poddać się całkowicie, bo kiedy są te momenty pełnego zaufania, cuda także się dzieją. Ale siebie także nie uszczęśliwię na siłę. Czasem jestem zarówno dużym ptakiem jak i małym. Taki dialog czasem się jeszcze odezwie w głowie ;) Na szczęście trwa krótko, bo kolejny dzień, a czasem i następna godzina przynosi ulgę.

    Lubię słowa Andrzeja Poniedzielskiego:”Najpiękniej jest przebywać w stanie absolutnej pewności, że coś radosnego nastąpi, mimo że nic na to nie wskazuje” ;-)

    Mały ptaszku, leć. Po prostu leć…

  21. niestety jak w koncu powiesz “malemu ptaszkowi” sp…j to dopiero jest obraza i krzyk, jemu sie wtedy potwierdza ze wszystkie “duze biale ptaki” sa wredne

  22. Jakże prawdziwa ta historia… Zgadzam się, że nie da się uszczęśliwiać innych na siłę, i nawet nie ma to sensu (mam za sobą liczne próby). Każdy ma swoją drogę a my próbując uszczęśliwiać innych możemy sobie flaki wypróbować podczas gdy druga strona ani drgnie, bo ona może nie chcieć żyć inaczej, z różnych powodów. Poza tym to co nam daje szczęście, niekoniecznie może być dobre dla innych. Na dzień dzisiejszy wierzę, że jedyne o co mam zadbać, to moje “własne” szczęście, które często jest zaraźliwe. Podobne przyciąga podobne więc część się dołączy, a parę osób odpadnie, bo nie będzie potrafiło się odnaleźć w towarzystwie szczęśliwych osób. To nie ich “klimat” po prostu.

    “Każda orientacja polityczna jest przegniła już w zarodku, bazą dla jednej i drugiej są interesy ekonomiczne, nie zaś ideały. Istnieje tylko jedno lekarstwo na cierpienie świata: indywidualizm. Ponieważ jako jednostka daję wszystko, nie odczuwam potrzeby przyłączania się do któregoś z ruchów. ” Anais Nin

    Coś w tym jest..

Komentarze są wyłączone.