Na chytrym pieniądzu 2.

walka jpg
obraz namalowany przeze mnie dawno temu, mówi sam za siebie, walka z cieniem

Kochany Michale, gdybyś tylko wiedział, gdybyś tu był, gdybyś żył, wtedy jak zawsze coś być mi powiedział…spokojnego, mądrego…

No cóż. Trwało to prawie trzy tygodnie i rodzina uderzyła się w piersi. Oczywiście w moje! :) Blog to demokratyczna forma literatury. Ktoś z rodziny, ktoś młodszy przeczytał mój wpis o chytrych pieniądzach i powiedział komuś starszemu.  Ktoś starszy przeczytał i zadzwonił. Pozazdrościł wcześniej pewnemu senatorowi z PO, bo przemowa skierowana do kobiety, mojej żony, brzmiała mniej więcej tak:

— Co ten k…pismak twój mąż wypisuje. Gorzej k…a jak z najgorszego brukowca, k…a. Co on sobie myśli, k…a, ch… jeden p…lony. Ja teraz pod ścianą jest z tym k…a wujkiem i tą całą ziemią, bo mnie k…a tamci szantażują sądem i zaliczkę już wzięli sk…yny. Co wy sobie k…a myślicie i ten ku…as jeden, pie…ny pismak. Ja tego sprzedać nie chcę, a przynajmniej nie teraz, bo teraz się k…a nie opłaca!

Rzecz w tym, ze wujek wciąż jest przeszkodą w spieniężeniu intratnego kawałka ziemi. To nawet bez znaczenia, że wujek jest szantażowany przez rodzinę i nachodzony przez potencjalnych kupców, którzy nie stronią od gróźb (jakoś damy radę), że moja żona jest szantażowa i obrażana. Najistotniejsze jest to, jak to się skończy?

jeden  z moich ulubionych obrazów, namalowałem go pod koniec lat 90-tych, nazywa się zachłanność
jeden z moich ulubionych obrazów, namalowałem go pod koniec lat 90-tych, nazywa się zachłanność, niestety wciąż aktualny

Ja wiem jak. Jak uczą nas całe pokolenia mistrzów, w tym postaci z mojej książki Alejandro i Trynidad: Grzechy nasze, czyli złe uczynki nie tylko przekładają się na jakieś mniej lub bardziej odległe życie wieczne, odpowiadamy za nie tu i teraz! Tak działa prawo karmiczne. Ja  w to  święcie wierzę, a nawet wiem. Ilu polskich, słynnych z bandytyzmu gangsterów, szalejących na przełomie wieków, wciąż jeszcze żyje? Sądzisz, że faceci, którzy wlekli za samochodem psa husky, aż do chwili, gdy na lince została tylko głowa, że będą wiedli szczęśliwe, spokojne życie? Gdy polityk wpada na korupcji, jego życie zamienia się w piekło, nawet, jeśli dochodzenie trwa długo. Czy sądzisz, że skorumpowany polityk, nawet gdy nie wpada w ręce sprawiedliwości, to jego życie jest radosne? Wyobraź sobie ten strach, nieufność, podejrzliwość. Każdy trzask w telefonie, każdy niezadowolony wspólnik, każde dwuznaczne pytanie – jest straszliwym zagrożeniem. Musiałby by ich ktoś odkupić – jak biskup Myriel Jeana Valjeana w Nędznikach Victora Hugo. A kto ich odkupi? Znikoma nadzieja. Ktoś, kto nie wie, często nie chce wiedzieć. Przecież wystarczy sięgnąć choćby po katechizm. Tam jest wszystko napisane prostym językiem. Słowo w słowo. To jest świństwo, a tamto grzech!

Tylko na filmach sympatyczny gangster, co prawda morduje tabun ludzi, kolejną grupkę oszukuje i wystawia do wiatru, by w końcu z piękną nieznajomą, która nieoczekiwania obiecuje mu lojalność i wierność, udać się szczęśliwie do Meksyku albo na Sri Lankę. Na tym film się kończy. W prawdziwym życiu nasze złe uczynki ścigają nas mściwie, są cieniem, przekleństwem. Idą krok w krok za nami. I znów, to nie jest wymysł albo fantazja. Uwierzcie mi. Cały czas piszę o tym w książkach, artykułach i na blogu. To coachingowa, święta zasada. Twoje przekonania, twój obraz świata decyduje nie tylko o tym jak ten świat postrzegasz, ale także o tym – co ci się w nim przydarza! Jeżeli wierzysz w skuteczność przemocy, spotka cię przemoc. Jeżeli postępujesz nieuczciwie, doświadczysz nieuczciwości. Jeżeli żyjesz w lęku, nie pomogą ci kraty w oknach.

Jak to możliwe? Już tłumaczę. Piszę 20 grudnia na blogu tekst o chytrym pieniądzu. Piszę ogólnie: o ludzkich postawach, które również występują w rodzinie. Ani słowa, kto, co, ani imienia, ani nawet cytatu, a w sprawie ziemi i wujka zamieszanych jest kilkanaście osób! Piszę: Na chytrym pieniądzu szczęścia nie zbudujesz. Na chytrym pieniądzu zbudujesz swój strach.

I bęc. Mówisz, masz. Dziś pytanie, dziś odpowiedź. Telefon z wyzwiskami to przecież nic innego jak poczucie winy i strach. I słuszne, bo jak się o własnym wujku nie pamięta, i matce i rodzeństwie, to potem wstyd, poczucie winy i hańba w sercu.

No i chodzę po tym świecie. Czasem przestrzegam, czasem daję feed-back, a czasem się mądrzę. Bo tyle tysięcy godzin spędziłem na rozmowach z ludźmi, wszak to mój zawód. Nawet ktoś mało pojętny nauczyłby się podstaw psychologii i socjologii przez samo przypatrywanie się ludziom. To nie jest takie trudne. Mówię i piszę za darmo. Ale dobrymi radami jest wybrukowane piekło. Z tymże jest to zazwyczaj piekło tych, którzy nie chcą słuchać dobrych rad. Więc tak dla porządku: Na chytrym pieniądzu zbudujesz swój strach! Mogę to przeliterować. I jeszcze jedno: Świat jest taki, jaki wierzysz, że jest.

galernika odkupił miłosierny ksiądz, za kilka srebrnych naczyń...
galernika odkupił miłosierny ksiądz, za kilka srebrnych naczyń...

 

Przykro mi, wobec wszystkich, którzy wierzą w ciemną stronę życia.  Może stanie kiedyś na waszej drodze biskup Myriel i jak w przypadku Jeana Valjeana, odkupi wasze grzechy za worek srebra. Ja także miałem takie szczęście, jestem recydywistą, który spotkał mistrzów, przyjaciół – i im uwierzył.

Dobranoc Michale.  

Na chytrym pieniądzu 2.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. tylko że u nas w Polsce prawo działa opieszale, obojętnie czy to jest ZUS, czy NFZ, oczekiwnaie na wyniki badań, czy sprawa w sądzie…zycie ludzkie wciąz nie jest w cenie, może poczekać; chory może poczekać, staruszka może poczekać, tylko rządowe samochody musza przejechać na sygnale pierwsze;
    narzekam? czasem czuję sie bezradna :( chciałbym cos zrobić, nawet robię, działam, a tu ktoś “wykręca” jakis numer albo cos gorszego jak z tym psem husky i opdaja ręce

  2. a moze to kwestia slabego w Polsce prawa, ktore nie chroni slabyszych? w innych krajach ne ma takiej opcji zeby krzwdzic starszych, w Niemczech to jest uregulowane, my Polacy sie wstydzimy donosow, to nie ladnie nie po sasiedzku, ale w Bawarii wystrczy zglosi c sprawe ze staremu czlowiekowi dzieje sie krzywda, albo dziecku i natychamiast jest interwencja,
    nikt ze wstydu a anwet ze strachu nie odwazyl by sie starszej osoby wyzyskiwac albo skrzywdzic, gdzie nie dziala moralnosc albo ludzki odruch, powinno byc prawo

  3. “Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” -może tę zasadę da się jeszcze skrócić do – Kochaj siebie – bo gdy kochasz siebie, nie masz powodów by nie kochać innych. Mówi się przecież, że to co drażni Nas w innych to tak naprawdę jest to coś czego nie akceptujemy w sobie samych. W związku z tym jeżeli akceptujemy w pełni siebie już nic nie stoi na przeszkodzie by kochać innych ( a może przefilozofowałem?:) Pozdro

  4. witaj Krystyno; za złe uczynki odpowiadamy, zdaniem mistrzów tu i teraz, ale równiez te dobre nam procentują…to prawda. Dobro? Zło? Wraca ten temat. Mamy w chrześcijanskiej tradycji dwie, moim zdaniem kluczowe i niesłychanie proste, a przez to jasne i zrozumiałe normy:

    Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe
    Kochaj bliźniego swego jak siebie samego;

    Obie te normy wychodzą od sposobu traktowania siebie samego jako ważnego podmiotu, to mądre rozumienie egocentryzmu, które daje szansę na altruizm. Rozumienie tych tradycyjnie chrześcijańskich norm jest niemal identyczne w buddyzmie, w szkole zen, w taoizmie, w sufizmie…Gdzieś w ciszy, w medytacji, w zadumie mistycy i mędrcy różnych nurtów filozofii i religii…spotykają się i podają sobie dłonie :)

    uniwersalne rozumienie człowieczeństwa

  5. trochę czytałam o prawie karmy i z zafascynowaniem dowiedziałam sie, tak jak Pan pisze, że zdaniem niektórych nauczycieli karma to nie jest jakiś bilans dobrych i złych uczynków, z których zostaniem rozliczeni w jakims mitycznym Niebie po smierci, ale tak jak to rozumiem – jest to nasza odpowiedzialnośc za własne uczynki i ich skutki, odpowiedzialnośc ta dotyczy aktualnego życia;
    od tej chwili stałam siebardziej uważna na to co robię ze swoim zyciem, ale także jak wpływam na innych ludzi :)

  6. Tak jest i siedem tych zasad, to również ważna część coachingu, który jak widać czerpie z różnych źródeł.

    Mówimy nawet: moment mocy jest teraz, twoja siła do zmian jest zawsze teraz, gdyż teraz dokonujesz najlepszych, dostępnych ci wyborów.

    Moja żona Lidka mówi czasem: traktujemy sprawy i wydarzenia w naszym życiu jakby to była próba generalna, a to zawsze jest premiera :)

    pozdrawiam

  7. Witam serdecznie,

    Od pewnego czasu przyglądam się wpisom, chłonę, biorę dla siebie różne perełki, przeglądam się w słowach Pana, innych i własnych. Jestem pożeraczem słowa, miłośnikiem słowa, ale takiego, które inspiruje, pobudza, a raczej przebudza. Pana słowa do mnie trafiają (może moje ostatnie maile dotarły? ;-)) i zachęcają do tworzenia kolejnych słów. Dołączam się zatem z radością do tych wszystkich pięknych liter, które brzmią swoim rytmem zmiany.

    To, co Pan pisze o tym, że świat jest taki jaki myślisz, że jest – stanowi jedną z podstaw hawajskiej filozofii. Ostatnimi czasy zasady huny zrobiły całkiem poważne porządki w moim życiu i nadal to czynią. Okazuje się, że jedno zdanie może jednego dnia brzmieć na czarno, innego jest różowe, a jeszcze kolejnego białe. Jedno zdanie może zabrać mnie w podróż o jakiej mi się nigdy nie śniło! Zawsze docieram do stacji: jaśniej, świadomiej.

    Zdań, z którymi podróżuję od ponad roku już, jest siedem, tylko siedem i aż siedem. Każde jednak jest znakiem STOP w chwili burzy i naporu. Podzielę się, może kogoś też zabiorą w podróż? Miejsca wystarczy dla każdego! Serdecznie zapraszam.

    IKE: Świat jest taki jaki myślisz, że jest
    KALA: Nie ma żadnych ograniczeń
    MAKIA: Energia podąża za uwagą
    MANAWA: Moment mocy jest teraz
    ALOHA: Miłość jest po to, aby przynosiła szczęście
    MANA: Cała moc jest w nas
    PONO: Skuteczność jest miarą prawdy

    Miksują się te zasady, oj miksują. Im dłużej są ze mną, tym więcej światła wpada do piwnicy. Podpisuję się wszelkimi kończynami, że to MY tworzymy własne życie. To MY możemy zrobić z nim wszystko. To MY mamy wybór. Każdego dnia od nowa. To MY mamy ocean możliwości. I to MY możemy wybrać czy do niego wejść, czy może zbudować sobie drewnianą chatkę na plaży i tam osiąść na długie lata, tęsknie spoglądając na fale…

    Refleksyjna ta niedziela. Cieszę się, że trwa.
    Wszystkiego dobrego!
    Aloha!

  8. bardzo lubię ten film i serial, mam go napłycie, do tej pory na scenę z księdzem nie zwracałem takiej uwagi; teraz złapałem jej sens; dzięki :) teraz to widze

Komentarze są wyłączone.