Moje 100 tysięcy!

bulwersujące
bulwersujące

W końcu, pewnego dnia, stajemy się dorośli. Otrzymujemy dowód osobisty i większość przywilejów obywatelskich. Niestety możliwość kandydowania do senatu i na urząd prezydenta pojawia się dopiero w ładnych parę lat po ukończeniu osiemnastki. Być może ustawodawcy chodziło o podobną zależność jaką wykazują statystki firm ubezpieczeniowych. Młodzi kierowcy popełniają najwięcej poważnych wykroczeń drogowych i wypadków, w tym katastrof drogowych. Dlatego w niektórych krajach składki OC, NW i AC dla młodych kieroców są najwyższe, nie najniższe, na co wskazywałyby względy ekonomiczne.

Zdaniem Erica Berne, twórcy analizy transakcyjnej, człowiek metrykalnie dorosły, fizycznie dojrzały, społecznie doświadczony może wciąż pełnić rolę dziecka. Jednak nawet jeśli z niej psychologicznie wyrośnie, może być dorosłym lub rodzicem uzależnionym lub uzależniającym. Role te oznaczają pewien stan psychologiczny i społeczne funkcje nie zaś biologiczne ojcostwo czy macierzyństwo. Już sama opiekuńczość, dysponowanie zasobami, kierowanie sytuacją – to przecież właściwości rodzica. Zatem podejmowanie każdej roli, w której jest się dysponentem dóbr – psychologicznych lub materialnych [np. opieka i jedzenie, akceptacja i praca] – jest w istocie podjęciem roli rodzica. Oczywiście jest też odwrotnie, pisałem już o tym, można biologicznie urodzić dzieci ale psychologicznie samemu wciąż pozostawać dzieckiem. W mojej długiej pracy terapeuty i coacha co rusz zdarza mi się poznawać rodziców, którzy są mniej dojrzali od swoich dzieci, albo przeżywają kryzys rodzicielstwa, gdy ich dzieci stają się mądrzejsze i dojrzalsze od nich.

***

Łatwo wyobrazić sobie jak zachowuje się dorosłe dziecko np. w pracy. Zrzuca odpowiedzialność, szuka winnych, usprawiedliwia się, oszukuje, kłamie i oczekuje kolejnej i tysięcznej szansy. Potraktowane jak dorosły, czyli rozliczone z zadań, wpadek i błędów, projektów i wyników popadnie w rozpacz albo wściekłość i w końcu oskarży szefa albo firmę [psychologicznego rodzica] o wszystkie krzywdy tego świata. Łatwo też dostrzec jak zachowa się dorosłe dziecko, gdy zostanie pochwalone, nagrodzone, wyróżnione – uzna, że zostało członkiem rodziny, skróci dystans, zdominuje innych, napompuje swojego ego, lecz zazwyczaj tylko na chwilę, dopóki znów nie pojawi się kryzys spowodowany kolejnym żądaniem. Jak dorosłe dziecko zachowuje się w domu? Jest jeszcze trudniej. Częstokroć obwinianiu nie ma końca, każdy dzień to gorzkie żale, wszyscy zostają obwinieni za krzywdy dziecka, wybuchy złości mogą wynikać z drobnych sytuacji a chwile rozpaczy z powodu pojedynczych słów. Dorosłe dziecko również domaga się od innych uwagi i troski na sposób dziecięcy – repertuar wbrew pozorom jest szeroki: od emocjonalnego szantażu, po obietnice i uległość, przymilanie się i uwodzenie aż do wybuchów agresji i buntu.

***

Oczywiście spora grupa ludzi podejmuje role dorosłych współzależne, czyli działając w świecie społecznym stają się świadomymi kontrahentami. Otóż to, są świadomi, że w życiu jest coś za coś, że życie dorosłego to wymiana, że współzależą, że wymieniają się z innymi na usługi, zasoby, umiejętności i w końcu, że podstawowym elementem transakcji są pieniądze wymieniane niemal na wszystko, czego człowiek potrzebuje do życia. Zapewnienia o bezinteresownej miłości, totalnej szczerości, prawdziwym zaufaniu i akceptowaniu takim, jakim się jest – w końcu wsadzają miedzy bajki, z napisem: infantylne historyjki z przeszłości. Tak jest. Są to infantylne, nierealistyczne iluzje, bo niby dlaczego ktoś ma akceptować wrednego, napastliwego kolegę; szanować prawo do własnej ekspresji u oceniającego, złośliwego przyjaciela? Niby dlaczego pracodawca ma hołubić nielojalnego pracownika; bezczelnego kontrahenta; leniwego współpracownika; bezmyślnego szefa; małostkowego wspólnika; niewiernego męża; rozrzutną, nieczułą żonę? Otóż nie ma powodu, dla którego drugi człowiek powinien godzić się na tego rodzaju uzależnienie. Dorosły dojrzały i współzależny jest jednocześnie asertywny – komunikuje wprost i tworzy relacje, w których może liczyć na wzajemność.

***

Czy za pieniądze można kupić miłość? Z pewnością nie, ale można ją utrzymać, ustabilizować, można dzięki pieniądzom zbudować rodzinę i dać jej przyszłość, ciągłość, status. Dorosły to wie i realizuje. Dziecko dziwi się i buntuje. Chciałoby bezinteresownej miłości, czyli miłości pomimo wszystko, bez względu na wszystko, miłości bez granic. Niestety nic z tego. Szanujemy innych ludzi za ich szacunek wobec nas, wymieniamy się na czułości, towary i pieniądze z tymi, którzy są choćby podstawowo uczciwi, kochamy prawdziwie tych, którzy nas kochają – czyli okazują nam zaangażowanie, dzielą się intymnością emocjonalną, są wobec nas lojalni. Kluczem jest wzajemność i dojrzała współzależność – ja jestem potrzebny tobie, ty jesteś potrzeby mnie, lecz ja to ja, a ty, to ty; jesłi się spotykamy – znakomicie; jeśli nie – też dobrze, każde idzie wówczas swoją drogą. Brak wzajemności prowadzi do uzależnienia i uzależniania. Tego rodzaju relacje przyjmują formę pseudomiłości, udają przyjaźń lub troskę, w istocie chodzi w nich o dominację, czyli o psychologiczną lub faktyczną władzę.

***

W Polsce niestety, tak zwany kukizowy bunt, to efekt głębokiego uzależnienia i poczucia bezradności, to efekt dziecka. Niestety jest to skutek poprzednich dwudziestu lat. Efekt zaniechania edukacji w rodzinach, w szkole i kościele. Mainstreamowy blask popkultury dał nam wyłącznie materialne, hedonistyczne wzorce. Większość chce mieć ciuchy, gadżety i samochody takie jak w reklamie. Dlaczego nie? Prezydent elekt obiecuje 500 zł zasiłku, a dlaczego nie 1500 lub jak eksprezydent Wałęsa – 100 tysięcy? Wałęsa oddaj mi moje 100 tysięcy! – jeszcze nie dawno można było takie hasło przeczytać w internecie. Kto nie obiecywał, kto nie zakłamywał, kto z rządzących oprócz Jacka Kuronia, miał odwagę mówić jak ja jest? Buddyści i taoiści mówią: nie obwiniaj drzewa, że rodzi zbyt kwaśne owoce. Drzewo nie wyrosło dzisiaj. Skutki naszych dzisiejszych doświadczeń nie powstały przed chwilą. Wzrastały latami. Jak ziarno, z którego wyrosło drzewo, zostały zasiane wiele lat temu. Dlatego Polska przeżywa kryzys nie tyle polityczny, co kryzys tożsamości, zwany przez Emila Durkheima anomią, stanem, w którym obywatel nie wie co robić ze swoim życiem, a to co robi, nie prowadzi go do poczucia sensu życia, do odczuwania znaczących wartości, nie nadaje znaczenia jego losom. W istocie może robić cokolwiek, gdyż czuje się zagubiony i pusty.

***

Kościół katolicki, skupiony na pustym rytuale, już dawno przestał zajmować się tłumaczeniem wartości na język zwykłego człowieka i nadawaniem sensu ludzkim wyborom. Reklamy i popkultura wskazują iluzje, tym mocniej frustrujące, im bardziej okazują się niedostępne. Hochsztaplerzy i mentalni iluzjoniści na chwilę zachwycają kolejnymi imaginacjami, że każdy może odnieść sukces i być bogaty dosłownie w jednej chwili, o ile zapłaci z kolejny moduł superszkolenia. Politycy gotowi są zrobić wszystko, by zdobyć poparcie a potem władzę. Owszem, niemal każdy obywatel chciałby mieć samochód klasy premium ale po krótkiej, lub nieco dłuższej refleksji, okazuje się, że to nie jest możliwe, co gorsza, że to wcale nie uszczęśliwia na zawsze.

Dorosłe dzieci nie są wściekłe, dorosłe dzieci są przede wszystkim przerażone i zdezorientowane, złość jest wtórna.

cdn.

Moje 100 tysięcy!
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Frustracja rodzi bunt, częściej chyba bierny, niż czynny. U mnie w pracy, ludzie są już tak długo wykorzystywani, że nawet nie chcą korzystać z lepszej oferty, która jest im proponowana. Nie zbuntują się otwarcie, ponieważ są zależni od pracodawcy, ale mogą udawać , że nie słyszą, stosują różne uniki a „menedżment” się dziwi, dlaczego nie ma radosnego odzewu na ich genialne pomysły. Moja firma to taka miniatura państwa, tak samo zakiszona. Kwach wylewa się każdą dziurą i dawno zatracił zdrowotne właściwości. Powieliłam schemat, z którego chciałam uciec. Zmiana to ciężka sprawa :)

  2. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że my jako naród przezywamy kryzys tożsamości. Po latach wzrastania w demokracji doszliśmy do tego, że nie stanowi problemu zaspokojenie podstawowych potrzeb tj głodu , wolność. Okazuje się, że to nie daje poczucia szczęścia, chcemy czegoś więcej, ale nie wiemy czego. To konsekwencje życia w komunie. Spodziewamy się, że politycy zaspokoją ( a może nawet określą ) nasze potrzeby.

Komentarze są wyłączone.