kochaj siebie

Na nowy rok

Na blogu przekroczyliśmy dwa miliony odwiedzin. Dwa miliony! Niewyobrażalna liczba! Blog istnieje od grudnia 2010 a zatem pięć lat. Sam nie wiem kiedy minął ten czas, jakby jedna chwila. Już nawet pobieżna analiza statystyk zaskakuje – prawie 10 tysięcy komentarzy, 930 artykułów, niezliczona ilość zdjęć, linków, filmów. Dziękuję wszystkim blogowiczom i gościom tej strony za minione lata i…zapraszam na kolejne!

Pięć lat temu zaczynałem od idei – twórzmy świat, do którego inni zechcą przynależeć. Wyrażała ona mój entuzjazm oraz idealizm, zakładałem bowiem, że ludzie zechcą przynależeć wyłączenie do świata, w którym panuje dyskurs, czyli debata, wymiana poglądów, że atrakcyjny jest przede wszystkim obszar szacunku i porozumienia. Ponadto – myślałem, gdy dzielisz się swoją wiedzą, przemyśleniami, narzędziami, zasobami, gdy zapraszasz do swego „domu” ofiarowując w końcu przecież jakieś „dobro”- spodziewasz się, jeśli nie szacunku, to choćby umiaru. Zakładałem, że napastliwość jest atrakcyjna wyłącznie dla jakiejś głęboko sfrustrowanej niszy.

*

Tymczasem świat, a z nimi Polska, podążyły w kierunku konfrontacji. Ludzi z jednej strony przeraził język konfliktu lecz z drugiej uwiódł agresywny, kategoryczny ton wypowiedzi, cynizm i populistyczne obietnice, nagonka i krytykanctwo. Napastliwe, cyniczne postacie z politycznych socjet okazały się nieoczekiwanie godne zaufania a państwo, przestrzeń społeczna, demokracja – pustymi słowami. Więcej nawet, im bardziej kategoryczny język konfrontacji, tym więcej poparcia wśród akolitów. Otoczenie społeczne i gospodarcze stało się dla wielu obywateli wrogie. Przez sieć przelewa się fala hejtu i nienawiści w czystej postaci. Zostaliśmy podzieleni jak nigdy dotąd nawet nie rozumiejąc do końca co nas dzieli. Jednocześnie wiele osób „zapisało się” do świata – obrazy i urazy, krzywdy i winy, hejtu i agresji odwołując się do swoich liderów. Oni zaś przyjęli postawę anarchistyczną i destrukcyjną wobec wszystkiego, czego doświadczaliśmy w życiu społecznym, politycznym, kulturalnym – przez ostatnie 25 lat.

Marazm poprzedniej ekipy politycznej i jej zaniechania zrodziły przyzwolenie na masowy hejt i zmianę polityczną, której skutków nikt, nawet zgorzali przeciwnicy nie chcieli dostrzec. Tak oto obywatel wrócił do postawy alienacji, osamotnienia, znów w historii Polski jest zdany na siebie, bo przecież nikt inny, jak on sam nie zatroszczy się o jego sprawy. Populizm jest zawsze troską udawaną, kończy się z chwilą przejęcia władzy, gdyż o władzę przecież chodzi, czyli o dominację. Reszta to hasła dla naiwnych i sfrustrowanych.

*

W tym kontekście również obietnice wszelkich mówców motywacyjnych o natychmiastowej zmianie wydają jeszcze bardziej naiwne niż mój idealistyczny pogląd na tworzenie lepszego świata. Manipulacje w obszarze pseudocoachingu są jak dziecinna igraszka, gdyż niepokoje socjalne i echa aktywnego kryzysu gospodarczego stanowią zapowiedź prawdziwej burzy. Czy ludzie są świadomi, że wybrali sztorm? Oczekiwali bliżej nieokreślonej stabilności socjalnej oraz łopotu narodowych sztandarów a otrzymali trzęsienie ziemi, które najpewniej zatrzyma rozwój kraju na kolejne dekady.

*

I tak sobie myślę – nie mniej a tym bardziej potrzeba nam świata, do którego inni zechcą przynależeć, świata, w którym podzielamy te same wartości i osobistą tożsamość. Nie trzeba daleko szukać. Reguły od dawna istnieją w naszej kulturze, reguły które od tysięcy lat znamy: Nie czyń drugiemu co tobie jest niemiłe! Kochaj bliźniego swego jak siebie samego! Nie kochaj go mniej, bardziej, nie kochaj inaczej, lepiej, słabiej. Norma wyznaczona przez Jezusa jest tutaj jednoznaczna: tak jak siebie. Oznacza ona przede wszystkim: kochaj siebie samego. Nie możesz kochać, szanować innych, jeśli sam do siebie nie masz szacunku – chce nam powiedzieć ów wielki prorok. Dopiero, gdy zaakceptujesz siebie możesz akceptować innych, także obcych, jak czynił to Chrystus. Jednak musisz pamiętać, żeby nie czynić innym, czego sam nie chciałbyś doznawać. I znów pojawia się tu osobista norma. Człowiek może mierzyć świat oraz innych ludzi tylko swoją miarą i tylko wtedy może wynikać z tego społeczny konsensus. Jest to miara miłości własnej, nie inaczej. Jezus jest realistą, mówi – kochaj tak jak siebie. Jest to również miara skrajna – nie ma tu mowy o tolerancji, szacunku, akceptacji, mowa jest o MIŁOŚCI. Wszystko albo nic.

I tego wam życzę w Nowym roku – MIŁOŚCI DO SIEBIE.

*

Ps. Nie wiesz jak pokochać siebie? Napiszę o tym w nowym roku. Zacznij od tego, że potraktujesz siebie dziś i jutro jak najlepszego przyjaciela, najbardziej wyczekiwanego gościa, jak kogoś, komu podaje się aromatyczną, świąteczną herbatę i sadza na zaszczytnym miejscu przy stole.

Na nowy rok
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Pnie Macieju

    Dziękuję za wszystkie teksty i proszę o więcej.
    To doświadczanie było i jest dla mnie ważne
    Trzymam kciuki za wytrwałość w kolejnym roku

  2. To, co mnie jakoś także podczas świąt i sylwestra uderzyło to liczba “cichych śmierci” – śmierci często młodych ludzi, nagle zamiast przy wigilijnych stołach, znajdujących się z czekanami w górach. Człowiek bierze plecak i świadomie wybiera takie niebezpieczeństwo w taką pogodę?

    A z innej beczki, niestety politycznej, nadal jestem w szoku: Autorze wiedziałeś, że P. Gliński jest z wykształcenia socjologiem? W. Waszczykowski jest historykiem, a J. Szyszko, pod którego okiem właśnie rozpoczyna się wycinka Puszczy Białowieskiej naprawdę jest leśnikiem. Mega się starałam dać szansę i przynajmniej powstrzymać się od pojazdu zanim minie jakiś okres działania. Wszyscy odreagowują na politykach, zwłaszcza w sieci. Chciałam jakoś czegoś obronić, ale to widać ponad moje wegetariańskie, bądź co bądź, siły.

  3. Maćku, mam bardzo osbistą prośbę – pisz proszę dalej do nas Twoich czytelników. Jak widać to grono stale się powiększa, więc Twoje pierwsze przesłanie działa! Mam nadzieję, że hejterów umieściłeś w miejscu odpowiednim na fajerwerki.

  4. Książki Pana Macieja odkryłam dwa lata temu i w pewnym sensie otworzyły mi oczy. Dziękuję za te już przeczytane i czekam na nowe. Niektóre audiobooki przesłuchiwałam wielokrotnie w czasie podróży samochodem. Dziękuję też za ciekawe wpisy na blogu. Zaglądam do nich systematycznie szukając wskazówek na nasze czasy. Mam nadzieję, że nadchodzący Nowy Rok 2016 będzie lepszy niż moje pesymistyczne przewidywania. Wiele dobrego.

  5. Piekne! Tego samego Panu zycze:)

  6. Dobrze jest a będzie tylko lepiej :) :)

  7. Super! :-)

    Widać nie da się agresji schować do kieszeni, stłumić w sobie po wieki, ugryźć się w język. Ludzie tak mają i mieć będą. Szkoda się rozwodzić. Jest podziw, jest agresja. Jest miłość, jest nienawiść. Ja jestem osłem, Ty jesteś osłem, wszyscy jesteśmy osłami.

    Wczoraj oglądałam Katedrę Ormiańską, wystawę poświęconą Mączyńskiemu i jego dziełu katedrze we Lwowie. Dużo tam obrazów i malowideł z rudowłosym Chrystusem. W secesji panował jakiś rodzaj mody by przedstawiać go powabnie, z sześciopakiem, dobrze zbudowanego o regularnych rysach twarzy i właśnie miedzianych włosach. Madonna także ma rude włosy. Wszelkie podobieństwo jednak niezmiennie osnute na kanwie Całunu Turyńskiego.

    Za oknem już pierwsi śmiałkowie chętni do przyszywania rąk i dłoni odpalają swoje zabawki (o jakżesz nudne byłoby życie chirurgów w styczniu, gdyby nie Ci dzielni zapaleńcy wykańczający swoje uszy i zwoje oraz zwierzątka domowe). Co za życie…

    Życzę wszystkim zdrowej, nie tak dziwnej jak w dziejach to bywało i bywa miłości bliźniego w sobie i innych. Chciałabym aby ekumenizm, poszanowanie wzajemne różnych wyznań zwyciężył nad wojnami. Aby świat zapełnił się więcej niż sporadycznymi, dobrymi gestami jednych hierarchów kościelnych wobec drugich. Niestety pewnie i następnym roku pozostanę samotną, śmieszną w swym patosie dobrystką, która walczy z wiatrakami. Cóż, jeden ma taki żywot pływając w swym jacuzzi jak Janukowycz, inny ma taki jak ja i większość. Ucho igielne gdzieś jest na pewno na horyzoncie i to ważniejsze niż basen, porsche i wszystkie złote dżipy razem wzięte ;-)

  8. Macieju,

    Dziękuję za to miejsce. Szczęśliwie złożyło się, że mam okazję śledzić Twe dzieło od samych początków. Wszystkiego dobrego!

  9. Bardzo pomocna w pokochaniu siebie jest idea wewnętrznego dziecka :) Poznania jej i przeżycia wszystkim życzę ;)

  10. amen :)

Komentarze są wyłączone.