Misja wszystkich misji

W sobotę byłem w Krakowie. To gościnne miasto. Lubię tu wracać. Prowadziłem wykład o coachingu na AGH. Na koniec, w długiej dyskusji, pojawiły się pytania o życiową misję. Jak ją znaleźć? Skąd wiedzieć, że jest się na dobrej drodze? Czy trzeba czekać do czterdziestki na wyklarowanie się poczucia sensu własnego życia? Czy dopiero seria życiowych doświadczeń pozwala wyłonić misję?

Dla wszystkich jednak było jasne, że bez misji wszelkie działania tracą sens, stają się żmudne i prowadzą donikąd. Oto odpowiedź w jednym ze skutecznych ćwiczeń:

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. Moja pierwsza, natychmiastowa myśl kończąca zdanie „Jestem…” to „Jestem zadowolonym człowiekiem”. Ale czy to może być misją? Hmmm… Jeśli tak, to mam super misję :)

  2. Ania :):)

  3. Poczekam do 40 z tym sensem;)))))to juz niedługo.

    przeczytałam koleny fragment,o pytaniu granicznym…..znam to uczucie,to pięć minut przed zrozumieniem kiedy wszytko jest w mroku i wydaje się nie mieć sensu,a potem nagle staje się jasne.logiczne,oczywiste…..
    Czekam na to pytanie;))))))

  4. ania a może to właśnie ten czas kiedy widzi się prawdziwych przyjaciół a odcina pasożyty?

  5. dzieki za wszystkie dobre rady,na szczescie swiadomosc wyboru mi pozostala,ale tak poplatalam nitki mojej zyciowej robotki,ze jedna ciagnie druga,calosc sie pruje…..zważywszy zyciowe powolanie,od dziecka obene w moim zyciu,niestey,potrzebuje innych;))ludzi.i to wiem.jeszce nie wiem jak na nowo ulozyc scieg,a wiekszosc planow moich zyciowych zdezaktualizowala sie w ciagu …ba 3 miesiecy.ale widac,jeszce do konca nie zrozumialam wszystkiego;))))))))))))))))

  6. moje odkrycie, flow sprzed chwili..ze spaceru…nic nie muszę, z nikim nie muszę, nikogo nie potrzebuję, w zamian mam siebie, w zamian MOGĘ, w zamian chcę
    Ania, masz WYBÓR…

  7. ania ty się ciesz , że pozbyłaś się tego gamonia i możesz szukać kogoś na kim można polegać. Jak ktoś kocha to na głowie stanie, żeby wspierać drugą osobę. Nie ma co analizować, że gdyby nie wypadek i setka innych rzeczy to by było inaczej. Teraz może być inaczej, wiem z doświadczenia. Pięć lat zmagałam się z chorobą i mój mąż zawsze mnie wspierał. Skoro masz określoną swoją misję to Ci zazdroszczę , bo ja usilnie staram się ją określić i ciężko jest. Na mnie też nie działają hasła „weź się w garść”. Żeby się poukładać zaczynam robić przyjemne dla mnie rzeczy i jakoś idę do przodu. Jeżeli zdrowie Ci pozwala, to odwiedź ściankę wspinaczkową jak cię wciągnie to przejdą wszystkie zahamowania. Jednak jeśli to problem to kijki w rękę, koleżanka do gadania i ruszaj na spacer, tocz się wózkiem, podskakuj tylko coś rób. Jak się wyjdzie do ludzi to nagle może się okazać , że to najlepszy sposób na pozbycie się natrętnych myśli. Nie myśl, działaj , słuchaj się intuicji :)

  8. Zrozumiałam swoja misje kilka lat temu,ku mojemu zaskoczeniu,bo wybory nie zawsze były swiadome,raczej intuicyjne,A jednak , odkryłam,jestem na właściwej drodze.Odkrycie coachingu dopełniło to czego ,wydawać sie ,brakowało w mojej medycznej pracy .
    Ale mimo świadomości misji utknęłm w martwym punkcie.Utrata pracy rozbila mnie az do poziomu….myslałam ,że wartości-ale dalej-aż do tożsamości.Zdarzył mi się koniec świata.Utrata zdrowia,pracy,wypadek samochodowy,za chwilę utrata partnera….co te wszystkie zdarzenia maja wspólnego?odcięły mnie od dotychczasowego życia.
    Pytania:ghdybyś wszystko stracił????co nadal byś miał????Siebie.Wciąż życie,wyobraźnię,sprawność,misję…..
    Myślę i myślę i wciąż nie wiem ,jak mam to poukładać na nowo.Wbrew wszystkim dobrym radom”Bierz się w garść,szukaj nowej roboty,nie wpadaj w deprechę,tylko działaj”
    Dzaiałanie jest ostatnim etapem.a ja jak Alicja,nie wiem ,w która stronę pójść.

  9. Jest ciężko, mi chyba jest jednak potrzebny ktoś z zewnątrz, kto te moje odpowiedzi jakoś złoży :)

  10. i wyszło na to, że mam problemy z określeniem tego co chcę w życiu robić. niby nic dla mnie nowego, to ciągłe szukanie siebie, a jednak zaskakujące:(

  11. Widzę, że idzie Pan w najlepszą stronę skutecznego dotarcia czyli do wizualizacji. To naprawdę fajna sprawa. Sam już testuję ten sposób i ciągle się uczę. Ja wiem co jest moją misją. Czuję to każdego ranka jak się budzę. To uczucie, że wiem co mnie kręci… jest bezcenne.

  12. Dziękuję. Niby wiem, jaka jest moja misja, ale takie ćwiczenia dodają odwagi.

Komentarze są wyłączone.