Między plastkiem i plastikiem

mike mccready z pearl jam

Zatem jeszcze o artyście….Czym różni się sztuka od rozrywki? Kilka dyskusji na blogu dotyczyło już tego tematu. Niedawno zastanawiałem się z przyjaciółmi również nad tym, czym różni się kicz od popkultury i od sztuki, a może sztuki przez duże S? Czasem mówi się nawet „sztuka wysoka” jakby z automatycznym, niewypowiedzianym założeniem, że ta druga – jest „niska”. Żadnych konstruktywnych odpowiedzi, żadnych satysfakcjonujących tez, lub choćby przybliżającej definicji. Skończyliśmy z tym, z czym zaczęliśmy – z wątpliwościami.

Czy półnaga Pink wirująca na linie nad sceną w czasie swojego koncertu i jednocześnie znakomicie [ wokalnie] wykonująca swoją piosenkę głową w dół, to sztuka, czy może pop i tandetne epatowanie widza cyrkowymi fikołkami? A może Lady Gaga również półnaga w podartych rajstopach, w orgiastycznym tańcu tworzy nowy performance? A może Peter Gabriel w świetlistej kuli? A może Björk z nowym software, który umożliwia rekombinację utworu? A może Mike McCready z Pearl Jam rozbijający o scenę swe gitary warte kilka tysięcy dolarów? A może Snoop Dogg bluzgający w czasie koncertu i obrażający swoich fanów?

snoop dogg coś przypalił

W końcu jednak i bez definicji, ba nawet bez specjalnego obycia nagle stajemy jak wryci – oczarowani pięknem. Plastik czy nieociosane drewno, zardzewiały metal czy pornograficzne sceny, odrapane mury, czy kartofle i wiadro, przesadnie ekspresyjne aktorstwo, czy brak warsztatu aktorskiego, amatorskie fotki i meble ze śmietnika wszystko to już dawno straciło na znaczeniu jak punkt odniesienia, lub kryterium artystyczne i zyskało nowe znaczenie. A może kicz zniknął? Przecież można mieć na sobie plastikowy zegarek, kalosze w ciapki, robocze spodnie, podartą koszulkę, ostentacyjny makijaż, szklane paciorki i brudny kapelusik i uchodzić za osobę super modną, świetnie ubraną i brylować na koncercie w filharmonii. Dawniej koszula wypuszczona na wierzch ze spodni uchodziła za szczyt luzactwa, a słynne kolorowe skarpetki i długa grzywka [plereza] za przejaw oporu wobec komunistycznej władzy. Meble eksponowane w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Berlinie, Montrealu czy Amsterdamie dawno już prześcignęła Ikea wzornictwem i materiałami. Zwykła, przeciętna torebka od Prady może kosztować majątek, a telewizyjne seriale tasiemce uzyskują prestiżowe nagrody. Artysta wyjmuję puszkę ze śmietnika, stawia ją w galerii, zaprasza głodne szczury [hodowlane] do wyjadania resztek i pokazuje nam rzeczywistość wykreowaną, instalację, która przemawia w świecie umownym – powie kurator wystawy.

Czym różni się sztuka od rozrywki? A może tylko nazwą i miejscem ekspozycji? A może żyjemy otoczeni sztuką, jak nigdy w dziejach ludzkości, nawet jej nie zauważając?

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. już w czasie czytania powyższego wpisu, mniej więcej w jego połowie, zaczęła mi się układać odpowiedź na nie zadane jeszcze pytania, potem zajrzałem w komentarze i bardzo się ucieszyłem, że iwona mnie wyręczyła :) zgadzam się. Pozdrawiam.

  2. Paradoksalnie, to dzięki sztuce współczesnej, ze wszystkimi jej „za” i „przeciw” trzymam kontakt z rzeczywistością. Zauważam w ogóle, że i jak świat się zmienia. Sztuka może być rozrywką, ale nie każda rozrywka jest sztuką. Sztuka na mnie działa niezależnie od okoliczności, czy też poczucia, że tego chcę albo nie. Oddziałuje na mnie „jakoś”, nie pozostawia obojętną, nawet gdy budzi odrazę, zdziwienie, czasem nudę, a nawet, no cóż… brak zrozumienia. Wtedy też zmusza do zastanowienia. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś nada jej kategorię „rozrywka” , bo świetna komedia w teatrze z Krytyną Jandą w roli głównej jest kapitalną rozrywką, a przecież nikt nie ma wątpliwości, że to sztuka. Z drugiej strony znawca ocenia – ale to Sztuka jest! A tu – totalnie zero… nic nie czujesz… nawet irytacji… właściwie, gdyby nie ten krytyk, to w ogóle nikt by tej „Sztuki” nie zauważył. Czy płaski jak tasiemiec serial może być sztuką? Myśle, że jesli znajduje swoich odbiorców, na których „działa”, u których powoduje zastanowienie, szok, zdziwienie, czy jakiekolwiek uczucia, albo nawet dziwaczne sny, to cos w tym musi być… choć pewnie trudno nam OCENIĆ to jako sztukę. Ale po co mamy oceniać?

  3. „Może żyjemy otoczeni sztuką, jak nigdy w dziejach ludzkości, nawet jej nie zauważając”…
    Mi się zdaję, że właśnie współcześni artyści (od akcjonistów wiedeńskich po Lady Gagę) uczą nas zauważać,że zyjemy otoczeni sztuką :)

Komentarze są wyłączone.