Mimesis

Kończy się kolejny kurs coachingowy, który prowadzę. Tym razem Team coach. Przeglądam książki. Wpada mi w oczy wiele cytatów. Lubię książki. Szukam pointy dla moich studentów. TV ogłosiła dziś, że 56 % Polaków nie przeczytała żadnej książki w ubiegłym roku i choć pojawiają się alarmistycznie doniesienia już od lat procent nieczytających rośnie.  

Gabriel Tarde, francuski socjolog napisał: Człowiek jest zwierzęciem mimetycznym, przenikniętym pasją naśladowania, która wpływa m.in. na procesy uczenia się. Mimetyzm ten nie oznacza jednak bezmyślnego naśladowania, lecz kreatywne kopiowanie „z błędami”. W efekcie proces rozprzestrzenia się inwencji, od którego skuteczności zależy, czy stanie się on innowacją, czyli faktem społecznym, ma charakter twórczy.

Mimetyzm oznacza naśladowanie albo upodabnianie się. Zwierzęta i rośliny upodabniają się do otoczenia, to często ich jedyny mechanizm obronny. Sztuka upodobnia się do rzeczywistości i odwrotnie, a ludzie powtarzają wzorce, zachowania, opinie a nawet wartości. Niekiedy również tożsamości. Współczesny mimetyzm jest bezwzględny – kieruje naszą uwagę na mody, popularność i najprostsze zachowania, kostiumy, gadżety, słowa. Wyśmiewa. Choć Tarde zmarł w 1904 napisał również, że: Komunikacja to proces transmisji zawartości umysłów poprzez sieci.

Przeglądam sieć, o której socjolog nie mógł nawet marzyć. Zaglądam na strony kolorowych pism, przeglądam telewizyjne i radiowe programy. W portalach społecznościowych lawina informacji i komentarzy. Newsy, chwilowe sensacje, dwudniowe tematy – żyjemy powtarzaniem. Przewaga tematów szokujących. Dobra informacja to zła informacja. Oczywiście niezbędne są oceny, najlepiej kategoryczne. Dziennikarstwo współczesne stawia sobie coraz częściej za punkt honoru dowalić, sprowokować, ośmieszyć. Jaką zawartość umysłów transmitujemy? Nawet w TV i w sieci same powtórki. Kiedyś jako gatunek, dzięki powtórzeniom zapamiętywaliśmy naszą tradycję i tożsamość, recytowane księgi, dzieła Homera i Wergiliusza, obrzędy i obyczaje, nakazy i ograniczenia. Wreszcie nauczyliśmy się pisać i czytać. Teraz porzucamy tę cudowną umiejętność odkrytą przez Gutenberga, przestajemy czytać i powtarzamy memy. Mem jak gen. Gen nośnik informacji biologicznej. Mem nośnik informacji kulturowej – według Richarda Dowkinsa, a  w sieci memy to zdjęcie z komentarzem, rysunek z komiksu, skrót. Informacja powtórzona sto razy staje się samodzielnie rozwijającym się organizmem. Czym żyje Polak? Jakie treści mimetycznie powtarzamy? Do kogo lub do czego się upodabniamy?

Mimesis
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy. Ludzie nie czytają , ponieważ nie potrafią czytać. Brzmi to w dzisiejszych czasach niedorzecznie a jednak. To, że ktoś się potrafi podpisać nie znaczy, że nie jest analfabetą. Podpis to nic innego jak techniczne narysowanie znaków. Czyli z jednej strony niedobory finansowe a z drugiej analfabetyzm społeczeństwa o dysleksjach już nie wspomnę.

  2. Nie wiem jak to jest z czytaniem, ale dla mnie jest ono naturalne jak oddychanie po prostu, czytam dużo, bo ok. 50 książek rocznie (nie łykam ich szybko, tylko wydzieram rzeczywistości każda chwile na lekturę) a przy tym jestem matką trójki dzieci, po prostu jak ktoś chce czytać, to zawsze znajdzie czas nawet przy gotowaniu wody na mleko itp. a jak nie to i biblioteka na pokaz nie pomoże…;-) Pozdrowienia serdeczne, od tej od 3-ków

  3. Każdy znajdzie swoją niszę. Absolutnie każdy. Podobne przyciąga podobne. Świat jest wg mnie popieprzony i piękny, mój wybór czy skupiam się na jednym czy drugim. czy mówię – mam to gdzieś, co ja mogę zmienić, zrobić? nic, będę taka jak inni, zacznę znów robić to i tamto, stanę się „normalna” i zacznę żyć wartościami innych?
    NIE NIE i jeszcze raz NIE. To może :
    Spojrzę na siebie, zobaczę co jeszcze mogę, w jakim świecie chce żyć, wymienię się myślami, inspiracjami, nadal będę uważana przez niektórych (większość ) za oszołoma i co z tego? Zachwycę się przyrodą i przeczytam książkę która mnie pożre i wymieli. Zmienię co mogę (i chcę) zmienić. Zrobię przegląd siebie samej i zobaczę co pójdzie do wyrzucenia.
    nie wierzę w ogólną ludzką przemianę, zbiorowe „nawrócenie” – choćby nie wiem kto umarł albo ożył. Ludzie naśladują i będą naśladować, zabijają i będą zabijać. itp itd – ten typ tak ma?
    Parafrazując „TO NIE JEST ŚWIAT DLA WRAŻLIWYCH LUDZI”, Ale jestem TU, po coś, by wnieść coś (dobrego?) do świata. A może po prostu by przeżyć życie tak jak chcę, działając w zgodzie ze sobą., tak jak potrafię na dany moment.
    I nie wiem kto to jest Polak. Wiem że dookoła mnie są świetni ludzie którzy kumają o co chodzi i z którymi porozumiewam się czasem bez słów. Czy się upodabniamy do siebie? Inspirujemy się nawzajem i myślimy jak by tu zmienić jeszcze przestrzeń dookoła nas. Razem i osobno.
    Przewrotnie powiem – najbliżej mi do kota.

    A jako że cytaty ostatnio w modzie to znów polecę z H. Hesse bo akurat on fajnie to ujął :

    „Nie żyłem po to, by układać wiersze czy wygłaszać kazania, czy malować. Ani ja, ani żaden inny człowiek nie po to istniał. Wszystko to było jedynie uboczne. A prawdziwe powołanie każdego polegało na jednym tylko: na odnalezieniu samego siebie. I skończyć mógł jako poeta lub wariat, jako prorok lub zbrodniarz – nie jego to była sprawa i w końcu pozbawiona znaczenia. Jego sprawą było znaleźć własny los – nie byle jaki – i przeżyć go w pełni, całkowicie, bez załamania. Cała zaś reszta była połowiczna jedynie, była próbą ucieczki, była nawrotem do ideałów mas, adaptacją i lękiem przed własnym wnętrzem.”

  4. Dzisiaj Talibowie w Pakistanie, w autobusie pełnym dzieci, chcieli zabić czternastoletnią dziewczynkę za to, że ośmieliła się domagać na blogu prawa chodzenia do szkoły. W Polsce studenci kupują prace magisterskie, dzieciaki w podstawówkach zażywają narkotyki. Za dobrze nam w tej Polsce…….

  5. Tak jest Aniu. Znam rzeczywistość takich małych miasteczek, znam i skrajną nędzę i niewyobrażalne dla nas mających bieżącą wodę i ogrzewanie, nie mówiąc o książkach warunki na niektórych wsiach. Niestety. W kraju w którym działacz PZPN bierze sobie 50 tysięcy za bycie działaczem, ludzie muszą przeżyć np. za niecałe 500 złotych na miesiąc :( Ciężko mieć szerokie horyzonty, tyrając na cokolwiek bez luksusowej w naszej RP już dawno nie Ludowej umowy o pracę. Ale i tak wiem, że ludzie kombinują, myślą, szukają (tu szczególnie chwała im za to). Mogłabym w tym miejscu wiele pisać, ale to jest po prostu życie.

  6. Dżo-ann ,w malych miasteczkach pod tym wzgledem bywa lepiei,ludzie sie znaja,kontrola spoleczna wciaz jest wieksza,co ma tez swoja pozytywna strone-jak rejestratorka omowi pomocyu-jutro cala wies trabi…../ ,a tempo zycia mniejsze,samo zycie tansze ,choc globalnie biedniejsze………..ineternet juz nawet na wsiach ludzie maja,samochody tez…

    jak wspomne moja mlodosc ,dostep do kultury ,nauki byl zdecydowanie mniejszy….

    wtedy jednak nie bylo co czytac,poza kanonem dziel socjalistycznych i klasyki ;))))
    niedostepnosc dobrej ksiazki dopingowala do poszukiwania i wlasnej pracy, zeby na miano czytelnika zasluzyc…..zostal mi z tamtego okresu taki mit biednego inetligenta…co to kostke masla wymieni na dobra,niedostepna pozycje…..wspominam z rozrzewnieniem…
    wspominam tez opowoesci moich dziadkow ,jakim cennym prezentem dla nich ,dzieci z robotniczych rozdzin ,byla ksiazka…jacy byli szczesliwi,gdy mogli w socjalistycznej Polsce,w latach powojennych,kupowac je swoim dzieciom…..

    dzis jednak nie wystarczy czytac lecz korzystac z tej przeczytanej wiedzy, malo kto czyta zeby czytac dla przyjemnosci czytania.
    wydaje mi sie ,ze poradniki ciesza sie i tak najwieksza populrnoscia,bo dla rozrywki-latwiej jest telewizor czy „pudelka” wlaczyc.
    dzis jak wejdziesz do ksiegatni-stosy………..trzeba wybierac;))))dzis kazdy moze cos napisac ,wydac….popularne ,nie zawsze znaczy dobre,wartosciowe
    ale za to wybor jest ogromny…ja sie czasem gubie.
    biore ksiazke i czytam na miejscu-autor znany ,jezyk przejrzysty,temat ciekawy-kupuje,a czasem po przewertowaniu odkladam….
    pomyslec ,kiedys polowalo sie na autorow, a jak juz byli martwi,to na kolejne wydania….ta sama ksiazka zyla dziecsiatlk lat…dzis czesto jak spadajace gwiazdy-jeden ,dwa sezony….
    sztuka jest dzis napisac ksiazke ,ktora wciaz sie wznawia.

    pisze coraz wiecej osob

    jak musi byc dobra ksiazka?
    poczytna ksiazka?
    moze ….wystarczy popatrzec na liste bestsellerow;)))))))))))))))))))))))))))
    dzisiaj sporo sie pozmienialo

  7. A dziś chodzi za mną pytanie: Co zrobiłeś dziś, aby jutro żyć tak jak tego pragniesz.

    Byłam na długim spacerze, w deszczu i słońcu, tam gdzie można jechać-szłam, poznałam ciekawego człowieka i razem obserwowaliśmy mewy, las i morze, wypiłam niespiesznie kawę, zjadłam ciastko owsiane, słuchałam muzyki i tańczyłam ;-) I spotkałam się z przyjaciółką, oddychałam i inne czynności które mnie jeszcze bardziej roztańczyły wewnętrznie. I zaczęłam pisać nowy artykuł. A dzień się jeszcze nie skończył ;-)
    A Wy?

  8. Czym jeszcze żyje współczesny Polak? Może się mylę, ale jest jeszcze coś czym chce żyć. Pewien tętniący niepokorą, wymykający się modom autentyzm – uczuć, emocji, przekonań. Jak inaczej wyjaśnić np. nasze mocne zaciekawienie i zakręcenie zespołem Lemon, jeśli nie własnie tym, że w ich tekstach (Będę z Tobą, Napraw mnie, Litaj Ptaszko) pojawia się autentyczność przeżyć. Chcemy tego co inne, nieplastikowe, nie na jedno kopyto. Ciągnie nas do czegoś innego i chwytamy się tego, jak tonący brzytwy w morzu komercji. Kiedyś to że mężczyzna kocha, że się tego nie wstydzi a do tego potrafi to swoje uczucie ubrać w subtelne słowa udowadniał Hłasko, Stachura, Niemen. Miłość nadal jest ulubionym tematem muzycznym, literackim, poetyckim. Czas pokazuje, że się nie przejadła. Człowiek szuka autentyczności. Świata, na którym się (wreszcie) nie natnie. Który odda to co ma w środku i jednocześnie nada temu ważny wymiar. A to, że czasem poprzestaje na „Jesteś szalona” czy „Jest już ciemno” też wiele o nim mówi. Piszę o muzyce, ale podobnie jest z innymi rzeczami. I w pełni się z Tobą, Macieju zgadzam mimesis działa. Jak to dobrze, że człowiek ciągle szuka. Polecam utwór Turkusowy :) http://www.youtube.com/watch?v=OCQtS2D3r7c

  9. „W kraju w którym mieszkają głodne dzieci bez sensu jest mówić o poziomie czytelnictwa…”

    Ależ dramatyzm… ;-) W takim razie w ogóle nie ma sensie mówić o poziomie czytelnictwa, bo w każdym kraju na świecie mieszkają – i będą mieszkać – głodne dzieci. Fact of life. Książek nie trzeba kupować, można wypożyczyć – w moim małym miasteczku w bibliotece są bardzo znakomite pozycje, w większych mieścinach problem w ogóle nie istnieje. Drugie tyle literatury jest w internecie – jedno i drugie powszechne. Lekarz na NFZ („darmowy”) przyjmuje na drugi dzień – specjalista trochę dłużej. Można za to poszukać, porozmawiać, poprosić i zwykle znajduje się w którymś miejscu jakiś termin, z którego ktoś zrezygnował i pomocna pani w rejestracji zrobi wpis. Czasem trzeba jednak czekać, no i cóż. Za to wiem, że w najgorszych przypadkach przyjmie mnie szpital – w małym mieście jest ich kilka, w każdym dobrzy medycy. Tragedii nie ma.

    „żyją normalnie z dnia na dzień bez perspektyw” – to nie jest „normalne” życie. :)

  10. Dzień dobry, na początku przesyłam gdyńskie słońce dla wszystkich ;-). Cudnie tak leżeć na macie i ćwiczyć, a słońce otula twarz. Wszystko staje się łatwiejsze i ciało nawet łatwiej się poddaje. I umysł też oświetlony (nie mylić z oświeconym ;-)).

    Panie Macieju, jako między innymi dziennikarz cieszę się, że Pan poruszył wątek tej branży. Jestem zdruzgotana mediami, newsami. Już na studiach byłam… Poszłam do radia, odeszłam z radia – w momencie kiedy kazano mi robić reportaże z konkretną pointą (to Ci są źli). Pracowałam dla prasy, odeszłam od niej- więcej dramatu poprosimy! (a tekst już i tak dramatyczny był o małej dziewczynce rozwodników, która do krwi obgryzała paznokietki, bo mamusia mówiła, że tatuś jest zły i kazała jej okropne rzeczy mówić. dziewczynka lat 5…). Pisałam dla portali internetowych, odeszłam od tego-szybko, szybko, szybko, krótko, krócej, najkrócej.
    I wybrałam kilka tytułów, gdzie słowo duchowość nie kojarzy się z sektą, wegetarianizm jest legalny, joga nie odstrasza, a cieszenie się chwilą nie jest banałem. Da się WYBRAĆ, choć finanse też są inne. Mówili mi, ale przecież miałaś dobre pieniądze, pisz co Ci każą, bierz kasę i nie myśl za dużo, to praca. I wybrałam, że już nie chcę takich tekstów słuchać.
    Media też mają wybór co podać na śniadanie i czym odbiorców karmić. Na razie wygrywa „zły” wilk. A odbiorca ma wybór czy jeść czy być na zdrowej diecie bez TV radia gazet. Ja już od 4 lat jestem na takiej diecie. Zbuntowałam się, już chcę żyć inaczej. Wiem jaki jest świat, jak źle się dzieje, jak sąsiad sąsiada itp, ale już nie chcę śnić koszmarów. Chcę tworzyć inny świat, chcę pisać inne teksty, chcę słuchać innych audycji. Na szczęście takie są.
    I po wielu latach (nie wiem dokładnie, ale myślę, że ok 6 lat spokojnie) mam sprawny telewizor w moim nowym mieszkaniu. I wiecie co? Oglądam jedynie to, co poleci Monika.
    Idę pod prąd, a może właśnie płynę z prądem? Nie wiem, dobrze mi. Nie muszę być jak wszyscy, a wszyscy nie muszą być jak ja ;-)

    I słońce nadal świeci i tworzy magiczne refleksy na ścianie. Bóg mnie właśnie odwiedził.

  11. Skojarzyło mi się ze słowami ulubionego pisarza :

    „Nagle przyszło mi do głowy, że nie mam apetytu, bo brak we mnie literackiego realizmu. Wydawało mi się, że sam stałem się częścią jakiejś źle napisanej powieści.” Murakami -Kronika Ptaka Nakręcacza

    Wybieram Inspirację i wyjście z transu.
    Powtarzanie bez refleksji jest jednak łatwiejsze, branie tego co dają na tacy – też.
    Zadawanie sobie pytań i wyciąganie odpowiedzi – czy to jest dla mnie?
    Czasem człowiek zbłądzi – ale samoświadomość kieruje na właściwe tory.
    Trzeba tylko umieć słuchać siebie – tak naprawdę. Ja się tego nadal uczę.

    Przy okazji temat reklamy. Tam dopiero lecą schematem. Weź to – będziesz szczęśliwy.
    Tabletki na gardło jako cudowny lek na wspaniałe życie i sukcesy.
    Prosty przekaz bazujący na ludzkich emocjach. Patrzę na to z dystansem i widzę w co reklamodawcy próbują mnie wrobić. Nie dziękuję.
    (ale przecież są np. rodzice którzy kupują swoim dzieciom ciasteczka na śniadanie nie patrząc na skład – bo w reklamie powiedzieli że to idealne źródło wapnia, błonnika itp – a dziecko jest radosne, zdrowe i pełne energii. za to alergię najlepiej zrzucić na kocią sierść – łatwo oddać kota do schroniska (bardziej optymistyczna wersja) ale żeby przejrzeć codzienny jadłospis albo tzw. „chemię gospodarczą” to już niekoniecznie – w końcu „wszyscy” tego używają więc na pewno jest ok).

  12. No dobra a ktoś doszedł dlaczego Polacy nie czytają? Liczy się to na podstawie sprzedanych książek? Jeśli tak to kiepskie badania. Gro ludzi nie ma kasy . Widzę po moich znajomych. Ja szukam okazji i często fajne pozycje kupuję po 10 zł, ale nad taką za 35 zł to już się muszę zastanowić. Są oczywiście biblioteki, ale szczęście jak się trafi na taką z ciekawymi pozycjami a nie seriami romansideł bo chodliwe. Dlaczego Polacy nie czytają? Ponieważ jak rodzić musi dziecku kupić wyprawkę szkolną z a 500zł opłacić wszystkie rady, ubezpieczenia itp to już na książki nie zostaje. I znowu wielkie aj waj . Polacy nie czytają bo nie mają na ten luksus kasy, nie leczą się bo nie mają na leki i wizyty u prywatnych specjalistów ( na NFZ zostało tylu co kot napłakał) potem się dziwimy, że onkologia zżera połowę zasobów NFZ, ludzie się nie uśmiechają bo nie wszyscy są tacy otwarci zaradni i postępowi i żyją normalnie z dnia na dzień bez perspektyw. Czasem człowiek tak utknie w rzeczywistości, że sam się z niej nie wydostanie a kochani wszystko wokoło kosztuje. Oprócz własnej zaradności trzeba też mieć dużo szczęścia. W kraju w którym mieszkają głodne dzieci bez sensu jest mówić o poziomie czytelnictwa…

  13. I pojawia się człowiek, który stworzył świat do ktorego inni chcą przynależeć. Człowiek o szerokiej wiedzy, wielu horyzontach, pasjach i wielkim doświadczeniu. Człowiek czytający książki i też je piszący. Człowiek inspirujący do działania i realizowania marzeń.

    Spotkaliśmy się na mojej drodze. I dobrze, mam się od kogo uczyć, a przy tym pozostać „genialnym sobą”

    Człowiek nazywa się Maciej, Maciej Bennewicz :)

Komentarze są wyłączone.