Metaforycznie o celu, który szkodzi

Uporałem się ze spamem. Dzisiaj w komentarzach od kliknąłem ich ponad 150. Mój informatyk twierdzi,  że nic się z tym nie da zrobić, gdyż to kwestia systemu. Cierpliwie więc od klikuję reklamy. Przodują leki. Silne uspokajacze. Rynek dla uzależnionych. Bez problemu można zamówić ile się chce i co się chce. Kiedy wiele lat temu pracowałem jako terapeuta, dla licznych pacjentów zdobycie popularnych uspokajaczy było nie lada wyzwaniem. Często radzili sobie w ten sposób, że zapisywali się na wizyty do wielu lekarzy, otrzymywali recepty z kliku źródeł i zbierali zapasy. Uzależnienie, między innymi polega na ciągłym, niebezpiecznym zwiększaniu dawki. Różnica między narkotykami a uspokajaczami np. z grupy opiatów, jest niewielka, w każdym razie uzależniają piorunem. A teraz postęp. Wolny rynek, wolny Internet.

Nieoczekiwana zbieżność. Oglądałem ostatnio kilka filmów o rynku narkotykowym. Wnioski są oczywiste, wszelkie represje stwarzają i wzmacniają czarny rynek. W samym tylko Meksyku kartele narkotykowe rocznie mogą zarabiać nawet 40 miliardów dolarów; Kolumbijskie nawet 80 miliardów, a Ekwadorskie kolejne 20. USA wydają rocznie, na tak zwaną walkę z narkomanią, ponad 120 miliardów. Miliardów! Działalność ta, głównie uderza w najbiedniejszych mieszkańców Ameryki latynoskiej, dozbraja siły militarne Meksyku, oraz straż przybrzeża USA. Nieodrobiona lekcja z prohibicji.

16 stycznia 1919 roku zakazano produkcji, importu i eksportu, oraz przewozu i sprzedaży alkoholu na terenie USA. Urzędnicy, którzy przeforsowali ustawę twierdzili otwarcie, że prohibicja została wprowadzona przeciw: powszechnie znanym pijackim przyzwyczajeniom imigranckich robotników, zwłaszcza pochodzenie irlandzkiego i polskiego. Na początku roku 1920, według statystyk policji, spożycie alkoholu mierzone tylko oficjalnie zniszczonymi zapasami, wzrosło w Chicago o 118 %,  a Nowym Jorku o 116%. Dziś powszechnie wiadomo, że prohibicja wykreowała współczesne oblicze amerykańskiej przestępczości.Włoska mafia zaczęła kontrolować 50% sprzedaży alkoholu w Chicago, dzieląc się z irlandzką, zaś  żydowska i polska przejęły Nowy Jork. Czasem zastanawiam się czy to nieodrobiona lekcja, nieudolność władzy, czy perfidia? W 1967 historia się powtarza.Rząd amerykański za rządów Richarda Nixona, a jako pierwszy stan Kalifornia, gdzie gubernatorem był wtedy Ronald Reagan, zakazuje sprzedaży marihuany i LSD. Od tej daty rośnie lawinowe spożycie narkotyków twardych, na czele z potwornie uzależniającym i wyniszczającym crakiem. A to tylko czubek góry lodowej, działania różnych rządów oraz oficjalnych organizacji są przeciw skuteczne, lub uruchamiają nowe problemy społeczne. Mam nadzieję, że jest to przywara, a nie cynizm, choć drogę wskazuje nam Hermann Hesse.

Kiedy ktoś szuka – rzekł Siddhartha – wówczas łatwo może się zdarzyć, że oczy jego widzą już tylko to, czego szukają, że nie jest wstanie niczego znaleźć, nic do siebie dopuścić, bo myśli tylko o tym, czego szuka, bo ma przed sobą cel, bo jest opętany myślą o celu. Wszak szukać znaczy mieć cel. Zaś znajdować to być wolnym, być otwartym, nie mieć żadnego celu. 

Metaforycznie o celu, który szkodzi
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

23 komentarzy

  1. Łukasz;

    Chłopie, teraz to Ty robisz nadinterpretację, którą zarzucasz niektórym. “Szara masa” w moim rozumieniu to rodzaj przejaskrawienia, przerysowania pewnych zjawisk społecznych. Nigdzie nie napisałem, ze czuję sie od kogoś lepszy więc Twój argumencik jest chybiony.
    Wiesz czym jest projekcja? Jak nie, to Ci przypomnę – przypisywanie drugiej osobie, nierzadko bliskiej takie motywacje, intencje, a nawet konkretne cechy, których sami w sobie nie akceptujemy.

    Piszesz: moje uczestnictwo w czymś takim przed laty na pewnym nlpowskim „białoruskim-choć-takim-baaaardzo-polskim”” forum dyskusyjnym okazało się nietrafione. – więc po co się stary męczysz tutaj? Teraz to Ty swoim freakostwem robisz porównanie w którym czujesz się lepszy.

    Więcej nie będę dyskutował z Tobą bo mi się nie chce. Moje ćwiczenie coachingowe dla Ciebie- rozbieg, uderzenie głową w ścianę i obeserwacja.. cały czas obserwacja czy coś się zmieniło. Mała szansa, no ale chyba jedyna…

  2. Strasznie to emocjonalne Łukaszu!
    Wchodzisz tutaj i uprawiasz rodzaj emocjonalnego Harlem Shake. Jesteś prowodyrem całej zabawy i przy okazji patrzysz, dlatego napisałam m.in. że podglądasz, bo czytasz to co tutaj się pisze – tak napisałeś -, a to często gęsto podważasz.
    Jesteś inteligentny, ale dlaczego mierzysz ostrzem tej inteligencji w siebie? We mnie nie mierz, bo mnie nie znasz.

  3. Łukasz,
    Piszę teraz jako psycholog. Tworzenie sie grup o podobnych poglądach i przekonaniach jest elementem natury. Mówi o tym zarówno historia ludzkości jak i setki badań. Ludzie zawsze tworzyli grupy. Jak dobrze wiesz, lub nie wiesz z naturą ciężko walczyć, a i po co kiedy ona jest przyjemna i użyteczna.
    Piszesz, że tu sie nic nie zmienia. To ja Ci powiem dlaczego. Dlatego, że nasze przekonania są dla nas użyteczne – więc po co je zmieniać?

    Piszesz, że jeteśmy freakami i fajnie. Szara masa to nie my :)

  4. ad dzięki:) Ja to jeszcze mam takie coś w formie zdjęć :) Jestem taka “Wańka wstańka” widocznie karma taka:)

  5. Łukasz,
    Czego szukasz? Jaki jest cel podglądania przez Ciebie tego bloga i forum? Czekasz, aż ktoś z “sekty”, jak to określasz przyklaśnie Twoim stwierdzeniom? Liczysz, że napiszemy: “Tak, dobrze jest nie mieć na gitarę. Dobrze jest być wyzwolonym z potrzeby zarabiania na chleb? Dobrze jest być głodnym i obwieszczać to co jakiś czas na forum ”
    Nigdzie nie próbuję Cię nadinterpretować. Zbyt często traktujesz komentarze nazbyt osobiście i jako wrogie i w jakiś sposób zagrażające Twoim przemyśleniom.
    Moja wypowiedź nie jest atakiem na Ciebie, a próbą pokazania co pisze człowiek pod nickiem Łukasz i dopytaniem czemu sam sobie “wbija żądła”?

  6. zośka a tak sobie wymyśliłam hurtem pozytywnie ludzi nakręcać :) zobaczymy co z tego wyjdzie:)

  7. Aniula,
    to masz cel w zyciu—zostać coachem? Chcesz, żeby na Twoje wykłady “waliły tłumy ludzi”. Ale po co? O czym będziesz wykładać? Po co Ci praca z tak wieloma ludzmi? Wiesz jakie to moze być męczące? jakie są oczekiwania wielu ludzi od “wielkiego coacha”? Osobiście najpierw bałabym się takiej odpowiedzialności.

  8. Łukasz gratuluję tego “fun’u” też Tobie.

    Ja mam fun, że tu jestem. Taka sekta to przywilej :)

  9. Metaforycznie zacytuję Paulo Coelho: “…każdy koniec daje szansę na nowy początek…”

    Początek będzie kiedyś końcem idąc dalej. Śmiech i łzy, przeplatane nawzajem. ŻYCIE. Co jest dobre a co lepsze?

    Dzięki trudnym sytuacjom jestem tu. Zadaję pytania. I cieszę się z tego.

  10. Obejrzałam sobie dzisiaj “Last Minute”, może człowiek nie turla się ze śmiechu po podłodze ale są fajne momenty i przeświadczenie, że Polak wszędzie i zawsze sobie poradzi ale ….za granicą.

  11. Nie Krzysztof tylko Łukasz. Przejęzyczonko Łukaszu bez obrazy!

  12. Aniula,
    oj wiem, doświadczyłam nie jeden raz na swojej skórze jak to jest. Jak to jest, gdy się nie chce wyjść nawet na chodnik, tak się człowiek czuje spacyfikowany :(. Do szkoły, do pracy. Z wycieńczenia, z przemęczenia, z dawania w tyłek przez sytuacje i ludzi, którzy kompletnie i w ogóle nie wyszli w twoim kierunku.
    Nie chcę się skarżyć. Każda, nawet najmniej sprawiedliwa sytuacja w życiu przydarza się by, z czymś nowym cie zostawić, coś nowego odkryć, pokazać ci w tobie samej że twoje wewnętrzne granice, progi bólu i wytrzymałości masz większe niż myślałaś. Te szczepionki na życie, jak je nazywam, uczą. Weryfikują strefę komfortu jak nic i nikt na tym łez padole ;)
    Ad wrócił jupi :)!!! A i Krzysztof wrócił, zauważyliście? Tylko strasznie smutny? Niedobrze kiedy najmłodsze pokolenie odczuwa tak silną abnegację, smutek, a uśmiech można tylko sprowokować trawką? To świadczy o wszystkim. Pieniądze na pewno zarabiają politycy, ludzie pracy zaledwie pieniążki?

  13. W maju zeszłego roku kiedy miałem okazję gościć na ulicy Kremowej w Warszawie na szkoleniu, w koszyczku leżały sentencje. Tą, która wylosowałem brzmi: Znajdowanie jest zarezerwowane dla szukających. Jim Rohn.
    Sentencja ta wisi na półce przy pomim biurku i towrzyszy mi w wielu chwiliach.

  14. Ale mnie trafia, że nie mogę z miejsca ruszyć :) Ja wiem, że można mieć inne pomysły na ruszanie i sobie je realizuję, ale ten akurat taki jakiś najważniejszy i nierealizujący się. Pewnie za jakiś czas jak na moje wykłady będą walić tłumy ludzi to się będę z tego śmiała, ale mimo wszystko dzisiaj jakoś nie do śmiechu. I zapewne będę prosić o trochę wolnego i spokoju ;) Teraz mam i narzekam, że trochę konkretnego działania by się przydało. Dobra jakoś to będzie, na razie załatwiłam telewizję na wywiad w mojej fundacji i jestem z siebie dumna. Tak sobie czytam różne życiowe poradniki i mam wrażenie , że to wszystko plagiaty;)

  15. Aniulu droga. To nie coaching stawia Ci granice, czy nie chce Cię w szeregach tylko jakiś człowiek podjął taką decyzję wg jakiegoś swojego przekonania. To nie ma nic wspólnego z coachingiem.

  16. Aniula! Ejże! Nie czuj się niechciana przez coaching? Ty? No coś Ty? Podziemie coachingowe tworzymy. Widocznie jeszcze nie moment na całkowite wyjście z niego.

    Śmiesznej komedii i odprężenia przeponki :*

  17. Dżo-ann przyjdzie czas to i Aga się wypowie :) Ja tam obecnie chadzam sobie na fajne warsztaty i się ekologizuję w różnych kierunkach zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie coaching stawia mi granice i nie chce mnie w swoich szeregach ( znowu mnie nie wzięli na szkolenie a nie chcą powiedzieć dlaczego). Chyba już wyluzowałam, jak nie to nie. Idę sobie dzisiaj do kina, bo wygrałam wejściówkę. Na komedię idę, taka ironia losu, tu mnie nie chcą a Wszechświat na komedię wysyła:)

  18. Tansformację?:) Szkoda, że tym, co ona niezbędna, nigdy może nie być dana. Przez nich samych.
    Wracając do pomysłu sześciolatki do pierwszej klasy…Kolorowa kampania w TV i dzieciaki, które zadają tak trudne pytania swoim rodzicom, że aby ich już więcej nie pogrążać i nie ośmieszać (ooo zgrozo) muszą za karę zostać wysłane do pierwszej klasy szkoły powszechnej.
    Szkoda tylko że ta garstka występująca w reklamie ma się nijak do realności. Że się tych pieniędzy na kolorowe reklamy nie przeznaczyło na ciepłe posiłki dla dzieci, które już tam chodzą bez własnych kanapek.
    Rzeczywistość skwierczy. Podziemie narkotykowe, dopalaczowe, aborcyjne kwitnie i ma się dobrze. Goethe jednak wielki był, gdy pożegnał się ostatnim głośnym “Więcej światła”. Potrzeba więcej świadomości. Jak tlenu.

  19. Dżo-ann Agnieszka żyje tylko przechodzi transformację:) Co do , narkotyków, alkoholu i takich tam to bardzo mnie śmieszą wypowiedzi ludzi, że to dozwolone powinno być jak broń w Ameryce:) i pewnie byłoby lepiej i bezpieczniej i nie byłoby mafii…..ta w idealnym świecie. Ludzie albo rozsądek mają albo nie. Ci co mają nie chleją i nie ćpają. Po akcji z dopalaczami widać jak dostęp pomieszał ludziom w głowie. Myślę, że to nie kwestia rozmawiać o tym czy powinny używki być legalne czy nie ale na ile mamy zdroworozsądkową społeczność. Policyjne statystyki mówią za siebie. To samo się tyczy problemu z aborcją. Na ile jesteśmy świadomi i potrafimy żyć ekologicznie. Znowu się czepię pani minister edukacji- Jestem ciekawa na ile pani podwładni są z panią szczerzy?

  20. I jeszcze. Dziękuję za ten wpis.
    To mega potrzebne by mówić, grzmieć, przypominać, obnażać mechanizmy, które nami manipulują przeciwko nam samym. Uprzytamnianie, że drogą zakazu, nakazu, jedynej słusznej prawdy i silnych reperkusji, przymusu wiary w jedną ideologię pod karą utraty głowy lub dobrego imienia nikt nigdy nie zbudował systemu dla ludzi.
    Człowiek ma prawo do wolności wyboru. Rodzi się wolny. Systemy, ideologie, izmy, pieniądz, potrzeba bycia zauważonym w świecie, bycia na widoku; sławy i władzy nakłaniają do nadużyć (przekraczania granic, cienkich linii, zbaczania z właściwej drogi) i niszczenia siebie, innych, znowu siebie itd.
    Perfidia hmm… dobre słowo; rodzaj działania utkanego z paprochów emocjonalnych, intelektualnych. Gdy nie potrafię być, działać, współżyć z innymi, to wykorzystam mój Intelekt by pokazać, jak jestem przed innymi z przodu i jak łatwo ich wycyckać w myśl własnego interesu?

  21. Panie Macieju, a czy informatyk nie mógłby dodać mechanizmu captcha? np. re-captcha albo nowy wynalazek (jest chyba wersja darmowa) – nucaptcha.
    Do tego, czy Akismet jest włączony?
    Szkoda czasu na walkę ze spamem – można by w tym czasie napisać jakąś książkę albo nagrać film ;), albo po prostu pomedytować.

  22. W ciekawym wywiadzie Bauman mówi: (…) przeżyłem kilka zupełnie różnych typów społeczeństwa. I nie znalazłem właściwie wśród nich ani jednego, które nie wymagałoby jakiejś naprawy. Każdemu udawało się rozwiązywać lub łagodzić ten czy ów problem, ale zawsze kosztem zaniedbywania bądź tworzenia innych zagrożeń”.*

    Gdybyśmy na chwilę cofnęli się w czasie gdzieś ok. i po 1870, do ówczesnej Francji przymierającej głodem przez zarazę rozprzestrzeniającą się wśród jedwabników. Człowiekiem przeznaczonym wtedy przez rząd do zaradzenia i zatrzymania katastrofy był Pasteur. Człowiek, który łapał powietrze do butelek. Dosłownie; potrzebne do badania wszelkich możliwych drobnoustrojów. Wiele zbadał, wiele odkrył. W tej sprawie dotarł do przyczyny: człowieka, który sprzedawał zarażone nasionka, wyniszczając plantacje (wtedy główny i często jedyny dochód rodzin) i wyniszczając Francję. Sam zarabiając na tej zdradzie krocie. Jeden dziś już właściwie anonimowy człowiek.

    Patrząc w księgi, żyjemy dopasowywaniem mitów, przepowiedni, przeczuć do zdarzeń, które są lub nadchodzą czy też mogą nadejść. Przerażamy się wizją Antychrysta. Pytamy z niepokojem czy był nim Hitler, naziści czy najgorsze ma jeszcze nadejść? Tymczasem co krok pojedyncze jednostki, anonimowo (jak to w dzisiejszych czasach facebooków możliwe, a jednak…) dalej kradną, niszczą, zabijają, gwałcą i deprawują. Garstka możnych tego świata zarządzających FED, ci politycy i działacze, którzy podburzają do wojen, dają maleńkim chłopcom w Syrii karabiny do rąk, a ognistym temperamentalnie i nieprzejednanym muzułmanom “dorzucają jeszcze gratis” narkotyki.

    Człowiek jest moralny… moralny… moralny aż w końcu dzieje się coś, cienka linia zostaje przekroczona, budzi się w nim Raskolnikow i pokusa staje się silniejsza. Pojawia się zły moralnie czyn, pytania i dociekania, śledztwa i zastanowienia jak temu na przyszłość przeciwdziałać.
    Czy ludzie potrafią się dziś jeszcze w jakikolwiek sposób jednoczyć? Chyba tylko mądre zjednoczenie mogłoby zatrzymać garstkę działających we własnym interesie katów.

    *http://www.tokfm.pl/blogi/instytut-obywat/2013/02/bauman_strach_to_uczucie_poddanych_nie_obywateli/1#Cuk

Komentarze są wyłączone.