Mowa cienia i światła

Sporo teraz się mówi o mowie nienawiści.  Piszę o mechanizmach nienawiści wytrwale od kilku lat. To ciekawe zjawisko. Zbieg kilku mechanizmów. Spoglądam na to oczami socjologa, menedżera, coacha, choć kiedy i mnie dotyka – zwyczajnie, po ludzku trochę boli. Nie bez powodu buddyści uważają próżną mowę za niewłaściwe zachowanie, które szkodzi przede wszystkim temu, kto słowa wypowiada, a potem skutki próżnej mowy rozlewają jak koła na wodzie, stopniowo słabną, lecz zakłócają przestrzeń.

1. Czynników, które wpływają na mowę nienawiści jest wiele. Nasze społeczeństwo rozczłonkowało się na skrajne grupy nie tyle różniące się pod względem poglądów historycznych, światopoglądowych, to rzecz jak zawsze wtórna, ale pod względem zamożności i dostępu do szans ekonomicznych. Biedni, bezradni, lecz również ci z wyuczona bezradnością chcieliby być bogaci. Bogatych czynią odpowiedzialnymi za swoje nieszczęścia. Media promują zachłanność i chciwość, a co gorsza wzorzec życia dla pięknych, młodych i bogatych opływających w gadżety i luksusy. Dla tych, którzy nie mają dostępu do dóbr podstawowych to złośliwe naigrawanie się z ich położenia, niekiedy zazdrość, a czasem złość, spotęgowana przez poczucie wykluczenia i bezradności.

2. Czynnik drugi to wiedza historyczna i wiedza w ogóle. W narodzie jest raczej słaba i schematyczna, jacyś ruscy, jacyś hitlerowcy, król, co to dzielny był, bo pobił Turka i oczywiście Krzyżacy i Czterej pancerni. Jaki Turek? Skąd się wziął? Dlaczego Szwedzi Polskę podbijali, a ród królewski Wazów zasiadał na polskim tronie? Nie lepiej z historią współczesną. Jaruzelski? Jakiś generał. Doktryna Breżniewa? Kto to? Przecież od lat Rosją rządzi Putin? Poza sienkiewiczowskie stereotypy wiedza historyczna wykracza u mniejszości.

3. Z religią jest podobnie, to także czynnik wiedzy, a przede wszystkim kształtujący postawy. Wielu katolików ledwie zna katechizm, a reszta w kontekście wiary wygłasza same herezje. Spytaj o dogmat niepokalanego poczęcia, albo grzechu pierworodnego, lub ingerencję Opatrzności w sprawy codzienne – same pomyłki. Brak wiedzy lub poglądy, za które kilkaset lat temu można było mieć spore kłopoty z ogniem włącznie. Inne religie? Wiedza niemal zerowa, ograniczona do stereotypów i nacjonalistycznych lub ksenofobicznych ocen.

4. Użycie wiedzy, a poprzez to samoświadomości jest mniej niż powszechne w narodzie. Skąd wiem? Wszak jestem socjologiem. 64 % populacji badanej [w tzw. próbie reprezentatywnej] sądzi, że deficyt budżetowy Polski, to wynik malwersacji kilku facetów i afer typu Amber Gold. Nie mają pojęcia, że skala pieniędzy: budżet kraju versus aktywa np. Amber Gold lub wygrana w lotto, to jak szklanka wody do jeziora Śniardwy. Respondenci nie zdają sobie również sprawy, że procesy monetarne, bankowe, eksportowe, dewaluacyjne mają się nijak do złodziejskiego procederu firmy X.  Podstawy ekonomii to już kompletne czarna magia w porównaniu do wiedzy historycznej, religijnej, kulturowej czy literackiej i tak mizernej w naszym społeczeństwie. Ok. 30% Polaków przeczytało w zeszłym roku jedną książkę; w tym są lektury obowiązkowe, książki kucharskie i encyklopedia krzyżówkowicza. Nienawiść bierze się jak zawsze z niewiedzy i uproszczonej wizji świata. Taką nienawiścią łatwo jest kierować, dlatego skojarzenia z faszyzmem, który tak łatwo zawładnął umysłami ludzi w XX wieku w Hiszpanii, Portugalii, we Włoszek i w końcu w Niemczech wcale nie są przesadzone.

5. Do tego dochodzi anonimowość wypowiedzi w sieci, czynnik kolejny, czyli bezkarność versus tchórzostwo. To jak plucie z rurki na kolegów i koleżanki w szkole podstawowej zza węgła. Etyka wyznaczana przez bezkarność w miejsce empatii. Dbam o siebie. Słabi są pokarmem silnych. Zły uczynek jest wtedy zły, gdy jest we mnie wymierzony, lub gdy został ujawniony. W tajemnicy i w piwnicy nie ma win. Etyka Kalego. To znowu pokłosie postaw historycznych. Śmieci wyrzucone za moje ogrodzenie, to już nie moje śmieci. Rzecz w tym żeby szybko wywieść brudy, lub niechcianego psa do lasu i żeby nikt tego nie zauważył. Nie pojawia się refleksja o skutkach, odpowiedzialności, o Ziemi, jaką zostawimy wnukom. Dobry rezultat to ulga. Śmieci za moim parkanem to problem z głowy. Istotna jest ulga i pozorne poczucie wpływu. Nabluzganie anonimowe daje przyjemny stan odreagowania i chwilowe poczucie wpływu.

6. Kolejny czynnik, to dziecięca naiwność i potrzeba ujednolicenia wizji świata, zatarcia różnic pomiędzy ja i nie-ja. Gdy pragnienie dziecka, aby wszystko i wszyscy w koło potwierdzali słuszność jego wyborów, byli jednomyślnie zgodni – zderza się z dorosła siłą – robi się z tego mieszanka trująca, niekiedy wybuchowa. Dziecko nie może znieść świata i otoczenia odmiennego, gdyż słabo rozróżnia siebie od całej reszty, nie rozumie pojęcia granic. Im jest słabsze i bardziej zdane na otoczenie tym bardziej pragnie jedności ze światem, połączenia, całkowitego uzgodnienia siebie z otoczeniem. Gdy okazuje się, że świat jest zróżnicowany wpada we wściekłość albo w lęk, manifestuje swój sprzeciw. Nawet przez chwilę nie może zaaprobować rzeczywistości, która do niego nie należy, nie-ja jest bolesne, niepokojące. Dopiero, gdy wszyscy i wszystko znane jest na miejscu, pod kontrolą – dziecko się uspokaja. Ileż razy odmienne poglądy, ot choćby na film, dwóch osób, które wyszyły z kina nagle potrafią zamienić się w wybuch rozpaczy i nienawiści, w kłótnię. Nie spocznę dopóki nie przekonam ciebie, że Woody Allen to najlepszy, albo najgorszy reżyser na świecie. Dlaczego? Bo tak sądzę, bo moje dziecięce pragnienia nie zostały zaspokojone, świat znów okazał się inny. Skutek niedojrzałości. Ty nie jesteś mną, ja nie jestem tobą, moja poduszka nie jet mną. Moja matka jest daleko! Nikt mnie nie rozumie! To straszne!

7. Nienawiść, krytyka, ocena to również efekt niskiej samooceny.Wtedy pojawia się cień, czyli odszczepione, nieaprobowane i nieuświadamiane elementy osobowości. Im większe ciśnienie ukrytych w cieniu pragnień, tym silniejsze ich rzutowanie na innych, czyli przypisywanie innym własnych deficytów. Ujawnienie ich przed sobą wydaje się bardzo zagrażające, tak bardzo, że gdy tylko cień się odzywa stłumionym rezonansem pojawia się lęk uogólniony, demoniczny, który trzeba natychmiast rozładować lub stłumić. Ów lęk zagraża spokojowi, zabiera bezpieczeństwo. Skutkiem cienia jest bardzo często autoidealizacja. Ja jestem dobry, oni są źli; lub silna projekcja – oni mi zagrażają, oni są winni. Projekcja prowadzi do przeniesienia negatywnych emocji na innych. Kozioł ofiarny, odreagowanie, projekcja lęków na kozła wydaje się od stuleci najlepszym rozwiązaniem. Ofiara musi być winna, najlepiej sama sobie winna, wtedy ukamienowana lub opluta bierze symboliczny ciężar grzechów na siebie. Skąd wziąć kozła ofiarnego. Wystarczy iskra, wystarczy choćby jedna cecha inności, do tego społeczność, która zdejmuje z ramion odpowiedzialność, lub anonimowa przestrzeń i mechanizm działa. Największą rolę jednak odgrywają autorytety, celebryci, postaci wpływowe i oczywiście media, oraz ludzie pracujący dla mediów. Ludzie na świeczniku, ci którzy mają władzę lub uosabiają poglądy skrajne. Ich głos wyznacza kozła ofiarnego i najczęściej stanowi iskrę. Wtedy wystarczy jeden okrzyk, jak w czasach rewolucji.  Panowie mówią, że Boga nie ma? To znaczy, że winy nie ma! I kary nie ma! Można zarzynać i grabić kogo się chce!

8. Kiedyś przeczytałem fragment, nie pamiętam kto to napisał, brzmiał mniej więcej tak: Kiedy papież kazał spalić Jana Husa w Konstancji i płomień na stosie już dogasał, z tłumu wyłoniła się mała, zgarbiona staruszeczka, zbliżyła się do stosu i dorzuciła małą wiązkę chrustu.

9. Pointa. Pointa jest zawarta w nadziei na samoświadomość, wiedzę, niezależność myślenia, empatię, otwartość, radość, poszukiwanie, poznawanie, coaching, ekologiczność nas samych, tworzących w przestrzeni społecznej choćby małe plamki…szacunku, rozmowy i…światła.

Mowa cienia i światła
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. Kiedyś w Krakowie był Plac Wolności (było to za starego PRL-u), na nim Kino Wolność, do którego chodziliśmy na zachodnie filmy o miłości zachodniej, trochę zakazane, ale szły jakoś szczelinami wolności. Potem ten plac nazwali Placem Inwalidów, kino Wolność wyparowało wraz z PRL-em. A teraz trzeba uczyć wolności, trwać na posterunku postępu, żeby nam tego kulawego Placu nie przemianowali na Plac Ekshumacji na przykład :)

  2. Ciekawa obserwacja Aniulo. Podobnie myślimy. Agresja jest formą trzymania się dyktatorskiego stołka, w wielkiej obawie, że wróci bieda sprzed dyktatu.
    Biedny/a, gdy staje się zamożny/a, nie zawsze nabywa bogactwo emocjonalne czy intelektualne (nie interesuje się przeważnie tym, bo po co) i poziom agresji buzuje.
    Agresja jest pierwotna, jak seks. Często stanowią mieszankę wybuchową. Choć zawsze będę bronić miłości fizycznej. Z okazji Św. Mikołaja spełnienia marzeń kołczingowych :>

  3. Przez weekend uczestniczyłam w dniach otwartych Centrum Coachingu i Psychoterapii, trafiłam tu przez Miejsce Kobiet, które jest jak dla mnie rewelacyjnym pomysłem dziewczyn z centrum. Dzięki rozmowom, tematom wykluwającym się samoistnie, w moim życiu nastąpiło pewne zatoczenie koła. To co kiedyś wydawało mi się osobistą porażką nagle stało się wybawieniem . Czyli nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Męczy mnie jednak to, że mija dużo czasu nim to dobre się zobaczy. Poczułam nagle wewnętrzny spokój i zniknął pewien od dawna noszony żal. Poczułam się pewna siebie. Może zniknęła jakaś przytłumiona agresja? Byłam w miejscu gdzie szanuje się ludzi, ich odmienność i indywidualność. Jest przepływ, gotowość na zmiany ze względu na zmiany rzeczywistości. Trzy wspaniałe dziewczyny, które niesamowicie się dopełniają. Byłam świadkiem jak rozbroiły wczoraj z negatywnych emocji zbuntowaną studentkę i dosłownie ” dały jej głos” . Nie wiem jak to dobrze oddać, ale na zaciętej twarzy pojawił się uśmiech i zamiast agresywnego potoku słów i przeświadczenia “wy i tak nie zrozumiecie” wyszło “ok ” chcę pogadać. Niska samoocena maskowana jest agresją. To pancerz obronny. Martwi mnie, że obecnie dość łatwo jest zdobyć certyfikat coacha. Wystarczy zapłacić i skończyć kurs. Zapłacił , zdał egzamin to certyfikat mu się należy. Jaki jest poziom agresji coachów nikt nie bada. Ktoś powie, “życie ich zweryfikuje” albo “każdy ma takiego coacha na jakiego zasługuje” . Myślę jednak , że w Polsce i na świecie pozom agresji wynika też z biedy. Szybko się dorobić, porobić parę bzdurnych szkoleń dla firm i zgarnąć grubą kasę. Wiem, że to może na krótką metę zadziała, ale szkody narobi dużo. Cieszę się więc , że trafiłam na Was i na dziewczyny bo dajecie mi wiarę w ludzi, której w pewnym momencie mi zabrakło.:)

  4. Och tak, oczywiście Agnieszko :) ja np. popieram Twoje podejście do świata i samej siebie! Jesteś tutaj mocno mową światła. Bardzo mocno.
    Ja sobie czasem obieram drogę mówienia o sferze cienia, mówienie o oswajaniu śmierci, bo w żadnej szkole tego, nie uczą itp. itd. Ale to nie zmienia realnego faktu (jakkolwiek brzmi to teraz jak tautologia, to świadoma tautologia), że z życia trzeba brać garściami, bo się obrazi i pechem przeobrazi. Życiem trzeba się od czasu do czasu zachłysnąć. Zakochać się w życiu z wzajemnością. Jeśli wierzyć w coaching life-span, długo, długofalowy to tylko w taki. I nie jest to wcale żaden grzech obżarstwa życiem. To taniec na trampolinie, branie udziału w balu, na który… drugi raz nie zaproszą nas wcale ;) Życie zaciekawia, ponosi z nurtem. Życie niesie i rozkosz zmysłów.
    Pieknego tygodnia dla wszystkich kawoszów i kołczów siebie samych ;)

  5. Hmmm, tak sobie jeszcze myślałam o tej nienawiści dziś podczas długiego spaceru. Spociłam się serdecznie, wiatr mnie przewiał, wywiał smętne myśli, a na lekki mrozik zaróżowił poliki. Szłam sobie i patrzyłam na ludzi. Różni byli, ale tacy piękni, nawet pan, który zioną alkoholem na dwa metry był piękny, w tę mroźną, szarą niedzielę wyszedł na spacer z małym pieskiem. Pijany, ale szedł, a czworonóg zdawał się być zadowolony.
    Mamy z dziećmi, panowie eleganccy i w dresach, kobiety w butach na obcasach i tenisówkach, dzieci na plaży z łopatkami, babcie wędrujące do kościoła. Wszyscy piękni. W swoich światach.
    Ktoś mnie zaczepił i powiedział, że powinnam mocniej machać kijkami (bo nordic walking uprawiam) i będzie efektywniej, podziękowałam ale też powiedziałam, że już dużo km przeszłam i rozkładam siły. Pan się uśmiechnął i powiedział, że współczuje, a ja na to, że nie ma czego, bo to sama przyjemność, no w takim razie życzę udanego spaceru. I tak można wymienić szybko serdeczności z kimś nieznajomym.
    Tak się przyglądałam temu światu dziś mocno, bo coś podejrzewać zaczęłam, że żyję w ułudzie jakiejś i samo piękno mnie otacza. Ale nie, taki jest ten mój świat, nawet martwa wiewiórka była pięknie martwa.
    Ale kiedy porównuję ten mój świat do tego sprzed kilku lat… u lala… depresja, alkohol, tabletki na nadciśnienie, choroba goniąca chorobę, krzyk, miotanie się, oskarżanie, narzekanie. I wiele wiele innych “atrakcji”
    Dziś tego nie ma bo wybrałam coś innego. Wolę iść z mantrą przez życie, wolę kochać życie, wolę być sama niż robić coś na siłę, wolę dać sobie szansę, niż robić tak, jak inni sobie wyobrażają, że powinnam. I z tych małych wyborów składa się to, co widzę dookoła. Mam na to wpływ, wszystko w głowie i okularów z odpowiednim filtrem.
    Jak mówi jedna z moich ulubionych zasad huny IKE-świat jest taki, jaki myślisz, że jest.

    I niezależnie od wszystkiego pointa słowami Starego Dobrego Małżeństwa:

    “życie toczy, toczy swój garb uroczy,
    toczy, toczy się los
    Ty co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś
    Już dość! Już dość! Już dość!
    Odpędź czarne myśli!
    Dość już twoich łez!
    Niech to wszystko przepadnie we mgle!”

  6. w.ago, czy coś mogę dla Ciebie zrobić? ;-)

  7. Rozdwoiłam się.Daleko do równowagi.Wait.How long?

  8. Mozna miec, myślę, własne poczucie wartości – ogromne, duże, znaczne, niepodatne na to co na zewnątrz, ale niestety tak jak udowodnił Aronson człowiek to istota społeczna. Każdy, zwłaszcza naukowiec cierpi, gdy jest niedoceniany, niesłusznie krytykowany – Zygmunt Freud ogrmnie przeżywał, jak pokazuje Paweł Dybel, sytuację z pociągu, kiedy w jednym przedziale był lekceważony przez dwoje młodych ludzi. To takie kamienowane “żydostwo”, które zna kazdy kto, jest inny – gruby, chudy jak patyk, nosi okulary czy wystaje ponad rówiesników innymi cechami w dzieciństwie. Celowo piszę “żydostwo” w odróżnieniu od kultury i tradycji, ktora jest doceniania, a nie odtrącana i atakowana za samą siebie.
    Polskość także jest tępiona, była dławiona, nadal niestety jest. Myślę, że obowiązkiem każdego kto, czuje Polskość w sobie jest uzywać poprawnej polszczyzny :), znać historię i czytać odpowiednie książki, z dumą opowiadać o tradycjach regionalnych i małych ojczyznach, uczyć sie jak kochać, a nie jak się kochać z kimś za szybko. Patriotyzm może i powienien byc wspaniały. Niewiele potrzeba w sumieniu każdego by taki był. Dlatego tak boli gdy jest i bywa inaczej.
    Pozdrawiam ciepło.
    Życzę dobrej niedzieli :)

  9. Ważna notka, Maciejuszko.
    Dodałabym jedynie, że nienawiść oprócz tego, że bierze się ze zbyt niskiej temperatury uczuć, może też brać się ze zbyt – paradoksalnie – wysokiej. Wszystkie morderstwa jak Johna Lennona przez Chapmana czy śmierć Andrzeja Zauchy; pierwsze pokazuje jak facynacja i miłość może przerodzić się w szaleństwo, niezdrowe, patologiczne szaleństwo dodałabym, drugie jak zazdrość, miłość obsesyjna kobiety do mężczyzny i mężczyzny do kobiety odbiera zmysły, samoświadomość. Ale i śmierć wielkiego Versace – pokazuje, że siła miłości może być destrukcyjna, wypaczona, obleśna, w tym że degraduje człowieka, który ją popełnia i odbiera największy dar tchnienie ludzkiego życia. Mieszanka za silnych uczuć w jednej minutce, w jednej chwili i pójście za ciosem prowadzić może do gestu samobójczego lub nawet do “udanej” próby samobójczej.
    Śmierć Polskiego prezydenta Narutowicza była strasznym ostrzeżeniem, które tych co powinno nauczyć, że to zło, że nienawiść do człowieka, jakiekolwiek poglądy by reprezentował, jest obrzydliwym nieporozumieniem.
    ROZUMIEM ból ofiar katastrofy smoleńskiej. Straszny cios, taki iż brak słów. Czasami chciałoby się potrząsnąć drugą osobą aby sobie i drugiemu TEGO nie robił. Zawczasu. Nie wszyscy sąjak Jan Paweł II, nie doznają cudu po strzale w piersi.
    Chciałabym kiedyś w końcu obudzić się w świecie, w którym życie ludzkie jest szanowane, a nie tylko nielicznie mówią że jest szanowane. W którym taka śmierć to tylko bujda stworzona na potrzeby filmu.

  10. Polecam ;-) Dostępna dla wszystkich taka miłość. “Do zakochania jeden krok” ;-)
    tup tup tup :)

  11. Agnieszka życzę w takim razie wielu miłosnych przeżyć i gratulacje!! :))

  12. A skoro już o nienawiści, to może coś o miłości? ;-)
    Bo…
    Stało się. Dopadło mnie na całego. Tak jak to pokazują na filmach, opisują w książkach. Motyle w brzuchu, różowe okulary, szaleństwo, rozmowy do białego rana, taniec do utraty tchu. Przyznaję oficjalnie, że jestem zakochana w ŻYCIU. Trwam w niezwykłym stanie upojenia miłosnego. Wysokie stężenie tego koktajlu odżywia mnie aż po końcówki włosów. Życie jest mym najczulszym kochankiem, miłością spełnioną, jedyną, wyśnioną, niewyobrażalnie cudowną. Nic i nikt nie odwzajemnia moich uczuć jak ŻYCIE.

    Można być totalnie szczęśliwym bez makijażu, na trzeźwo, w piżamie z żyrafą, w szlafroku z białymi chmurkami, w przetłuszczonych włosach, papciach w żabę Kermita i skarpetkami w niebieskie paski. Można czuć każdą komórką, jak ŻYCIE tańczy od wewnątrz, jak pieści skórę centymetr po centymetrze. Ono jest najczulszym kochankiem śpiewającym każdego dnia inną serenadę pod oknami mej duszy. Odwzajemniam wszystkie pocałunki, tulę powietrze pełne pulsującego życia, głaszczę jego każdy element. Wgryzam się w nie namiętnie (francuski pocałunek chowa się zawstydzony), a jego słodki nektar spływa ponętną stróżką po brodzie, szyi, między piersiami, łaskocze rozkosznie brzuch, dociera do miękkiego łona, gdzie zapładnia się z kreatywnością tworząc dziecko idealne. MIŁOŚĆ.

    Życie i ja. Para idealna. Król i Królowa balu. Przytuleni, wpatrzeni siebie, tańczymy wieczny taniec do muzyki Wszechświata.

  13. No tak, samoocena.Wraca to jak mantra. Osoby o wysokiej samoocenie rzadko wykazują zainteresowanie tym co inni o nich myślą. To jest silnie związane w tym kontekście z nienawiścią. Właśnie te osoby w moim rozumieniu rzadko przejawiają nienawiść. Gdyż… inni nie mogą im zagrażać. Nie interesują się też zyciem innych.. bo po co?

    Potrzeba budowy wysokiego poczucia wartości. Jak to zrobić? Poprzez samoświadomość. Maciek wiele razy o tym pisze, aż do bólu.

    Brak wiedzy? Lepiej nienawidzić niż zrozumieć? Przecież to takie proste. W ogóle nienawiść jest taka prosta. Nienawiść wywodzi się z lęków, mechanizmów obronnych, czyli poczucia zagrożenia.

    P.S
    Nauczyłem się czegoś nowego pisząc tą notkę. Mantra- w buddyzmie i hinduizmie formuła, werset lub sylaba, która jest elementem praktyki duchowej. Jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu określonej energii, uspokojeniu, oczyszczeniu go ze splamień. Szczególnie istotną sprawą jest bezpośredni przekaz z ust wykwalifikowanego nauczyciela (guru), gdyż tylko wtedy mantra uzyskuje właściwą moc.

Komentarze są wyłączone.