Sercem bloga jego głównym motywem, ideą i silnikiem jest moja przyjaźń z Michałem Brudzyńskim. Miałem tego bloga pisać razem z nim, taki był plan. W kwietniu 2010 Michał dowiedział się, w zasadzie przypadkiem, o rozpoznaniu choroby nowotworowej. Trzustka. Od początku zdawał sobie sprawę, że tak zwane rokowania są mizerne w przypadku tego rodzaju diagnozy. W psychosomatyce mówi się, że przyczyną zachorowań na trzustkę jak brak słodyczy. Razem zgłębialiśmy ten temat. Co było źródłem goryczy? To wielka przestroga dla tych, którzy żyją wbrew sobie.

bodhisattwa

 

Ostatnie tygodnie życia Michał coraz rzadziej pisał, a potem nawet coraz mniej czytał. Brakowało mu zwyczajnie siły. To zaskakujące, ale również do tego, by czytać potrzebna jest energia. Jego zdaniem spośród różnych kategorii ludzi jedna z najistotniejszych dzieli nas na dwie grupy: tych, co czytają, i tych, którzy nie czytają, lub czytają mało. Łatwo się domyślić, co sądził na temat tej drugiej grupy. Był ironiczny, czasami nawet boleśnie sarkastyczny lecz w środku miał w sobie nieznane mi wcześniej pokłady ciepła i mądrości. Każdego dnia niemal, niemal każdej nocy rozmawiam z Michałem poprzez ten blog, tak jak rozmawiałem z nim gdy żył.  Odważyłem się do tego intymnego świata zaprosić gości. Zdarzyło się już przez te pół roku, że w ten świat rozmowy, dyskursu, ciszy i dialogu, słyszenia i słuchania, zapraszania lecz przede wszystkim uważności na innych, ktoś wszedł i okazał wrogość, ot tak, bo tak.

Dlatego ten blog skierowany jest do osób czytających, piszących, refleksyjnych, zadających pytania, poszukujących odpowiedzi niełatwych, tych, którzy chcą tworzyć świat, do którego inni będą chcieli przynależeć. Jak chciałbyś żeby o tobie mówiono i pisano, tak mów i pisz – powiedziałby Michał. Kiedyś wstał i wyszedł ze szkolenia, które naruszało jego wartości. Uczestnicy szarpali się ze sobą – niby w terapeutycznym celu. Nie takiego coachingu się uczyłem. Coaching to poszanowanie odrębności drugiego człowieka – powiedział wtedy. Zakładka Refleksje to narracja bardzo bliska tej, jaką posługiwaliśmy się w naszych rozmowach.

Michał zmarł 16 listopada 2010, jakby dosłownie wczoraj. Miał 39 lat. Był moim przyjacielem. W moim wieku przestaje się już szafować słowem: przyjaciel. Zarezerwowane jest dla wyjątkowych ludzi i specjalnych relacji. W biznesie, w interesach w zasadzie każdego specjalistę można zastąpić, na jego miejsca czeka pięciu równie dobrych albo lepszych. W sercu nikogo zastąpić się nie da. Sercem tego bloga są także inne przyjaźnie, być może takie, które ten blog zainicjuje? Ma być to miejsce spotkań. Miejsce, do którego inni chcą przynależeć dlatego, że tak wybrali. Miejsce przyjazne, miejsce przyjaźni. Twórzmy świat, w którym chce się mieszkać razem z innymi istotami.

Jeżeli tekst Ci się spodobał, proszę podaj dalej:


data publikacji:
autor: Maciej Bennewicz
temat: Michał