Matka mongolska zabiera głos

mongolska matka
mongolska matka

Siedzę na tarasie i popijam ulubiony trunek – herbatę. W doniczkach kwiaty, których nazw nie znam. Kolorowe, dorodne, bujne wspaniałe. Wiosna za chwilę stanie się latem. Ogród w domu. Cudownie. Na bazarku [w niektórych stronach mówi się: rynek albo targ] można kupić kwiaty doniczkowe już za 1,50  zł. Plac zabaw opustoszał – pora obiadu. Rodziny jedzą niedzielne obiady i oglądają seriale. Cisza. Polska trawi. A jeszcze chwilę temu harmider, gwar, krzyki. Bardziej rygorystyczne matki są głośniejsze. Tych czułych i łagodnych głos ledwie się przebija. Ojcowie jak zwykle cisi i wycofani, wpatrzeni w te swoje komórki. Rodzice i dzieci. Seriale.

.

Poznałem w zeszłym roku mongolską matkę, która od wielu lat mieszka z rodziną w Polsce. Opowiedziała mi, że jej córka, gdy miała 5 lat zostawała sama w domu z braciszkiem 3 letnim – opiekowała się bratem. Rodzeństwo zjadało kolację i przepisowo o 20:00 udawało się na sen. Siostrzyczka [5-cio letnia zaznaczam] czytała braciszkowi bajkę i również sama szła spać. Wcześniej zmywała naczynia i dopilnowywała braciszkowego mycia. Nigdy żadnych problemów – twierdziła matka. W Focusie czytam, że w Korei rodzice zaskarżyli do Trybunału Stanu, jako niezgodną z konstytucją, ustawę rządową zakazującą dzieciom uczenia się po godzinie 22:00. Ich zdaniem ustawa ta odbierała szansę ich dzieciom na dobry start – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Muszą się uczyć, dzięki wiedzy mogą zwyciężać. My, europejczycy jesteśmy zbyt pobłażliwi w wychowywaniu dzieci zdaniem azjatów, zaś amerykański model pedagogiczny przegrywa z kretesem zarówno z indyjskim,  jak i  koreańskim czy tajwańskim.  Ich zdaniem w USA i Europie powstaje pokolenie hedonistów – oportunistów, słabo wykształconych i nieumiejących konkurować, ani walczyć o swoje. Miarą oczywiście jest skuteczność, czyli zdane testy, prestiżowe nagrody i stypendia, granty naukowe, ilość studiujących, innowacyjność gospodarki itd. Futurolodzy wróżą, że jeszcze w tej dekadzie nastąpi przesunięcie centrum intelektualno-ekonomicznego do Chin, lecz również do Indii, a znaczenie gospodarki USA i Europy spadnie do poziomu lokalnej dystrybucji piwa. Zgnuśniała Europa i Ameryka borykające się z kolejnym kryzysem będą zmuszone oddać władzę – i staną się skansenem dla turystów z Azji.

lekcja pokory - fragment
lekcja pokory - fragment

Zajmuję się zawodowo rozwojem osobistym i jego różnymi obliczami od prawie 25 lat. Mniej więcej co dekadę ogłaszane są nowe rewolucje edukacyjne i psychologiczne. Nagrody tak, ale w dużych dawkach. Nagrody nie, raczej stymulujące napomnienia, żadnych nagród – nagrodą powinno być samo zwycięstwo. Kary niszczą osobowość. Kary stymulują i uodparniają. Nie istnieje motywacja zewnętrzna jest tylko wewnętrzna. Ochraniane i otoczone bezwarunkową miłością dzieci, wspierane jedynie przez motywacje wewnętrzne muszą przegrać z presją otoczenia. To rodzice kształtują dzieci. Nie, to dzieci stymulują rodziców, na przykład poznając szybciej niż oni nowe technologie. Bezstresowe wychowania odnosi fiasko kształtując albo słabeuszy albo psychopatów. Brak bezwarunkowej miłości rani dziecko raz na zawsze. Najskuteczniej dziecko rozwija się, gdy może dokonywać samodzielnego wyboru obszarów zainteresowania, wtedy kształtuje się spontaniczne. Wybór to fikcja, dziecko musi być kształtowane i stymulowane świadomie przez wychowawców – od maleńkości. Jasny system kar i nagród to podstawa. Silne wzorce decydują o szkielecie molarnym i sile charakteru.

.

Patrzę na kwiaty. Nie znam ich nazw, a jednak podziwiam ich piękno. Moja mongolska znajoma mówi, że nigdy nie podniosła głosu na swoje dzieci. Córka ma teraz 21 lat, a syn 19. Nigdy też żadnego dziecka nie uderzyła. To się nie zdarza. Dzieci to skarb. Tak, jak żaden mongolski mężczyzna nigdy nie położy czapki na ziemi, tak nie uderzy swego dziecka. Oba zachowania byłyby hańbiące. Dzieci na studiach, po dwa fakultety. Uśmiechają się radośnie na powitanie. Polacy są dziwni. Ciągle niezadowoleni. Ciepło źle, „och, jak strasznie gorąco, co za skwar” – przedrzeźnia. Zimno źle, „och, jak zimno, co za chłodne lato, nie do wytrzymania”. Polacy są dziwni, swoje dzieci traktują jak najgorszych wrogów. Ciągle: krzyki, pretensje, uwagi, kłótnie, strofowanie, szarpanie, groźby, pretensje. Zamiast pokazać jak ma dziecko coś zrobić – pretensje, że źle zrobiło. Matki nie dają swoim dzieciom noża, bo przecież się skaleczą. Jak możesz, mówiły do mnie, nóż w ręce 5-latka? A jak ma dziecko nauczyć się kroić chleb i obierać marchew, kiedy nie zna noża?

Amy Chua
Amy Chua

Patrzę na kwiaty. Karen Horney, wybitna terapeutka mówi żeby nie uczyć dziecka jak ma rosnąć, trzeba jak roślinie dać mu wodę, ziemię, powietrze i słońce. Amy Chua w Bojowej pieśni tygrysicy mówi, że zapewnienie dziecka o nieustającej miłości, o tym, że będzie akceptowane i kochane bez względu na wyniki – niszczy jego charakter. Chińska matka zmusza dzieci do ciągłej pracy, chwali tylko za osiągnięcia powyżej oczekiwań, a wszelkie błędy natychmiast gani. Dyscyplinuje wskazując kierunek – kierunkiem jest sukces powyżej oczekiwań. Co jest sukcesem – określają wyłącznie rodzice.  Dziecko nie potrafi rozpoznać, co będzie dla niego dobre. Problemy z oceną? Ocena musi być zawsze związana z karą, a lęk przed porażką równie silny jak chęć sukcesu. Kary nie muszą być fizyczne, ale powinny być dotkliwe.

Popołudnie, cichutko, ni to deszcz, ni to chmury, ciepło. Pogląd, że Europa uczy indywidualizmu, a Azja poświęcenia dla dobra zbiorowości jest uproszczeniem. Często ostatnio powtarzanym. Choć w języku japońskim i koreańskim brakuje słów na określenie indywidualizmu, to jednak o indywidualne oświecenie przecież chodzi w większości systemów wschodnich. W judeochrześcijańskiej koncepcji zachodu to łaska boża wyzwala i oświeca ostatecznie, nigdy sam człowiek. Może wtedy szanujemy dobro zbiorowości, gdy w pamięci zakorzeniony jest głód, bieda, fizyczne zagrożenie? A może właśnie wtedy stajemy się egoistami? Poszanowanie życia istot czujących i tu i tam jest nieporównywalne, na niekorzyść Azji, choć to przecież w Azji narodziły się koncepcje wskazujące poszanowanie istnienia zwierząt, choćby w idei reinkarnacji. W Azji oświecenie jednostki jest wszystkim, wszechświatem, jedynym cudem.

zasilają klasy średnie
zasilają klasy średnie

A co na to koncepcje psychologii pozytywnej zrodzonej na zachodzie. Wybitne dzieci ze świetnymi wynikami w nauce dostają świetne stypendia, kończą znakomite uczelnie, a potem najlepsi z najlepszych mogą wybierać oferty najpotężniejszych korporacji. I…zostają przeciętniakami zasilającymi klasy średnie swoich społeczeństw. Przewidywalni, lojalni, posłuszni. Tymczasem na skraju oficjalnych systemów ponadprzeciętne rezultaty osiągają niepokorni szaleńcy, niezdyscyplinowani indywidualiści, krnąbrni kreatorzy. Pod jednym warunkiem koniecznym – jeśli społeczeństwo nie zdołało ich sobie podporządkować. Zbyt niepokorni i nieprzystosowani kończą jak niektórzy artyści – tragicznie wypaleni, osamotnieni, narcystyczni, depresyjni. Zbyt uładzeni szybko się wypalają. Na wschodzie żmudne projekty wtapiają jednostki w zespół, to grupa odnosi sukces – jednak tylko wasal, pan i władca odbiera wszelkie nagrody. Indywidualizm – owszem jedynie dla liderów korzystających z siły anonimowej grupy.

Pomiędzy miłością i rózgą, bezwarunkowym kochaniem i zadziobywaniem krytyką, istnieje trzecia droga. Jak ją odnaleźć? Być może jest nią odpowiedź na pytanie:

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. Znana prawda jest, ze dluzsze sleczenie przed komputerem prowadzi do silnych boli oczu i glowy. Jestem rowniez bardziej spiaca i zmeczona nastepnego dnia.. Jednak niekiedy trafia sie na takie zaj…. artykuly i ponownie wciagnieta jestem na dlugie godziny. Dziekuje autorowi za moj bol glowy ;) Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

  2. Zośka napisała : „Dziecko powinno być wychowywane do życia w normalnych warunkach ..”

    – A co w przypadku, gdy „normalne” warunki świata otaczającego napawają cię pustym jeno smiechem …?

  3. znajomosc norm spolecznych powduje ,ze nie tracimy cennej energii…ze sprawnie poruszamy sie miedzy ludzmi,szanujemy ich,wiemy gdzie sa nasze i cudze granice.to barzdo istotna skladowa ,kto nie czytal o inteligencji emocjonalnej?inteligencji spolecznej?
    ludzie o wysokim jej wspolczynniku radza soebie w zyciu lepiej!!!!
    kocham swoje dziecko ,wiec nie bede poblazliwie na wszystko kiwac glowa,tylko slowem i przykladem wyjasnie,jak jest zdrowo ,bezpiezcnie i jakie postepowanie jest akceptowane spolecznie.czasem rowniez nakazem i zakazem.na klapsy u mnie jzu za pozno;))))))))))

    czytam o dzieciach mongolskich i mysle ,ze bardzo te normy sie dzis,zwlaszca w Europie zmienily…..ja tez zostawalam w domu sama z mlodsza siostra….i jeszce 30 lat temu bylo to zrozumiale…a nie bylo nawet w domach telefonow stacjonarnych!co dopiero komorkowych……………na wsiach ,w wielodzietnyc rodzinach dzieci pracowaly i pod nieobecnosci rodzicow zajmowaly sie mlodszym rozenstwem.to bylo normalne!

  4. kiedys moja mama wytlumaczyla mi roznice ,czym rozni sie milosc rodzicow od milosci dziadkow-rodzice oprocz milosci musza jeszce wychowywac,dziadkowie zazwyczaj moga juz tylko kochac i rozpieszczac….obie milosci moga byc bezwarunkowe….

    bezwarunkowa milosc to „kocham cie za to ze jestes”,co nie oznacza,ze nie mam wymagan ,ze nie trzeba przestrzegac waznych dla nas zasad,ze powoli wprowadzam zanajomosc norm spolecznych i egzekwuje przestrzeganie tych, ktore na danym etapie sa juz zrozumiale.i jesli ktos zapyta mnie :po co?-po to zeby dziecko nie wywalalo juz otwartych drzwi,zeby bylo mu latwiej i nie szarpalo sie na probowanie rzeczy ,ktore moga miec konsekwencje powazniejsze niz motywy tych prob /np kara za krazdziez czy pobicie,jazda po pijanemu itd…./ja mu moge juz niektore rzeczy ,dla mnie oczywiste przekazac,uzgodnic zasady,wedlug ktorych postepujemy,za co chwalimy ,a czego nie pochwalamy…………….oczywiscie ,bywa ze dziecko i tak zrobi swoje……..i tez bede je kochac ,choc serce bedzie mnie bolalo,jesli zrobi glupio i poniesie przykre konsekwencje,ktorych mozna bylo uniknac.na tym polega dla mnie wychowywanie.

    czytam to ,co napisaliscie,i mam wrazenie ,ze chyba myslimy podobnie ,dyskusja wynika z tego, ze roznie nazywamy te same rzeczy…..

  5. Witam Olu, chętnie napisz proszę na biren@o2.pl, umówimy się.
    Pozdrawiam :)

  6. Irena, od sierpnia/września szukam w Wawie opiekunki. Może masz ochotę ze mną porozmawiać?

  7. bardzo mnie trafiły Twoje słowa Zośka, gdy pisałaś „Bezwarunkowa miłość to głupota. Jakiś family–terroryzm. Dziecko powinno być przygotowywane do życia w normalnych warunkach, w normalnym świecie, gdzie ludzie mają oczekiwania, gdzie istnieje wymiana”.
    Ta ortodoksyjność mnie chyba zastrzeliła najbardziej. Pewnie dlatego, że jestem na kompletnie innym biegunie przekonań. Bezwarunkowa miłość jest dla mnie jedyną możliwą miłością. Zwłaszcza dla dziecka, dla którego bezwarunkowa miłość jest nie tyle darem od rodzica lecz potwierdzeniem tego że to dziecko w ogóle jest częścią tego świata. Przypomniał mi się tekst z Dezyderaty „nie mniej jak drzewa i gwiazdy masz prawo być tutaj”. Bezwarunkowa miłość to właśnie to prawo. Dorosły jeszcze przełknie miłość z warunkami ale dziecko ? Dziecko bez takiej miłości będzie szukało potwierdzenia w sobie i w świecie że ma prawo tu być – milion dyplomów, awansów i działań dla dobra innych. Piękne ale gdzieś w tle jest ta potrzeba żeby na wszelki wypadek mieć w zanadrzu jakieś glejty po co i skąd się tu wziął. Piszesz, że dziecko powinno być przygotowywane do życia w normalnych warunkach i normalnym świecie. To znaczy w jakim ? Jaki świat jest normalny ? Jakie warunki sa normalne ? Moje warunki normalne w dzieciństwie to był brak ojca i matki. Potem była rodzina zastępcza – i nadal nie wiem które warunki sa normalne.. Moi dziadkowie żyli w czasie wojny – czy to były normalne warunki? A jeśli nie, to czy powinnam moje dziecko „hartować” na warunki o których jeszcze nie wiem jakie będą ? Bo to co jest dzisiaj nie musi być jutro normalne.. Zgadzam się, że w świecie gdzie najważniejsza jest wymiana i spełnianie oczekiwań to bezwarunkowa miłość nie będzie trendy bo w takiej miłości nie ma oczekiwań ani wymiany jest samo dawanie. Co innego w miłość warunkowej ..

    pozdrawiam
    (ps. zastanowiło mnie to stwierdzenie, że „okaże się mądra i będzie praktykować dharmę”. ja niby praktykuję ale co to ma wspólnego z mądrością to nie wiem…?)

  8. Miłość bezwarunkowa…, bezstresowe wychowanie…, samodzielny wybór….
    Dla mnie to kochać dziecko, kochać siebie, znać potrzeby dziecka, znać swoje potrzeby. Umieć je zaspokajać nie krzywdząc ani dziecka ani siebie. Umieć dać dziecku to co według mnie, a nie według książki, jest ważne, wartości, które uważam za ważne, normy społeczne, które pozwolą funkcjonować w społeczeństwie. Przekazać to w ten sposób by dziecko miało poczucie wyboru, no bo musi wybrać czy chce kraść czy żyć uczciwie, czy mordować czy ratować życie, pokazać mu alternatywy tego czy innego zachowania. Każdy chce by jego dziecko było szczęśliwe więc od nas zależy czy dziecko wybierze tą właściwą drogę.

  9. Każdy dzień mojego życia mnie zaskakuje ..ciesze sie z kazdej minuty mojego życia , z mojego wedrowania samej i razem z innymi …
    Jako dziewczyna , kobieta , matka , … Każdy napotkany człowiek jest dla mnie darem …
    ” Ja jestem droga , prawda i życiem ..” …
    a w czasie drogi kieruje sie nie celem tylko …cieszeniem z wędrowania ..w uważnym rytmie ..
    a do kazdej istoty w tym samej siebie staram sie podchodzic z miłościa , bo miłość kryje sie w drobiazgach ..w uśmiechu do Pani w sklepie , do podrapania kota za uchem , do otulenia kołdra .. Śpiacej dziewczynki , małej bezbronnej , mojej córeczki..
    starania sie nie stosowania żadnych recept …kierowanie sie sercem , intuicja i pieknym przyslowiem ” Szanuj blizniego jak siebie samego ” …
    Krotka historia …..:
    ” Róża dzień i noc marzyła o pszczołach , ale żaden owad nie wyladował na jej płatkach .
    Mimo to nie przestawała marzyć . Podczas długich mocy wyobrażała sobie niebo pełne pszczół lecacych obdarować ja czułymi pocałunkami . Te marzenia pozwalały jej dotrwać do kolejnego poranka i ponownie otworzyć się na światło słońca.
    Pewnej mocy księżyc , który widzialam samotność róży , spytał :
    – Czy nie jesteś zmęczona tym oczekiwaniem ?
    – Prawdopodobnie , ale musze próbować .
    – Dlaczego ?
    – Bo jeśli nie będę otwarta , po prostu zniknę ”
    Badźcie otwarci na miłość ..do siebie , do swoich bliskich , do innych …
    Jest jedna droga Nasza ..tylko efektu moga byc inne , a samotnym nikt nie chce być , ona niszczy Nasze życie ….

    Ale o tym i wiecej w ksiażkach Macieja …
    Do których przeczytania wszystkich zachęcam …
    W tym jak ważna jest Miłość w sex’ie i jak można odkrywać sie na nowo ..
    Ksiażka choć o temacie tabu szczególnie w katolickim kraju … przyjazna, wszechstronna , zaskakujaca , zabawna , odkrywcza …intymna , namiętna …
    ściskam wszystkich
    Monika

    Gratuluje jeszcze raz ..dzisiejszej Nowej odsłony coachingu relacji …!! Sex Trujacy Sex Doskonały …

  10. I dorzucę jeszcze jeden grosz: Dla mnie kluczowa jest elastyczność. Ja to widzę tak. Człowiek człowiekowi nie jest równy. Tak samo jak dziecko dziecku nie jest równe. U moich maluchów już szybko po urodzeniu widać było różnice w pewnych preferencjach. I tak sobie myślę i widzę, że każde z nich potrzebuje trochę innego podejścia, inaczej reaguje na te same zachowania. Jest inne. I tak jak oni są inni i ja jeszcze inna to jeszcze bardzo różne są sytuacje. Jednego dnia może być męczący dla malucha upał, innego dnia mama jakaś jest rozkojarzona i jest mnóstwo mniej lub bardziej świadomych czynników kreujących każdą sytuację. Stąd potrzebna jest uważność i elastyczność, bo czasami mała zmiana w zachowaniu przynosi bardziej użyteczny rezultat niż tkwienie w powtarzanym wciąż schemacie. Posłuchać dziecka, posłuchać siebie i otoczenia i wtedy zadecydować jakie przyjąć rozwiązanie. Zasady owszem, ale też po to by je łamać, gdy złamanie służy temu co chcielibyśmy jako efekt końcowy…wspiera naszą relację z dzieckiem w zgodzie z przekazywanymi wartościami.
    A teraz spać, bo jutro ważny dzień :-)

  11. Jakie wartości chcę przekazać mojemu dziecku? Jaki obraz świata, jaki sposób myślenia?Jakie zachowania będą zgodne z tymi wartościami? Jak wychowywać/działać w zgodzie z tymi wartościami? Jak te wartości przekładają się na działania w konkretnych sytuacjach?

  12. Dziękuję Panie Macieju za zaproszenie, za ciekawe spotkanie :)

  13. Piękna inspiracja i przemyślenie …

    Ostatnio zdarzyło mi się obejrzeć program, w którym niegrzeczne nastolatki z UK były wysyłane do rodzin w innym kraju – na przykład do rodziny arabskiej mieszkającej gdzieś na Bliskim Wschodzie. O innych uwarunkowaniach kulturalnych, innych zasadach, odmiennych tradycjach. Ci młodzi ludzie początkowo przeżywali szok, że ktoś tak jeszcze żyje na świecie, potem nadchodziła era buntu, aż w końcu zrozumienie. Nie wiem na ile zmiana była trwała (o tym już program nie wspominał ;)), ale ciekawie było obserwować te dzieciaki. Choć potem stawało się to już schematem i nie budziło moich emocji …

    Jak wszyscy zapewne wiemy, zostaliśmy wychowani w inny sposób niż obecne pokolenie młodzieży szkolnej. Ja też biegałam z kluczem na szyi, odbierałam siostrę z przedszkola, odgrzewałam nam obiad, gotowałam ziemniaki. Oczywiście zmieniają się czasy, systemy i idee, o których piszesz Maćku także podlegają przemianom. I tak jak na to patrzę, to w mojej mapie równowaga daje wiele – pod warunkiem, iż dawkowana od małego.

    Sama jestem matką 3,5 letniej córeczki, bardzo samodzielnej – Zosi samosi do bardzo wysokiej potęgi. Często jej różne rzeczy tłumaczę, pokazuję jak zrobić, opowiadam o świecie. Nie trzymam w złotej klatce, ale i nie rozpuszczam. Dziecko potrzebuje jasno wyznaczonych granic, zwłaszcza w kwestii bezpieczeństwa.Gdy rwie się do pomocy przy robieniu zupy przystawiamy jej krzesełko i pomaga – na tyle, na ile ja uznam za odpowiednie dla jej wieku. To jest według mnie wyznaczanie granic dla niej. Natomiast nie widzę sensu ciągania, poszturchiwania, wrzeszczenia – przecież i tak nie zrozumie o co chodzi, a komunikat odbierze negatywny. Mamy umowy i przestrzegamy ich – każda strona ma taki obowiązek.

    Jestem także drużynową drużyny harcerskiej – dziewcząt (i jednego rodzynka), które pojutrze będą miały zakończenie roku szkolnego. Większość zdała do klasy piątej, kilka kończy podstawówkę i od września idzie do gimnazjum. Uczę je prawidłowej polszczyzny (głównie pisania, bo absolutnie nie przykładają do tego wagi, ale również wyrażania się), poszerzam wiedzę o świecie, ale przede wszystkim uczymy zaradności życiowej. Wspólnoty. Obcowania z przyrodą, spostrzegawczości … Mają najnowsze gadżety, a nie potrafią zrobić porządnych kanapek, o dogadywaniu się między sobą nie wspomnę. Gdy teraz wspominam minione 10 miesięcy odczuwam dumę, bo kilka z nich poczyniło ogromny postęp – zwłaszcza te najstarsze. Ciekawa jestem co będzie z nimi dalej, bo chociaż przechodzą do gimnazjum nadal deklarują chęć przychodzenia na zbiórki. A za kilka dni jedziemy na obóz pod namioty – z ograniczonym dostępem do prądu! Wyzwanie jakich mało, lecz wierzę że wejdziemy na szczyt.

    Nie chcę mieszkać w skansenie odwiedzanym przez azjatów,.. choć może koło życia zatoczy kolejny cykl i powrócimy do kolebki?

  14. Bezwarunkowa miłość to głupota. Jakiś family–terroryzm. Dziecko powinno być przygotowywane do życia w normalnych warunkach, w normalnym świecie, gdzie ludzie mają oczekiwania, gdzie istnieje wymiana. Dla dziecka to uwłaczające, gdy kocha się go „mimo wszystko”, co to, misiakiem jest? pluszakiem? Mojej córce mówię–tak masz się uczyć, byś w przyszłości mogła się sama utrzymać, na jakim poziomie, to już Twój wybór. Oczywiście, zyczyłabym sobie, by praktykowała dharmę, a nie ładowała całą swą energię w zaspakajanie swoich potrzeb związanych wyłącznie z karuzelą samsary, ale tu moge mieć już tylko nadzieję, ze okaże się mądra i wyjrzy „nieco dalej”, poza horyzonty doczesności.

  15. A może nowa jakość… bez ocen, bez sądów itp. Może po porstu czujmy a nie sądźmy

  16. „że jej córka, gdy miała 5 lat zostawała sama w domu z braciszkiem 3 letnim – opiekowała się bratem”.
    Wiele lat temu moja starsza koleżanka wyszła za mąż, urodziła dziecko, było to na wsi, mieszkali w domu gdzie do najbliższych sąsiadów było około 1km. Mąż pracował, a po pracy pił z kolegami, więc musiała radzić sobie sama. Trzy razy dziennie musiała nakarmić krowy i inne zwierzęta, wychodziła na około 1,5 godz. córkę zostawiała w łóżeczku z zabawkami i modliła się, żeby nic się nie stało. Kiedy dziewczynka już była za duża na łóżeczko matka przywiązywała ją do jakiegoś mebla i tak samo zostawiała ją na 1,5 godziny i się modliła. Teraz dziewczyna już studiuje.
    Inna sytuacja: małym dzieckiem opiekuje się babcia, która może przy nim być kiedy te jest w łóżeczku, jakoś sobie poradzi ze zmianą pieluszki, rozmawia, czyta książeczki, czeka aż wrócą starsze dzieci ze szkoły, a te z kolei czekają aż wróci z pracy tata, albo mama. Te młodsze już chodzi i nie jest w stanie być w łóżeczku, wie że samo powinno pójść do babci, kiedy pieluszka jest pełna, lub przyjść jeżeli babcia woła, a potem przychodzą starsze ze szkoły, potem mama bądź tata. Teraz to już sześcioletni chłopiec potrafi poradzić sobie w różnych sytuacjach.

  17. może:
    czy to co robisz/mówisz drugiej osobie przywraca jej wiarę w jej marzenia ?
    ale jeszcze pomyślę. Piękna inspiracja na dzisiejszy dzień :)
    pozdr

Komentarze są wyłączone.