Matka narodu

matka narodu

Obejrzałem wczoraj film, otrzymany w prezencie, Luca Besson Lady, o Aung San Suu Kyi. Kim jest Aung San Suu? Najprościej mówiąc działaczką opozycyjną w Birmie, więźniem politycznym, represjonowaną matką narodu, choć szczęśliwie 2 maja 2012 została zaprzysiężona jako deputowana parlamentu, po walce trwającej od 1988 roku. Słowo walka nie jest jednak adekwatne. To były 24 lata izolacji, aresztu domowego, w którym okresowo przebywała zupełnie sama. Lata upokorzeń, osamotnienia, odcięcia od rodziny, własnych dzieci, presji i represji. A jednak trwała przez 24 lata. W tym czasie inni działacze opozycji albo ginęli bez wieści, albo uwięzieni przeżywali koszmar birmańskich więzień, albo podpisywali lojalki. Wielu studentów związanych z opozycją sprzedano handlarzom narkotyków. Stawali się niewolnikami i tragarzami, przenoszącymi przez granicę broń i opium. Ginęli z wycieńczenia. Kobiety trafiały do domów publicznych od Malezji, po Tajlandię i Filipiny. Birma wciśnięta pomiędzy Indie i Chiny, granicząca z Laosem i Tajlandią przez dziesięciolecia żyła w izolacji. Pozornej – to kraj, przez który przebiegają szlaki przemytnicze, kontrolowane i zarządzane przez juntę. Żyła złota.  Suu, matka narodu, słusznie nazywana jest birmańskim Ghandim. Opozycja dzięki niej przyjęła metody pokojowej drogi do demokratyzacji. Pokojowe demonstracje, protesty i wiece były jednak krwawo tłumione przez reżim generałów. Bierny opór, cierpliwość, delikatne naciski dyplomatyczne – przez życie całego pokolenia, nie odmieniały jednak losów Birmy. Junta miała się dobrze. Potrzeba było ćwierćwiecza. Walka zbrojna, aktywny opór mógł jedynie pogorszyć sytuację, w kraju, w którym życie, dla maoistowskich gwardzistów junty, nie miało wartości. W buddyjskim kraju! Mam czerwoną chustę, mogę cie zabić, jeśli tylko zechcę – mówi jeden z dowódców w filmie Bessona.

San Suu otrzymała rozliczne nagrody począwszy od Pokojowej Nagrody Nobla w roku 1991, której nie mogła odebrać, po Nagrodę Sacharowa przyznaną przez Parlament Europejski i Złoty Medal Kongresu USA, przyznany w 2008 – odebrała go dopiero w 2012 z rąk Baraka Obamy. Symboliczne gesty junty generałów będące reakcją na międzynarodowy rozgłos skutkowały jedynie łagodzeniem warunków aresztu domowego Suu, by znów po roku, dwóch zwiększać presję. Gdyby mąż Aung San Suu nie był Brytyjczykiem, profesorem Uniwersytetu w Oxfordzie? Gdyby ojciec Suu nie był wyzwolicielem Birmy z rąk Brytyjczyków? Gdyby? Wówczas los matki narodu mógłby skończyć się bezimiennie w dżungli birmańskiej jak tysięcy kobiet i mężczyzn. Częśc jej sukcesu, to również efekt zaangażowania jej męża Michaela Arisa. Zmarł w Londynie, gdy San Sunn przebywała w areszcie w Rangunie.

Ludzie znikali podobnie jak nazwa Birma, która została zmieniona przez juntę na Mjanma [Republika Związku Mjanmy]. Być może cyklon, który w 2008 spustoszył kraj pozbawiając życia ok. 130 tysięcy ludzi, a 1,5 miliona pozbawił dachu nad głową, zmusił generałów do demokratyzacji? Choć w 2009 ponownie uwięziono matkę narodu. Być może protesty mnichów buddyjskich? Być może pogorszenie sytuacji gospodarczej? Gdyby nie było matki narodu, ikony wolności, kobiety gotowej nigdy się nie poddać, nie byłoby jedności, poczucia sensu i odrodzenia w pokoju. Szczęśliwie dziś Aung San Suu Kyi jest wolna, działa w parlamencie.

Pointa? Nie mam dobrej pointy. Przez dziesięciolecia państwa zachodnie obawiały się wywierania presji na juntę, żeby nie wzmocnić wpływów chińskich. O sytuacji w Birmie decydowały i decydują jednak przede wszystkim interesy narkotykowo-zbrojeniowe. Podobnie jest w Meksyku, Kolumbii, Boliwii nie mówiąc o krajach subsaharyjskiej Afryki, czy Afganistanie. Można by wymienić dziesiątki państw ze wszystkich kontynentów, gdzie oficjalnie, acz pozornie potępiane interesy i praktyki decydują o trwałości systemów i wyzysku narodów. Przemysł narkotykowy sprzęga się z agencjami antynarkotykowymi, jedne utrzymują te drugie przy życiu. Wyzysk i chciwość, a na wierzchu polityczna poprawność. Gładkie słowa. Hipokryzja. Najwięksi eksporterzy broni w Europie? Niemcy, Szwajcaria i Szwecja. Koncerny kooperujące z krwawymi juntami Azji i Afryki? Fińskie, Szwedzkie, Austriackie, Brytyjskie. Największy rynek narkotykowy?

I może tylko niezłomna, wytrwała siła takich ludzi jak Aung San Suun Kyi, Dalajlama XVI, Desmond Tutu, Nelson Mandela, a u nas Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Vatzlav Havel, czy Tadeusz Mazowiecki i wielu, wielu innych, często zapomnianych, lub bezimiennych – pozwalają zachować wiarę w moc pojedynczego człowieka zdolnego powstrzymać ocean krzywdy, niesprawiedliwości i wyzysku. Pokojowa ewolucja, transformacja, małe kroki, bo gdy wybuchają rewolucje poziom krzywdy straszliwie wzrasta. Powstaje niezahamowany ciąg: sprawca – ofiara – nowy sprawca – nowa ofiara, ciąg zemsty, kumulacja krzywdy.

Budowanie, często niełatwych kompromisów, potrzebuje bardzo długiego okresu, najistotniejsza jest transformacja postaw i wartości. Czas i powściągliwość w efekcie ratują życie milionom ludzi. Łatwo o tym zapomnieć, gdy demokracja jest faktem, łatwo też zapominać o jej dobrodziejstwach, gdy ma się w domu wolny paszport. Trzymam kciuki za Birmę w nowym roku!

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Ach, no i podzielę się oczywiście z wami swoim spostrzeżeniem na temat mediów i kobiecej seksualności. Na jednym z popularniejszych portali jest artykuł dotyczący brutalnego gwałtu na 23-letniej hindusce w Indiach. Pod dokładnym, ze szczegółami, opisem tamtych zdarzeń główna reklama: w zbliżeniu wielki biust i napisy: randki bez zobowiązań. Ekskluzywnie i wyjątkowo – jedyny taki serwis.
    …najsmutniejsze, że nie! jedyny i w dzisiejszych czasach monitor i sesyjka na odpowiednich stronkach podatne umysły zboczeńców rozpala do działania w terenie.

  2. Ten świat pełen jest różnych postaw kobiecych, kobiecości skrzywdzonej i walecznej, silnej i słabej. Współistnieją na nim drobne dziewczyny pokroju tej cierpiącej na schizofrenię, leczącej się (i wyleczonej) Mirceille Ellonen-Jequier mówiącej, „że nie istnieje” i tulącej się do ścian podczas każdej sesji terapeutycznej, czy całe życie walczącej o siebie i swoją godność Marie Balter- od pacjentki do psycholożki, po kobiety mające siłę do wywalczania jeszcze rozleglejszych obszarów jak Aung San Suu Ky czy Benazir Bhutto, która zapłaciła za swoją walkę najwyższą cenę – życie.
    Kobiety wiele potrafią znieść – biologicznie i psychicznie; zagryzać zęby i „chodzić po ścianach” w trudnych chwilach. Nie wszystkie i nie zawsze, a reguły jak zawsze brutalizuje życie.To jednakże po części kształtuje powściągliwość i nauczenie się przebaczania. Czy jest coś bardziej trancendentalnego niż wybaczenie w sobie, gdy w stronie raniącej nie ma cienia odpowiedzialności czy skruchy za ból?

  3. Ktoś powie jej przez 24 lata nic nie mogła zrobić poza siedzeniem w domu……. a ilu jest takich wolnych co to sami się ograniczają a lata lecą…….

  4. Weszłam tu dziś, żeby dać komentarz związany z przygotowaniami sylwestrowymi, ale pod tym artykułem oczywiste, że nie mogę tego zrobić… Jak nie minie mi euforia radości do następnego wpisu na tym blogu, to zapodam coś co mnie naprawdę cieszy (o ile wpis będzie trochę innej, lżejszej natury). P.S. Sorryyyyy za brak komentarza odnośnie tematu, ale nie mogę wywołać w sobie potrzebnej powagi, upssss…..(serio – opanowało mnie oczekiwanie na Nowe :).

  5. Zmiana myślenia w wielu miejscach na świecie to… często 20, 30 lat konsekwetnej i bohaterskiej pracy. I wydaje się że to tylko myśli, tylko kultura. Najgorsze ludzkie instykty moga zostać pobudzone natychmiast i długo trwać. A te najlepsze trzeba budować, nierzadko długi latami. I potrafią znów prysnąć w jednym momencie…

Komentarze są wyłączone.